LogowanieZarejestruj się
News

Trzy rzeczy, które prawdopodobnie zrobi Apple

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
apple logos

Patrząc na ostatnie ruchy jabłczanego giganta, produkty nad którymi rzekomo trwają prace, kierunek jaki obrało kierownictwo z Timem Cookiem postanowiłem (leżąc zmożony chorobą – niech to jasny szlag trafi!) trochę pobawić się we wróżbitę i przedstawić pokrótce trzy rzeczy, które wg. mnie zobaczymy niebawem na rynku. Po pierwsze Apple na pewno w najbliższym czasie nie wprowadzi do sprzedaży swojego telewizora i w ogóle tego typu produkt, bardzo odległy od biznesowego modelu firmy (rokroczne premiery, częsta wymiana produktów etc.), szybko w sklepach nie zagości. Nie da się zrobić obecnie telewizora, który przyniesie firmie 30% marży. To awykonalne nawet dla kogoś takiego, jak Apple, które jest mistrzem w zarabianiu pieniędzy na elektronice użytkowej. Ok, to co w zamian, zapytacie? Ano w zamian na rynek trafi już nie hobbistycznie traktowane, nowe Apple TV – skrzyneczka, która dzięki połączeniu z App Store uzyska całkiem nowe możliwości i wraz z wprowadzeniem nowego sterowania stanie się absolutnym must have dla każdego zainfekowanego (tfu!) jabłuszkowym wirusem – tzn. każdego nabywcę urządzeń z wiadomym logo. I nie tylko zainfekowanego (zresztą rolą nowego ATV będzie infekowanie, o czym poniżej).  Będzie to nie tylko hub o możliwościach zbliżonych do dzisiejszego, małego czarnego pudełka, ale urządzenie integrujące się w pełni z naszym telewizorem – wprowadzające na ekran odbiornika milion aplikacji (na iOSa na pewno już, albo za chwilę tyle tego będzie).

Ok, powicie i co w tym takiego rewolucyjnego? Ano to, że już teraz liczba software, który będzie znakomicie się integrował z HDTV idzie w tysiące. Tego nie da się powiedzieć o ŻADNYM innym software (SmartTV, odtwarzacze sieciowe), może poza Windowsem z urządzeniem klasy HTPC… tyle tylko że jest to zabawa dla ludzi zaznajomionych z tematem, które chcą pod telewizorem PC. Takich jest jak wiadomo niewielu i obawiam się, że nawet Valve ze swoimi Steam Machine(s) niewiele tu pomoże. Będzie to zawsze wg. mnie nisza. Nie bez powodu piszę o Valve. Steam jest czymś, co ma na nowo zdefiniować rynek elektronicznej rozrywki. Myślę, że ma na to niewielkie szanse, właśnie ze względu na wejście na ten rynek Apple. Firma z Cupertino ma już niemal wszystkie elementy układanki, trzeba je tylko złożyć. Ostatnie zakupy (izraelska firma Prime Sense, odpowiedzialna wcześniej za Kinecta), patenty (rozpoznawanie twarzy, bioidentyfikacja) pozwalają sądzić, że wraz z nową, telewizyjną skrzynką zadebiutuje nowy, zaawansowany interfejs.

