LogowanieZarejestruj się
News

Matrix Audio nowymi produktami atakuje, żadnego respektu nie czuje…

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2019-01-4 o 13.50.42

Konkurencję atakuje. Tegoroczne zapowiedzi wyglądają bardzo obiecująco… ambicją firmy jest stworzyć kompletne rozwiązanie pod granie nie tylko z plików (choć głównie) w oparciu o oferowaną przez siebie elektronikę. Ten rok będzie należał do całkowicie nowej, oryginalnej generacji produktów serii „element”. Będą to urządzenia all-in-one, kompletne rozwiązanie pod obecne wymagania… streamer / cyfrowa centralka / pre oraz wyposażony w podobne możliwości wzmacniacz (powerDAC z linkiem sieciowym). Dodatkowo, element X (streamer/cyfrowy pre) będzie wysokiej klasy wzmacniaczem słuchawkowym na dokładkę, dysponującym baterią gniazd przyłączeniowych na froncie obudowy. Konstrukcja w pełni zbalansowana, z XLR i dwoma działającymi w różnych trybach (TRS – balans lub 2x niesymetryczne) gniazdami 6,3mm. Wspólną cechą obu urządzeń będzie złącze I2S pozwalające na wykorzystanie zewnętrznego przetwornika w stylu X-Sabre Pro, połączonego magistralą II2. Na pułapie cenowym uskutecznianym przez Matriksa, ta propozycja raczej nie będzie miała poważnej konkurencji, choć w przypadku „elementów”, mówimy o pułapie 9-12k złotych… czytaj – najdroższych w ofercie urządzeniach MA (tyle, że elektronika z I2S, często, gęsto to poziom ultra high endowy, czyli od 20 tysięcy w górę). Absolutnie unikalna będzie możliwość 1 bitowej konwersji/upsamplingu (DSD oraz – przede wszystkim PCM) do poziomu 45MHz! Będzie to jedyne takie, systemowe, rozwiązanie na rynku (wraz z X-Sabre Pro w tandemie) pozwalające grać sygnał konwertowany @DSD1024. Wszystko rzecz jasna w trybie native.

Ostatnie zachwyty naczelnego 6moons (który „odkrył” ten sposób transmisji, wyraźnie będąc pod wrażeniem możliwości sonicznych niestandaryzowanego interfejsu IIS) pokazują, jak wiele jeszcze w świecie grania z pliku  nas czeka, jak wiele jest do odkrycia (PC Audio stanowi dzisiaj tylko jedną z gałęzi, czegoś, czego wspólnym mianownikiem jest strumieniowany plik). To fascynująca, a zarazem niełatwa dla recenzenta sytuacja – kiedy pewne rzeczy muszą ulec daleko idącemu redefiniowaniu, kiedy okazuje się (vide 6moons), że obecne na rynku, popularne interfejsy cyfrowe (dla plików*) detronizuje coś „nowego”. Dobry kabel HDMI nie kosztuje 20 000 złotych (poza jakąś kompletnie nieistotną egzotyką), kosztuje śmiesznie w porównaniu do wyczynowych sznurków SPDIF, AES/EBU czy USB. Fatalna informacja dla branży kablarskiej? ;-) Cóż, mówimy póki co o niszowych rozwiązaniach, tak jak niszowe w domowym audio jest zastosowanie alternatywy dla USB w postaci thunderbolta. Tu nawet nie ma „specjalistycznych” kabli (byłyby kompletnie niepotrzebne, choć specjalne audio kable LAN ktoś już wymyślił i wielu promuje, ale kto zabroni komu wydawać pieniędzy, nawet na kompletnie bezsensowne rzeczy…). Efekty, potrafią poprzestawiać w głowie. Tyle, że trzeba pogodzić się z pewnymi prawami jakie w IT nie podlegają „ezoterycznej magii” (transmisja pakietowa i wiele innych czynników, które powinny uzmysłowić co poniektórym, że naprawdę nie warto się tak wygłupiać vel ośmieszać opisując tu i ówdzie oczywiste audio voodooo).

Najważniejsze produkty Matrix Audio AD 2019

Dobra, dość wycieczek, czas powrócić do klamotów. Jako Europa czekamy na konieczne certyfikaty, stąd element X oraz element P (to pod kolumny także będzie, pierwsze „koty za płoty” były, vide końcówki pod Mini-i Pro), raczej nie pojawią się wcześniej niż w drugim kwartale br. Jak tylko będą mogły być sprzedawane na naszym starokontynentalnym podwórku natychmiastowo bierzemy na warsztat. Postaram się obie skrzynki razem (plus X-Sabre Pro oczywiście), tak aby kompletny system zarówno pod słuchawki, jak i kolumny przeegzaminować. Sprzęt wygląda wg. mnie obłędnie, OLEDowe, duże wyświetlacze mono, monolityczny design, elegancki minimalizm formy i maksymalizm treści. Tak, wszystko to będzie napędzane czterordzeniowymi SoC opartymi na architekturze ARM (Freescale i.MX6) oraz autorskim audio-Linuksie.  Aplikacja pod iOS/Androida pozwoli na obsługę streamero-serwerów (taką funkcjonalność także przewidziano), poza tym ofc Airplay/DLNA oraz pełne wsparcie dla origami MQA (dekoder, renderer).

Pod maską znajdziemy także najnowszy miks ESS oraz XMOSa z super precyzyjnymi zegarami: ESS9038PRO / ESS9311 / Femtosecond Clock / XMOS XU216. Jakby tego było mało, Matrix Audio po raz pierwszy wprowadzi autorski system hybrydowej regulacji – potencjometr będzie działał w hybrydowym, cyfrowym trybie, łącząc najlepsze cechy analogowej gałki z precyzją, benefitami związanymi z cyfrową kontrolą poziomu wzmocnienia. Bardzo jestem ciekaw tego rozwiązania!

Pre dla aktywnych. I prawidłowo, bo aktywne wyraźnie w natarciu… samograje, ktoś napisze, a ja na to, że można lepiej, kojarząc to co powyżej, z tym co samopas.

….streamer / serwer/ konwersja wewnątrz, albo na zewnątrz. Własny OS

Poza tym takie smaczki jak podwójna obudowa, dwuwarstwowa, złożona z aluminiowych oraz stalowych elementów. Cel: redukcja rezonansów, negatywnego wpływu na elektronikę, a przy okazji także wytrzymalsza, solidniejsza konstrukcja całości. Będzie zarówno bezprzewodowo (ac), jak i przewodowo (LAN, 10/100, szkoda że gigabitowego nie dali). W przypadku cyfrowej integry (element P) mamy pewne różnice: główny układ C/A to ESS9028PRO, do tego jeszcze opampy MUSES72320 oraz – oczywiście –  końcówki mocy ICEpower 250ASX2. Tu także zastosowano MA playera (pełen moduł streamingowo-sieciowy oparty na autorskim systemie operacyjnym).

Slot PCI-e przepustką do lepszego sygnału z USB! Teraz dodatkowo precyzyjny zegar femto na karcie

Wreszcie ostatnim elementem ofensywy będzie nowa karta z wydzielonym na potrzeby audio interfejsem USB. Tak, nowe H-Xi, nazwane element H. Widać, jak dużą wagę producent przykłada do wyciągnięcia z komputera muzyki w jak najlepszej jakości. Nowa karta to przede wszystkim precyzyjny zegar femto Crystek CCHD-575. Wraz z osobnym kontrolerem USB (jak w przetestowanej u nas X-Hi, to znana nam kość Texas Instruments, wersja magistrali: 3.0) stanowi tandem z całkowicie odseparowanym, niezależnym kanałem dla audio, przy dodatkowym zastosowaniu zewnętrznego zasilania w pełni uniezależniającym drogę sygnału z kompa od pełnej raf, wewnętrznej magistrali USB – współdzielonej, interferującej, zasilanej wespół z innymi układami PCta z komputerowego zasilacza. Ta karta jako pierwsza trafi do nas na testy, już za około trzy tygodnie i wraz z X-Sabre Pro z dodanym dekoderem MQA, pokaże na co ją stać, skonfrontujemy możliwości starego z nowym (X-Hi dzielnie pracuje w end-pointowym systemie z Dahplie). Także w lutym pierwsza odsłona „Matrix atakuje, żadnego respektu nie czuje” ;-) Docelowo widzę to tak: element X/P + X- Sabre Pro (bezpośrednio I2S) ORAZ PC z kartą element H & X-SPDIF 2 spięty linkiem I2S z X-Sabre Pro. Dwie koncepcje bezkompromisowego audio. System oparty na MA player (audio Linux OS) oraz końcówka komputerowa z nową kartą element H, konwerterem cyfrowym oraz dakiem Matrix Audio, z wyborem opcji softwareowej (Roon). Niewykluczone, że sprzęt natywnie będzie Roon Ready. Cel? Konwersja sygnału do postaci DSD1024.

*są też bardzo, bardzo nieliczne transporty CDA wyposażone w IIS/I2S

PS. Pink Faun. Holandia. Interfejsy IIS/I2S. Specjalizacja. Napiszę więcej, jak uda się ichnią elektronikę bazującą na tym standardzie transmisji, sprowadzić do redakcji. Wyjątkową opcją jest możliwość modułowego budowania zdolności – może być USB z femto zegarem, ale przede wszystkim jest I2S w formie kart PCI-e z różnymi interfejsami wyjściowymi (w sensie obsługi różnych standardów II2/I2S), a nawet całkowicie egzotyczna propozycja wielokanałowa – multichannel. Są daki, są streamery, będziemy starali się sprowadzić i sprawdzić, także w wariancie mch. Wspominam o tym, nie bez przyczyny (w kontekście matriksowych nowości)… można będzie zbudować końcówkę PC z takim interfejsem i przetestować.

 

Poniżej specyfikacja serii element…

» Czytaj dalej

Plany bliskie i te dalsze. 2019 na HDO czas zacząć!

