LogowanieZarejestruj się
News

Kiedy kino spotyka audio #2: Oppo BDP-205 w testach

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
20170930_175513822_iOS

Mamy to… dwie skrzynki, które znakomicie się uzupełniają. Wideo (& audio) streamer A10, o którym niedawno wspomnieliśmy w zajawce, a teraz topowy odtwarzacz płyt UHD i nie tylko (bo to superDAC oraz przedwzmacniacz wielokanałowy oraz wzmacniacz słuchawkowy w jednym) OPPO BDP-205. Pamiętacie recenzję BDP-105D, klamota, który otrzymał od nas tytuł „end of the road?” Maszyna zrobiła na nas ogromne wrażenie, obecny model to technologiczne rozwinięcie poprzedniego flagowca – tak mamy referencyjny wideo player odtwarzający płyty Blu-ray UHD (poprzednik to maszyna FHD), ale nie tylko to, bo sprzęt podobnie jak poprzednik potrafi odtwarzać nośnik SACD (oj będziemy kwadrofonicznie grać, oj będziemy i nie tylko kwadro, bo sprawdzimy inne opcje), a dzięki high-endowemu torowi 7.1 (układy C/A ESS Sabre, wielokanałowe, wyjścia analogowe na amplifikacje, zarówno te kinowe, jak i stereofoniczne, o czym kapkę poniżej) można skrzynkę wykorzystać jako przedwzmacniacz dla ampów, wielu ampów, z takimi opcjami jak obsługujące sygnał UHD wejście HDMI (inne źródła ultra HD). To właśnie dzięki HDMI-in w Oppo wspomniany A10 eGreata będzie idealnym uzupełnieniem tytułowej skrzynki. Co zyskamy z takiego połączenia? Ano to, czego BDP-205 brakuje na starcie… tym razem Oppo zrezygnowało z serwisów strumieniowych, źródeł internetowych dla materiałów audio/wideo. Sieć jest, owszem, ale tylko lokalnie, to znaczy gramy z udostępionych komputerów, NASów w naszej domowej lokalizacji. W odróżnieniu od 105 nie będzie bezpośredniego streamu z Tidala, nie będzie także (co boli, bo mieli to ekskluzywnie) znakomitej jakości źródła jakim był serwis strumieniowy Deutsche Grammophon. Tym razem postanowiono przygotować bezkonkurencyjny, jedyny taki odtwarzacz/DAC/pre stereo/wielokanałowy, nie mający odpowiednika w świecie AV, jednakowoż jw pozbawiony tego, co dzisiaj staje się nieodzowną częścią każdego systemu – w końcu dostęp to dzisiaj Internet. Polski dystrybutor ładnie wybrnął z tego „mniej”, dodając do kompletu (1zł to kosztuje, gdy zamówimy sobie 205-kę) Chromecast Audio. Strzał w dziesiątkę, wystarczy wyjąć, skonfigurować, podpiąć dołączonym do kompletu, niezłym przewodem optycznym z zamontowanym w maszynie OPPO dakiem i już mamy serwisy. Patrząc na możliwości nowego OPPO, można też uzupełnić maszynę o streaming 4K via Chromecast Video 4K (tanio) lub Apple TV 4k (drożej). Całościowa opcja natomiast to ww. A10.

Dziesięć kilo zaawansowanej technologii Audio-Video: własny napęd multiformatowy (tak, własny), wyjście dla słuchawek nie do ozdoby, a całkiem na serio. BDP-205. Oppo

Jest wszystko to, czego może sobie audio i wideofil życzyć… Osobny tor analogowy, także zbalansowany oraz (dla nas kluczowa sprawa) wielokanałowy. Wszystko oparte na topowych kościach ESS Sabre 9038

W redakcji działają na co dzień dwa Chromecasty Audio w strefach, na pewno postrumieniujemy w ten sposób (żeby pokazać, co to daje, na ile to wygodne i jak z SQ) jednak to, co zaoferuje pełnię możliwości, nie tylko zresztą w zakresie audio, ale i wideo (wraz z dźwiękiem wielokanałowym) to właśnie A10, to będzie sieciowe źródło dla Oppo, który przyjmując sygnał via HDMI (serwisy wideo, w tym te UHD, obrazy płyt, streaming audio) zdekoduje wszystko pięknie i wyświetli na wyjściu HDMI oraz na wspomnianych wyjściach analogowych 7.1 (pre). Takie combo AV da nam pełne możliwości w zakresie dostępu do treści (no czekamy jeszcze na Netfliksa w 4K), połączy świat nośnika fizycznego z tym, co na dyskach lokalnie (pliki UHD, pliki DSD, DXD, nagrania binauralne etc.) oraz zdalnie. Idealna symbioza, idealnie uzupełniające się produkty? Czuję, że nie inaczej, że będzie to świetny duet.

Sekcja DACa (komputerowe źródło jak najbardziej można – otwarta opcja dla ROONa* btw), LAN tym razem lokalnie i druga, po analogowym 7.1, istotna sprawa – wejście HDMI przyjmujące sygnał UHD/4K. Konsola, set-top-box… streamer taki jak A10… ano właśnie!

 * ofc przetestujemy

Obsługa wszelkich możliwych standardów dźwięku wielokanałowego (via HDMI, także – co ważne – dekodowanie materiału SACD/DSD… tylko w ten sposób możemy natywnie odtworzyć bez konwersji taką muzykę, ze względu na ograniczenia wprowadzone przez twórców – odpada SPDIF – tylko HDMI lub analog), wyczynowa ścieżka sygnału (od stereo po 7.1) oparta na najnowszych, najlepszych kościach ESS Sabre ESS 9038, procesor obrazu zdolny do wymuszenia trybów HDR na wyświetlaczu oraz konwersji sygnału wizyjnego z bardzo rozbudowanymi możliwościami ustawień, wreszcie wspomniany wzmacniacz słuchawkowy (ma obsłużyć te wymagające, co oczywiście sprawdzę, bo podepniemy i HD605/K701 jak i LCD-3 pod wyjście na froncie) to, jak widzimy, prawdziwa full-opcja, tu od strony technologicznej jest wszystko co „naj” w kinie i w audio. No może poza jedną sprawą, producent wspomina o tym w materiałach… Dolby Vision, dostępne w ramach aktualizacji. Na szczęście uzupełniono ten brak i od paru miesięcy można korzystać także z tego standardu.

Podświetlany, sensownie rozplanowany, ergonomiczny

Poprzednik też miał gabaryt, takie odtwarzacze to domena bezkompromisowych Japończyków: Esoteric, Sony (ES), topowy Marantz, Accuphase…

No dobrze, to wszystko wygląda naprawdę dobrze, ale może wyglądać jeszcze lepiej, a to lepiej to tor, jaki zbudowałem na potrzeby testu obu skrzynek. Ten tor tylko opcjonalnie opiera się na skądinąd świetnym brzmieniowo amplitunerze NADa (T743), bo tym, co ma robić zasadniczą różnicę (zarówno w ścieżkach Dolby Atmos oraz DTS:X, jak i wielokanałowym graniu z materiału 1-bitowego oraz nagrań binaturalnych) są wzmacniacze. W redakcji mamy ich sporo, są zarówno vintage’owe, są tranzystory, są lampy, jest AB, jest A, jest i nowoczesne D… tu jednak zdecydowałem się na coś „na czasie”, coś co obecnie wyznacza kierunek rozwoju amplifikacji… będzie zatem na frontach grał Auralic Polaris, na surroundowych kanałach (bardzo ważnych zarówno w kinie, jak i wielokanałowym audio) NAD D3020, wreszcie jako dopełnienie całości, opcjonalnie, najlepszy centralny …mimo, że to nie centralny, podpięty analogowo pod odpowiednie wyjście w 205-ce Bowers & Wilkins Zeppelin Air (też D). Taki to właśnie będzie tor, 4.0 oraz 5.0 kanałowy. I starczy. Z doświadczenia wiem, że to zamyka temat, choć wspomniane standardy to jeszcze co najmniej efekty na tyłach oraz opcjonalny (zawsze, ale przez wielu mile widziany) subwoofer. Ok, będzie i to, jak widać na obrazkach, przy czym te elementy pojawią się tylko w przypadku płyt wizyjnych (bo i wtedy mają uzasadnienie) i dodatkowy, niewielki wzmacniacz w klasie D (Scansonic) zagra z vintage’wym setem głośnikowym od Cambridge Audio (na tyłach dwie kosteczki oraz sub, wszystko wykonane w drewienku z …łza się oku kręci… zestawu DDTS2200). Wszystko to, co powyżej, będzie hulało dzięki wspomnianym wyjściom analogowym 7.1 po zdekodowaniu sygnału przez wyczynowy tor Oppo. Tak, to wyzwanie, biorąc pod uwagę właściwe ustawienie oraz kalibrację całości, ale liczę na efekt, który szczególnie w muzyce wielokanałowej będzie zwyczajnie nie do pobicia. To nie może źle zagrać, a jeżeli tak będzie, to zjem krawat (którego nie mam).

Centralny ;-)

Fronty (podłogówki) oraz surround (podstawki). Te drugie jeszcze nie powędrowały na swoje miejsce testowe, ale powędrują…

Auralic Polaris czyli przede wszystkim amp pod fronty w torze z Oppo,  A10 czyli streamer sieciowy wideo oraz audio z dostępem do serwisów – idealne uzupełnienie dla 205-ki.
Polaris może, dzięki swojej wszechstronności, być także streamerem (tylko), podobnie jak A10, ale niestety nie ma HDMI, a tutaj HDMI jest b. istotne!  

