LogowanieZarejestruj się
News

Jedna skrzynka i już? Rose RS201E …idzie nowe

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
IMG_8039

Idzie nowe i nawet nazwy nie ma. Bo jak nazwać to nowe audio, jak integruje nam nie tylko WSZYSTKIE dzisiejsze źródła materiału (znaczy odtwarzacz, czy może transport, bo przecież to wszystko w ramach jednego się dzieje, a komputer wszystkim zawiaduje), jest oczywiście pre, jest jak tutaj oczywiście ampem, ma własny system operacyjny i własny interfejs pozwalający na obsługę bez tego, co stało się „niezbędnikiem” w audio tj. komputera, smartfona czy czego tam jeszcze strumieniującego, sterującego… to może powrót do wreszcie purystycznego, osobnego, nie wymagającego tych, przez wielu niechcianych urządzeń ze świata elektroniki użytkowej, sprzętu grającego, zaprojektowanego, przemyślanego i oferującego (więcej), dla melomana czy audiofila. W końcu ten Rose RS201E to klamot stworzony pod określone potrzeby, dla kogoś kto chce słuchać w możliwie najlepszej jakości, jednocześnie korzystać z wszelkich dobrodziejstw dzisiejszych technologii. Wreszcie?

Stworzenie czegoś, co wychodzi naprzeciw teraźniejszości, a jednocześnie bez kompromisów, bez odpuszczania tego, co stanowi dla zainteresowanego hajfajowym/hajendowym setupem rzeczy niezbędne, wymagane, bez których nie wyobraża sobie ekhmmm słuchania muzyki. Popatrzmy co Koreańczycy tu zaaplikowali, chcąc w ramach miksu, stworzyć klamot audio ultranowoczesny, bardzo dzisiejszo-jutrzejszy, dysponujący ogromnymi możliwościami, ogarnianymi za pośrednictwem prostego, intuicyjnego, dopasowanego do dzisiejszych wymagań (dotyk) i przyzwyczajeń (obraz, duży ekran na froncie, dominujący, cały przód to interfejs) oraz okoliczności (jak komputerowe, skomplikowane, przeformować w proste, łatwe, przyjemne w użytkowaniu, dodatkowo możliwe do akceptu przez osoby atechniczne itd itp). Było i jest sporo podejść do tematu. Szczerze? Większość daleka do optimum, najczęściej jest tak, że duże możliwości = trudna, skomplikowana obsługa i „wiedza tajemna” z zakresu IT, a jak są rzeczy łatwiejsze do zaadaptowania to wiele dziór (sporo braków funkcjonalnych, kiepskie wsparcie, interfejsy dalekie od ergonomii itd). Rose umie.


Mhm, wolę kręcić gałą, ale ta wajcha sprawdza się tutaj. Także jako potencjometr (pre) Rose daje radę

Zrobiło coś, co łączy i w bardzo atrakcyjnej formie daje użytkownikowi pakiet rozwiązań z zakresu PC Audio (cholerne komputery! ;-) ) w wersji strawnej, strzelam, dla każdego. Nawet tradycjonalisty, nawet reagującego alergicznie na komputerowe audio… bo jest dopracowany interfejs dotykowy z obsługą dopasowaną do preferencji (od frontu klamota, przez pilota, zdalny dostęp ze smartfona), potrzeb… tu można skrzynkę użytkować jako tradycyjny łącznik wszystkiego, ze wszystkim, znaczy źródeł tradycyjnych, kolumn czy słuchawek, nie zwracając uwagi na inne możliwości i da się to zrobić tradycyjnie, albo zanurzyć się w świecie strumieni audio, ogromnych zasobów sieciowych, „ogarnianych” przez napisany „od nowa” kod, którego fundamentem był Android. Robota w leciwej już wersji 7.0, co wszakże tutaj kompletnie nie robi, bo oni sami to aktualizują, rozbudowują, także ten element zrywa z tymczasowością czegoś, co tylko w niewielki sposób dopasowano do hardware, software stanowiącego wydmuszkę, fatalnie wpływającego na całościową ocenę użytkownika, nawet jeżeli klamot brzmi satysfakcjonująco.

Rose zrobił to jak należy. Ten OS jest „it just work”, jest aktualny, znaczy aktualnie wspierany w sposób ciągły, kompleksowy, a nie – jak to niestety często bywa – wersja 1.0 i potem może drobiazg i szlus. To podstawowa sprawa i nawet jak coś wygląda na dopracowane, to z doświadczenia, wymaga ciągłych poprawek, usprawnień. Atrakcyjna forma, dopracowany UI/UX to tylko część, ważna część, ale jedna z tego, co nazywam synergią pozytywnego doświadczenia – w dobie skomplikowanych, rozbudowanych, osieciowanych produktów elektronicznych rzecz wielce pożądana, bardzo często nieistniejąca, daleka od optimum (jak coś totalnie leży, bywa że sami się samooszukujemy, wmawiając sobie, że „no ale przecież, jednak…”). Kupując sprzęt za kilka, kilkanaście tysięcy wszystko powinno być na poziomie co najmniej dobrym, albo inaczej, nic nie może być poniżej standardu: działa (bez zarzutu), wspiera (reaguje, poprawia, aktualizuje), pozwala na bezproblemową obsługę (każde odstępstwo jest, przy braku reakcji, NIEAKCEPTOWALNE).