Ten będzie maksymalnie prosty i intuicyjny (w przeciwnym razie będzie po prostu do kitu), da użytkownikom możliwość użytkowania telewizora (czy raczej multimedialnego huba), w niespotykany do tej pory na rynku sposób – w sposób, który nie został do chwili obecnej wprowadzony w żadnym tzw. inteligentnym telewizorze. Całe SmartTV, próby podejmowane przez Google (Chromecast), a nawet najnowsze podejście do integracji (Xbox One) sprzętu mają niewielkie szanse w konfrontacji z zapleczem oferowanym przez Apple. Wystarczy zobaczyć jakie możliwości daje połączenie via AirPlay iPada, czy (od niedawna – wraz z MacOS Maverics – doprowadzonego do perfekcji) Maka. Szczególnie w tym pierwszym przypadku (iPad) widać, jak wiele zastosowań może mieć nowe Apple TV – od streamingu wszelkich możliwych formatów do telewizora (oraz setek urządzeń towarzyszących, w rodzaju amplitunerów, głośników bezprzewodowych, zestawów kina domowego itd. itp.), po wyświetlanie praktycznie dowolnego materiału audio/wideo na żądanie (każdy kto oferuje multimedia ma już na App Storze apkę). A to dopiero początek, bo w zanadrzu są tysiące coraz bardziej zaawansowanych gier, w tym wiele portów z dużych systemów oraz klasyki. Do tego sekcja w App Storze najlepszych aplikacji oraz specjalnie napisanych pod kątem skrzyneczki aplikacji i gotowe… Potencjał rozrywkowy takiego hipotetycznego Apple TV huba jest gigantyczny. Wystarczy, że urządzenie będzie w stanie autonomicznie korzystać z ww. zaplecza aplikacyjnego, że jego interfejs zostanie oparty na naturalnym mechanizmie opartym na mowie (choć Siri pokazuje, że Apple może się tutaj wyłożyć), gestach oraz integracji jabłkowej elektroniki z dowolnym telewizorem. Ten, poza ekranem, oraz pojedynczym portem HDMI, nie będzie się (już) więcej liczył – kwestie dostępu, rozrywki, kontentu zdominuje bowiem Apple. Oczywiście przyda się jakiś sensowny, dodatkowy, fizyczny kontroler – myślę, że będzie to jedno z głównych zadań jakie będzie musiało (czy może już to zrobiło?) rozwiązać Apple. 

Takie technologie jak Leap Motion (kończę test – będzie to nie tylko test urządzenia, ale całej technologii wraz z opisem zastosowań oraz wielu aplikacji), jak sensory biometryczne (warto przeczytać co ma o nich do powiedzenia Gabe Newell – szef wspomnianego Valve), jak wielofunkcyjne czujniki sensoryczne mogą całkowicie na nowo zdefiniować sposób obsługi oraz korzystania z nowych generacji sprzętu. Apple może tutaj znowu, po pierwszych (czy nawet drugich i trzecich) podejściach konkurencji wprowadzić coś, co będzie ponownie rewolucyjnym produktem, produktem będącym punktem odniesienia. Skrzynka pod TV? Jak najbardziej, właśnie pod telewizor, sprzęt który pozwoli zdobyć kluczowy (nadal) przyczółek w salonie. Newell wiedział zatem co mówi, kiedy na pytanie czego się (czy kogo) najbardziej obawia, odpowiedział bez wahania – Apple. To właśnie pojawienie się Jabłka będzie najpoważniejszą konkurencją, może doprowadzić do zmiany reguł gry i w efekcie doprowadzić do zdominowania rynku przez jednego producenta, jak to już miało miejsce wcześniej.

Telewizja jako taka także podlega coraz większym zmianom – niebawem będziemy na HD-Opinie.pl mieli okazję testować platformę Horizon (jestem pełen obaw, bo choć na papierze wygląda to bardzo dobrze, to w praniu działa na razie topornie… cóż UPC ma czas na wprowadzenie poprawek, jak to do nas trafi będziemy w razie czego bezlitośni), integracja z handheldami, personalizacja ramówki, dostęp do dowolnego materiału w każdym momencie, o każdej porze, na każdym podpiętym urządzeniu (ekranie) to dość oczywista przyszłość. Apple ma szansę zdominować ten rynek (bo za projektami, nawet tak ambitnymi jak wspomniany Horizon, biorą się ludzie, którzy do tej pory odpowiadali za przedpotopowe interfejsy w dekoderach, kilka prostych usług na krzyż, którzy o ekosystemach, aplikacjach, integracji nie mają za wielkiego pojęcia).