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
IMG_0562

Na wstępie, najlepszego! Postanowiłem przesunąć publikacje na nowy termin, czas trawienia nie sprzyja lekturze, zresztą mniejsza co sprzyja, a co nie, na naszej playliście zrobiło się gęsto i w styczniu będzie do poczytania. Zatem już w najbliższy weekend leci tekst o C658 z modułami MDC BluOS & HDMI. Integracja kina i stereo w najbardziej (wróć, będzie w jeszcze bardziej …bo będzie smakowity prosto z fabryki preampcyfrowy C658 u nas, a to oznacza że będzie też o DiRACu, o pełnym dopasowaniu klamotów pod zastane warunki lokalowe) zintegrowanej & eleganckiej (wg. mnie) opcji, bo też obejmującej ROONa (Roon Ready), źródła analogowe (gramofon) i co tam sobie jeszcze chcemy podpiąć pod to (multistrefy, BT in & out…). Jakby tego było mało dwa urządzenia wizyjne (HDTV & projekcja) via pro matryca 8×2 HDMI i na dokładkę jeszcze ekstraktor LIGAWO (wszystko to opisane w długaśnym tekście) w torze. To zaraz. Potem lecimy z HiFIMANami HE-6SE, wg. mnie najlepszymi topowymi słuchawkami, jakie mają Amerykano-Chińczycy w ofercie. Tak, będziemy testować HE-1000SE, ale tam na metce będzie znacznie wyższa kwota, a tu chodzi by do 10 000 się zmieścić i mieć docelowo. Da się spokojnie, nie trzeba mierzyć w 15 czy 20, czy 30k. Wystarczy mniej niż 10k i macie coś, z czym można żyć i twierdzić (wcale nie buńczucznie), że to najlepsze co na uszach można mieć (podobnie jest u Audeze oraz Mr Speakers, co tylko cieszy). Także te słuchawy plus lampowiec i na odczepach via firmowy adapter HE symetrycznie zamykamy temat. Nasz M1HPA też ładnie pokazał o co chodzi, choć jeszcze bardziej pokazał pożyczony, wcześniej testowany u nas, Burson Conductor V2. Znakomita integra dla tych słuchawek, idealny partner! Przy czym, redakcyjna lampka pokazała, oj pokazała, że tu także integra – niekoniecznie słuchawkowa – świetnie się sprawdzi. Znakomity sound!

NAD C368 & MDC

 

HiFiMAN HE-6SE

 

Jeszcze w styczniu będzie także o microRendu. Sprawdziłem w paru scenariuszach (także tych egzotycznych like stand alone streamer), sprawdził się bez zarzutu, najchętniej wykorzystywany był jako certyfikowany end-point pod Roonem. Dzięki zasilaniu CIAudio, ten maluch może zastąpić dowolny streamer za 2-3 krotność kosztu nabycia. Jest bezbłędny w tym, do czego przede wszystkim, go zaprojektowano. Most dla USB, pozwalający na de facto całkowite wyeliminowanie raf komputerowej magistrali w zastosowaniach audio, bezobsługowe, z gwarantowanym wsparciem, urządzenie 24/7 do grania z plików. Tylko tyle i aż tyle. Jak chcemy USB to microRendu wysoko na liście. Względnie, można rozważyć także jako alternatywę dla stremerów (niektórzy preferują SPDIF, AES/EBU …nie w smak im USB), gdy zera i jedynki lecą via LAN, następnie via USB do konwertera cyfra/cyfra i dalej jak już kto woli: I2S(HDMI) / AES… (vide przetestowany, fantastyczny X-SPDIF 2). Także microRendu to kolejna odsłona optymalnego rozwiązania pod granie z komputera, gdy ten komputer zupełnie znika nam z pola widzenia. I dobrze. Tak ma być.

microRendu & CIAudio

Z tym wiąże się jeszcze jedna (po C658, mam nadzieję, że z dwoma końcówkami C268 trafi oraz wspomnianych HE-1000SE względnie Arya’ch) zapowiedź tego, co w najbliższym czasie: specjalnie przygotowany, komputerowy transport F105D z opcją JRiver & Roon pożeniony z nową wersją X-Sabre Pro MQA. W MQA nadal nie wierzę i to się raczej nie zmieni, ale sprawdzić pełne dekodowanie origami można, a przy okazji podpiąć wspomniany transport via X-SPDIF 2 via HDMI i skonfrontować dwóch zawodników: JRivera oraz ROONa… odpowiedzieć sobie przy okazji na tu i ówdzie stawiane pytanie: czy oprogramowanie nam gra (ma wpływ na SQ)? Skonfrontujemy i to, postaramy się odpowiedzieć na pytanie czy i jak już, to w jakim zakresie… A jak komuś nie w smak komputer (bo nie i basta) to w końcu pojawiła się dostawa i mamy zaklepany test Zidoo X20 Pro – absolutnie topowego streamera opartego na kości ESS9038. Będziemy także kontynuować eksplorację: aktywne kolumny ze streamem… czytaj samograje, systemy zaklęte w głośnikach. To nowy trend, ale my już od dawna o tym nadajemy na łamach. Były pierwsze takie masowe KEFy LS50 Wireless-y, teraz i zaraz będą Kii, Dali, ELAC-i czy o pro studyjnym rodowodzie (moje kochane nEary) Genelec-i. Wszystko to wyposażone w przetworniki C/A, czasami też z netem pożenione. Jak – opisane niedawno – przy okazji styczności przed i w trakcie AVS’18 LSX-y (ponownie KEF). Te ostatnie mam zamiar dłużej pokatować u siebie, konfrontując ich dźwięk z wielostrefowym rozwiązaniem opartym na popularnym Sonosie (nie tylko One, ale także 5 gen 2, także LSX-y łatwo nie będą miały). To nieco odleglejsza perspektywa pierwszego półrocza 2019. Mam ochotę zrobić to przekrojowo.

TEAC PD-H500C

Jakby tego wszystkiego było mało, będzie jeszcze parę słów na łamach, o adaptacji akustycznej pomieszczenia. Coś tam popełniliśmy i się podzielimy spostrzeżeniami. Aha i na koniec ostatnie odkrycie… to, jak to potrafi zagrać, jak świetnie brzmi srebrny krążek odtwarzany na tym klamocie, długo by opowiadać. REWELACJA. TEAC PD-H500C z multibitowym dakiem na pokładzie. Gramy 16/44, poddane konwersji w układzie z oversamplingiem x8 (352,8MHz). Ktoś mówił, że hi-resy wdeptują płytę w glebę? Ten ktoś nie słuchał dobrego odtwarzacza CDA. Odkurzyłem swoją kolekcję i dałem odpocząć komputerom (od odtwarzania jakichkolwiek dźwięków ;-) ). Ten TEAC daje radę, oj daje! Znakomity napęd btw, pancerna, niby kompaktowa, a wielgachna obudowa, grube szczotkowane alu… mmm, naprawdę czasami warto zrobić skok w bok. Ekhmm, skok w bok, znaczy od streamingu się na chwilę dać odciąć i posłuchać tradycyjnie*

…ale to gra!

* a propos słuchania z fizycznego nośnika. Lećcie do Biedry, bo fajne winyle mają. Sporo dobrego Rocka z lat 70-/80- w cenie 39,99 i do tego dobrze wydane to, to (naklejki Black is Back, 180g) Udało się nabyć m.in. „Pornography” The Cure oraz „Rebel Yell” Billy Idola…

:)

Zamiast soundbara, zamiast Sonosa, HomePoda… zamiast! KEF LSX

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-11-2 o 22.27.30

Nie były to najlepsze dwa tygodnie w życiorysie. Eufemizm. Czasami, cóż, czasami tak bywa, że prawie wszystko co może pójść źle… idzie źle. Świat staje na głowie, a bezsilność, poczucie beznadziei dopada, cedzimy przez zęby swojskie „ja pier….” i mamy ochotę wywiesić białe płótno. Z góry przepraszam za te osobiste reminiscencje, ale to tak słowem wyjaśnienia dlaczego zapadła u nas grobowa cisza oraz – niejako usprawiedliwiając się – wpis niniejszy ląduje dzisiaj trochę jakby w zawieszeniu. Tematów ciekawych trochę się uzbierało, bo pomijając to, na co wszyscy czekamy (AVS), pomijając „kilka” zaległości (NAD, Woo Audio, Matrix, FiiO i tak jeszcze ze dwa, trzy artykuły wcześniej zapowiadane), świat nie stoi w miejscu, nie stoi, oj nie, on za…iwania, aż trudno wybrać nawet z naszej niby wąskiej działki rzeczy, które w zalewie codziennych informacji warte byłyby wzmianki. No nic, stwierdziłem, że najlepiej będzie skupić się na czymś, co łączy dwa światy: hajfajowo-audiofilski z jednej strony z tym masowo-konsumenckim z drugiej.

Pojawiły się nowe, bezdrutowe KEFy. Także w nawiązaniu do naszej opinii o pierwszym, na serio, kompletnym systemie zamkniętym w głośnikach stereo (patrz artykuł o KEFach LS50Wireless), ale jednak trochę inaczej, bo tam słuchałem tego z dużymi oczekiwaniami, bez taryfy ulgowej – miało być ekhmm lepiej niż z klasycznymi LS-ami, miało być kompletnie, a jednocześnie z widokami na integrację wszystkiego, czego tam dusza zapragnie i oczywiście dźwiękowo na poziomie hajfajowo-hajendowym. Z takim nowatorskim systemem audio wiąże się nierozerwalnie kwestia naturalnego (w przypadku sieci, komputerów, software – a tu to wszystko jest „pod jednym dachem”) progresu, rosnących możliwości, lepszego efektu jaki wraz z rozwojem kodu udoskonala nam to, co może na wstępie było jeszcze nie do końca, jeszcze trochę kojarzyło się z beta wersją (piję do oprogramowania firmowego, późniejszej integracji z Roonem, braku zaawansowanej korekcji, która pojawiła się po pewnym czasie i jeszcze kilkudziesięciu innych rzeczy, jak choćby z zachowaniem modułu ADC na czele). Ten duży, zastępujący duży, system zaklęty w głośnikach, o ogromnym potencjale wywarł na mnie spore wrażenie i nie miałem wątpliwości, że to nowe otwarcie w domowym audio, że to jedna z dróg, którą będzie podążać branża, że to… produkt po prostu przełomowy. Fakt. Produkt przełomowy, ale produkt celujący może w nieortodoksyjnego, ale jednak audiofila, a przynajmniej kogoś, kto ma spore wymagania co do jakości dźwięku, miał doświadczenia z klasycznym sprzętem HiFi (czy nawet high-endowymi klamotami), kto postanowił zaryzykować, zmienić podejście, zdecydować się na rewolucję w salonie (miejscu odsłuchowym). Dla kogoś takiego był / jest LS50 Wireless.