Piękna forma, niekoniecznie te stopy co widać :P Alu, dominujący 8’8″ LCD multidotykowy, tyle…

Widzicie ocb? Biega właśnie o to, że nie wystarczy stworzyć jednego elementu tip top, albo stworzyć czegoś, co tylko w jednym (a każdy jest ważny!) zakresie odstaje. Wymagajmy. Wydajemy niemałe pieniądze i naprawdę ten, kto zarabia, jest zobligowany – szczególnie dzisiaj – do posprzedażowego, wysokiego standardu wsparcia i obsługi. Bo dzisiaj sam hardware to jeden z wielu elementów, a czas użytkowania, czas „życia” produktu to rozwój, wysokie wymagania w zakresie kodu, obsługi, dostosowania do nowego. Opisywany sprzęt nie tylko realizuje powyższą ideę „po prostu działa” w sposób ponadstandardowy, ale dodatkowo, dzięki wsparciu rozbudowuje możliwości klamota, co oznacza ni mniej, ni więcej tylko kupuję coś, co się rozwija stale, płacę (sporo) za nowe możliwości, to o co producent zadba (bo i powinien) w całym cyklu życia / użytkowania. Tak, to komputery (tfu! ;-) ) właśnie, tak to działa(-ło) w IT i jak ktoś nie czuje, nie potrafi, to zwyczajnie nie powinien oferować (nabijać w butelkę) potencjalnym klientom czegoś, co nie spełnia wymogów.

A teraz, po tym przydługim wstępie, czas na konkrety. Znaczy all-in-one wyznaczający standard obsługi oraz wsparcia, coś, co uwidacznia co można zrobić, wykorzystując elementy „z półki” tj. Android, przy chęci, konsekwencji i umiejętnościach (soft – developerka) może być optymalnym „wsadem”, dać stabilny, bardzo atrakcyjny wizualnie, obsługowo bez zastrzeżeń audio OS – dzisiaj bez tego wsadu, w nowoczesnym audio, ani rusz!

 

TECH… i SOFT! ROSE OS!!!

Co my tu mamy? Ano mamy sporo dobra, przy czym to dobro działa selektywnie. Możemy zatem skrzyneczkę wykorzystać jako media playera, grając z sieci, lokalnych źródeł, lub też opcjonalnego dysku. Wyjścia z przedwzmacniacza pozwolą nam dystrybuować sygnał dalej, to znaczy możemy sobie zasilić końcóweczki (Rose jako pre), możemy też od biedy podpiąć jakąś słuchawkową integrę, żeby uzyskać brzmienie lepszej próby od tego, którym raczy nas z frontowego audio-jacka (3.5mm) opisywany sprzęt. Opcji przyłączeniowych mamy ponadto co najmniej dwie, bo jak widzicie optycznie można cokolwiek wpiąć (tunery, DVD, CD i co tam jeszcze) albo analogowo można, bo wejście takoż 2 x RCA mamy. Szkoda, że nie gramofonowo-gotowe, byłby komplet z tym all-in-one po kokardę, a tak jest możliwość  z czarnego krążka grać, ale z dodatkowym, niezbędnym akcesorium. Napisałem co najmniej, bo są też interfejsy dla pamięci masowych, nie tylko dwa USB (jedno 3.0, drugie 2.0) to jeszcze niezbyt często występujące micro-SD i wspomniana kieszeń dla dysków 2.5″ z dostępem od spodu obudowy. Oczywiście nie po to zamontowano tutaj końcówki mocy, by z tej mocy nie skorzystać, także z odczepów głośnikowych można na kolumnach grać, podają że 2x50W do dyspozycji mamy i jak wszystkointegrujący to wszystko… u mnie z kolumienkami (Topaz) grało, z większymi też (Diamond) grało, finalnie podpiąłem pod te gniazda głośnikowe HE-Adapter (HiFiMANa ustrojstwo dla zasilania bezpośrednio z dużych pieców słuchawek po podłączeniu via XLR nauszników właśnie do pudełeczka). Ta ostatnia opcja najbardziej przypadła mi do gustu (z kolumnami jakoś nie udało się w pełni satysfakcjonującego dźwięku uzyskać), wyjście słuchawkowe na froncie obudowy Rose musiało ustąpić na rzecz powyższego rozwiązania takoż, traktowałbym je albo pomocniczo, albo pod jakieś IEMy. Z dużymi, stacjonarnymi nausznikami, zdecydowanie z odczepów przyjemniej się słuchało.