Pomocniczy amp? No nie taki pomocniczy, bo NAD3020 wysteruje Topazy, flankujące słuchacza z obu boków

W opcji: sub

…i efekty na tyły

Będzie oryginalnie, bo jw zwrócę uwagę na inne rzeczy, niż na te, na które zazwyczaj zwracają koledzy po fachu, testujący wspomniane skrzynki głównie pod kątem wideo. To też oczywiście będzie, ale dźwięk, możliwości brzmieniowe, wspomniana budowa wielokanałowego, topowego systemu audio z osobnymi wzmacniaczami (dwa główne to high-endowy Auralic oraz grający z ustawionymi po bokach, na linii ze słuchającym kolumnami NAD), dobrej klasy kolumnami Sapphire oraz Topaz od Pylona to coś, na co przede wszystkim zwrócę uwagę. Popracowałem nad akustyką pomieszczenia (pomiary, stroje), będzie trochę wyzwań przy ustawianiu… w efekcie, cóż, ma zagrać. Ma zagrać dobrze, bo choć płyty SACD to nisza, 1 bitowe pliki też nisza, to jednak temat jest rozwijany i pojawiają się nowe propozycje (możliwości oferowane w ramach MQA oraz wielokanałowe nagrania via Qobuz, które zapowiadali od jesieni w ofercie, także w streamie… gdzie zapowiadana Polska btw?). To może być nowy etap, poszerzanie horyzontów, przy czym przy zachowaniu zdrowych proporcji (kino domowe w wariancie kilkunastu głośników jakoś do mnie nie przemawia, to niepraktyczne, może poza dedykowaną salką, a w audio w ogóle niepotrzebne), z oczywistym prymatem starego, dobrego stereo, ale – właśnie – z opcją.

Kwadrofoniczne nagrania brzmią świetnie, to samo można powiedzieć o ścieżkach wielokanałowych odtwarzanych w ustawieniu 5.0. To robi wrażenie! I nie chodzi tylko o koncerty, ale także, czy może przede wszystkim nagrania realizowane nie w studnio, a w świetnie dopasowanych akustycznie lokalizacjach (najlepszy sprzęt rejestrujący, znakomite mikrofony, właściwe ustawnie etc). Warto usłyszeć to tak, jak sobie twórcy, dźwiękowcy wymyślili, jak to zrealizowali, nagrali. Nie jest tego dużo, ale to co jest oraz to co się sukcesywnie pojawia (wiele nowych nagrań i to nie tylko od niszowych specjalistów) plus całkiem pokaźna biblioteka płyt SACD (oraz plików 1 bitowych, co otwiera nowe możliwości) powoduje, że inwestycja w taki tor może być czymś odkrywczym, otwarciem na zupełnie nowe doznania.

No i nie zapominajmy o kinie. Dźwięk przestrzenny przeszedł dłuuugą ewolucję, od czegoś tylko w niedoskonały sposób symulującego „w środku akcji”, po dużo bardziej realistyczne, wielowymiarowe, a  jednocześnie subtelniejsze, najnowsze technologie wielokanałowe, które pozwalają w pełni docenić pracę ekipy, nie tylko tej od obrazu, nie tylko kompozytora muzyki (bo tu zawsze można sobie posłuchać po seansie OST), ale właśnie ludzi, którzy budowali klimat pracując nad tym, co słychać. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, jak ważny to element, czasami równie ważny, decydujący o naszym odbiorze całości.

Czas zabierać się do pracy, tylko co powiedzą o tych, ustawionych w „dziwnych” miejscach, kolumnach domownicy. Szczególnie jeden taki domownik. Oj będzie się działo. Kwadrofonicznie, albo i bardziej …będzie ;-)

Poniżej tradycyjne wypakowywanie ;-) Tym razem bardzo na bogato…

» Czytaj dalej

Egreat A10 w redakcji: gdy kino spotyka audio i co z tego wynika

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
20170921_093012376_iOS

No właśnie, co? Ano zobaczymy co, ale ostrzyliśmy sobie zębiska na ten podobnież najbardziej zaawansowany, najbardziej rozbudowany funkcjonalnie multiodtwarzacz AV na rynku. Pamiętam stare dobre czasy, gdy testowałem różne takie Kukurydze (Popcorn Hour), Xtreamery i inne media playery na FrazPC (telewizory i projektory też się trafiały)… łezka w oku się kręci, jak się człowiek cieszył, jak mu pierwsze apki pod TV ruszały, jak alternatywny soft działał, jak serwisy z nie_do_końca legalnymi treściami śmigały. Dzisiaj w dobie SmartTV i set-top-boksów oferowanych przez gigantów IT (nowe ATV – zaprzepaszczona szansa na coś ogarniającego wszystko btw, Chromecasty, Amazony, Roku itp sprawy) wydawać by się mogło, że czas takich kombajnów multimedialnych dobiegł definitywnie końca. Fakt, opcji jest bez liku, bo jeszcze dochodzą rozbudowane o możliwości sieciowe amplitunery kina domowego, same zaś odbiorniki potrafią odbierać sygnał z agregatów treści odpalanych przez wszędobylskie handheldy, ale…

Czego tu nie ma…

Czego tu nie ma… tak, wiem powtarzam się

…ale nadal nikt nie zrobił tego jak należy, moi drodzy. NIKT. Nadal mamy fragmentację treści (za co oczywiście odpowiedzialne są pazerne koncerny ;-) ), nadal mamy straszliwy bałagan odnośnie formatów (tu akurat konkurencja nie przyczynia się do niczego dobrego, bo zamiast porządku mamy nieporządek właśnie), nadal żeby coś obejrzeć trzeba posiłkować się instrukcją obsługi (czy to, to wspiera, czy wręcz przeciwnie). Koszmar jednym słowem. Próbą pogodzenia wielu sprzeczności w AV (w audio też to obserwujemy vide treści na wyłączność w serwisach streamingowych, wsparcie MQA etc.) są właśnie ambitne projekty, takie jak A10, które mają pogodzić wszystko, syntetyzować pod jednym dachem. Trudne to, wymagające zadanie, ale w sukurs konstruktorom przychodzą dzisiaj co najmniej dwie rzeczy:

  • platformy systemowe, otwarte na ciągłe doskonalenie, dodawanie nowych technologii z rynku audio / wideo (Linux i jego mobilny wariant: Android)
  • bardzo zaawansowane, „nadmiarowe”, obsługujące najnowsze API zintegrowane układy SoC o takich parametrach mocowych, że żaden materiał nam nie straszny

Te dwa, wymienione powyżej, elementy dają teoretycznie gwarancję, że taki kombajn poradzi sobie nie tylko teraz, ale także w przyszłości. Pewnym wyzwaniem są umowy licencyjne na niektóre z płatnych technologii – tego niestety nie przeskoczymy, do źródeł (cóż, wiadomo, każdy chce zarobić) i to jedyny, obiektywnie, hamulcowy, utrudniający stworzenie kompletnego rozwiązania odtwarzającego wszelkie treści audio-wideo. Dodajmy do tego opracowywane, doskonalone przez lata, znakomite UI (XBMC się kłania, obecnie w formie świetnego, multiplatformowego Kodi), platformy dystrybucyjne z dostępem do wymaganych dzisiaj aplikacji (treści) i widzimy wyraźnie, że miejsce dla Złotego Graala nadal pozostaje nieobsadzone, ale do szczytu brakuje naprawdę niewiele…

 

 

Duże anteny, wydajny moduł sieciowy – to być musi i jest

A10 to potężna maszyna. Oczywiście na pierwszym miejscu jest tu obraz (test będzie jednakowoż mocno uwzględniał audio… robimy to jako jedyni w sieci, bo tam gdzie się skrzynka już pojawiła tj. głównie @ anglojęzycznych stronach, w 95% publikacje dotyczą wideo). Mamy obsługę 4K i to nie po brzegu, a konkretnie, z wszystkimi standardami, co stanowi prawdziwą rzadkość (wspomniane propozycje wielkich branży IT oraz wielkich koncernów), a konkretnie:

  • pełna obsługa Blu-ray z pliku
  • HEVC 10Bit,
  • 4K 60Hz,
  • HDR10,
  • Dolby Vision (!) – od strony technicznej brak przeciwwskazań, czekają na licencję (logo na froncie trafiło tam na wyrost),
  • Dolby Atmos,
  • DTS:X
  • oraz… HDMI 2.0a (najnowszy i konieczny dla uzyskania topowej jakości obrazu standard złącza)
Na Dolby Vision poczekamy…

…są więc HDRy, jest szansa na licencjonowany Dolby Vision (byłby to pierwszy i jedyny taki sprzęt na rynku z obsługą). Mamy pełną obsługę materiału z nośników Blu-ray (w tym tych 4K), pójdzie nawet takie coś jak zapisany w formacie 4K Ultra HD H.265/HEVC plik z bitrate 400Mbps (!). To wszytko zasługa potężnego układu HiSilicon Hi3798CV200. Biorąc pod uwagę kilkudziesięciogigabajtowy kontent, nie dziwi obsługa 8TB dysków z wbudowanej kieszeni dla nośników danych (w praktyce najlepiej zastosować serwerowe wersje dysków o b. dużej pojemności), przy czym jest to pierwsze tego typu urządzenie u mnie w testach, które potrafi taki nośnik czytać w sytuacji, gdy sformatowaliśmy go pod NTFS (64 bit / Windows). Do tej pory, zawsze, musiałem przygotować dysk korzystając z któregoś z linuksowych systemów plików. Tu nie muszę. To, co cieszy pod kątem zastosowań audio, to dodatkowo umiejętność grania via USB (audio), pozwalający @ wpięcie A10 pod tor z nowoczesnym DACzkiem. Oczywiście standard 2.0 w przypadku HDMI oznacza pełną kompatybilność z najnowszym procesorem dźwięku / końcówką wielokanałową (tych kanałów, moi drodzy, jest teraz 10, albo nawet 12!). Producenci głośników cieszą się bardzo z takiego obrotu sprawy. Prawda Pylon Audio? ;-)