Zupełnie inaczej sprawa się ma z najnowszymi KEF LSX. To małe monitorki bliskiego pola, dużo, znacznie mniejsze od wzmiankowanych 50-ek bezdrutowych, zupełnie inny produkt, produkt który ma łączyć właśnie. Ma być i jest pomostem między highfidelity a potrzebami masowego konsumenta, który – co tu ukrywać – ma w głębokim poważaniu wiele rzeczy, za które audiofil/meloman da się pokroić…. chce prosto, funkcjonalnie, kompaktowo i jednak z inną metką na opakowaniu. Chce czegoś innego, a jednocześnie „przy okazji” może z zaciekawieniem, a być może nawet z pewnym zdziwieniem i późniejszą ekscytacją (w wyniku zapoznania się) przyjąć do wiadomości, że można słuchać lepiej, że można czerpać więcej, że można cieszyć się ze słuchania czegokolwiek bardziej intensywnie, na dużo lepszym poziomie niż to, co do tej pory doświadczył. TO WŁAŚNIE OFERUJĄ MU TE NOWE KEF-Y LSX. Mniejsze, ale nadal z UniQ, konstrukcyjnie nawiązujące do tych dużych, z nieporównywalnie lepszą separacja kanałów, bazą stereo, efektami przestrzennymi, oderwaniem dźwięku od głośników, wypełnieniem dźwiękami pomieszczenia niż ma to miejsce z najlepszego nawet soundbara (no dobra, pomijam te magiczne sztuczki Sennheisera z ich konstrukcją vide pokazy na IFA 2018 ;-) ), z jakością miażdżącą każdy inteligentny głośnik, każde bezprzewodowe, pseudostereofoniczne źródło wieloprzetwornikowe zamknięte w jednej obudowie itd. itp.

To jest właśnie TO! Nie, że klamoty, które trzeba skompletować, dobrać, wiecie połączyć drucikami, nie że spec szafka czy stolik, żeby to wszystko pomieścić, nie że trzeba się trochę znać, a jak nie znać, to zdać się na fachowca itd. NIC Z TYCH RZECZY. Mamy powtórkę w sensie idei – system zaklęty w głośnikach, ale tutaj to wszystko jest mniejsze, bardziej „udomowione”, zamiast tych wszystkich „gotowców”, a jednocześnie implementujące w cenie akceptowalnej technologie rodem z hajfajowego światka i to w pełni. ANO! Wszystko gotowe do grania zaraz po wyjęciu z pudełka. Dwie kolumienki, opcjonalny kabel ethernetowy (do podłączenia „master-slave”, podobnie jak było w dużych bezprzewodowych zestawach) i dwa kable do podpięcia do gniazdka (obie kolumny aktywne, z wbudowanymi wzmacniaczami, znowu, dokładnie jak w większych). I już. Stawiamy (ale możemy też standy sobie sprawić, bo gniazda w podstawach są) gdzie-bądź (właśnie!) i gra muzyka. No jasne że gra, bo szybko apka, szybko parowanie (trzy maźnięcia paluchem) i wszystko. A jak jeszcze wejdziemy sobie w smartfonie w ustawienia związane z korektą pod kątem pomieszczenia, ustawienia, parametrów (pełnymi garściami czerpiemy z tego, co doprowadzono do niemalże perfekcji w LS50W… zaawansowane DSP w służbie ludzkości ;-) ), wszystko w kilku prostych krokach to już odczujemy, a jak jeszcze w zaawansowane wdepniemy to parę minut i mamy dźwięk, którego nie będziemy się wstydzić, zapraszając audiofreaków, którzy pewnie z lekkim niedowierzaniem będą słuchać „lifestyleowego” zestawu stereo KEF-a. Takiego dla każdego, myślę że spokojnie oferowanego nie tylko w specjalistycznym sklepie, ale jakimś elektromarkecie, czy u resellera wiadomo kogo. Spokojnie i swobodnie, właśnie tak.

KEF upichcił coś zrozumiałego dla zwykłego konsumenta. Zrozumiałego, bo konfigurowalnego jak AirPodsy, czy bezprzewodowy zestaw Bose czy kina domowego, nie wymagającego żadnego przygotowania, no gotowca, kompletnego gotowca, który – a niech mnie – zabrzmi pewnie lepiej niż niejeden tradycyjny w formie system HiFi. Lepiej. Oczywiście od razy wszystkie streamy co popadnie, oczywiście udogodnienia takie jak (na szybko) BT z aptX, jakieś integracje z TV/projektorem (SPDIF), sub (jak ktoś chce te 2.1, bo czemu by nie i zamyka temat kina), analog (bo taki trend, moda, że jak się ta czarna płyta kręci to jakoś tak nadążamy ;-) ). Łączność pomiędzy (kolumnami), jak i Internetem bez druta i za pośrednictwem druta. Jak komu wygodnie i zgodnie z oczekiwaniami. Jak drut to lepiej (bo hires 24/96), a jak nie to jakość i tak > RedBooka (24/48… bo MQA?). I już. DLNA, NASy, komputery… (śpieszę donieść, że nawet z Roonem nie będzie problemu, wystarczy Chromecast Audio via optyk i już :) ) proszę bardzo, a jak tylko zdalnie to tylko te dwie paczki z dwoma kablami do ściany i sobie, wcześniej konfigurując pod pomieszczenie, słuchamy, zawiadując wszystkim z telefonu. Dzięki obsłudze odpowiednich protokołów z każdej dostępnej apki. To zrozumie, to chce i to akceptuje każdy konsument i to tutaj po prostu ma.

Także – mówiąc wprost – po pojawieniu się KEFów LS50W pomyślałem sobie… świetnie, a teraz coś przeskalowanego do potrzeb zwykłego Kowalskiego. Coś przystępniejszego cenowo, zawierającego tożsame technologie, równie prostego, kompaktowego i wprowadzającego jakościowo poziom HiFi pod strzechy w ramach sensownej alternatywy dla soundbarów, Sonosów, HomePodów, miniwież i tym podobnych. Wyciągam, podpinam i uśmiecham się, mając coś, co gra na poziomie nieosiągalnym dla wszystkiego co elektromarket oferował do tej pory. Coś lepszego od nawet drogiego, ekskluzywnego, markowego pseudoprzestrzennego samograjka. Cena? Jakieś 5000 złotych u nas (1100 USD). Czytaj tyle, co za budżetowe, kompletne, klasyczne HiFi. Mhm, ale to tutaj, moi drodzy, to jest coś co zrozumie masowy konsument, bo to coś, co mu w prosty sposób dostarczy wrażeń na poziomie do tej pory w takiej formie (samograja, a nawet – śmiem twierdzić – niemal każda „gotowa” mini/mikro wieży z kolumienkami) nieosiągalnej. Wyjmie telefon i się uśmiechnie i będzie się uśmiechał za każdym razem jak sobie coś puści. Bardzo szeroko uśmiechał.

KEF to właśnie zrobił! 

PS. Gabinet. Widzę te dwie paczki jako najlepsze, co może stanąć obok desktopa. Z możliwym (choć nieobowiązkowym) subem. Muzyka, kino, elektroniczna rozrywka, a jeszcze (na poziomie max SQ) z takim mDSD w roli konwertera USB-SPDIF…. Roon / Vox, Blu… wszystko, wszystko w kompaktowej, osobistej, przystępnej (cenowo) formie. Bezapelacyjnie jestem na TAK. I jeszcze drugie takie do salonu, zintegrowane z dużym ekranem & projektorem. AirPlay 2 / Chromecast i gotowe! A jak będzie się chciało więcej to konwerter/DAC cyfra-cyfra i czy taki Squeezebox Touch, czy inny streamer… ale to już dla audiofreaków opcja. Też można i z tymi paczkami, czuję, będzie bosko.

AKTUALIZACJA: jest już wsparcie w Roonie, bez konieczności podpinania Chromecasta. Działa to na tych samych zasadach co w większych LS50W… nie mamy RAAT, ale głośniki są identyfikowane, można korzystać z możliwości jakie oferuje software, przy czym podobnie jak wcześniej, nie ma możliwości tworzenia w oparciu o bezprzewodowe KEFy bardziej rozbudowanych instalacji (łączenia w grupy, takiej opcji nie ma).

Główne cechy (w języku Szekspira):

• Acoustic design with 4″ Uni-Q driver; FEA designed cabinet with hidden heatsink
• KEF’s dedicated time correcting Music Integrity Engine
• 2 x 30W + 2 x 70W Class D amplifiers
• Adjustable EQ settings via KEF Control app
• Dedicated apps for iOS and Android
• Proprietary wireless connections supports 48kHz/24bit; optional wired connection supports 96kHz/24bit transmission
• Supports source file up to 192kHz/24bit
• 2.4GHz/5GHz Dual-band Wi-Fi connectivity (DLNA/uPNP compliant)
• Apple Airplay 2 (available in early 2019 via firmware update)
• Tidal Music (via KEF Stream app)
• Bluetooth 4.2 with Qualcomm aptX codec
• Optical input (TOSLINK)
• AUX input
• Subwoofer output
• Mounting inserts for supporting wall mount
• Supports 3rd party remote programme
• Supports IP Control

Pełna specyfikacja (w języku Szekspira):

 

Kompletny preamp cyfrowy? NAD C658 …ze wszystkim, serio!

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-10-21 o 14.07.17

Ostatnio informowałem Was* o nowej integrze w kompaktowym opakowaniu (D3045), która jest niemalże kompletnym rozwiązaniem (nawet HDMI dali).. nie ma co prawda interfejsu sieciowego, ale jest USB (PC) i to jeszcze takie z obsługą DSD. NAD przygotował coś jeszcze. Na stronie firmowej jeszcze nic nie ma, ale sporo rzeczy na temat nowego przedwzmacniacza cyfrowego (wg. mnie to adekwatna nazwa dla tego klamota, dużo trafniejsza od „sieciowego DACa” a dokładnie BluOS DACa – w ten sposób nowa skrzynka jest identyfikowana przez producenta). To w 100% kompletne rozwiązanie, w spodziewanym budżecie, zdaje się że najlepiej wyposażony komponent HiFi jaki znajdziecie na sklepowych półkach.

