LogowanieZarejestruj się
News

Apple rzuca do sklepów AirPodsy tuż przed świętami (ograniczona dostępność) & oferuje płatne uzupełnienie

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
AirPods Apple

Nie wiem, a może inaczej wiem… coś się w tej maszynce drukującej dolary zacięło, coś nie działa, wszystko opóźnione. WSJ wspominało o przesunięciu premier tytułowych słuchawek po nowym roku, to samo dotyczy Beats X, które pojawią się nie wcześniej niż w lutym 2017. Apple ma problem z pokazanymi na wrześniowej konferencji słuchawkami. I nie chodzi tutaj o ewentualne wypadanie ;-) :

 gif

…a raczej o problemy z działaniem słuchawek, lub/i z ich masową produkcją. Dlatego ta premiera obarczona jest wymownym ostrzeżeniem o „ograniczonej dostępności” produktu, co de facto oznacza że wielu zainteresowanych odejdzie z kwitkiem, lub będzie musiało (zamówienia w AOS) pogodzić się z długim okresem oczekiwania na dostawę. O słuchawkach możecie dowiedzieć się czegoś więcej z mojego wpisu mieszczącego się pod tym adresem. Przypomnę tylko, że forma taka jak EarPodsów, dźwięk prawdopodobnie na tym samym poziomie (nie zmieniono nic w zakresie konstrukcji – przetworniki, obudowy – to wszystko jest tożsame ze słuchawkami jakie znajdziemy w komplecie z iPhonem), to co stanowi novum to interfejs bezprzewodowy z całkowitą eliminacją kabelka, autoparowanie z naszymi handheldami, nowy układ W1 pozwalający na sterowanie pracą Podsów. To, mówiąc wprost, przede wszystkim interfejs dla Siri, pomysł na wygodną integrację cyfrowej asystentki/a z takimi właśnie, bezprzewodowymi IEMami. Niewątpliwie swoboda użytkowania będzie magnesem przyciągającym potencjalnych klientów, bezkonfigurowalność ma wyróżniać te słuchawki spośród innych tego typu rozwiązań na rynku (Here, Bragi Dash i wiele innych, które pojawiają się właśnie w sklepach). Wśród osób, które miały styczność z AP, wątpliwości budziła kwestia ewentualnego zagubienia jednej ze słuchawek.

Apple (odpowiadając na to, co powyżej) postanowiło wprowadzić program płatnego uzupełnienia ubytku, za co liczy sobie 69$ (pojedynczy AirPod), tyle samo zapłacimy za futerał z funkcją ładowania (tj. power bank). Ważne – futerał jest elementem, który jak wskazują na to pierwsze recenzje, musimy mieć stale ze sobą (daje do 20h działania, same słuchawki mogą grać przez ok 5 godzin na jednym ładowaniu). Informacje podał dobrze zorientowany w jabłkowym światku portal The Verge (złośliwi: iVerge). Dla osób zainteresowanych tańszym nabyciem AP, to znaczy zgłoszeniem zagubienia dwóch słuchawek (całego kompletu) zła wiadomość: takie uzupełnienie braków to koszt nie 138$ (jak wynikałoby z prostej arytmetyki) tylko aż 208 dolarów (przypominam, za nowe zapłacimy 159$ – w Polsce będzie to 799 złotych). Także nie, tak to nie działa i warto o tym pamiętać. Poza tym Apple podało, że będzie można za 49$ dokonać wymiany baterii. Ciekawe, jak to będzie w praktyce wyglądało – słuchawki wyglądają na takie „nierozbieralne” raczej. Tak czy inaczej wprowadzenie takiego programu jest korzystne dla potencjalnego nabywcy, bo zamiast wymieniać całość, przyjdzie wymienić baterie (gdy te się zużyją, co przy intensywnym korzystaniu może nastąpić (według moich wyliczeń) w drugim, maksymalnie trzecim roku użytkowania).

Postaram się coś więcej na temat tego, wywołującego spore zainteresowanie (i spore kontrowersje) produktu napisać niebawem, tzn. gdy tylko słuchawki będzie można osobiście wypróbować. Innymi słowy, jeszcze te AirPodsy na łamach się pojawią, chcę sprawdzić m.in. na ile wygodne będzie sterowanie odtwarzaniem bez fizycznych przycisków, wyłącznie za pomocą komend głosowych (bo tak to będzie wyglądać).