Wspomniałem, że da się wyświetlić pełen obraz płyty z materiałem 4K (Blu-ray), da się też podobno (i to oczywiście sprawdzę) bez problemu grać ripy SACD (obsługa plików .dff/.dsf). W ogóle z audio będzie ciekawie, bo dzięki streamerowi z końcówką Auralic Polaris, przetestuję tytułową skrzyneczkę na wszelkie możliwe sposoby – będzie zatem Auralic robił za DACa (bo umie ;-) , a do tego A10 gra jw z wyjścia USB via USB Audio Player), będzie robił za analogową końcówkę w tym mariażu. W przypadku ROONa raczej szans nie widzę, ale sprawdzę… musielibyśmy mieć odpowiednik iPenga w sklepie z aplikacjami eGreat’a, żeby zrobić z niego roonowego end-pointa. Tak czy inaczej, może być naprawdę ciekawie, bo kino bez ograniczeń jakościowych spotka się tutaj z audio bez ograniczeń jakościowych (Auralic Polaris jest obłędny, tylko trzeba dać sobie czas na poznanie wszystkich jego możliwości, skrywanego potencjału… odrobiłem tę lekcję dogłębnie i niebawem przeczytacie recenzję uwzględniającą pełen opis badań jakie zaaplikowałem wspomnianemu Auralikowi – brakowało tylko kina, ale jw. będzie i kino!). A10 będzie źródłem, na różne sposoby integrowanym z torem (nie tylko Auralikiem, o czym dalej), podpinany analogowo i cyfrowo pod audio klamoty (USB i SPDIF). Będzie i na dużym ekranie (jak ktoś lubi to może mieć TV 24/7 odpalony, są tacy ;-) ) i na małym, zdalnie zawiadywany z handhelda.

 

Sterownik jest podświetlany

Dostęp do treści to warunek konieczny w dzisiejszych czasach, warunek konieczny by nawet najbardziej zaawansowany sprzęt przyciągnął uwagę potencjalnych użytkowników – bez dostępu, tylko z tym co z dysku/NASów (sam A10 może nim być btw) to obecnie daleko nie to, czego byśmy sobie życzyli. Po to zamontowano w skrzynce najszybsze interfejsy sieciowe: 802.11 b/g/n/ac 2.4G/5G Wi-Fi, Bluetooth 4.0 oraz gigabitowy LAN, by te strumienie nam bez przeszkód żadnych śmigały. Pierwsze testy wykazały, że faktycznie jakość modułów zainstalowanych na PCB tego klamota jest znakomita, będzie benchmark, bo to jedna z kluczowych dla takiego wideo streamera kwestii – tu nie może się ciąć, tu nie może być ograniczeń, ale z tego co widzę – jest dobrze, nawet bardzo dobrze. Oczywiście samo dostępne łącze musi mieć odpowiednie parametry, tylko stały dostęp, tylko szerokopasmowy, najlpiej powyżej 50Mbps. Odnośnie zaś dostępu, to ten jest stale rozbudowywany przez producenta, ale już widzę, że treści 4K będzie można oglądać z co najmniej paru źródeł. Rzecz jasna sprawdzę dokładnie, co, od kogo i czy bezproblemowo… mowa jest o Netfliksie (na razie tylko w SD), o HBO Go, o Showmaksie, a z audio, podobnie… będzie Spotify, będzie Tidal…

Ważne dla wideofilów jest to, że sprzęt obsłuży im zarówno HDR10 jak i rozszerzony gamut koloru BT.2020. Oba te standardy oraz zaawansowaną obróbkę obrazu, w tym skalowanie źródeł o niższej jakości zapewnia tutaj układ Imprex Engine 2.0. Pamiętacie recenzję Oppo 105D? Tam też był zaawansowany układ Darbee, który skokowo podnosił jakość słabszych źródeł (opad szczęki, gdy w czytniku wylądował Mirror Mask w 576p). Wspominam tego Oppo nie bez przyczyny btw. Po pierwsze mamy tutaj urządzenia pokrewne, choć pochodzące z zupełnie innej półki cenowej. Warto przy tym nadmienić, że A10 jest wykonany z dużą dbałością, jak wysokiej klasy urządzenie (jakim bez wątpienia jest wspomniany multiformatowiec Oppo). Mamy więc świetne spasowanie, metalową obudowę, aluminiowe, grube ścianki (szczotkowane), mamy bardzo precyzyjnie wykonane metalowe zawiasy, dobrej jakości złącza – sprzęt prezentuje się bardzo dobrze, zupełnie swobodnie można go ustawić (patrz zdjęcia) obok high-endowego źródła audio (Polaris) i nie ma tu żadnego faux-pas. Także już na wstępie, po rozpakowaniu, czujemy, że ktoś tu odrobił lekcje, że to żaden plastik fantastik, coś co kojarzymy zazwyczaj z odtwarzaczami strumieniowymi wideo… to zupełnie inna, wyższa liga. 

Full metal z mechanizmem obliczonym na 10 tyś instalacji.
Będziecie żonglować dyskami? ;-) Ceny niskie teraz, warto zainwestować w jakieś min. 4TB (wiadomo, materiał 4K to konkret)

Sprawdzimy jak sobie A10 poradzi grając z Polarisem, ale także z tradycyjnym wzmacniaczem stereo (NAD) oraz amplitunerem kina domowego (ponowie NAD). Odnośnie tego ostatniego, dzięki dostarczonemu przez dystrybutora ekstraktorowi HDMI, możliwe będzie pogodzenie najnowszych formatów obrazu, z nie_najnowszymi formatami kinowego audio (staruszek NAD takich rzeczy jak Dolby Atmos czy DTS:X nam oczywiście nie obsłuży). Siak czy tak, nowoczesny ampli też się znajdzie, będzie zatem sprawdzona kompatybilność z ww. standardami. Sprawdzimy także, jak dobrze sobie poradzi z naszymi bezprzewodowymi Momentum (via BT), nowoczesny moduł sinozębnego w A10 powinien zapewnić stabilną pracę i działanie w całym mieszkaniu. Działanie w rozbudowanej instalacji AV pozwoli sprawdzić, czy A10 może faktycznie stać się uniwersalnym, całościowym rozwiązaniem dla kogoś, kto chce sobie połączyć kino i audio w salonie. Wreszcie w sieci wiele informacji wymaga sprawdzenia – pojawiły się informacje o ew. wsparciu dla AirPlay’a, o podobnej do Chromecasta funkcjonalności – to wszystko do zweryfikowania. Będą zatem duże ekrany, nawet bardzo duże (jakaś projekcja) na HDO. Pojawi się ten temat i to nie na chwilę, a na dłuższą chwilę (poniżej wyjaśnienie dlaczego ;-) )

Zobaczymy, co z tego wyniknie…

XBMC / KODI w androidowym wariancie VidOn

Apki dostępowe i technologie strumieniowania z i do

Wyjście wideo

Wyjście audio

 

Wspomniany w tekście ekstrator HDMI, pozwalający na integrację A10 ze starszym amplitunerem kina domowego bez utraty jakości obrazu 4K

Analogowo i cyfrowo (USB/SPDIF) będzie @ Polarisie

BTW. Do Oppo wrócimy jeszcze w tym tygodniu. Powód? Ano 205-ka @ testy do nas jedzie

BTW2. Auralic wypuścił nowe klamoty i coś czuję, że będzie K.O dla całej konkurencji. Idą za ciosem! Jak tylko będzie sposobność, przetestujemy. Jutro osobny wpis o tym na HDO.

 

Strefowo, do kina i do muzyki: Definitive Technology W Studio Micro & Adapt

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
20160623_085053750_iOS

Projektory dźwiękowe, zwane potocznie soundbarami, kojarzą się nieodmiennie z kinem domowym. Wiadomo, wieszamy albo stawiamy na półce RTV, czasami dodatkowo łączymy z niskotonowcem w całość i mamy alternatywę dla klasycznego zestawu opartego na kolumnach. Przestrzeń robi nam elektronika, sub robi akcję, a wszystko to wyspecjalizowane na potrzeby kina względnie telewizji (bo telewizory generalnie oferują dźwięk poniżej krytyki). Tyle. W przypadku tytułowego produktu jest inaczej, zupełnie inaczej. To coś więcej niż soundbar, to streamer, to część większej całości, całego systemu nagłośnienia, który ma zapewnić dźwięk wszędzie tam, gdzie przyjdzie nam na to ochota.

To – wbrew pozorom – nadal rzadkość, nadal wyzwanie dla producentów audio, bo zintegrowanie wszystkiego w spójny system nagłośnieniowy, sterowany za pośrednictwem mobilnej aplikacji, z możliwościami grania różnych strumieni w poszczególnych pomieszczeniach, grania ich także w jakości hi-res (24/96, a teoretycznie nawet 192KHz) to domena paru wielkich producentów elektroniki użytkowej z Nipponu, a precyzyjnie w takiej monogości (bo też Definitive ofertę ma bogatą i stale ją rozszerza) praktycznie mamy tylko Yamahę (bogato zarówno w kontekście kina, jak i słuchania muzyki).