To pierwsza – według mnie kluczowa z punktu widzenia przyszłości biznesu Apple – sprawa. Telewizor, ze swoją wysoką ceną, wymianą raz na 5-7 lat, z dużym kosztem wytworzenia (o ile ma to być najlepszy, najbardziej zaawansowany, w każdym calu aluminiowy telewizor ;-) ), niską marżą jest tu de facto zbędny, nie na miejscu. Apple ma już swoje ekrany i jak pokaże najbliższa przyszłość (rzecz jasna – znowu bawię się we wróżbitę) dodatkowy, taaaki duży, do niczego firmie nie będzie zwyczajnie potrzebny. No właśnie nie będzie, bo Apple będzie rozwijało to, z czego czerpie największe profity – do sprzedaży trafią kolejne, tym razem wyposażone w dużo większe ekrany, handheldy. Nowy iPad Pro z 12-13″ ekranem o rozdzielczości 4K (AD 2014, względnie AD 2015) będzie kwintesencją maksymy „post PC” – sprzęt w wielu zastosowaniach całkowicie wyeliminuje potrzebę korzystania z tradycyjnego komputera. Będzie bardzo szybki, a przy tym zintegrowany w 100% z …Makiem. Dodatkowy ekran? Owszem. Płynna praca w obu (a może już w jednym?) systemach operacyjnych? Jak najbardziej. Dwa ekrany, wykorzystywane do pracy, jak i rozrywki, robią (kolosalną) różnicę. Nowy sposób interakcji z ekranem? Nie inaczej (tu można wstawić dowolnie – od „tradycyjnego” stylusa, poprzez wspomniane powyżej technologie oparte na naturalnym interfejsie człowiek-maszyna, aż po coś z bogatej biblioteki niewykorzystanych, jabłczanych patentów). To nie będzie „tylko” nowy tablet. To będzie coś nowego, coś co próbowała konkurencja (Surface), ale jej za bardzo nie wyszło. Uzupełnieniem dla iPada Pro będzie iPhone z powiększonym ekranem. Apple zapewne nawiąże do obowiązujących trendów i wypuści dwa modele smartfona – tyle że nie będzie to, jak w br. „nowy” iPhone C (który chyba jednak nie spełnił pokładanych w nim nadziei, nie sprzedał(-je) się tak dobrze, jak planowano), a „mały” iPhone (4″) i „większy” iPhone z ekranem 4,5 ~4,7″. Na pewno nie zobaczymy już żadnych iPodów, a kolejna generacja Mini iPada oraz iPada Air będą dopełnieniem oferty Apple w tym, kluczowym dla jabłczanego biznesu, segmencie rynku.

Wreszcie trzecia rzecz. Osobista elektronika. Ubierana, noszona, zakładana i używana zarówno obok, jak i razem z dotychczasowymi urządzeniami, bez których nie możemy się już obyć. Czy będzie to zegarek, czy bransoleta, czy jakiś inny produkt z dopiero nadchodzącego, nowego segmentu nie jest tu tak ważne, jak integracja owej rzeczy z ekosystemem Apple. Nie musi być to „duża rzecz”. Wręcz przeciwnie. Myślę, że nowość w tym zakresie, będzie niepozorna, będzie czymś tak (mało) zauważalnym jak coraz popularniejsze bransoletki – pulsometry, jak proste w obsłudze, czy wręcz w pełni samoobsługowe gadżety, które można nazwać „warstwą czujników” integrujących się z użytkownikiem w sposób maksymalnie bezinwazyjny. Właśnie bezinwazyjny, bo takie coś musi być dla nas w dużej mierze przeźroczyste. Będziemy z tego korzystać niejako przy okazji – po prostu każdy z tych elementów (patrząc na to nieco szerzej, w ramach technologii „Internet Rzeczy”, będzie to wszystko zintegrowane z naszymi smartfonami, tabletami etc., korzystającymi z danych przesłanych przez wspomnianą sieć sensorów, czujników) rozszerzy możliwości naszych „głównych” urządzeń. Patrząc na potencjał rynkowy tego, nowego segmentu, widzę w nim, w roli wiodącego producenta, tytułową firmę. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości, bo jest to jeden z najbardziej obiecujących kierunków rozwoju elektroniki użytkowej (trudno oczekiwać, że ludzie będą skłonni zachwycać się kolejnymi generacjami dotykowców). Zapewne także w tym wypadku, ważna będzie prostota, funkcjonalność, niezawodność oraz elegancka forma. Do tego dodajmy integrację oraz sensowne rozwiązania z zakresu software (w niektórych przypadkach przyda się ogromnie zaplecze developerskie – a te Apple ma w dalszym ciągu największe, najbardziej zróżnicowane, zdolne do opracowania niezbędnych aplikacji w stosunkowo krótkim czasie). Zegarek wydaje się najbardziej prawdopodobny, ale jak wspomniałem, nie zdziwię się, gdy Apple nas czymś mocno zaskoczy. Czymś niekoniecznie tak złożonym jak smartwatch, czymś co okaże się fajne, użyteczne, przydatne w codziennym życiu.