AKTUALIZACJA: Niestety w Polsce nie będzie możliwości skorzystania z programu uzupełnienia stanu AP (gdy się zapodzieje) oraz wymiany baterii. Takie rzeczy tylko w fizycznych sklepach Apple (a nie w APR-ach). Najbliżej w Berlinie zatem…

 

Witamy MrSpeakers w Polsce. High-endowe nauszniki z Kalifornii nad Wisłą

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Logo

To jedna z tych marek, o której wielu z nas słyszało, ale – właśnie – słyszało, ale nie słuchało, bo słuchawki w samej Europie trudne do namierzenia, u nas do tej pory nie tylko bez dystrybucji, ale nawet jako ciekawostka przyrodnicza właściwie nie występowały. Szczerze to nie wiem, czy ktokolwiek w .pl te nauszniki ma/miał, a nawet jeżeli to zazdrośnie się nie ujawniał… byłem na paru nieformalnych imprezach słuchawkowych i jakoś nigdy. No ale w końcu doczekaliśmy się oficjalnego wprowadzenia na nasz rynek i ta high-endowa marka będzie u nas dystrybuowana. Sama firma jest dość młoda, natomiast stoi za nią człowiek z ponad 20 letnim doświadczeniem w branży (Dan Clark). Producent ma w ofercie poza przeróbkami Forteksów (Alpha Dog, Mad Dog), swoją linię produktową – Ether. Ethery to planary, trochę formą przypominające HiFiMANy (nie mają z nimi nic wspólnego, poza takimi luźnymi skojarzeniami btw), wyposażone w autorskie technologie, występujące w dwóch podstawowych wariantach (otwarty i zamknięty).

To konstrukcje zbalansowane, obecnie trwa wprowadzanie nowej generacji tych słuchawek na rynek tj. linii Flow (premiera). Ceny? Od 1500$ w górę. High-endy. Słuchawki przyjęte przez recenzentów bardzo entuzjastycznie, z licznymi nagrodami, dodatkowo powszechnie chwalone za komfort, co w przypadku dużych, zazwyczaj ciężkich nauszników stratosferycznych nie zawsze idzie w parze (z wybitnym dźwiękiem).

Otwarte

Cóż, pozostaje poczekać na możliwość przetestowania tych słuchawek na HDO, skonfrontowania tych wszystkich zachwytów, peanów z własnym uchem. Fajnie, że są już w Polsce (miałem w notatkach jeszcze w zeszłym roku napisane – posłuchaj Etherów…), fajnie że z oficjalną dystrybucją (MIP), fajnie że nie przekraczamy magicznej granicy 10 tysięcy złotych (poniżej, w inf. prasowej, szczegóły). Audeze, wspomnianym HiFiMANom przybywa groźny konkurent. Zobaczymy, a raczej usłyszymy co z tego wyniknie (będzie można dokonać bezpośredniego porównania z naszymi red. LCD-3 oraz HiFiMANami 400). W rozwinięciu macie sporo informacji na temat samych słuchawek, o zastosowanych patentach, o polskich cenach…

Zamknięte

» Czytaj dalej

W nawiązaniu do Gungnira… multibitowy Modi za śmiesznie niską cenę :)

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Modi-Multibit-front-2

W nawiązaniu, bo nie dalej jak przedwczoraj był test Gungnira Multibit. Mam znakomitą wiadomość dla wszystkich, którzy chcieliby kupić przetwornik R2R, ale do tej pory hamowała ich cena takiego DACa. Parę dni temu Schiit wprowadził na rynek multibitową wersję swojego najtańszego (w ofercie) przetwornika C/A: Modi w wariancie – właśnie – multibitowym. Dołącza on do dwóch modeli opartych na kościach ΔΣ, z których najtańszy kosztuje 99$. Te maluchy są śmiesznie tanie, wykonane całkowicie w metalu, z dużymi, typowymi dla tego producenta, grubymi, aluminiowymi frontami / górami. Nowość kosztuje 249 dolarów i jest już do kupienia na firmowej witrynie. No właśnie, w sprawie dystrybucji trzeba się na chwilę zatrzymać i pochylić nad tym zagadnieniem w kontekście polskiego konsumenta. Niestety nie mam dobrych wieści. Najprzystępniejsze cenowo Schiit-y są u nas niedostępne i raczej sytuacja nie ulegnie zmianie i to bynajmniej nie z powodu braku chęci rodzimego dystrybutora. Ten, bardzo chętnie by zaoferował pełen katalog produktów Amerykanów, ale… tego nie chce sam producent. Dlaczego nie chce? Po prostu nie opłaca mu się to zupełnie, zapewne (tego można w sumie być pewnym, biorąc pod uwagę koszty wytworzenia, logistyki, dostawy ze Stanów etc.) marża na tych produktach jest na tyle niska, że ktoś musiałby ten sprzęt zaoferować w Polsce „pro publico bono”. Biznesowo po prostu to się nie kalkuluje jak widać. Wielka szkoda! To nie jest sytuacja analogiczna z chińską produkcją, gdzie jest dużo większe pole do działania w kwestii podziału zysków między wszystkie trybiki handlowo-kapitałowej machiny. Tu sprzęt jest Made in USA, co z dumą podkreśla na każdym kroku Schiit i takie są tego m.in. konsekwencje.