Co my tu mamy? Ano mamy: wyjścia zbalansowane, mamy LAN z BluOS oraz opcją na inne rozwiązania softwareowe (Roon etc.), mamy WiFi (AirPlay w oraz Chromecast) & Bluetooh z aptX HD (nadajnik / odbiornik), pre gramofonowy (MM), pełne dekodowanie MQA oraz obsługa DSD. Sprzęt wyposażono w nową kość ESS, która nam zdekoduje 1 bitowy sygnał podawany z komputera bez najmniejszego problemu, z przodu znajdziemy 6.3mm jacka dla słuchawek przewodowych z dedykowanym, osobnym wzmacniaczem. Z przodu zamontowano także duży, kolorowy, alfanumeryczny display (taki, jak w serii Classic), prezentujący wszystkie informacje o pracy pre oraz wielką gałkę potencjometru.

Mało?

To co powiecie na dwie rzeczy, których nie znajdziemy u konkurencji, na pewno nie w tym budżecie (1500 USD): wbudowany, zaawansowany system korekcji pomieszczenia Dirac (wersja Lite, po 99$ upgrade pełna) oraz dwa sloty MDC dla wymiennych kart rozszerzeń (patrz rozbudowana zapowiedź systemowego rozwiązania C368 z modułami HDMI & BluOS). Co to oznacza, nie trzeba tłumaczyć. Powiem tylko tyle, że na dzień dobry możemy sobie integrować z tym przedwzmacniaczem kino domowe (fronty, względnie może być sub, bo wyjście z możliwością ustawienia pracy niskotonowca też tu znajdziemy), stosując moduł HDM-2 (HDMI 2.0, 4k, ARC), dodatkowo mamy otwartą opcję na udoskonalenia na przyszłość. Nawet tą, bardzo jeszcze odległą, przyszłość… rewelacyjny miks, przyznacie?

Wspomniałem o zbalansowanym wyjściu? Wspomniałem… możemy zatem integrować sobie tego pre z dwoma osobnymi torami, nic nie stoi na przeszkodzie, by tak właśnie uczynić, przy czym można końcówki także symetrycznie podpiąć, także dual mono, nic nas tutaj nie ogranicza. Ba, NAD parę miesięcy temu wprowadził do oferty idealnego partnera (-ów) dla tego ampa …końcówkę C268, pracującą samodzielnie, albo w parze, wyposażoną w wejścia zbalansowane. Podsumowując, decydując się na omawianego klamota dostajemy coś, co pozwala zbudować dzielony system z obsługą 20+ usług streamingowych (BluOS dysponuje obecnie najlepszym wsparciem w zakresie aktualizacji streamu, widać, że ktoś tu całą sprawę gruntowanie przemyślał – bez częstych upgrade’ów ten element bardzo traci), z integracją kina, wszystkimi liczącymi się protokołami (Apple, Google), z możliwą integracją AI (Alexa, niewykluczone także zintegrowanie asystenta Googla), z kompletem wejść cyfrowych (USB, LAN, SPDIF) oraz możliwością podpięcia źródła analogowego (gramofon), z najlepszym modułem BT dostępnym na rynku pozwalającym na uzyskanie najlepszego SQ ze źródła oraz na słuchawkach (względnie jakimś głośniku BT w strefie) oraz – i to jest wg. mnie prawdziwy game changer – kompletnym (po upgrade) rozwiązaniem pozwalającym na kalibrację systemu w lokalizacji, na zaawansowaną korekcję akustyczną. Do tego obsługa wszystkich formatów hires (DXD/DSD/MQA). Wreszcie wszystko to, co powyżej, dostępne w JEDNEJ skrzynce i to nie takiej z high-endowej półki za kilkanaście, kilkadziesiąt tyś (tam zresztą często, gęsto sporo rzeczy nie jest dostępnych, albo owszem są, ale kosztuje to krocie).

Ostatnio pokazane, zapowiedziane przez NADa (na imprezach) nowości:
D3040, gramofon C588 oraz omówiona w niniejszym wpisie cyfrowa centralka C658

Kiedy się pojawi? C658 powinien trafić do sklepów na początku grudnia 2018 roku. Wcześniej NAD oferował takie pre (także w erze cyfrowej), ale zawsze tam czegoś brakowało. Tutaj niczego nie brakuje. Jak jeszcze skojarzymy tę cyfrową centralkę z Roonem (pełne wsparcie, RoonReady, obsługa protokołu RAAT) to… klękajcie narody. Super!

PS. Ciekawą, niespotykaną nigdzie indziej opcją, jest możliwość podpięcia przetestowanej u nas integry C368 w trybie końcówki mocy z C658, także w scenariuszu dual mono z wymienionym powyżej wzmacniaczem C268. Wskazuje to jednoznacznie na identyczne moduły (Hypex) zastosowane w obu ampach – integrze oraz końcówce. Podsumowując, możliwości komponowania różnych systemów w oparciu o najnowsze NADy prezentuje się imponująco.

* …o D3040:

» Czytaj dalej

Surface Headphones. Słuchawki jako nowy interfejs, interfejs jutra

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Screenshot-2018-10-02-at-23.23.32

Zaczęło się. Już jakiś czas temu się zaczęło, ale to co w tytule jest tego najdobitniejszym potwierdzeniem. Spoiwem łączącym najnowszą elektronikę użytkową, sprzęt informatyczny wykorzystywany przez konsumentów z CAŁYM otoczeniem stają się słuchawki. Bezprzewodowe słuchawki, pozwalające na uruchamianie głosowe w ramach AI tego, co wcześniej było dostępne (od dawna) za pośrednictwem myszki, klawiatury lub (od dekady) dotykowego ekranu. To – wg. mnie – sedno, coś co buduje nam kompletne rozwiązanie i dlatego nie dziwi fakt, że gigant MS uzupełnił swoje najnowsze portfolio o własne, bezdrutowe nauszniki. Oczywista sprawa, konieczność, powiedziałbym że niezbędna sprawa dla kogoś, kto buduje własny ekosystem (tu Microsoftowi może być trudno przebić się ze swoją Cortaną… wyprzedza go wyraźnie Google oraz (w mniejszym stopniu) Apple), chce mieć kompletne rozwiązanie „jutra”, a właściwie dzisiaj w swoim portfolio. To tak samo istotny element nowego, jak kolejny handheld (gdzie coraz trudniej o innowacje btw), komputer, czy rozwiązanie pośrednie, hybrydowe (w to celuje konsekwentnie firma z Redmond i muszę przyznać, że z coraz lepszym skutkiem) lądujące obecnie na sklepowych półkach. Cóż, słuchawki będą teraz tym bardziej w centrum uwagi.

Nafaszerował MS tytułowe Surface Headphones technologią, oj nafaszerował. To zaawansowana technologia, można powiedzieć, że dojrzała, dojrzała na tyle, by realizować bardzo ważną, można powiedzieć fundamentalną funkcję. O co chodzi? Ano, o komunikację chodzi, o nowy sposób interakcji z technologią, najbardziej naturalny i szybki (choć nadal niedoskonały od strony dzisiejszych możliwości technologicznych) …o mowę, zastępującą wcześniejsze interfejsy człowiek-maszyna. Zastępującą póki co nie w pełni, ale coraz częściej i bardziej zastępującą stare metody porozumiewania się ze elektroniką użytkową. Słuchawki zintegrowane z AI, działające samodzielnie (trwają prace nad takimi produktami), pozwalające na wykonywanie całego multum zadań, które były zarezerowane dla klasycznych sposobów komunikacji ze sprzętem, albo w ogóle nie występowały (bo nie było takich możliwości technicznych) w przyrodzie. Widzimy podobne manewry w stacjonarnym audio (o mobilnym nie ma co mówić, bo to właśnie tam bezprzewodowość zawitała na wstępie, tam korzystało się z zawsze w sieci, tam też AI pojawiła się w pierwszej kolejności), gdzie nowe generacje wielofunkcyjnych urządzeń wyposażane są w możliwość integracji cyfrowych asystentów (czy to pośrednio przez sieć/interfejs handheldowy, czy bez pośredników, za pośrednictwem własnych, wbudowanych mikrofonów). Chodzi o to, by finalnie móc wykonać dowolne polecenie, uruchomić dowolną aktywność, zgłosić dowolne żądanie / pytanie za pośrednictwem naszego głosu.

Od strony technicznej nauszniki Surface nie wyróżniają się jakoś szczególnie, ale też niczego im specjalnie nie brakuje. Mamy tutaj bezpieczną, podobną w zaprezentowanej formie do B&O, Bose i paru innych wytwórców, konstrukcję z aktywnym systemem redukcji hałasu z zewnętrz (innowacyjne jest 15 różnych, wybieralnych za pomocą dotykowej powierzchni na jednej z muszli, opcji działania), mamy komunikację w ramach standardu BT 4.2 (multiparowanie), ładowanie za pomocą kabla USB-C (czego w nowych hybrydach Surface nie uświadczymy) i do 15 godzin działania w trybie bez druta. To wszystko już gdzieś było / jest. Podobnie jak auto pauza po ściągnięciu z łba, podobnie jak duże kółko zmieniające głośność (super sprawa, na 100% będzie to lepsze od dotykowych płytek), podobnie jak bateria w sumie 8 mikrofonów. Także sama integracja z AI – choć to nowość w przypadku słuchawek – nie stanowi oryginalnego novum… dzisiaj na wyścigi producenci słuchawek integrują asystentów, w czym wydatnie pomagają nowe generacje słuchawkowych procesorów implementowanych do obudów/muszli z fabryk Qualcomm-a czy Cypress-a. Tym, co stanowi tutaj nową jakość (choć powiela w dużej mierze to, co zrobiło wcześniej Google oraz Apple u siebie) jest rozszerzenie, uzupełnienie, a w niedalekiej przyszłości (tak uważam) wręcz zmiana interfejsu użytkownika w całym środowisku Windows (ekosystemie). To wspomniana Cortana, ale także Skype (co nie jest bez znaczenia, choć wymieniane bez refleksji przez opisujących ten element dziennikarzy, buduje cały arsenał możliwości dla użytkownika), które pozwalają korzystającym z propozycji MS na wszechstronną komunikację, wymianę danych, wieloosobowe, skalowane środowisko coraz mocniej integrowane z możliwościami jakie daje przetwarzanie ogromnych ilości danych w czasie rzeczywistym.