To co powyżej, to danie główne, ale nie są to jedyne możliwości, które oferuje skrzynka (to powyżej najmocniej wykorzystuje zainstalowany audioOS, reszta możliwości tylko w niewielkim zakresie). Może pracować Rose jako DAC (jeden z dużych portów USB), może robić za …odtwarzacz wideoklipów, bo mamy wejście wizyjne na projektor/tv, a na upartego także filmów, seriali, bo jest VLC jako apka, wreszcie mamy wyjście optyczne, albo dla jakiegoś staroszkolnego DACa, albo (prędzej) dla soundbara – jak komuś bardzo będzie się chciało z 201E zrobić sprzęt A/V (z obsługą 4k). Wydaje się to karkołomnym pomysłem, ale jak popatrzymy na obsługę praktycznie wszystkich ważnych kodeków wizyjnych, wspomniany VLC, YouTube, wideoklipy z serwisów streamingowych to rzecz nabiera pewnego sensu, a dla lubiących – właśnie – połączenie obrazu i dźwięku, oglądanie i słuchanie muzyki wespół w zintegrowanym, jednak mocno dedykowanym audio, sprzęcie to nic nie stoi na przeszkodzie. Intrygująca (na biurku nawet się sprawdza!) jest możliwość oglądania klipów także na wielkim frontowym display’u. Można w ten sposób puszczać wideoplaylistę niezobowiązująco, właśnie w takich, gabinetowych okolicznościach przyrody. Może wydawać się to to dziwaczne, ale jak wyżej fajny patent, w użyteczny sposób wykorzystujący dominujący nad całym frontem urządzenia super ultra szeroki ekran dotykowy 8.8″ (multi, dobra reakcja na mazanie, także obsługa responsywna, szybka i pewna).

Wysoka jakość materiałowa, nienaganne spasowanie, tu nie ma przypadku

Zewnętrzny zasilacz oraz górna urządzenia, czysta z wyfrazerowanym Rose w metalu

Pilot w przypadku salonu może się przydać, choć tutaj trochę w odstawkę idzie ten wielki dotykowy displej i choć nadal oko cieszyć mogą i cieszą wychyłki (sporo opcji, są też czasomierze w różnych wariacjach dostępne), okładki z ładnie dopasowującym się tłem (nawiązującym do grafiki albumu) i tym podobne bajery to jednak z czegoś już za bardzo nie skorzystamy. Owszem nawigowanie po OSie jest za pomocą pilota możliwe, ale multidotykowy wyświetlacz idzie wtedy w odstawkę, coś co tutaj bardzo dopracowano i stanowi wyróżnik UI/UX tej konstrukcji. Tak, już słyszę estetów, narzekających na paluchy… otóż jakoś niespecjalnie te palcowanie widać. Dobrze, że z nawet dużej odległości interfejs jest czytelny, choć wchodząc głębiej w ustawienia jednak bezpośredni kontakt sprawdza się lepiej, z pilotem i tak trzeba będzie podejść bliżej urządzenia. I nie chodzi tu o zasięg, bo RC jest na BT, także pilot nawet nie musi mierzyć w skrzynkę, ale właśnie zagłębianie się w nastawy zmusi nas do ruszenia 4 liter z fotela, kanapy (salon). Testowałem i tu (gabinet) i tam (salon) i szczerze? Mimo, że to taki omnibus, nawet z wizją jw., z oczepami dla kolumn głośnikowych to… zdecydowanie widzę tę skrzynkę w gabinecie właśnie. Widzę na czy przy biurku, bo:
- obsługa dotykiem
- duży displej może być też wyświetlaczem dla wideotreści (klipy)
- wbudowane końcówki widzę czy słyszę bardziej w setupie bliskie pole, niż duże paczki w salonie
- jak słuchawki to i tak jakaś integra nausznikowa, albo cyfrowo DAC/hp amp właśnie, albo takie ustrojstwo jak HE-Adapter

Także doceniając chęć zintegrowania wszystkiego (no prawie) pod kurek w 201E, efekt jest taki, że to bardziej pod kameralne warunki, a nie wielkie przestrzenie. Aha, nie wspomniałem nic konkretnie o sieci, ta tutaj na bogato, także i kablowo LAN gigabitowy (ileż to audio skrzynek jedzie na starym standardzie 10/100? Oj sporo!), najnowsza gigabitowy sieciówka WiFi (ac i to z takim zasięgiem, że jako NAS/serwer właśnie bezdrutowy ten Rose może spokojnie robić nawet w dużej chałupie – wielki plus za te nie za często spotykane możliwości!) oraz wspomniane BT (tu akurat zachowawczo, tylko podstawowe protokoły, wersja 4.0). Strumieniowanie odbywa się nie tylko via AirPlay (obsługa wbudowana), ale także via DLNA oraz …RAAT. Tak, co dziwne pomija to producent w opisie, ale ta skrzynka w pełni obsługuje Roona, jest Roon Ready i ponad 50% testu tak właśnie grała. Także wyświetli się wam ikonka sprzętowa, będzie pełna integracja z protokołem, a jak dodamy do tego obsługę Qobuza natywną (przetestowane na niemieckim koncie) to już w ogóle miód i orzeszki. Także w tym aspekcie absolutny brak uwag.