 

Tyciutkie to

Kto w Europie tym handluje? Z tego co wiem, są sklepy / dystrybucja w Wielkiej Brytanii. Przez najbliższe dwa lata (o ile Brytyjczycy w ogóle wyjdą, bo coś mi się wydaję, że teraz cała para pójdzie w odkręcanie i jakąś formę separacji, takiego zawieszenia) można zatem bez dodatkowych opłat (celnych) kupić to tam. Może też są inne miejsca, możecie poniżej, w komentarzach, czy na naszym facebookowym profilu podzielić się informacjami nt. temat. Także Modi i parę innych, bardzo fajnych maluchów (jak choćby przełącznik źródeł SYS, czy gramofonowe pre Mani) są poza naszym zasięgiem odnośnie krajowej dystrybucji. Chciałem rzecz wyklarować, bo pojawiały się różne opinie, często sufitowe, na temat tego dlaczego nie możemy sobie sprzętu na S kupić w Polsce. Właśnie dlatego. Jak ktoś, kto ma ochotę i możliwości, czasami (bo bywa tam często) przywieźć do naszego kraju kilka sztuk (w końcu to po taniości jest i małe, lekkie, niewiele miejsca w bagażu zajmie) „gówienek”, w celu odsprzedaży to tylko przyklasnąć. Biorąc pod uwagę niską cenę oraz wyjątkowo dobrą relację koszt/efekt myślę, że nie miałby najmniejszych problemów ze sprzedażą…

Wszystko co (po)trzeba

Wracając do multibitowego Modi. W dwa dni zrobił się pokaźnych rozmiarów wątek na popularnym wśród maniaków zakładania czegoś na głowę, albo wkładania do uszu Head-Fi i cóż… trudno się dziwić tej gorączce złota w sumie ;-)Nikt do tej pory nie zaoferował czegoś takiego na rynku, co więcej, nikt nie miał takich cojones żeby samemu sobie zrobić w pewnym sensie pod górkę, bo Modi multi to w dużej mierze znacznie droższy Bifrost. Czyli dajemy coś, co potencjalnie może zagrać podobnie, w zupełnie innym budżecie. Warto przypomnieć, że Bifrost R2R kosztuje 600$. U nas to 3000 złotych. Ile zatem mógłby kosztować Modi? Ano, mógłby – strzelam – 1300 złotych, maksymalnie 1500. No, rewelacja po prostu. Dostajemy za takie, niewielkie pieniądze (pamiętajmy, to nie jest kosztujący grosze projekt, oparty na taniutkich układach delta-sigma!), przetwornik zdolny do operowania (w pełni, a nie jak to robią kości ΔΣ patrz linkna 16 bitach, wyposażony w znany z Bifrosta układ AD5547CRUZ. Do tego mamy programowalną kość DSP od tego samego producenta tj. Analog Devices (SHARC). Na tylnej ściance znajdziemy pełen zestaw: USB, SPDIF (coax i optyk) oraz liniowe wyjścia analogowe, wszystko to zapakowane w typową dla tego producenta, solidną metalową obudowę. No i znowu: DA SIĘ, nawet w takich Stanach da się. Wyjaśniają to twórcy pod tym adresem, warto przeczytać. Nawet jeżeli, kryje się za tym przemyślana strategia marketingowa, dobra, handlowa gadka, to… cholera… tutaj nie ma specjalnie miejsca na krytykę, bo produkt zwyczajnie sam się (zapewne) broni. Inaczej. To nie może się nie udać. Pogratulować podejścia do biznesu, do klientów. Obecnie jest to jedyny producent na świecie oferujący multibitowe daki w każdym zakresie cenowym, vide:

  • Yggdrasil: Schiit Multibit Modular/Upgradable DAC, 8X Closed-Form Filter, AD5791BRUZ x 4, Choke-Input, Shunt Supplies, Discrete JFET Buffer Output, Gen 3 USB, $2299
  • Gungnir Multibit: Schiit Multibit Modular/Upgradable DAC, 8X Closed-Form Filter, AD5781BRUZ x 4, Discrete JFET Buffer Output, $1249
  • Bifrost Multibit: Schiit Multibit, Modular/Upgradable DAC, 4X Closed-Form Filter, AD5547CRUZ, $599
  • Modi Multibit: Schiit Multibit, 4X Closed-Form Filter, AD5547CRUZ, $249