Trzeba popatrzeć na to szerzej. I dotyczy to właściwie każdego, nowego produktu, w którym przewidziano implementację którejś z AI. Cały sposób interakcji z technologią idzie w kierunku wykorzystania najbardziej naturalnego sposobu komunikacji, a firmy z branży IT pracują nad algorytmami, które umożliwią kontakt ze sztucznym bytem jak z człowiekiem z krwi i kości. Nauczanie maszynowe, procesy samoouczenia, działania na podstawie złożonych zmiennych środowiskowych – to wszystko dziś i jutro będzie w centrum uwagi i będzie wyznaczać kierunek. Słuchawki są nieodzownym, nawet więcej –  koniecznym elementem, bo do momentu kiedy ktoś nam czegoś nie wszczepi, będziemy z nich właśnie korzystać, komunikując się ze wszystkim, co podłączone. Głośnika raczej nie weźmiemy ze sobą, nawet jeżeli jest zasilany z baterii, a słuchawki owszem – będą, podobnie jak smartfon, towarzyszyć nam wszędzie. Coś czuję, że szykuje się prawdziwy boom na takie rozwiązania, że słuchawki dziś szalenie popularne, staną się nieodzownym elementem pejzażu, ich użytkowanie będzie wręcz wymuszone powyższymi okolicznościami.

Czy te Surface zdobędą popularność, będą rywalizować jak równy z równym z najmocniejszymi obecnie zawodnikami w tym segmencie (Apple AirPods/Beats… zapowiadają nowy, wysokiej klasy, model; Bose z najlepszym ANC, Sony z świetnymi 1000X M3, Sennheisery, Beyery…)? Trudno wyrokować, firma nie ma doświadczenia na tym rynku (choć nie można jej odmówić ogromnego w dziedzinie peryferiów komputerowych, a to niby właśnie to, choć jw. wg. mnie coś dużo większego, ważniejszego niż „tylko” słuchawki „pod kompa”). Konsumenci mogą być zainteresowaniu naturalnym (dosłownie i w przenośni) uzupełnieniem kupowanych hybryd Surface, niebawem ma się pojawić kieszonkowy model, coś będące wypadkową dawnego PDA z (także mającym już parę lat) innowacyjnym projektem Courier, który nie miał szczęścia wypłynąć na rynek. Wraz z prawdziwie bezprzewodowymi dokami (kupują na potęgę), podobnie wyposażonymi w najnowsze technologie, w AI, mamy nowe otwarcie i to takie naprawdę szerokie, bo słuchawki przestają być tylko do słuchania muzyki. Stają się interfejsem. Jutra. Nadchodzi czas żniw, ale też bardzo ostrej rywalizacji – która AI będzie na topie, która wygra rywalizację o prymat.

 

PS. MS będzie wołał 350$ za te słuchawki btw.

PPS. Jako, że Apple nie ma nic do zaproponowania w dziedzinie komputerów (od 2016 roku, a w przypadku całego line-up’u nawet od 2013/4) te Surface prezentują się wielce zachęcająco. Całościowe, kompletne (jak jeszcze się ten „PDA” pojawi) i innowacyjne, pod wieloma względami, rozwiązanie. Czy ktoś się tam w tym Cupertino obudzi i wreszcie coś się ruszy? Jakoś coraz mniej wierzę, że czymś nas pozytywnie zaskoczą…

Bluesound z nową serią „i”, bo AirPlay2, a to tylko wstęp…

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
NODE-2i-WHT-Front-Above-Straightened

Wstęp do nowości jakie ta submarka NADa wprowadziła do swoich najnowszych produktów. Według mnie najistotniejszym elementem, poza AirPlay 2 (pełna identyfikacja, Siri, multistrefy, przekazywanie dźwięku do urządzeń poprzedniej generacji w ramach BluOS) jest nowy, zaawansowany moduł Bluetooth. Dlaczego? Ano dlatego, że poza wprowadzeniem aptX HD (24 bity, z bardzo niskim poziomem opóźnień, bitrate zbliżonym do bezstratnej kompresji… choć to nadal stratna, nadal) nowy moduł BT pracuje nie tylko jako odbiornik, ale także jako nadajnik. Wreszcie to zaimplementowali, do tej pory właściwie jedynymi produktami na rynku z takim rozwiązaniem była/jest nowa seria „klasyków” NADa (integry, jak testowany u nas model C368 oraz najnowsze warianty amplitunerów tego producenta). Rzecz absolutnie niezbędna w sytuacji, gdy chcemy skorzystać z naszych słuchawek bezprzewodowych, a tych, jak wiadomo obecnie klęska urodzaju i aż trudno nadążyć za wszystkimi nowościami w tym segmencie.

Na marginesie, jutro (obowiązuje mnie NDA) z rana będzie zapowiedź kolejnych, prawdziwie bezprzewodowych IEMów od RHA…  w tym wypadku to jakość dźwięku będzie No.1, poza tym wreszcie pojawiły się w szerokiej dystrybucji bezdrutowe HP70 i nie omieszkam sprawdzić, jak te słuchawki sobie radzą, mając w pamięci znakomite, przewodowe HP50.

Powracając do nowych streamerów z dodatkami od Bluesound, firma postanowiła wymienić cały katalog swoich produktów: w ofercie pojawiły się nowe wersje strumieniowca (Node 2i), powerstrumieniowca (z amplifikacją – Powernode 2i) oraz serwera/rippera Vault 2i, jak również samograjów tj. bezprzewodowych głośników Pulse (w kilku wariantach), także tych pod kino (belka i sub). To ostatnie rozwiązanie otrzymało jeszcze coś ekstra – port HDMI 2.0 z ARC & CEC. Patrząc na to wszystko widzę, że ktoś tu ma ambicję wygryzienia Sonosa. Rośnie im konkurencja. W przypadku Bluesound mówimy o specjaliście z branży (NAD), parę dni wcześniej na konferencji Amazona pokazano urządzenia wprost konkurujące z produktami Sonosa (patrz nasz wpis).

Generacja 2i pozwala zatem na uruchamianie dowolnego streamu (w ramach jabłkowego protokołu AirPlay 2) via WiFi, pozwala zintegrować słuchawki bezdrutowe z urządzeniami 2 generacji z „i”, realizując w praktyce ideę świata bez kabli, wspiera kodek aptX HD (najnowszy układ Qualcomm CSR8675), obsługuje MQA, jest Roon Ready, pozwala cieszyć się szybkim połączeniem sieciowym w ramach standardu ac (5GHz, bezprzewodowo 1Gbit/s), moduł działa tutaj dwuzakresowo w ramach sieci 5GHz, co powinno przełożyć się na jakość transmisji oraz jej zasięg. Oczywiście nadal mamy agregację treści w ramach firmowego oprogramowania BluOS 3.0, które jest jednym z najbardziej dopracowanych, najlepszych (autorskich) rozwiązań w branży.

Z tym ostatnim elementem (Blu w wersji 3.0) wiąże się kolejna z nowości. Integracja asystentów głosowych, AI. Na początek rusza Alex-a, choć producent obiecuje szybkie (jak tylko będzie Google gotowe) wprowadzenie alternatywnego Google Assistant. O Siri już wspomniałem. Widać z powyższego, że – jak wcześniej gardłowałem o tym – głosowe sterowanie, integrowanie AI będą wyznaczały kierunek ewolucji audio produktów w bieżącym i przyszłym roku. To będzie w centrum. Tak jest w przypadku tytułowych, cenionych streamingowych klamotów. Bluesound zapowiada, że wraz z wprowadzeniem AI od Amazona, pojawią się także przygotowane przez producenta sceny (skills – coś, co w przypadku Amazona bardzo sprawnie działa, sprawnie, bezproblemowo, automatyzując nam wiele rzeczy).

Ceny?  NODE 2i (US$499 / £499 MSRP), POWERNODE 2i (US$799 / £799), VAULT 2i (US$1199 / £1099), PULSE 2i (US$799 / £749), PULSE MINI 2i (US$499 / £499), PULSE FLEX 2i (US$299 / £299), & PULSE SOUNDBAR 2i (US$799 / £799 czerń, US$899 / £899 biel). Jest drożej od wcześniejszej generacji, która btw właśnie została mocno przeceniona.

PS. Na BluOS 3.0 pojawił się nowy serwis (co oznacza, że do ponad 20 wzrośnie liczba obsługiwanych usług streamingowych) SOUNDMACHINE. Same klamoty przeszły niewielki, ale korzystny wg. mnie lifting: podcięli je od dołu, wygląda to bardzo fajnie. Aha, Node 2 ma teraz nie jedno, a dwa złącza TOSLINK, żeby łatwiej integrować AV co stoi obok ;-) , jedno z nich jest dual mode (też analog). Zachowali (i dobrze!) słuchawkowego jacka na froncie (a ze smartfonów masowo usuwają ;-) )

Daphile + Roon = pełen sukces!

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-09-29 o 09.25.50

Integracja tych dwóch rzeczy okazuje się banalnie prosta, przy czym przebiega inaczej niż początkowo zakładałem. Daphile (o którym wspominaliśmy na łamach, a niebawem opublikujemy osobny artykuł poświęcony temu rozwiązaniu) to jeden z najciekawszych z wyspecjalizowanych systemów operacyjnych audio opartych na Linuksie. Dla przypomnienia, jego bazą jest serwerowy software LMS (SlimDevices/Logitech/Squeezebox) w popularnej kompilacji Squeezelite. Ogromną zaletą Daphile są potężne możliwości konfiguracyjne (bardzo zaawansowane – w oprogramowaniu odtwarzającym na komputerach takiej mnogości, możliwości ingerencji w pracę sprzętu, samego software, nie znajdziecie), bardzo niskie wymagania sprzętowe oraz kompatybilność z praktycznie każdym, podpinanym pod terminal z Daphile urządzeniem audio (dakiem). To lekka, zajmująca poniżej jednego GB (pamięć wew), wersja systemu operacyjnego stworzonego w oparciu o Pingwina, którą można zainstalować na starym rupieciu ;-) , ale też specjalnie przygotowanym (i tak to u nas wygląda) pececie. Pasywnym, małym, energooszczędnym, pracującym 24/7 terminalu (są dwa: jeden 32 bitowy, na Atomie, drugi na AMD64), który tworzy end-point (Roon), albo samodzielną strefę w ramach LMS-a (pełna integracja z naszym kontem mysqueezebox.com), co pozwala korzystać z alternatywy (Squeezeboksy, komputery z LMS oraz handheldy np. z iPengiem).

