LogowanieZarejestruj się
News

Obrodziło #1: Burson Conductor V.2+

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
20180419_112911702_iOS

Siedem kilo… achtung panzer! Forma mówi: będzie konkret granie. Z produktami kangurów mieliśmy już do czynienia na HDO. 160-ka się u nas kiedyś przesłuchała i bardzo przypadła do gustu, choć nie bez pewnych „ale”. Teraz trafił do nas topowy, flagowy, naj, naj, model wzmacniacza (po pierwsze), pre / integry (po drugie) oraz DACa (po trzecie), czytaj maszynki spinającej nam wszystko co trzeba w jednym pudle. Panie, Panowie przedstawiam gościa z dalekich Antypodów: Burson Conductor V.2+. Teraz tylko odpowiednie efektory. Nie, nie napiszę high-endowe słuchawki, bo wcale nie (ma takiej konieczności), można a nawet obowiązkowo trzeba podpinać klasyki, rozsądnie wycenione, w rodzaju K701 czy HD650, a nawet mniej klasowe, jak choćby takie Momentum… mimo niskiej impendancji. Możemy swobodnie uznać, że to taki tuning naszych starych kompanów, rzecz zaskakująca, jak wiele dobrego można z tych konstrukcji wycisnąć, oj naprawdę można wiele.

Ale to dopiero początek. Kraina szczęśliwości, czytaj LCD-3, to partner oczywisty. Tyle, że wcale nie trzeba wydać 8 tysi na porównywalne (choć o innym, ale jakże przepysznym bukiecie) brzmienie. Tak, zgadliście: Sundara. Te, kosztujące 2 tysie nausznice to strzał w dyszkę. Partner kompletny. Popatrzcie na zdjęcia… Conductor w wersji czarnej, a taka nam się trafiła, plus te słuchawki to nie tylko brzmieniowo (ofc to podstawowa sprawa), ale także formą IDEALNE dopasowanie. Świetnie się to prezentuje. System słuchawkowy za 10k bez żadnych „ale”? Pierwsze wrażenia są właśnie takie, zobaczymy jakie będą finalne wnioski po dłuższych odsłuchach, ale coś czuję, że amplifikacja słuchawkowa w topowym Bursonie to będzie TO. Patrząc na tego klamota dwie rzeczy zrobiłbym inaczej: dałbym 9038 zamiast 9018 (to byłoby K.O …zaraz do nich napiszę, czy planują upgrade, tam się na płytkach wymiennych wszystko opiera, Burson słynie z opcji, z modów właśnie) i przemyślał kwestie dwóch wyjść (DAC nie jest liniowe… to bez sensu trochę, bardzo nawet niż trochę). Poza tymi dwiema sprawami jestem na dzień dobry oczarowany możliwościami tego mocarza.

Tak, robi spore wrażenia moc, sam klamot kojarzy mi się formą i możliwościami energetycznymi z uberelektrownią HiFiMANa (nasz test EF-6), przy czym nie jest to taki potwór, zajmujący cały stolik jak ww ustrojstwo pod HE-6 (bo to system jest, wiecie, patrzcie wcześniejszy link). Jest bardzo ciężki, jest spory (jak na – umownie – ampa słuchawkowego, duży), ale w granicach zdrowego rozsądku. Interga ma dwa wejścia analogowe, co u Bursona nie dziwi, co jednocześnie zawsze warto pochwalić i docenić oraz opartą na 9018 (i XMOSie) część cyfrową, z klasycznym zestawem: USB/SPDIF (koaksial & TOSLINK). Od razu podpiąłem pod imakówę (CORE) oraz do naszego nie(do)ocenionego (uwielbiam tego klamota i z perspektywy czasu widzę, że nie doceniłem wystarczająco M1HPA… to w cenie ok 2k najlepsza integra/pre słuchawkowa kropka amen) Musical Fidelity, który robi za przeplotkę (czarne tło macie jak w banku: nic, zero, nul, czysto). Tu czerń, spotyka się z czernią, w sensie dosłownym i w przenośni. Oba klamoty idealnie się uzupełniają (bo mogę sobie zintegrować wszystkie źródła, bez uciążliwego przekładania kabli), mam 3 duże jacki do testowania, porównywania. Od dawna korzystam z tych, rozbudowanych możliwości M1, ale przy okazji Conductora dotarło do mnie jakie to wygodne, jakie przyjemne w obsłudze. Właśnie – metalowy, zgrabny, dedykowany pilocik dodawany w komplecie do tytułowego klamota na razie nie ma zastosowania, bo wszystko na wyciągnięcie ręki (biurkowy set idzie na pierwszy ogień), ale to się jeszcze przyda i to bardzo, bo w salonie Conductor popracuje zupełnie inaczej, w innej roli, znaczy się: sprawdzę, jak sobie poradzi w trybie PRE z torem opartym na końcówkach i na zestawach głośnikowych, będzie wtedy grał zarówno jako centralka cyfrowa, jak i klasyczny pre-amp, z podpiętymi analogowo źródłami.