Można sobie dobierać, przebierać, dopasować wygląd interfejsu pod gusta

Wychyłki też można…

…właściwie każdy element jest edytowalno-zmienialny. Przy czym chaosu nie ma, wszystko jest spójne. Rose jw umie w interfejsy

Choć waga może nie jest przesadnie duża, bo to tylko 2.3 kilograma, to urządzenie wykonane jest z wielką dbałością, aluminium i szkło znaczy się, wszystko świetnie spasowane, gniazda bardzo dobrej jakości. Rose jest chłodzone pasywnie, skrzynka zaprojektowana jest tak (architektura płytek, układów, umiejscowienie opcjonalnej pamięci masowej, wyprowadzenie zasilania poza obudowę), że nie ma problemów z odprowadzaniem ciepła, podczas pracy nic się nie grzeje, całość działa jak jeden wielki radiator, skutecznie odprowadzając ciepło. W przypadku urządzeń z pogranicza A/V, do tego tak nafaszerowanych technologią, klamotów all-in-one to niezbyt często spotykana sytuacja – należy docenić.

Wreszcie najważniejsza rzecz, spoiwo, software. Wsparcie? Doskonałe. Ciągła opieka producenta, aktualizacje (nie, że co chwila, bo wszystko działa bardzo szybko, bardzo stabilnie, pewnie), rozszerzanie funkcjonalności… to mamy w standardzie. Podstawą jest tu leciwy Android 7.0 Nugat, ale to nic nie mówi o tym kodzie… Koreańczycy wykonali kawał roboty, transformując Androida (rugując liczne wady tego OS, szczególnie w aspekcie obsługi audio) w nowoczesny audio OS i to taki, który nie tylko wygląda niezwykle estetycznie, ale jeszcze ergonomicznie jest to najlepsze oprogramowanie jakie przyszło mi testować w odtwarzaczach audio i audio/wideo. Z jednej strony prostota i przejrzystość, z drugiej wielkie możliwości, z uniknięciem aneroidowych raf. Właściwie cała obsługa dźwięku jest tu napisana na nowo, wykorzystujemy cały potencjał zamontowanego w środku krzemu. Każdy element istotny dla słuchania bez ograniczeń jakościowych (natywne DSD, gapless, bitperfect dostajemy tutaj na tacy, a jeszcze dodatkowo (co w streamerach audio raczej nie występuje) mamy zapewnioną obsługę ścieżek wielokanałowych (m.in. EC3, E-EC3). Całą obudowa złożona z firmowych aplikacji mobilnych (iOS, Andek) takoż jest dostępna, zarówno lite (analog pilota) jak i całego skrzynkowego audio OS-a za pośrednictwem tabletu czy smartfona, a nawet web panelu pod dowolnym OS/przeglądarką z komputerowego terminala. Dla wielbicieli MQA – jest MQA, dla zwolenników rozgłośni, odtwarzania własnego, słuchania podcastów przewidziano własne aplikacje, firmowe w oprogramowaniu Rose.

Jak widać, jest na bogato, jest bardzo schludnie, estetycznie wszystko dopieszczone. Jeszcze rzut okiem na specyfikację i o brzmieniu będzie…


 

Przeróżne źródła, wyczynowe pliki, hi-resy, MQA… wszystko tu śmiga

O, Kubuś! No właśnie, tutaj via webpanel na kompie sterowany Rose.
Qobuz to dopełnienie, że tak powiem, całości. Tidal, Qobuz… Roon.

SOUND

Z kolumnami, jak już zdążyłem zaspojlerować, 201E radził sobie… różnie. Na pewno nie jest to wszystkomające rozwiązanie do salonu, amplifikacja nie dała rady dużym paczkom (zarówno podłogowym Szafirom, to ostatnie co zagrały, bo wyjechały… smuteczek! Jak i wielkim, podstawkowym Diamond-om). Zdecydowanie nie ten adres i tu rodzi się pytanie jak je w pokoju dużym, w pokoju z AV (bo przecież to jest AV) zintegrować. Odpowiedź wydaje się oczywista. Skorzystać z wyjść pre-ampowych, pominąć sekcję wzmacniacza, podpiąć najlepiej końcówki (względnie integrę, jak już jest, ale tu musimy sprawdzić czy się oba klamoty dogadają) i już. Jako, że u mnie same końcówki (brak integr, wszystko co gra to „dzielonki”) Rose będzie czuł się jak ryba w wodzie z lampowym (diabły Culm), tranzystorowym małym (M-PWR audiolab) czy potężnym Roksanem (K3). Co więcej, możecie sobie to, to także linkiem cyfrowym skojarzyć z jakąś grajbelką, w razie gdyby setup salonowy obejmował zarówno „czyste stereo” jak i kinowo-rozrywkowy, osobny patent na granie. Można wykorzystać takie coś w drugiej strefie, tylko kabel trzeba będzie ciągnąć (bezdrutowa, przy niewielkiej kombinacji też da radę). Z małymi Topazami było w sam raz, ale też niekoniecznie w moich 26 metrach kwadratowych, brakowało, a suba przykładowo tu, bezpośrednio nie podepniemy. Także all-in-one w salonie, samiuteńki? Nie widzę tego. Natomiast z takim wsparciem jak powyżej bardzo proszę. Brakowało mocy, brakowało wypełnienia, dźwięk tak – był – neutralny, nawet za bardzo w takich „dużych” setupach, z większymi kolumnami, w przypadku typowo gabinetowego (przytachałem do biurka) Topazami natomiast, w bliskim polu, wszystko się poukładało, dźwięk nabrał wigoru, oparty na ESS klamot pokazał jak szczególarskim, jak niezwykle rozdzielczym urządzeniem jest. Tu te 2x50W (wierzę, że tak w istocie jest, ale nie są to NADowe W, tylko takie właśnie „inaczej” liczone, znaczy bez zapasu!) dało sporo frajdy, nie były też specjalnie odczuwalne niedostatki na dole. Wiadomo. Monitorki bliskopolowe i kreacja DOMYŚLNA (w sensie dopowiedziana, ale odczuwalna, wystarczającą w biurkowym secie) basu nie przeszkadzała, byliśmy w domu (Han) i to było to, czego się spodziewałem. Przyjemny w odbiorze, niepodkoloryzowany, raczej naturalno-precyzyjny (bez śladów wyostrzenia, czy osuszenia) dźwięk. Odnośnie salonu zaś, może jakieś super czułe kolumny pozwolą na „tylko Rose”, może…