Daphile PC jako end-point Roon-a

Daphile PC, a konkretnie? Terminal HP @ AMD64 z dedykowanym pod audio kontrolerem USB Matrix X-Hi 

Z zainstalowanymi wtyczkami DLNA/uPnP/Chromecast/AirPlay Bridge

…co daje multum opcji (gdy korzystamy z samego Daphile, wbudowanego serwera LMS), jak widać doskonale na obrazku.
Uniwersalny mostek dla streamu wszelakiego (platforma LMS) na efektory nie obsługujące squeezeboksowego ekosystemu

Niestety w takim scenariuszu, mimo prawidłowej identyfikacji pod Roon-em, brak odtwarzania dźwięku :(

Wspomniałem, że inaczej skojarzyłem Daphile z Roonem… ano inaczej, niż planowałem. Chciałem uzyskać end-point zgłaszający się w Roonie jako kolejny player Squeezelite (integracja jak handheld), bez utraty zdolności do działania w natywnym środowisku. Innymi słowy, chciałem dokładnie tego samego, co przećwiczyłem w przypadku Auralic-a… mamy ichni Lightning OS z integracją strumieni niewystępujących pod Roonem plus działanie jako end-pont Roon Ready. Wszystko w jednym. Tutaj, mimo zgłoszenia się Daphile (po wcześniejszej instalacji kompletu wtyczek klient/serwer DLNA/uPNP/AirPlay/Chromecast… wchodzimy w zaawansowane/pluginy i działamy), jako odtwarzacz Squeezelite pod Roonem, niestety nie udało się uruchomić odtwarzania. Komputer z Daphile zgłasza się ładnie, ląduje w grupie Squeezeboksów w panelu konfiguracyjnym Roona, możemy ustawić parametry pracy (tylko 96KHz, co wynika z ograniczeń Squeezelite, stworzonego na potrzeby iPada z jego obsługą 24/96 na jacku), możemy niby dać play… i niby gra, ale nie gra. Próbowałem coś z tym zrobić, konfigurując pracę oprogramowania na wszelkie możliwe sposoby… bez sukcesu. W taki sposób, jak handhelda (patrz nasz opis pracy iPada jako końcówki, jeszcze przed oficjalnym wsparciem dla iOS pod Roonem, w ramach mobilnej aplikacji iPeng) nie da się tego pożenić. Innymi słowy analogiczna konfiguracja do działającego pod MacOS/Win/Linuksem Roon Bridge (zachowana pełna multifunkcjonalność takiego PC, także z innym audio softwarem… mostek czyli osobny proces w tle, pozwalający widzieć taki komputer jako w pełni identyfikowalną końcówkę we front-endzie, z dowolnym daczkiem) nie jest niestety możliwa, ale…

Zmieniamy ustawienia serwera na zewnętrzny z wyborem iP komputera z Roon Core (względnie serwera z rdzeniem front-endu)

Yes! Pełen sukces. Nie tylko zainicjowało, ale co najważniejsze… gra!

Na szczęście da się, da się te dwie rzeczy pożenić i to świetna wiadomość, przy czym, aby móc wykorzystać Daphile w roli end-pointa Roon-a, trzeba w panelu konfiguracyjnym (zaawansowane), w pierwszej zakładce, zmienić lokalizację serwera LMS z daphilowego (wewnętrznego), na zewnętrzny (IP serwera/komputera z Roon Core/Server). Oczywiście po stronie Roona trzeba uruchomić LMS (o ile tego wcześniej nie zrobiliśmy), wszystko musi działać w ramach jednej lokalizacji, w tej samej sieci. W takiej sytuacji, Daphile przechodzi w tryb renderera, łączy się z Roonem, który przejmuje pełną kontrolę nad odtwarzaniem. Plusem jest po pierwsze obsługa maksymalnych parametrów dla sygnału (PCM 24/192), po drugie integracja wszystkich usprawnień i dodatkowych możliwości w zakresie obsługi dźwięku jakie oferuje Daphile (m.in. pełne wsparcie dla DSD, w tym native, konwersja w locie PCM@DSD, zaawansowane tryby pracy podpiętego pod Daphile przetwornika)! Innymi słowy, mamy lepsze możliwości obsługi sygnału niż to, na co pozwala dowolny streamer Logitecha działający w ramach zapewnionej przez Roon Labs kompatybilności z ich front-endem. Co więcej, tylko nieliczne urządzenia (streamery), które pojawiły się po oficjalnym zaprzestaniu wsparcia platformy (Squeezebox-y), oparte na jednej z wielu wariacji LMS-a, zdolne są do bezproblemowej identyfikacji pod Roonem. Taka integracja jest niepełna, albo w ogóle niemożliwa (nie zapominajmy, że program Roon Ready bardzo szybko się rozwija, coraz więcej sprzętu uzyskuje wsparcie, certyfikację – nie tylko najnowsze urządzenia otrzymują wsparcie).

Rzecz jasna z możliwości wbudowanego LMS-a, dostępu do mysqueezebox, musimy w takim scenariuszu jw. zrezygnować.
Aby wrócić do poprzedniej funkcjonalności trzeba na powrót włączyć wewnętrzny serwer LMS na Daphile.

W samym Roonie podstawowe rzeczy sobie skonfigurujemy

Maksymalne parametry na jakie pozwala taki mariaż, ale też…

…jest coś więcej:
tu jest DoP, w opcjach DSP jest np. konwersja PCM do DSD256, bo akurat mDSD podpięty, można również wymusić tryb native
- taka możliwość zarówno w Roonie (DSP), jak i Daphile

obsługa MQA

…wszelkie hi-resy, gładko odtwarzane

Całość działa znakomicie, bezproblemowo, zgłasza się pod Roonem, pozwala cieszyć się bardzo rozbudowanymi możliwościami linuksowego OS-a wyspecjalizowanego pod kątem audio w ekosystemie Roona, w najlepszym front-endzie z wszystkimi zaletami takiego, zintegrowanego rozwiązania. Obsługa DSD? Bardzo proszę. Potężne możliwości roonowego DSP? Nie ma sprawy. Dużo głębsza, niespotykana nigdzie indziej, możliwość ustawienia parametrów pracy DACa (Daphile)? Jak najbardziej. Mój setup, złożony z Daphile PC tj. pasywnego terminala HP z rozszerzeniem (PCI-e riser) pod postacią osobnego, dedykowanego kontrolera USB @ PCI-e (przetestowanej niedawno na łamach HDO karty) Matrix X-Hi oraz jednego z podpiętych pod to USB daków: M2Tech HiFace DAC lub mDSD Encore, czytaj terminala PC w roli roonowej końcówki sprawdza się bez zastrzeżeń. Płynne odtwarzanie dowolnego materiału (można przerzucić w 100% konwersję sygnału na szybki Core w ustawieniach silnika DSP), przebogate możliwości modyfikowania sygnału, obsługa gapless oraz bitperfect, wreszcie wbudowany w oprogramowanie dekoder MQA (było, nie było Tidal mocno te Masters promuje i rozbudowuje bibliotekę) to w takim połączeniu jak wyżej, rzecz – nie ma co ukrywać – unikalna. Daphile pożenione z Roonem to wg. mnie nie tylko alternatywa dla PC z klasycznym systemem operacyjnym pracującym w podobnej roli w ramach Roon Bridge, to coś lepszego, pozwalającego wycisnąć z naszego setupu maksimum możliwości. Roon identyfikuje, pozwala ustawić kluczowe parametry, a Daphile jeszcze to rozszerza w zakresie dokładnej konfiguracji komputerowej końcówki, czegoś czego w sieciowych audio klamotach, wszelkiej maści streamerach zazwyczaj nie uświadczymy. Nawet te zaawansowane systemy operacyjne w skrzynkach (wspomniany Lightning OS, software KEFa dla bezdrutowych LSów, nadowski BluOS etc.) mają oczywiste ograniczenia i to takie wynikające z założeń projektowych jakie przyjęto: mają być proste, łatwe w obsłudze, nieskomplikowane, bez całej złożoności typowo geekowego środowiska z kompilacjami, tekstowymi komendami, terminalami tj. wprowadzaniem z palucha określonych wartości, zagęszczonymi w panelach opcjami. I takie są. Tutaj mamy oryginalne połączenie obu podejść do tematu.

Brzmienie na poziomie streamerów za naście tysięcy? Mhm! Dźwięk się klei, to jest najlepsze granie z pieca według mnie

Dzięki bogatym możliwościom zaawansowanej konfiguracji (Daphile) można wycisnąć ze sprzętu oraz sygnału wszystko… dzięki synergii Daphile z Roonem

Na przykładzie rozbudowanych opcji przy ustawianiu pracy konwertera cyfra-cyfra X-SPDIF 2
(tekst o tym klamocie czeka na publikację :-) )

…z X-Sabre Pro 2 via IIS (HDMI), konwersją PCM-DSD, w wyczynowych okolicznościach, jak na załączonym obrazku widać

System Daphile to żaden prom kosmiczny, jego podstawowa obsługa jest bardzo prosta (jak ktoś zna LMS/Squeezeboksy to w ogóle jest w domu), ale daje możliwości i zgłębiając temat można naprawdę więcej niż… wszędzie indziej. O tym jeszcze przeczytacie, a na razie cieszmy się z takiego połączenia, bo to wg. mnie jeden z najlepszych pomysłów na komputerowe z plików granie. Software pozwalający z jednej strony na wykorzystanie dowolnego hardware o typowo pecetowym rodowodzie (karty rozszerzeń!), ubranie tego w dowolną, kompaktową formę, pasywną, jak kto chce bateryjną, z zawiadywaniem w strefach, na dowolnych ekranach, z zaawansowanymi trybami DSP, z zaawansowaną korekcją akustyczną, z doskonałym UI… czyli tym wszystkim, co daje nam w standardzie Roon. Jak ktoś nie chce się bawić, pozostaje Malinka (tutaj trudniej będzie rzecz rozbudować, choć nie jest to niemożliwe) albo w 100% gotowiec, taki jak microRendu (niebawem do nas ponownie trafi, tym razem dokładnie go przeegzaminujemy). Ważne, to jest darmowe, a nie jak np. HQPlayer (pozwalający podobnie, na dodatkową ingerencję, kompatybilny z Roonem), wymagające dodatkowych nakładów finansowych, rozwiązanie. Daphile sam w sobie jest bardzo mocnym zawodnikiem, świetną opcją dla kogoś, kto chce agregować sobie wszystkie źródła muzyczne w bardzo rozwiniętym, od dawna wspieranym, środowisku. Zintegrowane dodatkowo z Roonem tworzy coś, jw. unikalnego.