Postanowiłem, na potrzeby testu, poeksperymentować. Będzie nie tylko grane z kompa (ROON), nie tylko z Chromecasta (obecnie, zawsze Chromecasta Audio podpinam pod TOSLINKA… to dyżurny interfejs cyfrowy u mnie), a nawet nie tylko z Squeezeboksa Touch EDO mod via koaksial (bo za USB siedzi i wiele dobra wnosi konwerter c/c hiFace Two)… nie, tym razem nie ograniczymy się ;-) „tylko” do tych, znanych na wylot źródeł (cyfrowych). Podobnie jak to miało miejsce z innymi integrami słuchawkowymi wyposażonymi w analogowe wejścia będzie po analogu grane i będzie coś specjalnego. Po pierwsze (właśnie gra i …niech komputer spieprza na drzewo ;-) ) olampowany, z buforem bańkowym znaczy się, cedek Onkyo (świetny mechanizm, stara, dobra, japońska szkoła), po drugie za pomocą linku z salonem (multiprzełącznik Pro-Jecta) zagra nam też gramofon (duet 1020 z 5120) i wreszcie po trzecie sprawdzę jak sobie (nadal jesteśmy w gabinecie, znaczy na słuchawkach słuchamy :) ) Burson poradzi z MiniWattem (wzmak, który robi u mnie za słuchawkową końcówkę mocy i wierzcie mi… nie ma nic lepszego, na odczepach głośnikowych, z dobrej klasy routerem audio 6.3mm albo/i adapterem HiFiMANa z symetrycznym gniazdem na końcu). Także tak, właśnie, Burson będzie nam grał jako preamp, podpięty do wejść w lampowcu (NOSy: Brimar BVA/Telam), sterując poziomem i łącząc źródła, a efektory zagrają na wspomnianych wyjściach z odczepów. Rzecz jasna nie będzie tu mowy o żadnym balansie (ale kabel sobie zmienimy w LCDkach i w ten sposób to też pożenimy), tak z ciekawości sprawdzę jakie są różnice i czy w ogóle jakieś są na takim jw. secie. Wiele osób wg. mnie błędnie, zakłada, że symetryczne połączenia są „zawsze” lepsze w aspekcie SQ, a przecież nie chodzi o wyższość tutaj według mnie, tylko lepsze medium w trudnym otoczeniu (studio) oraz ewentualnie sensowniejszy link przy bardzo długich podłączeniach. Nie wyklucza to lepszego efektu, gdy ktoś zwyczajnie spaprał, czy gorzej przygotował tor niesymetryczny, ale żeby to dogmatycznie dawało progres (bo różnice w pomiarach/specyfikacji –  dodają)… o tym też będzie osobny wpis na HDO.