Definitive Technology (DT) wybrał rozwiązanie będące jednym z opracowanych na rynku standardów. DTS Play-Fi to coś, co daje nie tylko opisane powyżej możliwości, dodatkowo spina wszystko w stale aktualizowany, wspierany przez konsorcjum zrzeszające największych producentów z branży, standard obsługi strumieni z obsługą wszelkich dostępnych, internetowych źródeł (usług, serwisów). To wygoda, to przewidywalność (żadne tam czekanie miesiącami na upgrade, bez braków w obsłudze, z pełną ofertą internetowego streamu) i – co warto podkreślić – wybitnie stabilna praca, bez wpadek pt. nie widzi, nie łączy, przerywa, nie wykrywa. Według mnie to kluczowy element każdego takiego, zintegrowanego systemu strefowego. Multiroom musi być „stabilny jak skała”, bo inaczej staje się wywołującym irytację wśród domowników (którzy nie muszą mieć cierpliwości, jaką my – geekowie – się odznaczamy). To ma działać. Zawsze.

To nie jedyne cechy wyróżniające przetestowany przez nas sprzęt DT. Opisany system składał się z nie tylko z belki (z wbudowanym streamerem) oraz będącego częścią zestawu (co warto podkreślić) bezprzewodowego suba… w innym pomieszczeniu grał strumieniowiec W-Adapt, podłączony do integry D3020 z podstawkowymi Topazami. Mieliśmy zatem możliwość dokładnego sprawdzenia, jak to z tym multiroomem jest, jak (stabilnie) to działa, jakie korzyści przynosi taki zintegrowany system (opisana technologia DTS Play-Fi). W salonie belka z subem (który można było ustawić dowolnie, w miejscu odległym od telewizora, dzięki bezprzewodowemu połączeniu z projektorem) przede wszystkim wykorzystywana była na potrzeby kina, odtwarzając ścieżki z podpiętej PS3 (Blu-ray, DVD), testowanego równolegle strumieniowego odtwarzacza wideo Dune HD Solo oraz podłączonej do drugiego z optycznych wejść plazmy (gigantyczny progres w stosunku do rachitycznych głośniczków umiejscowionych w TV).

Przede wszystkim nie oznacza jednak, że tylko, bo strumieniowanie muzyki z handheldów za pomocą paru maźnięć na ekranie było równie bezproblemowe, jak korzystanie z naszego redakcyjnego bezprzewodowego głośnika (Zeppelin Air) z jabłkowym protokołem AirPlay (btw tego typu strumieniowania  DT nie obsługuje), czy podpiętej pod stacjonarnego DACa airportowej stacji (AP Express). Powiem więcej, było szybciej i dodatkowo z obsługą dźwięku 24 bitowego (czego AirPlay nie potrafi). No dobrze, to czas na trochę konkretów. Zapraszam…

» Czytaj dalej

Na tapecie: system dźwiękowy 3.1 & multiroom od Devinitive Technology

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
20160623_085708556_iOS

Trafił do redakcji zestaw… z ambicjami. Devinitive Technology W-Studio Micro to projektor dźwiękowy z wbudowanym streamerem oraz bezprzewodowy subwoofer (salon), do drugiej strefy trafił natomiast Adapt_W – odtwarzacz sieciowy, wszystko to działające w oparciu o standard Play-Fi (DTS), rozwiązanie dość popularne, przygotowane do strumieni bezstratnych, w tym hi-res (24/96). Innymi słowy ma to nam zagrać w kinie, ma także zagrać muzykę i to nie – w sensie – dodatku do dania głównego, a raczej (biorąc pod uwagę streamery) właśnie jako główna potrawa. Rzecz jasna projektor dźwiękowy aka soundbar nie może w pełni zastąpić stereofonicznego zestawu głośnikowego, może go co najwyżej udanie emulować, ale tutaj mamy coś ekstra… W-Studio Micro to jeden z nielicznych na rynku systemów 3.1, czytaj takich, w których główny akcent postawiono na poprawną reprodukcję centralnego kanału (kino), a niejako przy okazji, lepszą artykulację wokali (muzyka). Dodajmy do tego ultrawygodne rozwiązanie w postaci subwoofera wraz z integracją wspomnianego odtwarzacza sieciowego w belce i mamy coś, co de facto nie ma odpowiedników na rynku. Zresztą, to jeszcze nie wszystkie udogodnienia, na jakie możemy liczyć… dwa złącza optyczne pozwalające zintegrować bezpośrednio telewizor (wyjście optyczne w plazmie ST30, obsługujące dźwięk wielokanałowy DolbyDigital/DD HD) oraz jakieś dodatkowe źródło cyfrowe audio (np. konsolę). Ktoś zapyta po co, gdy teoretycznie wszystkie źródła wizyjne podpinamy pod TV (bezpośrednio, czy przez jakiś amplituner)? Fakt, ale ja postanowiłem wykorzystać ten zestaw do grania materiału DSD z konsoli PlayStation 3. Co prawda belka nie ma HDMI (które jako jedyne przepuszcza, poza złączami analogowymi konsoli, dźwięk z płyt SACD), ale to nie problem – dzięki ekstraktorowi*, który mamy na stanie, mogę połączyć całość, nie tracąc możliwości odtwarzania wielokanałowego z płyt, jednocześnie nie tracąc możliwości wykorzystania w roli frontów kolumn podłogowych. Sama belka skądinąd daje możliwość podpięcia źródła analogowego, dodatkowo można jeszcze podłączyć kolejnego suba (przewodowo) oraz za pomocą standardowych złącz (jack) sterować innymi odtwarzaczami / komponentami.

W komplecie dostajemy pilota, który pozwala na szybki wybór źródła (złącza), wybór presetów dla kina / muzyki oraz bardzo przydatną regulację basu oraz centralnego kanału. Sam sub jest sporych rozmiarów, łączy się bezprzewodowo, wystarczy podpiąć go do prądu i już. Niczego nie konfigurujemy, bo samo się, tzn. sub łączy się z belką automatycznie. Idea bezprzewodowego połączenia obu komponentów to bezapelacyjnie wielka zaleta i spore udogodnienie. Sub można umieścić swobodnie w dowolnym miejscu, co też uczyniłem, ustawiając go daleko od szafki RTV/belki/telewizora tzn. za kanapą. Idealne miejsce, bo sporo przestrzeni, przy ścianie, nikomu nie wadzi i robi swoje. Bardzo fajna sprawa! Projektor z elegancką, metalową obudową można spokojnie umiejscowić na większej szafce rtv (jak u mnie), albo – co zazwyczaj ma miejsce – podwiesić pod telewizorem. Wielkość belki sugeruje przekątną 42-50″, czyli najpopularniejsze rozmiary płaskich telewizorów na jakie natrafimy w domach. Aplikacja firmowa** zawiera odtwarzacz PlayFi (DTS), pozwala na szybkie skonfigurowanie zestawu (co jest arcy proste i arcy szybkie), a Devinitive Technology jak to ma w zwyczaju informuje, że całość ma się sprawdzić nie tylko w kinie, ale także w przypadku odtwarzania audio. Wystarczy rzut oka na dostępne serwisy – jest Deezer, jest Tidal (znakomicie, można od razu bezstratnie strumieniować z serwisu), jest także integracja ze Spotify – w tym wypadku via natywna aplikacja… fajnie, że Spotify, na marginesie, integruje wszystkie sposoby strumieniowania: AirPlay, Chromecast i właśnie PlayFi w swojej apce, na dostępne rozgłośnie, sieciowe źródła dźwięku, aby te zapewnienia producenta uznać za prawdziwe, mające odbicie w rzeczywistości. Lokalnie gramy z komputerów / NAS-ów… działa to szybko i mimo bardzo rozbudowanej kolekcji nie musiałem długo czekać na dodarcie do konkretnego albumu. Oczywiście odtwarzacz Adapt dysponuje tymi samymi możliwościami odnośnie źródeł, a poza złączami optycznymi (in & out) ma jeszcze wyjście koaksailne. Odtwarzacz gra w gabinecie, podpięty pod aktywne głośniki Scansonic S5 oraz wzmacniacz zintegrowany NAD D3020 z podstawkowymi Topazami (oba efektory cyfrowo via SPDIF). Micro_W zaś ustawiony w salonie, „robi” kino oraz jw. wspomaga odtwarzanie wielokanałowe płyt SACD via PS3 (oraz filmów DVD/BD odtwarzanych via konsola). Dodatkowo, wszelkie sieciowe steamingi video obsługuje zapowiadany już wcześniej nowy odtwarzacz DuneHD. Oczywiście via optyk prześlemy wielokanałowe ścieżki DolbuyDigital oraz DTS zawarte na płytach czy materiałach wideo udostępnianych w Internecie.