Gra wszystko jak leci? Ano gra i to jak (!) vide:

24/192

DSD
(też natywnie, jak choćby przy wykorzystaniu konwertera X-SPDIF 2)

MQA

…a nawet takie dzikie harce z modyfikacją sygnału w DSP Roon-a, jak na załączonym powyżej obrazku

PS. Daphile to serwer, to – dzięki wtyczkom – front-end dla głośników bezprzewodowych, streamerów, to także element strefowego rozwiązania opartego na klasycznych Squeezeboksach. Ten OS może tworzyć osobną, niezależną podsieć, wyłącznie na potrzeby audio streamingu. A to dopiero początek możliwości tego audio systemu. Jak wspomniałem, w osobnym wpisie jeszcze o nim wspomnimy. BTW o starych, jarych Squeezboksach pisaliśmy dawno, dawno temu ;-)  tutaj oraz tutaj, a i jeszcze tu.

Roon 1.5 na dużym ekranie, na przeglądarce…

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
IMG_9855

Najnowsza aktualizacja Roona wprowadza dwa, bardzo użyteczne, udogodnienia. Od teraz możemy cieszyć się interfejsem (utwór/linia czasu/okładka/tekst) na dowolnym urządzeniu z działającą przeglądarką (Safari, Chrome, Firefox), nie ma konieczności instalacji oprogramowania, wystarczy skopiować link (w ustawieniach Roon Core) i już. To świetna wiadomość dla tych, którzy chcą wyświetlać interfejs Roon-a na TV via SmartTV (o ile działa tam jako przeglądarka, wymieniony powyżej Chrome), czy za pośrednictwem wielu oferowanych na rynku set-top-boksów, odtwarzaczy AV, całej wideodomowej elektroniki. Można też skorzystać ze starego, nie wspieranego już, handhelda w roli ekranu pokazującego odtwarzany materiał. Działa to szybko, sprawnie się łączy, wyświetlane są także teksty utworów (ogromna baza, świetna sprawa!). Oczywiście możemy wyświetlać w oknie przeglądarki zarówno na komputerach jak i na androidowych oraz iosowych smartfonach/tabletach.

Na komputerowej przeglądarce

Nowa funkcjonalność to także wsparcie (obraz) dla Chromecasta Video. W przypadku projektorów, telewizorów starszej daty, takich, których wbudowana przeglądarka „nie da rady”, mamy alternatywę pod postacią wspomnianego wynalazku Google. Chromecast otrzymał wsparcie już w poprzedniej aktualizacji, jest w pełni funkcjonalnym end-pointem (zarówno wersja Video jak i Audio), teraz wariant z obrazem pozwala na wyświetlanie interfejsu obrazującego odtwarzany materiał na dużym ekranie. Zawiadujemy kolejnymi strefami z wyświetlanym UI za pośrednictwem nowej zakładki (dostępnej zarówno w ustawieniach, jak i szybkim dostępie do funkcji z ekranu odtwarzania) „Display”… pokazują się kolejne urządzenia z włączonym, aktywnym wyświetlaniem podglądu odtwarzanej muzyki. Dźwięk z głośników TV jest mocno skompresowany, jakościowo fatalny – trudno, żeby było inaczej, choć niektórzy producenci telewizorów ostatnio przykładają sporo uwagi, żeby po wyjęciu z pudełka ich wyrób wyróżniał się na plus w tym względzie (nasza relacja z IFA). Siak, czy tak, warto zadbać o wyprowadzenie dźwięku na amplituner lub @ wzmacniacz stereo. U mnie taką funkcję pełni krosownica HDMI z wyjściami coax/TOSLINK. Sygnał trafia do DACa, dalej do integry i głośników. Uzupełnieniem dla tego wszystkiego, co wymienione powyżej, będzie zazwyczaj dostępny pod ręką telefon z odpaloną aplikacją (sterowanie). Można też wykorzystać Chromecasta Video wyłącznie w roli nośnika informacji o odtwarzanym materiale na dużym wyświetlaczu, korzystając z zupełnie innego urządzenia odtwarzającego. To w pełni skalowalne rozwiązanie, działa bez ograniczeń, wielostrefowo.

Gra KORG? Gra. A co gra? Ano to, co właśnie na projektorze się wyświetla. Tak to właśnie wygląda.

   

Jest to domknięcie wg. mnie najlepszego obecnie na rynku rozwiązania wielostrefowego, z pełną możliwością aranżacji poszczególnych stref, z odtwarzaniem wielu strumieni dźwięku w dowolnej liczbie lokalizacji, z obsługą setek urządzeń audio (natywną) oraz kompatybilnością ze wszystkim, co dzisiaj w kieszeni, na biurku, czy w salonie. Dzięki zobrazowaniu odtwarzanych treści na dowolnym ekranie możemy sobie to wszystko bardzo wygodnie, bezproblemowo zaprojektować, budując rozwiązanie nie mające na razie odpowiednika na rynku (uniwersalność). Fajnie, że Roon labs idzie w tym kierunku, bo to właściwy kierunek – w chałupach wypełnionych współpracującą ze sobą elektroniką, gdzie wspólnym mianownikiem jest sieć, to wpisanie się w obowiązujące trendy. Czekamy na zapowiadane „on the go”, rozwiązanie pozwalające na korzystanie z Roona mobilnie, w dowolnym miejscu, z dostępem do wszystkiego, co oferuje nam dzisiaj ten front-end.

Wprowadzono także poprawki (usunięto m.in. problemy z działaniem w najnowszych systemach Apple), głównie jednak skupiono się w tej wersji oprogramowania na tym, co opisano powyżej.

Na HDTV via Chromecast

Na tablecie

Gramy na innym urządzeniu (niż Chromecast)

Wyświetlając UI z tekstem utworu na TV

Dobrze zadbać o jakość tego, co zgra via Chromecast – unikamy głośników wbudowanych w telewizor jak na obrazku

Wyciągając strumień audio (HDMI-SPDIF), przesyłając go na DACa i dalej do reszty toru

Wszystko spina nam pilot wyjęty, jak wyżej, z kieszeni

Warto zmienić ikonkę urządzenia, szczególnie gdy mamy jeszcze Chromecasty Audio… dla szybkiej identyfikacji. 

Amazon połączy nasze HiFi ze swoim ekosystemem via Echo Link lub AMP

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-09-24 o 12.55.08

Ostatnia konferencja Amazona z nowymi produktami miała, co zaskakujące, także bardzo hajfajowy charakter. Ktoś, kto pierwszy na taką skalę wprowadził tzw. inteligentne głośniki, kto specjalnie nie zawracał sobie głowy SQ w tych swoich samograjach, teraz chce nam skojarzyć HiFi-owe/High-endowe audio tory ze swoim AI, z Alex-ą chce. W sumie, naśladuje tutaj mocno Sonosa, który streamer i streamer z wbudowanym wzmacniaczem od dawna ma, pozwalając na integrację swojego patentu w realiach domowego HiFi.

W przypadku Amazona mamy w sumie coś bardzo zbliżonego, do tego stopnia zbliżonego, że uzupełnieniem streamera (i prostego przedwzmacniacza) oraz strumieniującej integry jest zaprezentowany równolegle subwoofer (Echo Sub), a całość ma pozwalać dodatkowo na budowę systemów wielogłośnikowych (mówimy tu raczej o 2+1). Echo Link z baterią wejść i wyjść (analogowych oraz cyfrowych… mhm, pod dobrego DACa podpinamy), portem LAN kosztować ma 199$, a integra o stówę więcej (299$).

Zapytacie – po co? Czy będą to produkty, które mogą w jakikolwiek sposób konkurować z nawet budżetowym HiFi. Patrząc na to w jaki sposób Amazon podszedł do sprawy, projekt całkiem zgrabnie wpisuje się w niskobudżetowe rozwiązania, nie powinno być powodów do narzekań. Sonosowe ZonePlayery prezentują się w sumie mniej ciekawie, nawiązują swoją formą do osprzętu sieciowego raczej, niż typowych audio klamotów. Tu jest inaczej. To dobrze. Dalej, trzeba to potraktować jako swoisty łącznik naszego systemu z możliwościami jakie daje sterowanie głosowe. To jest kluczowa kwestia. Dlatego z tyłu widzimy wejścia i wyjścia w każdym z zastosowanych interfejsów, bo ma to być właśnie taki łącznik z AI, dodatkowo będący uzupełnieniem dla sprzętu nie wyposażonego do tej pory w dostęp do Internetu.

W sumie całkiem nieźle to wygląda

No całkiem nieźle. 60W na kanał. Oczywiście końcówki w klasie D oraz we/wy cyfra, analog, sub i clou: net

Wzmacniacz wskazuje na ambicje zaistnienia na szafkach, stolikach AV, zaistnienia na serio. Choć mówimy tutaj „tylko” o stereo, trzeba na to popatrzeć szerzej – strumienie muzyczne, ale i wideo, które odtwarzamy w salonie, oferowane w serwisach, wymagają właśnie integracji innego, lepszego UI. Ma to być coś, co zastępuje pilota, który w przypadku tylu treści, specyficznej nawigacji, niewykluczone, że w końcu ustąpi pola głosowym komendom. Streamer to właściwie taka przeplotka z jednej strony (co podłączone to sterowane za pomocą Alex-y), z drugiej zaś to brama do treści w sieci.