Jak widzicie będzie ambitnie, nie tyle (tylko) że przekrojowo, ale niebanalnie, inaczej, eksperymentalnie właśnie. Co z tych eksperymentów nam wyjdzie to się jeszcze okaże, na razie słucham i pewnie głównie słuchać będę z dużego jacka w Bursonie, a to (już słyszę, słyszę to wyraźnie) oznacza wiele nieprzespanych nocy. Także spory zapas napoju kofeinowego (wiecie, że podczas testów udało się zabić drugi z kolei expres do kawy? ;-) ) i jedziemy. Może jakiś, przy okazji, artykuł problemowy „wpływ małej czarnej na walory brzmieniowe audio systemu”? Muszę to poważnie przemyśleć, bo wpływ niewątpliwie jakiś jest. Tylko jaki? Trzeba będzie coś skrobnąć na temat ;-) Wspomniałem o 100% „match”? O Sundara? Wspomniałem. Dobrze, bo już myślałem, że ten wstępniak do recenzji, pierwsze, na gorąco wrażenia będzie niekompletny bez nawiązania do tych, co to z głowy nie ściągam.

Aaaa i jeszcze jedno: widzicie to „obrodziło” w tytule? Obrodziło i to bardzo, a do tego (uwielbiam takie wyzwania, takie sytuacje, gdzie trzeba testować bardzo, bardzo odmienne gatunkowo produkty) ORYGINALNIE. W końcu przyjechały do nas przenicowujące system, rozdawane za darmo (tak, trzeba to sobie wprost powiedzieć) IEMy KZ ATE*, te „chińczyki” o których niedawno wspomniałem, pro armatury zbalansowane takie za „pięć złotych” (nie jest to żadna nowość, ale praktycznie nikt ich na warsztat nie brał, bo za tanie są, no może jeszcze dystrybucji w .pl nie mają, ale to akurat w przypadku droższych produktów gryzipiórkom specjalnie nie przeszkadza) i wreszcie prawdziwa petarda dla geeków PC Audio, ludzi co to piece pod muzyki słuchanie budują, kombinują, cyzelują… X-Hi …karta PCI-e z wyspecjalizowanym, osobnym, zupełnie odseparowanym kontrolerem USB  (magistrala tylko pod audio, żadne tam interferencje, współdzielenie: nur fur audio) i opcjonalnym (dla nas oczywista sprawa i już mamy świetnego kandydata) zasilaniem zewnętrznym. Będzie zatem zero jedynkowa orgia z komputera (który musieliśmy sobie sklecić, bo od dawna budy u nas nie ma), bardzo purystycznego softwareowo (ROON bridge & foobar), z odchudzonym Win7 (Linuks niestety odpada, bo pojawiły się problemy z graniem na ROONie z pingwinem w roli end-pointu). O tym co powyżej będą jeszcze osobne wpisy.

Także hardcore PC hware art się kroi ;-)

* …ostatnio w promocji za 39 złotych rozdają ;-)

Rozbudowana fotogaleria poniżej, z bogatym w szczegóły opisem (pornoaudio warning ;-) )

 

 

Zawsze doceniamy firmowe, pozwalające na wygodną obsługę, piloty. No to doceniamy :)

Potencjometr chodzi jak szwajcarski mechanizm w zegarku (wyczuwalny przeskok, skala 0-100, szkoda, że nie o pół bela) 

Diodowy, wtopiony we frontową, grubą, alu ścianę wyświetlacz pokazuje poziom. Tylko. Nie ma tu parametrów. I nie szkodzi.
Jako, że w przyrodzie występuje wersja bez plusa (bez DACa) to mamy po pierwsze analogowe wejścia 1 i 2, a potem leci cyfra, przy czym też coax, tos najpierwej, a dopiero na szarym końcu USB. Czy to jakaś sugestia niby taka, gradacja znaczy się, pod kątem jakościowym? No przetestujemy wszystkie opcje, opiszemy czy faktycznie ;-)

Solidny kawał audio klamota

Zacna bateria, szkoda tylko że wyjście z DACa nie jest liniowe, albo – jak już ma być regulowane – to dokładnie nie jest tak, jak z gniazd pre-out (taki sam poziom, takie same parametry… a tu jest właśnie inaczej)

W wersji pozbawionej DACa (którą, rzecz jasna, możemy sobie zaktualizować o ten element) w miejscu gniazda USB jest zaślepka, natomiast porty cyfrowe SPDIF są, tylko nieme, bo płytki brak. Trzymam kciuki za nowe wsady, modyfikacje sekcji cyfrowej… nie to, że mam coś przeciw obecnej, ale Burson przyzwyczaił nas do opcji. Niech da. Jak Schiit daje. Różne smaki… może R2R, może nowsze ESS, może jakieś klasyczne, stare kości? Konstrukcja jest przygotowana fabrycznie na modyfikacje.