Czy te skrzynka może połączyć w jedno dwa światy – obraz z wizją – czy może być „tym jednym, co wszystko zawiera” rozwiązaniem? Nie mamy tutaj HDMI ARC, ale mamy wspomnianego optyka (out), mamy pełną obsługę dźwięku (nawet mch!), także można mimo braku widoków na samodzielne napędzenie dużych frontów, przyjąć, że tytułowe się wpasuje. Tyle, że jw albo końcówki, albo/i dodatek soundbara (często z sumem), czyli łączymy z widokami na całościowe rozwiązanie. W salonie w sukurs wygodnej obsłudze przyjdzie dopracowana aplikacja mobilna, obsłużymy sobie wtedy wszelkie biblioteki czy strumienie, bez ruszania się z miejsca. Jednak – o czym już było – displej będzie robił wyłącznie za …displej. Skojarzymy to, to z nowoczesnym RTV, bo 4k jest, dla wideofili to pewnie będzie za mało (to nie jest kluczowa funkcjonalność klamota, dodatek, dopracowany, ale dodatek), nie będzie obiektowych formatów i wielu innych ficzerów, ale dla kogoś, kto chce kino i audio to jedna z niewielu takich, na takim poziomie (audio!) propozycji. Qobuz, Tidal, obsługa DSD / MQA – wszystko pod jednym dachem z wspomnianym wideo. Bardzo rzadki widok, spotykany właściwie tylko i wyłącznie w multikombajnach AV z Państwa Środka, gdzie jednakowoż wyraźnie stawia się na obraz (kosztem dźwięku), gdzie całość wpisuje się w typowe kino domowe, a nie HiFi, o high-endzie audio nie wspominając.


Radio? Nostalgia, już sieciowe, ale jakby z eteru było…

O właśnie! :)

 

Oby jeszcze w przypadku presetów doszlusowała Polska, no i koniecznie podcasty zlokalizowane (na razie Azja i bodaj WB)

No dobrze, ale to tylko wycinek opowieści o Rose, niepełna historia, bo też ten klamot może być wykorzystany zupełnie inaczej, albo poza opisanym powyżej, pełnić bardzo istotne funkcje, nie jako przy okazji. Pisałem o doskonałej sieci, zarówno przewodowej, jak i – co bardzo procentuje – bezprzewodowej. Otóż można bez żadnych „ale” 201E wykorzystać jako multimedialny serwer, hub, właśnie bezdrutowy, bez obaw, że w innych strefach będzie problem z dostępem… sieć działa w tej skrzynce referencyjne! U mnie nie tylko całe pasmo wypełnią pod kurek dziesiątkami sieci (nie przesadzam) to jeszcze IoT, sporo testowanego, mimo szybkiego mesh z zapasem „slotów” i autodopasowaniem kanałów, różnie bywa. Jako serwer, prosty NAS ten maluch sprawdził się wybornie. Można było ustawić go na widoku (no a jak), w dowolnym miejscu eksponować (bez dostępu do ethernetu) i mieć pasywny (zero wiatraków), bezobsługowy, oparty na pewnej łączności multimedialny hub. To dla niektórych może być cenna wskazówka.