* wymuksowanie dźwięku przesyłanego ze złacza HDMI na analogowe złącza RCA (5.1) oraz optyczne wyjście SPDIF (opisywany zestaw W-Studio lub/i zew. DAC), z jednoczesnym wysłaniem sygnału via HDMI do HDTV

**można oczywiście pobrać sam odtwarzacz Play-Fi, ale to dokładnie to samo, nie ma więc takiej potrzeby…

O produktach Devinitive Technology pisaliśmy wielokrotnie na łamach, patrz test zestawu komputerowego Incline, znakomitych głośników biurkowych, dalej test słuchawek bezprzewodowych Symphony 1 oraz głośnika Bluetooth Sound Cylinder

 

Poniżej, w rozbudowanej fotogalerii, zobaczycie „z czym to się je”, będzie także coś na temat pierwszych wrażeń z odsłuchu bohaterów niniejszego wpisu (wpis będzie aktualizowany o wspominany opis):

» Czytaj dalej

Chromecast Audio? Czekamy na nowe otwarcie! W tle Google Home

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
chromecast-audio

Do wpisu skłoniło mnie udane (jakościowo) pożenienie tego grzdyla (patrz nasza recenzja Chromecast Audio) z testowanymi właśnie w redakcji, wysokiej klasy przetwornikami C/A od ADLa (Furutech ADL Stratos) oraz Schiit-a (Gungnir Multibit DAC). Gra to naprawdę świetnie (naprawdę trudno uwierzyć, że transportem jest tu coś tak niepozornego, jak niewielki plastikowy dysk z wyjściem cyfrowo-analogowym), bo też Cast, w porównaniu z takim AirPlayem, oferuje znacznie więcej (od wynalazku Apple)… to więcej, to brak opóźnień podczas uruchamiania odtwarzania (zmora jabłczanego protokołu) oraz obsługę dźwięku o parametrach > 16/44. Tak, mamy tutaj hi-resów odtwarzanie, którego wcale nie przeceniam, ale wraz z prawdopodobną obsługą trybu bitperfect (AirPlay nie jest bitperfect!) oraz – widoczną, a raczej słyszalną – lepszą jakością odtwarzania muzyki, Cast (audio) wyraźnie góruje nad rozwiązaniem Apple odnośnie brzmienia.

To jedna strona medalu. Druga – nie mniej ważna – to sposób implementacji Cast i wsparcie w różnego rodzaju aplikacjach. I tutaj jest PROBLEM. Liczyłem na to, że szybko Cast stanie się czymś równie popularnym, co konkurencyjny protokół przesyłu audio-video. Niestety tak się nie stało. Nadal liczba serwisów, aplikacji współpracujących z Chromecast jest niewielka, w przypadku wideo jest nie najgorzej, natomiast w dziedzinie audio sporo wynalazkowi Google brakuje. Sporo. Spotify wiosny nie czyni, strumienie z webowych (za pośrednictwem przeglądarek) domen to jednak zupełnie inna para kaloszy niż wsparcie w natywnych aplikacjach. W tym zakresie niewiele się zmieniło i nadal nie da się po prostu uruchomić aplikacji (jak to ma miejsce w przypadku AirPlay) i puścić strumień na DACa. Niby mamy obsługę 24/96, ale co z tego, jeżeli większość odtwarzaczy audio nie ma ochoty współpracować z Chromecastem. Plex to oczywiście żadne rozwiązanie (to przede wszystkim kombajn av z naciskiem na wideo), to samo można powiedzieć o pluginie do VLC (nie działa to dobrze i znowu jest to rozwiązanie głównie pod przesył obrazu), nie każdy dysponuje NASem Synology. U nas w redakcji takowy dzielnie od lat nam służy, ale także w tym przypadku obsługa …chrupie. Tak czy inaczej to de facto jedyny, pewny sposób na odtwarzanie muzyki w maksymalnej jakości na Chromecast Audio. Chrupie, bo DS Audio to świetna rzecz na papierze (ogromne możliwości: transkodowanie, wszelkie formaty, współpraca ze wszystkim co się rusza, tzn. gra ;-) ), ale już w rzeczywistości szybkość oraz stabilność działania pozostawia niestety nieco do życzenia. Na szczęście sytuacja dynamicznie się zmienia :) I to nas cieszy bardzo, bo widoki dla Cast-a są obiecujące…

Gdzie jest Tidal? (odtwarzanie z komputera via Chrome to jednak średnia opcja) Gdzie popularne odtwarzacze takie jak foobar (mówię o natywnym wsparciu, a nie konieczności stawiania serwera, wykorzystania dodatkowego oprogramowania)? Gdzie Roon? Ten ostatni to moja największa nadzieja na wprowadzenie Chromecasta do świata PC Audio bez ograniczeń. Dlaczego Roon? Bo – krótko rzecz ujmując – developerzy stojący za tym projektem bardzo szybko reagują na to, co się dzieje na rynku. Szybkość wprowadzania obsługi formatów, urządzeń, dodawania nowych rozwiązań jest w tym przypadku godna pochwały, a o Chromecast, o wprowadzeniu obsługi tego rozwiązania mówi się w przypadku Roona od dłuższego czasu. Wspomniany Tidal to także prawdopodobne miejsce wprowadzenia obsługi Cast… mówią o tym developerzy, trwają prace. Tidal jest dostępny we wspomnianym Roonie – widać tutaj pewną korelację. Także implementacja rozwiązania Google w zakresie przesyłu dźwięku (oraz obrazu – nie zapominajmy o klipach w Tidalu) to prawdopodobnie kwestia niezbyt odległej przyszłości.

Dopiero pełne uwolnienie (jako alternatywa) Chromecasta od strumienia nadawanego z internetowego adresu, możliwość bezproblemowego połączenia z dowolnymi usługami, aplikacjami, materiałami zgromadzonymi w domowych bibliotekach pozwoli rozwinąć skrzydła pomysłowi Google na pełną integrację multimediów w ramach firmowego rozwiązania. Myślę, że dodatkowym impulsem jaki przyspieszy zmiany i je wymusi będzie wprowadzenie na rynek nowego produktu tj. Google Home, czyli odpowiednika Echo/Alex-a od Amazona – będącego połączeniem bezprzewodowego głośnika z asystentem cyfrowym (Home bazuje na Chromecast, nie na Androidzie, co warto podkreślić). To, co pokazano na ostatniej konferencji I/O w Moutain View daje przedsmak tego, co nas czeka. Chromecasty, Cast zintegrowany z interfejsem głosowym to coś, co będzie kolejnym krokiem na drodze wdrożenia inteligentnego sterowania mieszkania, domu, w tym także obsługi sprzętu audio-wideo. Wspomniany Roon daje możliwość zawiadywania wszystkim (system audio) za pośrednictwem dowolnego ekranu, taki Google Home (o ile będzie współpracował z Roonem) to kolejny krok: zamiast szukać ekranu, mazać po wyświetlaczu, wystarczy prosta komenda. To przyszłość obsługi, nawet bardzo złożonych, rozbudowanych instalacji AV – nie mam co do tego żadnych wątpliwości! W najbardziej ludzki, naturalny sposób, będziemy mogli szybko (to b. ważne), bezproblemowo („gdzie ja to położyłem” odejdzie w niepamięć) i co istotne – bez żadnej wiedzy na temat interfejsów, urządzeń, systemów obsłużyć dowolny zestaw AV. Tak to powinno i tak będzie (docelowo) wyglądać.

Jak widać, zahaczamy o tematykę inteligentnego domu i ten aspekt rozwoju elektroniki użytkowej na stałe zagości na naszych łamach. Nie, nie chodzi tutaj o całokształt tego zagadnienia – nie mam takich ambicji (to raz), chcę to połączyć z tym, co stanowi główny motyw publikacji @ #HDOpinie. Audio (przede wszystkim) oraz wideo (także – vide nasze artykuły o Netfliksie, o Chromecast wideo i pojawiające się od czasu do czasu wpisu dotyczące obrazu na naszym portaloblogu) to coś, co w oczywisty, naturalny sposób „pójdzie” na pierwszy ogień, bo właśnie obsługa systemów multimedialnych z definicji jest tym, co ma czerpać główne korzyści z funkcjonowania inteligentnych rozwiązań „smart home”. To, co obserwujemy teraz, to nowe otwarcie w tym zakresie, bo do tej pory było to po pierwsze niszowe, po drugie drogie, po trzecie wymagające projektowania skomplikowanych instalacji, bazujących na jakimś zamkniętym oprogramowaniu (nawet jeżeli nie zamkniętym to… właśnie… niszowym, rozwijanym lokalnie, zintegrowanym z niewielką liczbą produktów etc.).

Wraz z wprowadzeniem nowych rozwiązań przez Amazon oraz Google (premiera rynkowa Home nastąpi po wakacjach) daje zupełnie nowe możliwości i faktycznie pozwala na popularyzację idei inteligentnego domostwa bez żadnych specjalnych przygotowań po stronie klienta. Warunek to otwarcie na produkty, rozwiązania jakie są oferowane już teraz na rynku. Rozumie to Amazon, mam nadzieję, że zrozumie także Google (na razie nie będzie API dla developerów, ale – jak zapowiadają – ma to szybko ulec zmianie). Taki głośnik, czy tylko stacja z wbudowanym mikrofonem (produkty uzupełniające vide Amazon Echo) to właśnie łącznik i gotowy interfejs, docelowy interfejs obsługujący sprzęt grający, wizyjny w domu, mieszkaniu (nie wspominam tutaj o agd i całej reszcie, bo jw. nie jest to tematyka, którą chcę poruszać na łamach HDO).

Poza wspomnianymi klamotami, do redakcji trafił produkt, który wpisuje się w to, co napisałem powyżej. Nie jest to ani produkt Amazona, ani tym bardziej Google (bo na niego trzeba będzie poczekać), ale coś pełniącego podobną rolę (minus obsługa głosem) – odtwarzacz mutlimedialny Dune HD Solo 4k z obsługą standardu Z-Wave (smart home). Testujemy to, to (niebawem zapowiedź na łamach) wraz z inteligentną wtyczką ścienną (fibaro), mamy także na co dzień do czynienia z produktem Belkina (WeMo). Oczywiście takie rozwiązania jak opisane powyżej sprawdzam pod kątem wykorzystania w redakcyjnej instalacji AV. Tym, co stanowić będzie nową jakość, to wprowadzenie cyfrowej asysty ze sterowaniem oraz wyszukiwaniem treści, zrozumieniem kontekstu wypowiedzi użytkownika, umiejętnością nie tylko uruchomienia, sterowania, ale także dodatkowej interakcji (dodatkowe informacje, sugestie idt. itp.) ze strony takiego, nowoczesnego, opisanego powyżej rozwiązania, podobnego do tego co oferuje Amazon oraz (za moment) będzie oferowało Google.

