LogowanieZarejestruj się
News

Testujemy HiFiMANy HE-6SE. Legenda powraca w nowej, odświeżonej formie

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
20181128_185614200_iOS

Wygodniejsze, nieco lżejsze, tak samo trudne do wysterowania, wymagające 2W na kanał, kosztujące więcej, ale poniżej 8k. Fenomenalny bas. Na razie to jest coś, co do mnie przemawia „na wstępie”. Fenomenalny czyli wielowymiarowy, namacalny, organiczny, świetnie zdefiniowany… wiecie, u mnie bas jest bardzo, bardzo istotnym składnikiem pasma, to danie główne, bez którego nie ma zabawy. Tu jest. I to jaka! Druga rzecz, ale wymagająca jeszcze sprawdzenia w paru przygotowanych na okoliczność recenzji setach to przestrzeń. Sceniczne show, gdzie wizualizujemy sobie to, co słyszymy. Mhm! Słuchawki robią bardzo dobre wrażenie od strony ergonomicznej, to „nowa szkoła” producenta, wygodny nie uciskający czubka głowy pałąk, pady z pamięcią, dostosowujące się do naszej anatomii, bardzo solidne, doskonałej jakości gniazda 3.5mm (znacznie lepsze niż w modelu Sundara oraz w Ananda), konwertowalne okablowanie (wtyk balans, przejściówka/adapter na dużego jacka) z przezroczystym oplotem. Sam kabel jest lekki, na mój gust za krótki, a sam materiał zabezpieczający druty (uwaga) ma tendencję do zaginania (i utrwalania tego procesu …trochę przypomina to zagiętą słomkę do picia). Gniazda bardzo dobrej jakości, tutaj widać pierwszorzędną robotę. Widać, że projekt wersji Second Edition przemyślano gruntownie i głównym celem inżynierów było stworzenie przyjaznych od strony użytkowej słuchawek, w kontrze do poprzedników, które w tym aspekcie były …trudne.

Ergonomicznie to coś z zupełnie innej beczki. Wygodne są. Bardzo

Podstawą testu są odpowiednie ampy. Tu napęd musi sprostać jak wyżej, nie może ograniczać, ma oferować optymalne warunki dla tytułowych nauszników. Sam producent sugeruje wyraźnie, ba, informuje że nie widzi przeciwwskazań, aby HE-6ki podpinać pod odczepy głośnikowe, oczywiście nie bezpośrednio, a za pośrednictwem oferowanego przez siebie HE-Adaptera. Mamy taki na stanie i w ten właśnie, sugerowany sposób, podpinamy słuchawki 4 pinowym złączem XLR pod tor z MiniWattem @ NOSach Brimar BVA 4035 (ECC83/12AX7) & Telam CA (EL84). Drugi wykorzystywany w teście wzmacniacz to M1HPA. To jeden z najbardziej niedocenionych wg. mnie słuchawkowych ampów, a przy tym ZNAKOMITA integra. Musical Fidelity w swojej, niestety już nie kontynuowanej, serii M1, oferował kompletne rozwiązanie systemowe. Poluję od dłuższego czasu na końcówki M1PWR (w dobrym stanie zadbane i najlepiej od razu parkę), które tworzą wraz ze wspomnianym HPA system całościowy – pod kolumnę i pod słuchawki. Fantastyczny (jeden z najlepszych w moim prywatnym rankingu) potencjometr, świetna kontrola, duża moc oraz przydatna w wielu sytuacjach testowych przeplotka to w skrócie rzeczy, które bardzo cenię w tym klamocie i nie mam absolutnie zamiaru się z nim rozstawać (nawet gdy, w konfrontacji z ostatnio testowanym Bursonem Conductor V2, musiał M1 uznać wyższość tego pierwszego). Dobra, dość wycieczek po klamotach, czas wrócić do słuchawek. Podpinam nowe szóstki do M1 i jestem na godzinie 12 (już głośno, ale w akceptowalnych dla siebie granicach). Oczywiście ta 12… 13 w M1 to dla wcześniej testowanych Sundara, czy Ananda już „too much”, w przypadku wspomnianej lampy też jesteśmy popołudniu ;-) …znowu inaczej niż w przypadku łatwiejszych do wysterowania słuchawek HiFiMANa. Znaczy się nic się tutaj nie zmieniło i odpowiedni amp być musi, z odpowiednim zapasem i umiejętnościami dla wysterowania tych wymagających planarów. 