Chwila, a dźwięk, dźwięk w „nieskażonych”, audiofilnych okolicznościach, hę? Już się poprawiam. Z audio-jacka było zbyt zwyczajnie, a w przypadku trudniejszych nauszników po prostu poniżej możliwości podpinanych efektorów. Także szybko na biurku wylądował HE-Adapter i z odczepów zasililiśmy to, co w balansie u nas na uszach gra. Niebo a ziemia i – co w sumie nie dziwi – doskonałe obejście braku opcji skojarzenia samego 201E ze słuchawkami „dużego kalibru”. Grało to świetnie! Nawet lepiej od podpinanego A90 (pre-out), choć pewnie dla szukających możliwości mariażu Rose z wysokiej klasy słuchawkami taka opcja (jakiś wzmacniacz, ew. wzmacniaczo-dac) będzie wchodzić w grę, a nie niszowe akcesorium opisane powyżej. I tu dochodzimy do scenariusza bardzo prawdopodobnego, gdy odczepi pozostaną nieobsadzone kablami, a Rose będzie robił za odtwarzacz (plus ew. serwer) streamingowy, plikowy, a wzmocnienie przejmie na barki coś innego. Zresztą, można ograniczyć funkcjonalność tej skrzynki do tylko DACa, albo wyjść cyfrowo na zew. przetwornik, wzmacniacz czy nawet potencjometr. W takiej opcji (cyfrowe spięcie) może to być po prostu transport z bardzo, bardzo dobrze dopracowanym UI/UX. Czy będzie szkoda opisanej wcześniej funkcjonalności? Niekoniecznie, bo przecież będziemy szukać optymalnego rozwiązania dla naszego toru, naszych efektorów, a tytułowy klamot wpasuje się (bo możliwości wszelakie tu są) w nasze potrzeby. To, co wyróżnia w sposób jednoznaczny tę skrzynkę tj. dopracowany software z własnym patentem na interfejs oraz intrygująca integracja wideo (ofc to ostatnie dla zainteresowanych), to creme de la creme. Muzyka płynąca z kapciuchów (LCD-3) albo Eterów CX dawała tak wiele radości, że samo to mogłoby wystarczyć do rekomendacji, a tu przecież o całokształt się rozchodzi. Super wygodna obsługa, robiący wrażenie ekran, czy to z atrakcyjnymi wizualizacjami, czy wychyłkami robiącymi klimat – wszystko to jest ważne w codziennym odbiorze, szczególnie w sytuacji, gdy koncentrujemy uwagę na jednym (bo integrującym wszystko) urządzeniu.

Wbudowane EQ, moduł DSP btw niczego sobie

Byłem nieco sceptycznie nastawiony do nietypowego potencjometru, ale ten, mimo „hebelkowej” natury, okazał się wygodny w obsłudze, de facto taki stopniowany, bez skali (analogowej) sposób zmiany poziomu po prostu pasował do plikowego, strumieniowego grania. Pod Roonem sprzęt sprawował się wyśmienicie, mimo zewnętrznego front-endu, integracja nie tylko pozwalała na bezproblemową obsługę na samym urządzeniu (podstawowe sterowanie, poziom, wyświetlanie okładek i tła dopasowane do danego strumienia), ale dodatkowo dzięki Roon Ready korzystałem z pełnej obsługi RAAT, protokołu który jest dedykowany obsłudze audio (DLNA nie jest i ma pewne wady), w odróżnieniu od multimedialnego AirPlay (też na pokładzie) nie ograniczonego do tylko RedBooka i to jeszcze bez bitperfect, z opóźnieniami, problemami z synchronizacją (obraz, dźwięk) itd. Mimo rozwiązania alternatywnego (software) można było docenić kawał świetnej roboty jaką wykonali Koreańczycy (w kodzie). Co ciekawe Roon w takich warunkach brzmiał lepiej od Audirvany odpalonej na makówce celem porównania strunieniowiec vs komputer (źródło brzmienia). Zazwyczaj jest odwrotnie, tu Roon zdecydowanie zyskiwał i cóż… taki end-point z dopracowaną obsługą software Roon labs zdecydowanie przypadł mi do gustu. Kolejny mocny punkt tej propozycji. Nawet to, że prawie wszystko ze strumienia szło w MQA (pełne origami w Rose) nie przeszkadzało w odbiorze (bo nie było się do czego doczepić). Co prawda wyczynowe pliki grane lokalnie pod Roonem dawały jeszcze większą satysfakcję, a Qobuz (nie zintegrowany na poziomie Roon-a, co jest ofc pod Roonem możliwe, a z ustawionym kontem wprost na Rose… jw. niemieckie, bez zabawy we własne VPNy, działało mimo lokalizacji) dla nas niestety pokazał, że Tidal to jakościowo średnia rzecz, że hi-resy to zdecydowanie „Kubuś” (poza MQA, którego jak wiecie nie lubię, tam zresztą nie ma go wiele, są prawdziwe bezstratne, „wysokooktanowe” pliki do odtwarzania). Czy to z końcówką i Topazami, czy na doczepach z Topazami słuchało się tego muzyki via Roon czy via Qobuz wybornie, podobnie rzecz miała się z efektorami słuchawkowymi wpiętymi wprost do końcówek 201E. To był dźwięk bez ograniczeń, nauszniki wysterowane, czyściutko, bez żadnego syfu, z czarnym tłem. To tylko dobrze świadczy o implementacji amplifikacji, mimo że krytykowałem jej niewystarczające kompetencje w przypadku dużych paczek – nie ma tu zaprzeczania sobie, oddawanie paru W, wystarczające  dla słuchawek oraz bliskopvolowych maluchów Pylona (Topazy) gwarantowało odpowiedni poziom i jakość wzmocnienia sygnału, kolumny bardziej wymagające pokazywały, że są granice, że z tych trochę ponad 2 kilogramów nafaszerowanych technologią i możliwościami nie da się „wszędzie i wszystko”.