Link – streamer…

…i przedwzmacniacz jednocześnie, integrujący cały nasz sprzęt audio z amazonowym AI

Korzystam z tego rozwiązania (AI) na głośnikach Sonosa. Tak, to robi różnicę, oferuje bardziej naturalny, szybszy oraz dopasowany do okoliczności (przepastna oferta sieci) sposób interakcji tego, co gra z nami samymi. Mamy usunięcie konkretnej bariery w sytuacji, gdy ktoś ma/miał problem z obsługą sprzętu. Krótko mówiąc, w sposób najbardziej naturalny komunikujemy się z tym, co ma nam na co dzień służyć. Do tego dochodzi integrowanie wszystkiego co współdziała, współpracuje, w ramach takich pomysłów jak IFTTT można uruchomić dowolną sekwencję działań dopasowanych do naszych potrzeb w zakresie: siadam wygodnie na fotelu, wszystko się wyłącza co zbędne i odwracające uwagę, skupiam się na tym co najważniejsze, a to co najważniejsze leci z autozsynchronizowanej listy, albo dokładnie to, czego sobie zażyczę (z doborem treści w wielu, podpiętych serwisach, usługach). To wszystko może być jeszcze dodatkowo skojarzone z milionem różnych innych okoliczności przyrody – de facto nie ma tu żadnych ograniczeń. W momencie, gdy chałupy i tak nam „inteligentnieją” to oczywisty i wręcz konieczny element, który wcześniej czy później będzie po prostu standardem.

Oczywiście są też pewne ograniczenia, czy wręcz minusy opisywanego rozwiązania. Tylko podstawowa obsługa (głośność, wyciszanie), kolejny czy dodatkowy stopień ingerencji w sygnał (zmiana poziomu), aktywny, zasilany klamot wpięty między, komplikujący tor, wprowadzający dodatkowo coś, co (najlepiej) powinno być integrowane na poziomie danego audio urządzenia (wiele wskazuje na to, że właśnie tak będzie – kolejnym elementem mającym przykuć uwagę konsumentów będą niekoniecznie wyczynowe parametry z obsługą wyczynowych formatów, a nowy sposób interakcji. Głos przejmie kontrolę i pewnie długo, długo nic nowatorskiego w aspekcie obsługi sprzętu się nie pojawi. Tak jak pojawiała się cyfra w ampach czy aktywnych głośnikach, zintegrowano nam globalną sieć oraz lokalną (też BT) właściwie już w standardzie, teraz przyjdzie czas na dodanie gadania, jako podstawowej formy komunikacji sprzęt-właściciel.

Integra ma napędzać, napędzać np. takie Klipsch-e podstawkowe

Oraz połączyć nowoczesne z tym, co klasyczne

Ktoś powie, że przecież naprawdę wystarczy „play”, w tył, do przodu oraz w dół oraz górę. Na pewno wystarczało w czasach fizycznego nośnika, wraz z plikami sytuacja mocno się skomplikowała, nie mówiąc już o obecnych strumieniach. Zamiast znajomości obsługi komputera, zamiast machania paluchem po ekranie handhelda, zamiast wybierania kolejnych menu, zakładek… zamiast tego wszystkiego – prosta komenda. Tylko żeby jeszcze to AI było w tej materii lotniejsze, potrafiło lepiej i nie wywoływało (czasami) frustracji. Pewnie to tylko kwestia czasu, niezbyt odległego – dodajmy.

Podobnie jak streamer & pre „wpiąć” Alex-ę w nasze domowe HiFi

Pozwalając wydawać proste komendy wszystkiemu, co podpięte

„Dzieje się”… sonosowe aplety @ IFTTT. Automatyzacji ciąg dalszy

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-09-11 o 15.37.40

Wreszcie. Wcześniej trzeba było korzystać z rozwiązań wymagających zaangażowania innych usług, często niedziałających w naszym kraju. Teraz można zautomatyzować sobie działanie sonosowego samograja za pomocą oficjalnych, firmowych apletów. Działa to znakomicie, daje – cóż – daje spore korzyści, szczególnie tym, którzy są a) leniwi b) roztargnieni c) wygodniccy d) wszystkie wcześniejsze pasują. Można powiązać działanie głośnika z inteligentną chałupą (IFTTT oferuje naprawdę spore możliwości w tym zakresie), jest tego trochę i co ważne, w odróżnieniu od wcześniejszych apletów (często pisanych przez amatorów – entuzjastów) to co mamy w zakładce Sonos po prostu działa. Także nie ma problemu z, przykładowo, włączaniem i wyłączeniem muzyki zautomatyzowanym za pomocą odczytu naszej lokalizacji (z możliwością ustawienia mniej więcej w jakiej odległości nam się to aktywuje), pauzowaniem głośników, gdy odbieramy połączenia itd. itp. Działanie poszczególnych apletów łączy nam usługi, agreguje treści na zupełnie nowym poziomie. Możemy w zależności od nastroju, pory, sytuacji zautomatyzować działanie Sonograjów dokładnie tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, względnie ustawić je w jakiś bardzo oryginalny sposób, zaskakujący taki (np. tryby współpracy z żarówkami Hue, czujnikami kompatybilnymi z IFTTT). To, co wprowadza Sonos, plus to, co wymyślili entuzjaści, pozwala wraz z asystentami głosowymi (konieczne Sonosy wyposażone w mikrofony) przekształcić głośniki w mocno unikalne rozwiązanie na rynku (bo kompatybilne nie z wybraną, a wieloma technologiami, współegzystującymi w jednym produkcie). Polecam automatyzujące widgety (wykonujących cały ciąg instrukcji, poleceń), działa to bardzo sprawnie i pozwala na rozszerzenie podstawowych funkcji, sterowania za pośrednictwem opisanego na naszych łamach Sonosquencera.

No w końcu

Teraz pozostaje czekać na integrację (faktyczną) Alexy oraz zapowiadane wprowadzenie alternatywy tj. Google Assistant w .pl. Alexa na razie na Sonosach jest mocno ułomna, tak jak ułomna jest w .pl, pewne rzeczy nie działają i nie będą działać do chwili, gdy Amazon odpali swoje AI nie na pół gwizdka w naszym kraju. O Apple nie ma sensu pisać. Po pierwsze jest mało prawdopodobne, że się to Siri zlokalizowane pojawi. Po drugie i tak będzie tylko na urządzeniach Apple dostępne. Po trzecie zadziwia mnie głupota jabłkowatej „AI”… działa to najmniej przewidywalnie, potrafi najbardziej irytować. Ciekawe jak Sonos podejdzie do kwestii uruchomienia dwóch konkurencyjnych technologii „pod jednym dachem”, jakie korzyści przyniesie użytkownikowi taka integracja (oczywiście można z miejsca założyć, że będzie to obok, a nie na zasadzie kooperacji, współdziałania funkcjonowało). Trzeba uzbroić się w cierpliwość i poczekać do końca roku (Google twardo obstaje, że w 2018 roku uruchomi jako pierwszy AI w Kraju nad Wisłą).

Wszystkie, obecnie dostępne, aplety na jednym obrazku. Ma tego szybko przybywać, takie są zapowiedzi ze strony Sonosa. Trzymamy za słowo!

Czekam na aplet(y) pod Roon-a. Twórcy front-endu zapowiadają wejście w mobile oraz …właśnie, automatyzację. I nie chodzi tylko o systemy automatyki domowej, co w sumie oczywiste, gdy popatrzymy jakie możliwości oferuje to oprogramowanie (strefy) – chodzi o znacznie więcej, o wyjście na przeciw dzisiejszym pomysłom na inteligenty dom. Innymi słowy, chodzi o takie rzeczy jak IFTTT, jak wspomniane powyżej AI, współpracę z inteligentnymi urządzeniami (szeroko, a nie tylko jakiś specjalistyczny system pod audio/wideo, albo zamknięty, tylko uniwersalny, zawiadujący całym domem). Dopiero połączenie tych wszystkich możliwości, o których dzisiaj głośno (patrz nasza relacja z IFA 2018), synergia, pozwala na osiągnięcie odpowiedniego poziomu integracji „wszystkiego ze wszystkim” i maksymalizację możliwości (nie ma ograniczeń w tworzeniu scenariuszy, scen, poleceń…). Oczywiście u niektórych od razu zapala się czerwone światełko (bezpieczeństwo). Nie dziwię się. U mnie też się zapala i czuję, że jesteśmy blisko sytuacji, gdy ta kwestia stanie się jedną z najistotniejszych i najpilniejszych, jednocześnie generując gigantyczne zyski tych, którzy „nas zabezpieczą”, „ochronią” . Z rozrzewnieniem będziemy wspominać czasy pakietu antywirusowego zainstalowanego na blaszaku.

Te najbardziej oczywiste, już aktywne

PS. Poprawiono działanie AirPlay 2 (patrz nasz test opisujący działanie AP2 na Sonosach). Jabłkowy protokół w najnowszym wydaniu działa na Sonosach bardzo dobrze, pozwalając m.in. na integrację z AppleTV (ustawienia/głośniki), także w trybie stereopary. W cenie jednego HomePoda macie stereo na Sonosach, albo dużo lepiej integrującego się z kinem domowym Beam-a. Wszystko to kompatybilne z całym jabłczanym ekosystemem, a jednocześnie nieograniczone do „jedynie słusznej” usługi/technologii spod znaku Jabłka.

 

Wszędzie te notyfikacje, natywnie włączone, oczywiście wyłączamy ;-)
Można uszczegółowić działanie apletów, sposób interakcji, dodać dodatkowe parametry aktywizacji etc. Na razie pauzowanie (dzwonią) tylko na Andku (działa), czekamy na iOS

Te dwa zestawy widgetów robią różnicę. Mimo, że oficjalnego (Sonos) brak, to właściwie mamy wszystko co trzeba

Agregacja treści, ważna rzecz, szczególnie gdy chcemy połączyć to, z czego korzystamy, bez konieczności odpalania pierdyliarda apek.
Automatyzacja pozwoli na uruchamianie dowolnego streamu, na szczęście Google oraz Amazon dają możliwość integracji nie tylko swoich, ale także innych, popularnych serwisów strumieniowych… mamy wybór, u innych tego wyboru nam nie dają.