HE-6SE

Jeszcze nie przerabiałem, ale niebawem – po odpowiednim przebiegu, bo nowe, wprost z fabryki, trafiły do nas – sprawdzę jak zagrają z CMA Twelve oraz z cedeka (lampa plus lampa, bo cedek jest wpięty w tor via bufor lampowy na ruskich NOSach). Będzie zatem w ciepłych, żarzących klimatach, będzie z nowością przetwornikowo-ampową Questyle, będzie też na tradycyjnym zestawie TAC- 2 oraz KORG druga edycja egzaminowana. Zastanawiam się jeszcze co by tu z gramofonem, bo staruszek 1010 (czytaj legendarny NAD 3020, tylko bez końcówek) z gramofonem daje radę, ale już na wyjściu słuchawkowym zupełnie nie daje rady. Wyjścia ma nawet high oraz low (RCA), ale zazwyczaj próby z integrą słuchawkową (bo analogowo trzeba ofc tu spinać) kończyły się co najwyżej średnio. M1 jest tu ratunkiem, ale też z pewnym niedosytem. Cóż, trzeba będzie sprawę przemyśleć, może wypożyczyć Schiita z gramofonowym pre co to znajomy zamówił? Tylko, szczerze wątpię, czy na dłużej pożyczy, jak sobie na to ostrzy(ł) zęby od dawna. Nie masz już polskiej dystrybucji gówienek (jaka szkoda) i pozostaje import obecnie. Zobaczymy, czy da się namówić ;-) Było, nie było, będzie chyba jedyną osobą w Polsce, która zamówiła Jotunheim-a z gramofonowym pre (tam jest modułowość w modzie, można Delta-Sigma DACa, można multibitowy przetwornik, no i można pod gramofon zamówić klamota). Inny pomysł to nowy NAD D3045, albo zapowiadana zdaje się tylko u nas konstrukcja (ostrzymy ząbki) – przewzmak C658. Tam gramofonowe zintegrowane i byłoby w sam raz (w przypadku C658 bezpośrednio z dużego jacka).

Będą porównywane do tych firmowych, co widać, do LCDków oraz dyżurnego, redakcyjnego zestawu dynamicznych K701&HD650

Zastanawiam się, na początku przygody z nowymi HE-6SE, jak te słuchawki będą pozycjonowane w ofercie? To cenowo blisko, czy wręcz tak samo jak nowość Arya (patrz AVS 2018), która jeszcze oficjalnie do nas nie trafiła. Osiem tysięcy, przy czym te Arye, czy o prawie połowę tańsze Ananda mają być DAP-o lubne, łatwe, ze wskazaniem na nie tylko stacjonarne słuchanie. W przypadku szóstek raczej takie coś jak mobile nie wchodzi w grę, jedyne co przychodzi mi do głowy, co mogłoby z zapasem podołać, zagwarantować odpowiednią moc, przenośne coś, to słuchany podczas AVS-a bateryjno-lampowy WA8. Krótko, gorąco, ciężko (właściwie pół-stacjonarnie), ale dałoby wg. mnie radę wysterować te słuchawki i mogłoby być ciekawie. Jakoś nic innego nie przychodzi mi do głowy, ale może się mylę. Tak, czy inaczej nie będziemy koncentrować uwagi na rzeczach niepraktycznych i mało istotnych, jakby trafił WA to sprawdzę, ale bez ciśnienia na to.