Innymi słowy budżetowo mamy to, co oferuje Bifrost, minus modyfikacje i ewentualny upgrade w przyszłości. Modi to zamknięty na aktualizacje projekt, co wynika nie tylko z niskiej ceny, ale także formy tego DACzka. Mieści się to, to w dłoni i tutaj nie było miejsca na takie ekstrawagancje, jak w większym Bifroście, nie mówiąc już o wielkich skrzynkach najwyższych w ofercie modeli. Rzecz jasna nie znajdziemy tutaj także żadnego zasilacza w środku, zasilanie jest wyprowadzone na zewnątrz w formie ścianowego adaptera (można zatem pomyśleć o modyfikacji tego elementu przetwornika). Aha, w środku, poza wymienionym krzemem Analog Devices siedzą jeszcze układy: Akashi Kesai AKM4113 (SPDIF) & C-Media CM6631A (USB), te same co w modelu Modi „2″ /Uber (wyjaśniają w linku powyżej, dlaczego nie dali tutaj dwójki i w sumie ma to sens, to że nie dali). Własny, cyfrowy filtr wraz z DSP, wspomnianymi odbiornikami sygnału cyfrowego oraz kosztownym przetwornikiem C/A to coś, czego byśmy się nie spodziewali po klocku za 250 bagsów, prawda? DAC, który potrafi obsłużyć sygnał bez oversamplingu (NOS), dysponujący idealnym napięciem 2,0V na wyjściu analgowym wreszcie (najważniejsze, ale z małym znakiem zapytania na końcu, bo to na razie tylko niezweryfikowana na ucho teoria) umiejętnościami kreowania brzmienia na poziomie trudnym do osiągnięcia w przypadku najpopularniejszych konstrukcji delta-sigma? Czy to w ogóle jest możliwe? No właśnie?

 
Mniam: schludnie, czysto, prosto do celu…

 

Tak Modi Multibit może być czymś wyjątkowym. Może, ale czy faktycznie jest?

O tym, mam nadzieję, będę mógł za jakiś czas napisać na łamach #HDOpinie

 

Premiera Astell&Kern AK70 & AK T8iE MKII

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Astell&Kern AK70 (4)

Pamiętacie recenzję AK T8iE pierwszej generacji (przy okazji także DAPa AK120II) @ #HDOpinie? Ja pamiętam (jak dobre to było granie). Właśnie debiutuje druga generacja tych słuchawek wyposażona w nowe okablowanie (srebrodruty) oraz usprawnienia w zakresie przetworników (nowa cewka). Nie uległa zmianie cena – nadal wysoka – bo wynosząca prawie pięć tysięcy złotych. Także dla majętnych amatorów IEMowego grania to propozycja. Słuchawki powstałe, podobnie jak w przypadku wcześniejszej wersji, we współpracy Astell&Kern oraz Beyerdynamika (Tesle) są już dostępne na naszym rynku. To nie jedyna nowość od Koreańczyków. Zaprezentowali niedawno w Monachium kolejnego uberKałacha (jak potocznie zwane są DAPy A&K) czytaj model AK300. Jest tam wszystko, no może za wyjątkiem streamingu na wynos (a to, jak wspominałem we wcześniejszym, dzisiejszym wpisie spory brak funkcjonalny) i to wszystko kosztuje odpowiednio. My jednak opiszemy mniejszego, znacznie przystępniejszego cenowo brata, model AK70. To drugi w kolejności w ofercie Koreańczyków player, drugi po A&K Jr., który ma zadatki na wysokiej klasy źródło dźwięku na wynos (i nie tylko). Czym jest nowy AK? Popatrzmy:

Jak widać mamy tutaj i DSD i ripowanie CD, a nawet lokalne połączenie sieciowe WiFi ze źródłami dźwięku (funkcja connect). Fajnie, że to wszystko w dość przystępnej, szczególnie zważywszy na tego producenta (produkty niewątpliwie wyróżniają się jakością wykonania – patrz nasz test AK240 choćby) cenie – DAP będzie dostępny, czy jest już dostępny za 2699. Tutaj, w odróżnieniu od Oppo (patrz poprzedni wpis) bez trudu kupicie dedykowaną stację dokującą i przekształcicie mobilnego grajka w stacjonarne źródło. To bardzo fajne uzupełnienie, szczególnie przydatne gdy popatrzymy przez pryzmat dostępu do sieci i zgrywania płyt… to całościowo zamyka temat, niemal całościowo, bo przydałoby się jeszcze strumieniowanie (via WiFi) z Tidala. Do tego można jeszcze wyjść cyfrowo (optyk) z dźwiękiem, co czyni z AK70 interesującą propozycję dla kogoś, kto chce mieć dwa w jednym: mobilne źródło oraz stacjonarny odtwarzacz z możliwością integracji komputerowych źródeł dźwięku (PC/Mac w scenariuszu zew. karty dźwiękowej USB) jak i wyprowadzenia audio na innego stacjonarnego DACa, wreszcie strumieniowania z komputerów/NASów swojej muzyki. Ponad to Astell&Kern AK70 wyposażony jest we wbudowane 64 GB pamięci wewnętrznej oraz gniazdo kart microSD (w sumie możemy mieć jakieś 200GB na muzykę – wystarczająco dużo nawet w przypadku hi-resów i DSD).