Podsumowując, czekam na integrację Cast w oprogramowaniu av oraz integrację Cast w ramach inteligentnego domu. To właśnie ostateczny cel, który jest już blisko, coś co pozwoli na wygodne połączenie wszystkich klocków w całość. Mam nadzieję, że Google sprosta, bo ma ku temu największe możliwości i jest najbliższe stworzenia czegoś kompletnego, uniwersalnego, a do tego czegoś, co szybko stanie się standardem, szybko uda się spopularyzować na masową skalę. BTW o Google Home jeszcze u nas nie raz przeczytacie. :)

Czekam z niecierpliwością…

PS. Odtwarzając muzykę z Chromecasta Audio na Gungnirze via optyk nie mam wrażenia, że po drugiej stronie kabelka wisi coś, co kosztuje ułamek ceny przetwornika, do którego podłączony jest google’owy streamer… wręcz przeciwnie – jestem zaskoczony, jak dobry to dźwięk! W recenzji DACa szczegółowo się jeszcze do tego odniosę, porównując to co słyszę z brzmieniem uzyskanym z komputera (podłączonego do Schiit-a via USB). Także, moi drodzy, naprawdę nic nie stoi obecnie na przeszkodzie, by zbudować sobie wielostrefowy system odtwarzający muzykę bezstratnie, w bardzo dobrej jakości, za śmiesznie małe pieniądze!

AKTUALIZACJA: Prace nad implementacją CAST w ROONie idą pełną parą! Mamy potwierdzenie ze strony developera, że obsługa Chromecast Audio (w przyszłości także Google Home) jako end-pointu pojawi się wraz z kolejnymi aktualizacjami. BOMBA!

Prawdopodobnie będzie to działało w podobny sposób co strefy airplay’owe… hi-resowe granie za śmieszne pieniądze w dowolnym miejscu w domu? Ano właśnie! Więcej na forum wsparcia roonlabs. I jeszcze jedno – już teraz można de facto wykorzystać Chromecasta w systemie opartym na Roonie (solucja w ostatnich wpisach na ww. stronie).

Auralic Aries Mini – pierwsze wrażenia

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Auralic_Aries_Mini_12

Najważniejsze – czy taki streamer może zastąpić komputer w roli podstawowego, plikowego źródła dźwięku? Odpowiedź, po pierwszych paru dniach użytkowania brzmi: Tak, ale… Tak, bo może współpracować z dowolnym dakiem, co oznacza że może być transportem dla plików z czymś lepszym w roli konwertera C/A & interfejsu USB. Można zatem traktować to urządzenie jako alternatywę dla PC/Mac. Podobnie jak Squeezeboks, który w trybie EDO gra via USB, Auralic Aries Mini może zastąpić w salonie komputer, współpracując z – jak wspomniałem – z dowolnym konwerterem. Sprawdziłem, jak radzi sobie z dość specyficznym przetwornikiem, testowanym przez nas KORGIEM DS-DAC-10R (na marginesie, rewelacyjne urządzenie, jego możliwości są absolutnie unikalne, jak ktoś chce mieć połączenie świata analogowego z cyfrowym w ramach jednego klamota, to jest to jedno z nielicznych takich rozwiązań na rynku. FANTASTYCZNA RZECZ), gdzie DAC nie dysponuje własnym zasilaniem, bierze energię z transportu (USB DAC). I grało to lepiej niż soute. Nie oznacza to, rzecz jasna, że wbudowany przetwornik ESS Sabre jest do kitu, bo nie jest – Aries gra porównywalnie do SBT (z mod. EDO via USB). Trochę inaczej ma się sprawa, gdy wykorzystamy konwerter cyfrowy M2Techa (hiFace2) i wychodząc z USB zmienimy sygnał na elektryczny SPDIF. Wtedy SBT jest lepszym źródłem, z tym że Aries reaguje na taką modyfikację (M2Tech w torze, tj. Aries->M2Tech hiface->zew.DAC) w podobny sposób i znowu oba źródła są w pełni porównywalne jakościowo. Z przetwornikiem rDAC oraz Audio-gd Aries dogadał się także, bez żadnych „ale”…

Oczywiście Aries potrafi więcej – gra wszystko (z małymi wyjątkami – mam problem z graniem flaczków z zew. NASa… gra z wmontowanego dysku, z usług strumieniowych, ale nie z NASa. Co ciekawe pliki DSD (dff/dsf) idą bezproblemowo – jeszcze z tym powalczę), w tym downloady DSD, świetną rzeczą jest integracja z serwisami streamingowymi (TIDAL / WiMP, Qobuz), z darmowym Soundcloud. Mam nadzieję, że producent będzie sukcesywnie dodawał usługi, serwisy do oprogramowania streamera.

No właśnie oprogramowania… Lightning DS to fajna, prosta w użyciu apka, ale brakuje nieco stabilności działania, poza tym parę rzeczy można byłoby poprawić odnośnie ergonomii (UX). Zachęcam do zapoznania się z zamieszczoną poniżej galerią (przeniosłem obrazki z poprzedniego wątku i dodałem nowe zdjęcia, zrzuty ekranowe pokazujące możliwości, funkcjonalność oprogramowania). Na plus na pewno należy zapisać bardzo szybkie przeszukiwanie nawet mocno rozbudowanych bibliotek. Działa to naprawdę szybko, dużo szybciej niż w konkurencyjnych rozwiązaniach. Indeksowanie idzie bardzo sprawnie i tutaj nie można nic zarzucić twórcom software. Sprzęt może działać jako uPnP renderer, jak i w natywnym trybie urządzenia Lightning DS, pod kontrolą firmowego software. Działanie w ramach uPnP napotyka jeszcze pewne problemy (brak stabilnego działania), natomiast w firmowym trybie zazwyczaj nie natrafiamy na jakieś rafy… czasami trzeba chwilkę poczekać na zainicjowanie sprzętu, sporadycznie zdarza się, że muszę wyszukać je z listy. Sama konfiguracja jest procesem bezbolesnym. Można wybrać dowolne lokalizacje sieciowe (NASy, routery z funkcją udostępniania via USB) i strumieniować, można wybrać biblioteki na Ariesie Mini (wewnętrzny dysk lub pamięć masowa podłączona via USB). Wtedy to Aries staje się (poza funkcją odtwarzacza) serwerem audio i działa to bezproblemowo. Oczywiście możemy skorzystać z bezpośredniego strumieniowania za pośrednictwem omawianego sprzętu w ramach AirPlay’a oraz za pośrednictwem Bluetooth’a. Fajna, użyteczna rzecz, poszerzająca możliwości tego wielofunkcyjnego klamota – przekształcamy nasze tradycyjne stereo, w stereo otwarte na strumienie z sieci w ramach wspomnianych protokołów przesyłu danych audio.

We właściwej recenzji napiszę więcej na temat oprogramowania sterującego, z uwzględnieniem konfiguracji pracy zew. przetwornika (wybieramy w sofcie czy wyjściem dźwięku ma być Aries czy zew. DAC oraz ustawiamy parametry współpracy). Dodam tylko na koniec tego krótkiego przeglądu pierwszych wrażeń, że sprzęt ma tendencję do grzania się, jest bardzo ciepły, wręcz gorący i to zarówno w trybie pracy, jak i uśpienia. Jest to oczywiście pasywna konstrukcja, oparta na kości ARM, trochę to jednak martwi – zalecałbym zastosowanie pamięci półprzewodnikowej, w sytuacji gdy chcemy przekształcić Ariesa w serwer audio z wbudowanym dyskiem. Tradycyjna talerzówka może być problematyczna ze względu na wydzielane podczas pracy ciepło. My zainstalowaliśmy pamięć SSD Intela i mamy pewność, że dysk nie jest kolejnym elementem zwiększającym poziom ciepła w niewielkiej obudowie. Warto rozważyć zmianę zasilania na jakiś lepszy od ścianowej wtyczki zasilacz (tak, w tym momencie myślę o niezawodnym Tomanku :) ). Taka modyfikacja przyda się szczególnie, gdy zechcemy skorzystać z autonomiczności streamera, wtedy gdy Aries będzie grał samodzielnie, jako odtwarzacz w systemie. To tyle, jeżeli chodzi o pierwsze wrażenia. Czekajcie na pełen opis, pełną recenzję opisującą tytułowe urządzenie…

PS. Nie zapomniałem o ROONie – zintegruję Ariesa jako końcówkę tego front-endu i zdam relację w recenzji jak się układa współpraca tego streamera oraz wspomnianego software.

AKTUALIZACJA: Niestety Aries Mini nie otrzymał i raczej nie otrzyma wsparcia dla RoonReady (brak obsługi RAAT). Wielka szkoda!

Poniżej już LIVE :) czyli Aries Mini w testach na #HDOpinie:

» Czytaj dalej

ARIES MINI – wreszcie w Polsce… jest już u nas! :)

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Auralic Aries Mini-3

Auralic Aries Mini właśnie do nas trafił, bierzemy się do testowania :)  O tym streamerze głośno w sieci i trudno się dziwić, bo sprzęt ma potencjał, może być (dla niektórych upragnioną) alternatywą dla komputera, może – ze względu na dość przystępną cenę – stanowić kontrpropozycję dla tanich wynalazków na kościach ARM, wreszcie może zastąpić świetne, ale nieprodukowane Squeezeboksy. Czym jest Aries Mini?