Grając z tego co powyżej i w opisie stoi

Na koniec przypomnę, że przetestowała się u nas pierwsza generacja szóstek z dedykowaną im, nuklearną elektrownią EF-6. Wtedy pułap 10k za słuchawki był granicą. Upłynęło nieco czasu (ale niewiele) i granica przesunęła się znacząco… raz dwa, razy trzy. Tu jest jeszcze zdroworozsądkowo (a przy tym luksusowo vide skórzany kufer z atłasami w środku).

FOTOGALERIA PONIŻEJ

 

Na bogato…

Okablowanie konwertowalne XLR / duży jacek

Widać zagięcia

Sensowne, tylko szkoda, że kabel nie jest dłuższy. Znamy to rozwiązanie z wcześniejszych słuchawek HiFiMANa

Dobrze nam już znany (konstrukcja) pałąk

Mimo, że aż tak bardzo nie odchudzili to wydają się dużo lżejsze od wcześniejszej wersji

Znakomitej jakości terminale w muszlach

Wygodne, z pamięcią kształtu, pady

Wgląd w konstrukcję ortodynamicznego przetwornika

Na tym źródle też zagrają, zbuforowanym, oldschoolowym CDeku

Zwis ;-)

Bardzo pozytywnie, już na wstępie, cieszą ucho

Komentarze Czytelników

  1. Ithilstone

    Swietny tekst – Musze porównać moje oryginalne HE6 (przeszczepione do wydmuszki po HE560 po liftingu) – Arya to zupełnie inny tuning – wstępnie jestem nimi zachwycony – sięgam częściej niż po inne Hifimany – maja te lekkość i scene podobna do HEK i choc brakuje im trochę ataku i dołu które HE6 to są to zdecydowanie najwygodniejsze słuchawki tego producenta jakie próbowałem (nie mam tylko doświadczenia z HEK SE i HE6SE)

  2. Antoni Woźniak

    To polecam. Moim zdaniem to wielce udana reinkarnacja HE6 z wszystkim, za co je lubiliśmy, ceniliśmy, z wszystkim tym, co warto było usprawnić, ulepszyć.

    To duży dźwięk, wielkie możliwości, według mnie coś obok (a nie poniżej) HEKów. Fajnie. W sumie widzę to tak:

    - jest pokaz co można, stratosfera, takie demo możliwego do osiągnięcia w zakresie SQ dźwięku na uszach tj. Susvara
    - dalej są HEKi i właśnie HE6SE na zasadzie różne podejście do high-endu
    - trochę niżej Arya, jednocześnie (krótko ich słuchałem, także mogę się mylić) najbardziej uniwersalne z topowych, z najbardziej niewymagającą od źródła, od napędu konstrukcją. Czyli taki topowiec, co ze wszystkim zagra. Myślę, że godny i lepszy następca edition X, znacznie bardziej uniwersalny od X-ów.
    - potem lecą Anandy, wg. mnie stacjonarne, nie mobilne, jak je usilnie próbują recenzenci tu i ówdzie widzieć. Bardzo fajna konstrukcja middle, właściwy krok w stosunku do 5/560, w bardzo atrakcyjnej cenie
    - potem mamy króla budżetu (planarnego), najlepsze co jest na rynku w okolicach 2k – Sundara. Nie ma lepszych, można powiedzieć że za dobre i niebezpiecznie blisko wspomnianych powyżej, a nawet (w pewnych aspektach, myślę, że będą porównywalne z Aryami). Te słuchawki mogą być zamiast, przy niewielkich tylko, często subtelnych zmianach, równicach (na korzyść droższych modeli), jak pisałem w recenzji wyszły HiFiMANowi za dobrze ;-) i tylko się cieszyć z takiego obrotu sprawy.

    W moim prywatnym rankingu HE6SE są obecnie na pierwszym miejscu (SQ).

Dodaj komentarz