Jak wspomina dystrybutor, firma MiP, Astell&Kern AK70 może być atrakcyjną propozycją dla użytkowników np. Chord Mojo. Cyfrowe wyjścia audio na Toslink oraz USB są w stanie przetwarzać sygnał DSD 2.8/5.6MHZ (przez DoP) oraz PCM aż do 384kHz. Ta funkcja jest już teraz również możliwa po aktualizacji firmware dla pozostałych modeli serii 3XX oraz 2XX. Według danych producenta, Astell&Kern AK70 jest o 29% lżejszy, 17% mniejszy i 1.9mm cieńszy niż poprzedni model z tego segmentu – AK100 II. W odróżnieniu od najtańszego odtwarzacza z oferty AK Junior – AK70 posiada dodatkowo zbalansowane gniazdo słuchawkowe 2.5mm, umieszczone zaraz obok standardowego 3,5 mm. Dzięki temu otrzymujemy moc wyjściową do 2.3Vrms – czyli taką samą jak w najwyższym modelu z linii AK380. Wewnątrz wbudowano układ DAC Cirrus Logic CS4398 czyli ten sam co w AK100 II, ale już nie ten sam co w AK300.

Postaramy się przetestować tego grzdyla u nas…

 

Wreszcie to zrobili! Słuchawki QuietComfort 35 – najlepsze ANC bezdrutowo

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
01-bose-quietcomfort-35-silver-1

Bose od dawna było namawiane, aby wreszcie wprowadziło swój sztandarowy produkt z segmentu słuchawkowego – nauszniki QuietComfort – do świata bezdrutowego. To specjalność Amerykanów – najlepszy na rynku system aktywnego tłumienia odgłosów z zewnątrz – w końcu doczekał się wersji pozbawionej przewodu. Wcześniej firma oferowała bezprzewodowe słuchawki o konstrukcji identycznej z QC, tyle że właśnie pozbawione systemu ANC. Nowość, słuchawki QuietComfort 35, mają dysponować równie skutecznym ANC, co wersja przewodowa. Trzymam za słowo, bo choć same nauszniki (wygodne, przyjemne w odbiorze tzn. oferujące przyzwoite brzmienie) nie wyróżniają się jakoś szczególnie, to właśnie system aktywnego tłumienia faktycznie jest REWELACYJNY. Wielokrotnie mające je na uszach nie mogłem wyjść z podziwu jak skutecznie udało się inżynierom Bose odseparować użytkownika od świata zewnętrznego. To niewątpliwie najskuteczniejszy ANC na rynku, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Słuchałem większości oferowanych na naszym rynku słuchawek wyposażonych w ANC i cóż jest QC i długo, długo nic, co potrafiło by być równie skuteczne.

Teraz będzie można cieszyć się aktywnym tłumieniem wraz z brakiem dyndającego kabelka. Oczywiście sprawdzę, jak się rzeczy mają, jak tylko Bose wprowadzi te słuchawki na nasz, rodzimy rynek. Widzę, że konstrukcyjnie (kształt padów, rozwiązania materiałowe, wygląd) to niemalże to samo, co QC25 (obecnie sprzedawana wersja przewodowa z ANC), choć oczywiście jak przyjrzymy się bliżej widać różnice… są grille mikrofonów, jest niewielka antena NFC do szybkiego parowania z odpowiednio wyposażonym handheldem, jest także gniazdko ładowania (microUSB) co sugeruje, że tym razem „nie jedziemy na jednym AAA” (QC25), a w środku jednego z padów zamontowano solidny akumulator. Bardzo fajnie, że te dwie rzeczy tj. ANC i BT nie oznaczają w tym wypadku częstej konieczności szukania gniazdka. Co prawda nie udało się pobić Sennheisera (wersja Wireless OvE gra 22h bez druta) to jednak 20 godzin pracy w trybie bezprzewodowym z załączonym tłumieniem to bardzo dobry wynik. Ponadto słuchawki są w stanie działać 40 godzin na kablu z uaktywnionym ANC. To lepiej niż w poprzedniej wersji (w zależności od akumulatorka, jego jakości, zazwyczaj czas działania nie przekraczał kilkunastu godzin).

Premiera w Europie przewidziana jest na połowę czerwca. Cena? W Stanach to 350$, u nas można się zatem spodziewać c.a 1600~1800 złotych. 

» Czytaj dalej

DP-X1 wreszcie na rynku. Topowy DAP od Onkyo w sklepach!