Nóżki są dwuczłonowe, metalowy krążek z gumowymi kółkami… bardzo dobry patent, bo nie rysuje, stabilne i daje te parę dodatkowych milimetrów od podłoża, a to się przydaje (w gabinecie mogę mimo wystających obramowań biurka dosunąć do skrajnego położenia klamota, dodatkowo korzystnie wpływa to na wentylowanie konstrukcji).

Czarny diaboł, jest dokładnie, idealnie na biurku teraz usadowiony. Sundara, jak wspominałem, świetnie tu pasują wyglądem, formą, do tego klamota co powyżej…

:D

Kabel USB to „trochę mało”…

No, teraz lepiej. Btw okablowanie w komplecie nie daje powodów do narzekania. Dla kablofili (ścigane w niektórych lokalizacjach, poważne odstępstwo od normy, kiedy to przewód a nie elektronika, czy jakiś tam materiał tylko sznurek za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy gra… podobno nawet sam z siebie. Są takie, ciężkie, przypadki opisanego schorzenia). Kable z pudła, dobre? Oczywiście to nie jest możliwe, rzeknie kablofil, bo musi być nić magiczna nawijana na dziewiczych (no mniejsza na czym i co nawijane ;-) ), musi to, to korzystać z całego dorobku naukowego ludzkości i najważniejsze…. musi kosztować najmarniej równowartość wycieczki w tropiki. Wtedy gra. Inaczej nie gra.

Diodówkowy wyświetlacz nie molestuje, podobnie jak mała bursztynowa dioda wskazująca na wybrane źródło. Fajnie.

Identyfikacja interfejsu USB Conductora pod macOSem (jak Jabco nie ogranie tematu swoich OSów na WWDC, to mówię: pa, pa Jabcu)

Identyfikacja pod ROONem. Jak pewnie zauważyliście (panel Midi) identyfikuje nam się tutaj układ XMOS-a (interfejs USB). Ma to swoje dobre i złe strony, zazwyczaj po podpięciu mamy nazwę konkretnego urządzenia w systemie. Tutaj nie. U mnie w ROONie wyświetlił mi nazwę innego, wcześniej testowanego, przetwornika na tym układzie (analogicznie się zgłosił, jak Conductor i w pamięci oprogramowania zostało). W systemie jabłczanym nie ma sterowników, bo jest pełna obsługa UAC 2.0, ale teraz także w Windowsie (10 z Creators Update) to macie, także różnice odnośnie obsługi audio zacierają się w przypadku obu, popularnych systemów (pod Linuksem jest więcej zabawy, ale też znacznie więcej możliwości zoptymalizowania pracy całości). W recenzji będzie o tym elemencie, warto już teraz podkreślić, że Burson pozwala w tym wypadku na duże modyfikacje (podatność na upgrade, odmienny wstad cyfrowy)

Zgłasza się między innymi wyczynowe PCM
(próbkowanie aż do 768MHz, DSD256 w wariancie DoP, nie native, działa… a różnie z tym bywa, native też jest)

Będziemy porównywać z tym co gra na załączonym obrazku. HiFaceDAC to świetny interfejs USB. Nie jest tu bez szans…

Podpinamy Włocha do gniazd wejściowych Australijczyka i sprawdzamy, co lepiej smakuje

Tu z załączonym DSP nam gra (up materiału DSD64 do 128, binauralizacja)

A tu purystycznie, bez dodatkowego wsparcia ze strony silnika, ulubiony album DM leci

Dodaj komentarz