 Z wbudowanego ampli, w roli DACa, jako transport, jako serwer, jako pre… kombinacji multum 

SUM

Łatwość, dopasowanie obsługi pod każdego domownika (mogę sobie wyobrazić i bajki i klipy Maty i jakieś wielkie kino, no i rzecz jasna długie sesje z na uszach, albo kameralnie z monitorkami) daje w efekcie produkt mocno uniwersalny i wpisujący się w dzisiejsze uwarunkowania. Apka, strumienie, salon (z pewnymi jw ograniczeniami), dostęp… to wszystko tutaj mamy. A przy tym, co jest bardzo bardzo nieczęste, mamy tutaj moc rozwiązań stricte pod wysokiej jakości audio: MQA, Tidal/Qobuz/Roon, DSD natywne, ogólnie hi-resy w każdym, możliwym zakresie. Także jak w tytule stoi: idzie nowe. Nowe, czytaj tak kompetentne, tak integrujące wszystko jak leci, że pojedyncze, jedyne, wystarczające. Droższe Naim (Unity, Atom), czy NAD (M10, przeskalowali teraz cenowo w dół do nowego C700) i wiele innych propozycji to trend, który wyraźnie wskazuje kierunek. Stare, klasyczne, wczorajsze audio przechodzi do lamusa, nawet jeżeli jeszcze (jak ja w niniejszej recenzji) trochę marudzimy i lamentujemy, że coś mogłoby być na lepszym poziomie. Ludzie wybierają prostotę, integrację, nie mnożenie bytów, bez kompromisów (już tak) jakościowych. Kiedyś takie multiwszysko było zarezerowane dla tzw. wież audio/HiFi (zazwyczaj to ostatnie na wyrost), które były w pogardzie u audiofilii, zwolenników wyższej jakości. Dzisiaj to, co kiedyś było niedoskonałe i pozycjonowane wyraźnie niżej, odznacza się funkcjonalnością i SQ nie odbiegającą od rozwiązań klasycznych, wielosegmentowych, z tradycyjnym wsadem analogowego, czasami oddzielnego, czy oddzielonego intencjonalnie od cyfrowego. To już nie te czasy, to już te czasy, gdy małe, wysoce wydajne końcówki zamknięte w niewielkim pudełku mogą konkurować z wielkim, ciężkim, gorącym.

Nawet nie wykorzystując w pełni tej skrzynki, a jedynie w części (np. biurko) docenimy to, co stanowi najmocniejsze strony Rose. Słuchając muzyki z różnych źródeł, wykorzystując funkcje multimedialnego serwera, okazjonalnie oglądając sobie klipy (tak, tak na frontowym displeju – wg. mnie świetnie do tego właśnie się to, to nadaje!), obsługując w spójny oraz prosty sposób wiele źródeł omówiony RS201E wyznacza pułap możliwości i jakości poniżej 10 tysięcy złotych. Takiego miksu cech z takimi jw możliwościami, tak wykonanego (poza atrakcyjną formą jest jeszcze treść – kod – który w tak dopracowanej odsłonie, gdzie indziej, nie występuje) w takiej cenie po prostu nie znajdziemy. Są bardzo dobre rozwiązania (wspomniany NAD, Auralic i pare innych propozycji), jednak Rose wyznacza tu nowy poziom. Mimo, że bazą jest bardzo problematyczny, mocno niewdzięczny, mobilny OS – Android. Jak widać da się. Można na fundamencie OpenSource zbudować coś wyjątkowego, dodatkowo tak zmieniając sposób i mechanikę działania, że finalnie mamy: stabilne środowisko, szybkie środowisko, podatne na zmiany (mimo starszego jądra OS) środowisko. Szacunek i brawa za to. Rzecz jakże często pomijana, niedoceniana, a obecnie równie ważna co tor… kości, zasilanie, materiały, cała reszta.

Grało też via A90, głównie aby obejść ograniczenia wbudowanego wzmacniacza słuchawkowego…

…albo tak (przepraszam za syf), z HE-Adapterem wprost z oczepów w Rose. I to było TO.

Dla oldschool’i jeszcze jeden wielki plus. Widać, że ktoś tam lubi w tej Korei radio i moduł sieciowych rozgłośni, także mimikowanie takiego tradycyjnego z radyjka eteru i (mam nadzieję) szybko zlokalizowany moduł tylko pod podcasty przyniosą sporo radości tym, którzy lubią zdać się na los, na innych, posłuchać ciekawego głosu, no lubią radio, mimo że dzisiaj to już coś zupełnie innego, niż kiedyś (wróć, jak poszperacie to znajdziecie wszystko, czego chcecie i co lubicie… polecam). Rose na pewno nie spocznie na laurach (przez miesiąc z okładem, gdy grało u nas,  dwie duże aktualizacje wprowadzające nowe funkcje, nowe możliwości!). Z przyjemnością rekomenduję, to taki produkt, który dzięki integracji prawie wszystkiego, prawie każdego elementu na bardzo wysokim poziomie, może być udaną odskocznią z wielu (sprzedajemy czy rozdajemy) na rzecz jednego (i już) w domowym audio, a nawet domowym audio i AV.