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2016-05-01 o 22.52.29

Wspominałem o tym playerze. Wreszcie jest. Długo przyszło na niego czekać, ale też gwoli sprawiedliwości, producent wprowadził do projektu wiele usprawnień i stąd poślizg. Najważniejsza informacja brzmi – jest streaming, jest Tidal, można zatem uznać DP-X1 za alternatywę dla smartfona z jednym wszakże ale – nadal nie zdecydowano się na umieszczenie w DAPie (wzorem tabletów) własnego modułu komórkowego. Wielka szkoda. Możemy strumieniować w jakości płyty CDA, co więcej możemy (czy zaraz będziemy mogli) strumieniować hi-resy w formacie MQA. Player jest na to sprzętowo przygotowany. To maszyna, która może z powodzeniem konkurować z propozycjami Astell&Kern czy HiFiMANa. Propozycja rodzimego przemysłu (Sony) jest droższa (a nie ma takich możliwości, co opisywany DAP) lub tańsza vide Pioneer. Ten ostatni to uboższa wersja opisywanego produktu, player który pojawił się na rynku parę miesięcy temu. No dobrze, co poza streamingiem oferuje Onkyo, zapytacie. Oferuje całkiem sporo.

Za 899 dolarów dostajemy wykonanego w metalu, androidowego grajka z obsługą DSD 256 (11.2MHz) oraz plików PCM do 384kHz (DXD), wyposażonego w dwa oddzielne (po jednym na kanał) przetworniki C/A ESS Sabre (9018M). Do tego konstrukcja dual mono (wzmacniacze), odseparowanie całej ścieżki sygnału od modułu zasilającego (bateria) oraz części procesorowej (główny układ ARM kontrolujący działanie playera). A to jeszcze nie wszystko –  mamy do dyspozycji maksymalnie 432GB pamięci (dwie karty SD po 200GB plus pamięć 32GB wbudowana), 4.7″ ekran dotykowy 720p oraz bateria pozwalająca na 16 godzin działania. Niewykluczone, że uda się sprawdzić jak to gra i odnieść wrażenia z testu do doświadczeń wyniesionych z testów AK120/240 oraz HM8xx/9xx. To jedna z najciekawszych propozycji w tym segmencie rynku.

Nowy, szybszy DAP HiFiMANa: HM802s (s od speed ;-))

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
unspecified

Zadebiutował właśnie. Przypomnę tylko, że mieliśmy wcześniej styczność z paroma grajkami HiFiMANa (np. topowy HM-901 patrz tutaj) i ogólnie to bardzo wartościowe źródła mobilne, potrafiące przenieść nas w świat muzyki wysokiej jakości, dodatkowo dające się pożenić z typowo stacjonarnymi nausznikami (a więc takimi, które potrzebują konkretów na wyjściu słuchawkowym). HM802s to model z wyższej, choć nie najwyżej, firmowej półki. Zmiany w stosunku do poprzedniego modelu serii 8 to znacznie wydajniejszy procesor, zdolny m.in. do wyraźnie szybszej obsługi wymagających plików DSD. O tym, że taki materiał potrafi „dać w kość”, można przekonać się odpalając tego typu kontent na tablecie PC (z intelowskim procesorem serii Atom), patrząc na użycie zasobów – pamięci oraz mocy CPU -podczas odtwarzania. Także dobrze, że producent wprowadził w tym zakresie modyfikacje. Cena na polskim rynku: 4195 zł.

Jak wspomina dystrybutor:

HM-802s to nowa, udoskonalona wersja HiFiMAN HM-802- następcy HM801 – pierwszego hi-endowego przenośnego odtwarzacza przenośnego. HM-802s bazuje na nowym procesorze z HM901s, który pozwala na obsługę plików DSD oraz gwarantuje włączanie urządzenia w czasie niższym niż 3 sekundy. Umieszczenie w układzie pary układów WM8740 pozwoliło na uzyskanie ekstremalnie wysokiej separacji kanałów oraz znakomitej wartości parametru stosunek sygnał/szum na poziomie 110 decybeli. Przez to scena znacznie zyskała na szerokości, zaś cały przekaz na detaliczności. Wraz z HM802s debiutuje nowa karta wzmacniaczy Power II, która jest następcą pierwszej wyprodukowanej przez HiFiMANA karty z HM801. Jak zwykle w przypadku HiFiMANa oferuje ona znakomity dźwięk, który jest znakiem rozpoznawczym przenośnych odtwarzaczy: analogowy, odprężający, miękki i gładki, bez grama zbędnej ostrości. Opatentowany system analogowej kontroli głośności zaprojektowany został z myślą o precyzyjnej kontroli natężenia dźwięku oraz właściwej separacji kanałów. Rezystory w obu kanałach zostały dobrane tak, aby były w 100% identyczne. Brak regulacji wzmocnienia gwarantuje, że sygnał nie jest poddawany cyfrowej obróbce. Do uszu użytkownika trafia klasowy, analogowy dźwięk.