Tak rzecz opisuje dystrybutor:

ARIES MINI to streamer bezprzewodowy przeznaczony do podłączenia do istniejącego systemu home audio. MINI nie tylko wykorzystuje większość możliwości oprogramowania i sprzętu pochodzących z topowego ARIESa, ale także wyposażono go w dodatkowe wyjście analogowe, wysokiej jakości gniazda audio/usb oraz w możliwość włożenia opcjonalnego dysku twardego, dla każdego, kto nie chce inwestować w dedykowany przetwornik DSD DAC i NAS. Przystępny cenowo ARIES MINI oferuje zaawansowaną bezprzewodowa transmisję poprzez Wifi w praktycznie każdej częstotliwości próbkowania, w tym Quad-Rate DSD / DXD. Wbudowane gniazdo pamięci masowej umożliwia podłączenie jakiegokolwiek 2,5-calowy dysku twardego lub SSD, który może być używany do budowania osobistej biblioteki muzycznej. Dodatkowo wbudowany DAC Chip ESS Sabre: ES9018K2M plus nowe funkcjonalności znacznie przybliża ARIES MINI do szerszego rynku konsumentów – nie tylko audiofilów, ale również tych entuzjastów muzyki, którzy swoje systemy muzyczne opierają na budżetowych urządzeniach audio.

ARIES MINI jest oparty na zastrzeżonej przez Auralic platformie sprzętowej Tesla, mającej moc obliczeniową 25 000 MIPs, czyli więcej niż wystarczająco, aby zdekodować szeroką gamę formatów audio, w tym AAC, AIFF, ALAC, APE, DIFF, DSF, FLAC, MP3, OGG, WAV, WMA i WV. Tym wszystkim steruje procesor Quad-Core ARM Cortex-A9 1GHz przy wsparciu  512MB DDR3 wbudowanej pamięci. Dodatkowo mamy 4GB pamięci do przechowywania danych wewnętrznych. ARIES MINI to niezwykle kompaktowe urządzenie z wbudowanym DAC i zestawem analogowych oraz cyfrowych wyjść, oferuje większość możliwości i funkcji zarówno programowych jak i sprzętowych  dostępnych u droższych braci serii ARIES (+ dodatkowo Bluetooth), za dosłownie ułamek ich ceny.

Mały rozmiar ARIES MINI (13.5cm x 13.5cm x 2.8cm) a jednocześnie prosta obsługa potwierdza fakt, że jest jednym z najbardziej wydajnych na świecie bezprzewodowych streamerów muzyki o wysokiej rozdzielczości. Pomimo bardzo małej wielkości, istnieje również wewnętrzna przestrzeń do zamontowania dysku HDD/SSD wewnątrz urządzenia na potrzeby przechowywania muzyki.  Muzyka może być również na komputerze, w Internecie lub w chmurze -  czy nawet dyskach SSD / HDD zainstalowanych wewnątrz domowych NASów. Wejście USB pozwala na odtwarzanie z dysków twardych i pendrive-ów. Nie ważne skąd, ARIES MINI będzie mógł łatwo zindeksować i przesłać muzykę do istniejącego systemu audio w najwyższej jakości.

Dostęp do muzyki zapisanej na PC / Mac lub NAS czy innych  miejscach zapewnia aplikacja Auralica – DS Lightning, która oferuje proste, krok po kroku wskazówki instalacyjne na iPadzie/IPhonie. Wkrótce będzie również dostępna aplikacja na systemy Windows, Android oraz Linux. Aplikacja obsługuje także Songcast, usługę dystrybucji muzyki, który pozwala użytkownikom na mapowanie dźwięku z komputera do dowolnego  innego systemu oraz strumieniowego dźwięku chociażby przez AirPlay. Dodatkowo otrzymujemy dostęp do serwisów streamingowych takich jak np. Tidal, który oferuje 35 mln nowych pozycji muzycznych rocznie, i to w jakości Hi-Fi. AURALiC dodał także obsługę Bluetooth w ARIES MINI, umożliwiając mu dostęp do innych usług strumieniowych, takich jak Spotify, Pandora i SoundCloud z urządzenia mobilnego lub komputera PC / Mac.

ARIES MINI można też zastosować jako element systemu multiroom w połączeniu z wysokiej jakości głośnikami. Aries MINI oferuje bowiem wysoką wydajność, a także lepszą łączność i funkcjonalność niż popularne (tzw „hi-fi”) bezprzewodowe systemy wielo-pokojowe. Konfiguracja ARIES MINI jest bardzo prosta i nieskomplikowana, a wraz z wbudowanym chipem ESS Sabre DAC, zestawem analogowych i cyfrowych wyjść oraz opcją dodatkowego napedu SSD/HDD 2.5” stanowi świetny zestaw dla każdego kto nie chce inwestować w dedykowanym DSD DAC i / lub NAS a jednoczesnie jest prostym sposobem na dodanie wysokiej rozdzielczości muzyki lub dostępu do własnej biblioteki muzycznej.

„ARIES MINI rozpoczyna nową erę i ewolucję dla przyszłości branży audio, powiedział Xuanqian Wang, prezes i CEO AURALIC LIMITED.  „Celowo ustalona cena detaliczna w bardzo przystępnym punkcie daje możliwość wejścia w świat prawdziwego streamingu coraz większej grupie klientów by cieszyć się wygodą  oraz wysoką jakością muzyki.”

Poza urządzeniem klient otrzymuje bezpłatny support poprzez automatyczne aktualizacje oprogramowania, które rozszerzają możliwości funkcjonalne, a nawet mogą wpływać na polepszenie jakości dźwięku czy chociażby prostszą obsługę. Kupując więc urządzenie, klient  nie inwestuje tylko w box, a w element, który jest kostką napędową wszystkiego co daje poczucie uczestniczenia w rozwoju branzy audio. ARIES MINI jest dostępny w dwóch wykończeniach białym i czarnym w cenie 2249zl z VAT. Dystrybutorem sprzętu na terenie Polski jest firma MIP www.mip.bz

Od siebie dodam, że streamery Auralica otrzymały oficjalne wsparcie we front-endzie ROON. I to jest wisienka na torcie, sprawdzimy jak sobie ten Mini będzie radził jako końcówka (RoonSpeakres/obsługa RAAT) w naszym systemie. AKTUALIZACJA: Niestety ten model streamera Auralica nie obsługuje RoonReady, można strumieniować wyłącznie za pomocą AirPlay’a (nie jest to granie bitperfect!). Oczywiście sprawdzimy także soute, jako autonomiczne źródło audio, z wykorzystaniem wszystkich, opisanych powyżej funkcjonalności (handheldy Apple, AirPlay m.in.). Czy będzie to idealne źródło cyfrowe, nie będące stricte komputerem w salonie (są tacy melomani, którzy reagują alergicznie na słowo komputer, a chcieliby „wejść” w temat plików audio – to jedna z propozycji dla nich)? Sprawdzimy bardzo dokładnie! Sprawdzimy, konfrontując z MiniX aka FookoPC oraz z Squeezeboksem Touch z modyfikacją EDO.

 

» Czytaj dalej

Nowości Pylona na Audio Video Show 2015

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Diamond_all

Niebawem będziemy testować i już nie możemy się doczekać. A co będziemy testować? Ano nowości od Pylon Audio. Firma prężnie się rozwija i na ostatnim AVS pokazała całą gamę nowych produktów. Po raz pierwszy zaprezentowano, m.in. własne głośniki. Od teraz, w nowych liniach, Pylon zastosuje własne przetworniki. Innymi słowy, plan jest taki, by nowe kolumny były docelowo od A do Z (brakuje kopułek wysokotonowych, te są w planach i mają się pojawić w 2016) konstrukcjami Pylona i choć wielu producentów głośnikowych często decyduje się na rozwiązania innych firm w zakresie przetworników, wręcz najczęściej, to właśnie w pełni własna konstrukcja, z własnymi głośnikami jest nie tylko oznaką dojrzałości, ale nobilitacją, bo to nie częsty przypadek w dzisiejszych czasach, gdzie na pewno łatwiej zamówić coś z półki.

Na zakończonej niedawno imprezie, można było zapoznać się z flagową linią zestawów głośnikowych Diamond, modelem 28 oraz 25. To oczywiście pokaz możliwości, próba wejścia na rynek produktów high-endowych, z ceną skalkulowaną dużo poniżej tego, co zazwyczaj kojarzymy z topowymi zestawami. Brzmienia nie będziemy oceniać, bo na ocenę przyjdzie czas, gdy kolumny trafią do nas (raczej model 25, bo 28 zwyczajnie może być za duża, nawet na te 28 metrów kwadratowych) i je przetestujemy. To był jednak dopiero przedsmak nowości, bo firma zaprezentowała aż dwie zupełnie nowe linie ze wzmiankowanymi, własnymi przetwornikami:

zestaw głośnikowy Emerald: zestaw oparty na przetwornikach niskotonowych Pylona, opracowywany jako ….nowy flagowiec firmy (czekamy na prezentację),
zestaw głośnikowy Opal 20 oraz Opal 23: modele plasujące się pomiędzy linią Pearl (1 500 PLN) a Sapphire (2 980 PLN). Kolumny zostaną wyposażone w przetworniki niskotonowe Pylona,

oraz jako uzupełnienie dotychczasowych linii…

zestaw głośnikowy Sapphire 23, rozwinięcie linii Sapphire, kolumny dedykowane do niedużych pomieszczeń, dostępne od tego miesiąca w sprzedaży

Odnośnie zaś przetworników, to te skonstruowane przez Pylona obejmują na razie dwa modele:

•  głośnik PSW 17.8 CA: 17cm głośnik niskośredniotonowy oparty o celulozową membranę impregnowana firmowym coatingiem. Uzyskane szerokie pasmo przy niskich zniekształceniach nieliniowych oraz parametrów T-S predysponuje przetwornik do użycia w wysokiej klasy zestawach głośnikowych oraz…
•  głośnik PSW 18.8 CS: ekonomiczna wersja PSW 17.8 CA, w konstrukcji głośnika wymieniono kosz aluminiowy na  stalowy, użyto innej membrany i uproszczono układ magnetyczny.