 

Podziękowania dla salonu


oficjalna dystrybucja w .pl


Cena: ok. 9000 złotych

Plusy:
- udane połączenie dwóch światów, nadspodziewanie udane, znaczy audio z audio/wideo w jednej skrzynce
- a to bez kompromisów jakościowych (w audio!) z pełną obsługą wszystkiego, czego wymaga dzisiejszy meloman (Tidal, Qobuz, MQA – dla wierzących itd)
- ogrom możliwości, to takie all-in-one, które nie tylko na papierze ma zastąpić wszystko inne i w niektórych scenariuszach spokojnie zastąpi i będzie jedno, jedyne
- świetne sieciówki (LAN/WiFi) gwarantujące bezproblemową pracę, nie tylko jako strumieniowca, ale także jako multimedialnego serwera
- radio, ktoś nie zapomniał o radiu, o gadanym (podcasty …przy czym bez lokalizacji to nie będzie miało sensu), nawet w wersji mocno nostalgicznej. Fajnie!
- doskonały software, prosta obsługa mimo wspomnianego ogromu możliwości, świetne wsparcie
- elegancka, piękna powłoka (UI), która skrywa funkcjonalną całość: szybki dostęp do wielu źródeł, własne patenty na granie (aplikacje), wspomniane najważniejsze streamu. Brawo
- UX na poziomie dorównującym interfejsowi, znaczy czytelne, logiczne, spójne, bez żadnych większych zgrzytów ergonomicznych. W audio OS to niestety nadal rzadkość, tu jest referencja
- cena, biorąc pod uwagę wszystkie wspomniane zalety, wydaje się być nie tylko adekwatna, ale przez pryzmat możliwości i integracji opłacalna.
- świetnie czuje się pod Roonem (certyfikat Roon Ready z doskonałą implementacją po stronie Rose OS) 
- sumując, poza technicznym dopieszczeniem, wysoką jakością materiałowo-estetyczną, pięknym displejem, wygodną obsługą multizdotykiem albo pilotem, albo z apki …ROSE OS! To tu robi różnicę!
- dźwiękowo poziom typowy dla nowoczesnych przetworników ESS Sabre, bardzo kompetentnie, bardzo akuratnie, bardzo rozdzielczo, z opcją na inaczej / więcej opisanymi w tekście powyżej 

Minusy:
- jak już kino to dlaczego nie HDMI ARC? Znaczy dwa HDMI najlepiej, w tym jeden ze zwrotnym właśnie
- amplifikacja wbudowana ma swoje ograniczenia, szczegółowo opisane w recenzji, dotyczące zestawów głośnikowych, jak i słuchawek
- pilot RC zdecydowanie mógłby odpalać na disleju tryb zdalnego, jak w Squeezeboksach Touch …genialne, proste, od razu większa czcionka, elementy UI, powracające do pierwotnego stanu, gdy tylko zdejmiemy palec z pilota. Rose? Można powiększyć informacje, ale na sztywno. Rose?
- Bluetooth to dodatek, głównie pod sterowanie , do szybkiego przesłania dźwięku (w lepszej jakości) nie bardzo się nadaje. AirPlay tylko częściowo rozwiązuje sytuację, bo jednak głównie pod iOS, albo kombinacje. A kto je lubi? ;-)

Autor: Antoni Woźniak

Zegarek – w salonie rzecz przydatna, w gabinecie powiedzmy mniej, bo i tak iluminacja na facjacie, PC 24/7 ;-)

Pełna integracja z Roon. Roon Ready nie jest tu na wyrost. To symbioza!

Te obrazki najlepiej pokazują złożoność tego software. Prawdziwie dopracowany audioOS. Wreszcie. Aktualizacje, wsparcie – na wysokim poziomie

Pełna obsługa DSD, regulowanie I/O z dopasowaniem do źródła / amplifikacji…

Wreszcie wideo… jak tu, wideoklipy (co ten gościu ogląda? Znaczy co ja oglądam?! ;-) )

Proszę bardzo, z lokalnego, nie tylko zdalnego, można oglądać na tej skrzynce 

Kino? No jest kino. Wideofilskie to nie jest, daleko mu do tego, ale dla 99% w pełni wystarczające.
Przy czym pliki o bitrate 60-100mbpit/s z Atmosem to co za dużo, to nie zdrowo. Tego sobie na tej skrzynce nie odpalimy.

Zawiadywanie I/O – tak to powinno wyglądać w XXI wieku. Niech się inni uczą.

Na niby mobilnych Sundara jacek dawał radę, ale na kapciuchach (LCD) już nie dawał…

Bardzo dopracowana mobilna apka zarządzająco-sterująca.
W dużej części przeniesiona obsługa z panelu frontowego na dowolny dotykowy w handdeldzie

Świetny sound! Polecam ten album, polecam tę kapelę.
Przy okazji, na górze pojawiają się, jak w desktopowych OS ikonki szybkiego wyboru. Nie jest to oryginalne, nie, ale świetnie się sprawdza w codziennej obsłudze.

AirPlay? No działa, ale ma swoje ograniczenia, to już lepiej za pośrednictwem i/O podpiąć odpowiednie źródło i skojarzyć z Rose.
Przykład. Stare (ale nie aż tak stare) Maki mają wyjście optyczne :-) Można wtedy sobie te nowe bezstratne, te uprzestrzenaione można…

Grało z tym poniżej (Topaz) i tym fioletowym (Diamond) też, ale nie z tym powyżej (Mojo). Z Topazami, ale w gabinecie łapka w górę, z Diamondami w dół.
Z Davone niestety nie załapało się, a szkoda, bo kto wie… może w salonie byłby w takim setupie sukces? Kto wie?

Tej kapeli przedstawiać nie trzeba :P

Dodaj komentarz