Główne cechy:

  • opatentowany analogowy potencjometr oparty o drabinkę rezystorową
  • system operacyjny Taichi 2.0
  • oddzielne wyjścia: zbalansowane i klasyczne
  • przetwornik cyfrowo-analogowy: WM8740 x2 (po jednym na kanał)
  • zniekształcenia THD: 0.008%
  • stosunek sygnał/szum: 110dB
  • możliwość dokupienia pamięci SD do 256GB
  • odtwarzane formaty: MP3, ACC, WMA, OGG APE (16Bit/44.1KHz ,48.0KHz, 88.2KHz,
  • 96.0KHz, 192.0KHz) 16Bit & 24Bit: WAV, FLAC, AIFF (poza 176.4KHz), DSD64 (DFF,
  • DSF)
  • przenośne wymiary: 117mm (szer.) x 72mm (gł.) x 29mm (wys.)
  • żywotność baterii: 11 godzin
  • waga: 250g
  • karta Power II
  • moc: 200mW
  • THD: 0.03%
  • stosunek sygnał/szum: 108dB

» Czytaj dalej

HiFiMAN Edition X – polska premiera budżetowej wersji H1K

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
edition-x1

Pamiętacie relację z CES 2016? Nowości HiFiMANa? Nie czekaliśmy długo na oficjalną zapowiedź pojawienia się tańszej wersji flagowców – edycji X, słuchawek, które przy niższej cenie będą oferować charakterystykę brzemienia zbliżoną do H1K. Wygląda na to, że udało się w nowej generacji całkowicie wyeliminować problem właściwego napędu dla słuchawek (nie trzeba szukać mocarnej elektrowni, jak to miało miejsce w przypadku poprzedniego topowego modelu HE-6), dodatkowo nowe HE są lekkie, wręcz filigranowe, gdy zestawimy je z wcześniejszymi konstrukcjami producenta. Mam nadzieję przetestować oba modele, zarówno te przystępniejsze cenowo, jak i te flagowe na łamach HDO. Jesteśmy zakolejkowani, czekamy na nasze „okienko”. Ok, a co pisze dystrybutor w przesłanej do nas notce? Ano pisze tak: Budując HE-1000 HiFiMAN wyniósł swoje możliwości konstruowania słuchawek na nowy poziom. To pierwsze w historii słuchawki planarne, w produkcji których wykorzystano nanotechnologię. Produkt zdobył uznanie na rynku, nowe flagowce cieszą się wielkim zainteresowaniem ze strony klientów. Tak duży sukces nie pozostał bez odzewu ze strony firmy, która kilka miesięcy po premierze HE-1000 wprowadza uproszczoną wersję, zdaniem wielu osób, najlepszych aktualnie produkowanych słuchawek świata. 

Ta sama membrana – te same patenty.

Edition X dziedziczą po HE-1000 to, co najcenniejsze. Ultracienka membrana zapewnia błyskawiczną reakcję na sygnał elektryczny, co przekłada się na niewiarygodną detaliczność oraz praktycznie zerowy poziom zniekształceń. Opatentowany system obudowy „Window Shade” tłumi zewnętrzne odbicia dźwięku, dzięki czemu otrzymujemy bardziej zogniskowane źródła pozorne. A to wszystko przy niewiarygodnie niskiej impedancji na poziomie 25 ohm! To mniej, niż w wielu modelach słuchawek dokanałowych! Dzięki temu Edition X stają się niezwykle komfortowym obciążeniem dla każdego, nawet mało wydajnego wzmacniacza. Przy skuteczności 103dB, co jest rekordem wśród otwartych słuchawek ortodynamicznych, nawet smartfon z wysokiej klasy sekcją analogową może stanowić poprawne źródło dźwięku.

Wygodne na miarę swojej ceny.

Edition X wyposażono w super wygodny, giętki i w pełni regulowany pałąk znany już z modelu HE-1000. Asymetryczne nausznice zoptymalizowano pod kątem do naturalnego kształtu ludzkiego ucha. Hybrydowe gąbki nauszne momentalnie dopasowują się do kształtu czaszki, zaś welur zapewnia maksymalny poziom komfortu. W zestawie znajdują się 2 wysokiej klasy przewody ciągnięte z jednego kryształu srebra: 1,5m zakończony wtykiem jack 3.5mm, rekomendowany do użytku przenośnego oraz 3m zakończony wtykiem jack 6.3mm, dedykowany do użytku domowego. Dźwięk jaki generują Edition X charakteryzuje się zbliżoną jakością, porównując do flagowych HE-1000. Dzięki współpracy  przetwornika o podobnych jak w HE-1000 parametrach z opatentowanym systemem Window Shade oraz hybrydowymi padami, Edition X może pochwalić się znakomitymi możliwościami brzmieniowymi, przypominającymi to, co udało się uzyskać inżynierom HiFiMANa w przypadku wspomnianych H1K.