Przetestujemy z czasem wszystkie zaprezentowane konstrukcje, sprawdzimy jakie możliwości oferują zaprojektowane przez Pylona przetworniki, ocenimy ponadto nowe linie, porównując je, zestawiając z dotychczasowymi: Pearl, Topaz, Sapphire (specyficznego Ambera raczej nie będziemy uwzględniać). Pylon wykonuje także zamówienia Unitry, która ma ambicję stać się jednym z wiodących producentów budżetowych produktów audio w rodzaju słuchawek oraz kolumn głośnikowych. Ładnie nam się ten rynek rozwija, przy czym polscy producenci coraz częściej oferują swoje produkty poza granicami kraju, oferują, co warto podkreślić, z sukcesami

Źródło. Oppo BDP-105D. Nasza recenzja…

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Oppo_1

Z Oppo miałem już wcześniej styczność. Znakomity odtwarzacz multiformatowy BDP-95, poprzednik opisywanej 105-ki, jaki dane mi było porównać z kilkoma bardzo dobrymi źródłami cyfrowymi (patrz wcześniejsza zapowiedź testu) pokazał dobitnie na co stać producenta. Myślałem, że to bliskie perfekcji urządzenie, które może stanowić główny element toru, łącząc wszelkie formaty, nośniki „pod jednym dachem”. Okazało się, że się myliłem. Nie chodzi tutaj o to, że nowy model, wiadomo, musi być od poprzednika lepszy, lepiej wyposażony, ale o to, że 105-ka zawiera w sobie tak naprawdę cztery znakomitej jakości urządzenia:

- multiformatowy odtwarzacz audio-wideo (BD/SACD/HDCD/DVD-A/DVD/CD), z możliwością odtwarzania multimediów z sieci (i to jak! O tym przeczytacie poniżej…) oraz Internetu
- przetwornik cyfrowo-analogowy oparty na kości ESS Sabre 9018, z wejściem dla komputera (czytaj high-endowy DAC)
- przedwzmacniacz (wyj. analogowe) oraz wysokiej klasy wzmacniacz słuchawkowy (można grać w wyjścia słuchawkowego w jakości oferowanej przez samodzielne amplifikacje słuchawkowe, takie jak nasz redakcyjny M1HPA)
- procesor kina domowego z zaawansowanym układem obróbki obrazu Darbee, osobnym przetwornikiem C/A ponownie opartym na jednej z najlepszych kości dostępnych na rynku, tj. ESS 9018, wyjściami analogowymi 7.1 oraz dwoma wejściami i dwoma wyjściami HDMI (czytaj: high-endowy procesor A/V)

Ten player nie tylko odtworzy nam wszystko, ale zrobi to na takim poziomie, że zakup oddzielnych komponentów będzie wg. mnie zupełnie nieracjonalny, pozbawiony sensu. Popatrzmy: dobrej klasy DAC oparty na 9018 to co najmniej 2-3 tysiące złotych (właściwie na myśl przychodzi mi tylko i wyłącznie Audio-gd w takim budżecie, za inne rozwiązania zapłacimy 2-3 razy więcej pieniędzy), odtwarzacz sieciowy grający na poziomie tytułowego Oppo to wydatek minimum 5-6 tysięcy złotych (poniżej uzasadnię dlaczego aż tyle, dlaczego 105-ka zostawia w tyle całą konkurencję w tej dziedzinie) i niech będzie że ten odtwarzacz ma już wbudowany napęd BD/DVD, choć to rzadkość, do tego trzeba za to ekstra dopłacić, wzmacniacz słuchawkowy to kolejne 2-3 tysiące złotych, a nie zapominajmy o procesorze obrazu, de facto wyposażeniu zbliżonym do pre-ampów kina domowego z najwyższej półki (lekko licząc od 6-7 tysięcy w górę). Bez problemu, budując sobie taki właśnie jw. system, dojdziemy do kwoty 20 tysięcy z okładem, przy czym nie uwzględniam tutaj niezbędnych wydatków na połączenie tego wszystkiego kablami, dodatkowym wysupłaniem sporej kasy na zasilanie etc. Oppo BDP-105 umożliwia osiągnięcie tego samego efektu (wg. mnie nawet lepszego, bo odpada szukanie synergii, odpada problem niedopasowania kabli, w konsekwencji – komplikacji toru) za dużo, dużo mniejsze pieniądze. To okazja. To okazja tym większa, że nie jest to urządzenie z manufaktury („tak, mamy to w produkcji, ale kolejka na kilkadziesiąt osób, najbliższy termin realizacji to za dwa lata, w grudniu popołudniu”), a od dużego, prężnego producenta elektroniki użytkowej. Od firmy, która w swoim portfolio ma dziesiątki produktów, gdzie powtarzalność produkcji, wysoka jakość jest wpisana w standard, nie jest czymś przypadkowym. Do tego wsparcie i serwis… to ogromnie ważne sprawy, na tle wspomnianych manufaktur z może romantycznym, ale w sumie często niepoważnym podejściem do produkcji i polityki posprzedażowej, takie Oppo to po prostu ktoś, komu możemy zaufać. Tutaj aż prosi się o analogię do „japończyków”, do takiego Marantza na przykład, gdzie wiem, że jak coś sobie od nich kupię to jestem ich KLIENTEM, czytaj najważniejszą osobą na świecie. Takim ludziom się ufa, z takimi firmami jest się przez całe życie.

Odtwarzacz Oppo prezentuje się wybornie, to pasywny (bez wentylatorów), po brzegi naładowany najlepszymi komponentami a/v, sprzęt, sprzęt w eleganckiej, wysmakowanej formie. Tak właśnie powinno projektować się elektronikę użytkową, zarówno tę z niższej, jak i z wyższej półki! Jak wspomniałem, DBP-105D jest sprzedawany po okazyjnej cenie, bo niecałe 8 tysięcy złotych to moim zdaniem promocja. Za takie pieniądze niczego porównywalnego w tym segmencie nie kupicie, co więcej, jak już wcześniej nadmieniłem, nie uda Wam się zintegrować wielu funkcji w jednej skrzynce, w takim stylu, w takiej formie. Nie ma czegoś takiego. Oppo 95 był świetny, ale 105D jest jeszcze lepszy. O wiele lepszy! Niesamowite. To pierwsze urządzenie audio, pierwsze źródło, a właściwie ŹRÓDŁO, które otrzymuje od nas znaczek „DEAD END”. Nie wiem na co i po co było by wymieniać 105-kę na …no właśnie, na co? Chyba tylko w sytuacji całkowitej rezygnacji z fizycznych źródeł (ale też – po co?), albo wyrzucenia cyfry przez okno i zakupienia AFO z przyległościami wraz z kolekcją kilku tysięcy winyli. Ok… tak… wtedy, powiedzmy, że mógłbym to (spróbować) zrozumieć. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak uzasadnić te peany, dokładnie (bo też przetestowałem rzecz kompleksowo) opisując tytułowe urządzenie, pokazując jaki w tej dużej, ciężkiej skrzyni (oj lubimy takie źródła, lubimy! :) ) drzemie potencjał. Zapraszam do lektury…

» Czytaj dalej

Spotify dla PlayStation

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
PS3_Spotify

Zapowiadane uruchomienie streamingu muzyki (i rezygnacja z forsowania własnego rozwiązania, które mówiąc oględnie, było do kitu… to bardzo delikatne sformułowanie pod adresem usługi, jaką oferowało Sony pt. Music Unlimited) w ramach PSN właśnie się dokonało. Sony włączyło aplikację dostępową Spotify na PlayStation 3 oraz Playstation 4. Możliwe jest włączenie muzyki w tle (w trakcie grania), sama zaś aplikacja od strony interfejsu z jednej strony nawiązuje do tego, co oferuje Sony na obu wymienionych konsolach, z drugiej przypomina dobrze znane użytkownikom serwisu, aplikacje dostępowe z handheldów oraz komputerów. Otrzymujemy w ramach posiadanego konta pełen dostęp do zbiorów, wszelkie funkcjonalności poza… łatwym dostępem do ulubionych albumów, piosenek… duży minus za to. Nowość na pewno ucieszy szczególnie użytkowników PS4, której możliwości multimedialne znacznie wzrosną. Do tej pory PS4 właściwie nie dawała się wykorzystać w roli odtwarzacza audio-wideo (szczególnie audio, w porównaniu do PS3, to niebo a ziemia). Teraz można będzie strumieniować do woli, szkoda, że Szwedzi na razie nie oferują jakości bezstratnej. Podobno już niebawem ma się to zmienić (nowy serwis, względnie nowa usługa o jakości loseless).

Aby skorzystać ze Spotify musicie pobrać najnowszą aktualizację. Połączenie, dzięki funkcji Connect, jest bardzo proste. Wystarczy na smartfonie lub tablecie uruchomić Spotify, następnie rozpocząć odtwarzanie wybierając jednocześnie ikonkę głośniczka (wspomniane connect). Na liście pojawi się PS3 (byle było w tej samej sieci WiFi co handheld) i już. Smacznego ;-)