Na koniec, zamiast podsumowania – Apple wg. mnie musi zrobić kolejny, wielki krok naprzód. Dotychczasowa strategia wyczerpuje swój potencjał. Wyraźnie widać to w Europie, gdzie Apple niebawem straci drugie miejsce na rzecz Windowsa Phone, globalnie nic już nie powstrzyma dominacji Androida. Ten także się zmienia i to w kierunku, który może być powodem do zmartwienia dla szefostwa firmy z Cupertino. Google wie czego chce (no mniej więcej, z grubsza wie) i coraz lepiej, konsekwentnie buduje swoje zaplecze złożone z często rewolucyjnych projektów. To nie tylko Google Glass – dużo dzieje się, choć może nie jest o tym głośno, w kwestii usług i software: nowych metod identyfikowania, sugerowania, samouczenia oraz dopasowywania się tego, z czego codziennie korzystamy (aplikacje) do naszych potrzeb, ogólnie do nas po prostu. Indywidualizacja oznaczać będzie większą inwigilację – niestety to nieuniknione. Profil konsumenta będzie dopracowany tak dokładnie, będzie tak szczegółowy, że w końcu staniemy się zupełnie bezbronni wobec marketingowej machiny. Tutaj głównym winowajcą będzie Google. Będzie, bo w pocie czoła pracuje nad technologiami, które doprowadzą do wspomnianej sytuacji. W końcu to w ponad 90% ich biznesu. Ewentualny sukces Neksusów (jako osobnej marki, z w dużej mierze własnym, „lepszym” Androidem, coraz bardziej zamkniętym – właśnie zamkniętym, bo w tym kierunku wyraźnie Google zmierza, patrząc przez pryzmat zmian wprowadzonych w ostatniej aktualizacji OS), inteligentnych urządzeń osobistych (Google Glass i to co się jeszcze, niebawem, pojawi) to tylko jedna z warstw, wg. mnie wcale nie kluczowa, wcale nie najważniejsza dla internetowego giganta.

Konkurent – Apple –  zainteresowane utrzymaniem wysokiej marży, stale rosnącymi obrotami, zyskami będzie musiało coś zrobić. Coś (na tyle, na ile się da w dzisiejszej rzeczywistości) nieoczekiwanego, nowego, innowacyjnego, co pozwoli ponownie na zarabianie wielkich pieniędzy. Wspomniane wyżej, wywróżone z fusów produkty, mają moim zdaniem szansę na nowo zdefiniować reguły gry oraz przyczynić się do kolejnych sukcesów Apple. Zobaczymy już niebawem ile z tego, co napisałem powyżej, się spełni, co okaże się trafną przepowiednią dotyczącą nie tylko jabłczanej firmy, ale całego rynku elektroniki użytkowej. Zobaczymy…

 

PS. Choroba ma też swoje dobre strony. Po raz pierwszy, od dwóch miesięcy z okładem, miałem czas przelać myśli na pa… ekran. Przepraszam Czytelników za ostatnio niezbyt częstą aktualizację serwisu oraz brak recenzji. Niestety tak to się czasami w życiu układa, że mamy (dużo) mniej czasu na rzeczy, które są naszym hobby, które stanowią dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że będzie z tym czasem (nieco) lepiej, a nowe teksty (o tym, co na tapecie, poinformuję Was w najbliższy weekend, bo się tego nazbierało, oj nazbierało się), opublikuję planowo w ciągu najbliższych paru tygodni. Będzie coś do poczytania po odpadnięciu od wigilijnego stołu, tudzież po odespaniu sylwestrowej imprezy (o ile ktoś gustuje w tego typu sprawach ;-) ).

PPS. O OK, Google przeczytacie osobny artykuł. Ostatnio często korzystam z wcześniej zbierającego kurz, redakcyjnego Neksusa i im lepiej poznaję najnowsze technologie Google, tym większą mam ochotę coś na ten temat napisać. W roli uzupełnienia pojawi się Chromecast, który ma potencjał, ale bez odpowiedniego wsparcia ze strony Google, zwyczajnie przejdzie bez echa. To najlepsze Google TV jakie mamy. Najlepsze, nie oznacza super. Ale o tym, już niebawem…

PPPS. Za niecały rok będzie można się nieźle pośmiać, zaglądając do tego artykułu, chyba że…

Dodaj komentarz