Ta sama membrana – te same patenty.

Edition X dziedziczą po HE-1000 to, co najcenniejsze. Ultracienka membrana zapewnia błyskawiczną reakcję na sygnał elektryczny, co przekłada się na niewiarygodną detaliczność oraz praktycznie zerowy poziom zniekształceń. Opatentowany system obudowy „Window Shade” tłumi zewnętrzne odbicia dźwięku, dzięki czemu otrzymujemy bardziej zogniskowane źródła pozorne. A to wszystko przy niewiarygodnie niskiej impedancji na poziomie 25 ohm! To mniej, niż w wielu modelach słuchawek dokanałowych! Dzięki temu Edition X stają się niezwykle komfortowym obciążeniem dla każdego, nawet mało wydajnego wzmacniacza. Przy skuteczności 103dB, co jest rekordem wśród otwartych słuchawek ortodynamicznych, nawet smartfon z wysokiej klasy sekcją analogową może stanowić poprawne źródło dźwięku.

Cena:  8.799 pln

Charakterystyka Edition X:

  • membrana o grubości jednego nanometra – zbliżona parametrami do przetwornika blisko dwukrotnie droższego modelu HE-1000
  • niska impedancja i wysoka czułość do współpracy ze źródłami przenośnymi wysokiej klasy
  • opatentowany system maskownic przetwornika „Window Shade” redukujący niechciane odbicia dźwięku
  • lekki i ergononomiczny pałąk
  • asymetryczne (dopasowane do budowy ludzkiego ucha), hybrydowe (skórzano-welurowe) pady

Różnice w stosunku do HE-1000:

  • wyższa skuteczność
  • niższa impedancja
  • inny materiał obudowy nauszników
  • możliwość pracy ze smartfonami bez dodatkowego wzmacniacza
Poniżej galeria zdjęć przedstawiających edycję X w pełnej krasie…
 

» Czytaj dalej

Sapphire 23 dostępne. Premiera podłogówek Pylon Audio

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
sapphire_23_wenge_pylon_audio_3

Podczas naszej relacji z AVS 2015 wspominaliśmy o tym produkcie, o rychłej premierze. Producent dotrzymał słowa i jeszcze w listopadzie wprowadził do oferty nowe podłogówki. Jakie to konkretnie kolumny? Ano, tak je opisuje Pylon Audio na swojej firmowej witrynie: „Sapphire 23 to najmniejszy 2,5 drożny zestaw podłogowy serii Sapphire. Kolumny dedykowane są do niedużych pomieszczeń, po których możecie się Państwo spodziewać wszystkich odpowiednio zalet dźwięku znanego z linii Sapphire. Dzięki kompaktowemu rozmiarowi kolumn, zbliżeniu centr akustycznych osiągnęliśmy doskonałą spójność podczas odsłuchów w polu bliskim. Dolny skraj pasma jest odpowiednio wyartykułowany dając podstawę do pełnej reprodukcji niskich składowych dźwięków fortepianu czy muzyki elektronicznej. Wyższe zestawy serii Sapphire obiektywnie dysponują większymi możliwościami w zakresie reprodukcji basu, ale w małych pomieszczeniach ze względu na charakter dołu pasma i możliwości jego rozciągnięcia to właśnie Sapphire 23 będzie optymalnym wyborem. Podobnie jak w całej linii Sapphire zastosowany został głośnik wysokotonowy norweskiego Seasa, natomiast przetwarzanie średnich i niskich rejestrów powierzono parze 13cm celulozowych przetworników niemieckiego Visatona. Po Sapphire 23 możemy spodziewać się monitorowej precyzji a przy tym doskonale wysyconego oraz barwnego brzmienia instrumentów doskonale osadzonych w przestrzeni. Zestaw głośnikowy Sapphire 23 świetnie sprawdzi się w roli bazy zarówno dla wysokiej klasy systemu stereo ale także w konfiguracji Kina Domowego. Kolumny dedykowane są pomieszczeniom 12-20 m2 w których odnajdą się optymalnie.

Jak widać, w konstrukcji skrzynek zastosowano świetne przetworniki od Norwegów oraz Niemców. Nie jest to produkt z własnymi głośnikami, te pojawią się w zupełnie nowych liniach (patrz link powyżej). Oczywiście nie omieszkamy przetestować nowości, te kolumny gabarytowo dobrze będą pasować do naszego redakcyjnego pomieszczenia odsłuchowego. A jak ceny?

» Czytaj dalej

Premiera kolumn Pylon Audio Diamond 25

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
860x320_pylon_facebook (1)

Nowa seria Diamond właśnie ma swoją rynkową premierę, a w topowej linii Pylonów poza 28 do sklepów trafiają nowiutkie, podłogowe 25 – mniejsza wersja, dopasowana do pomieszczeń 20~30 metrowych. Premierowy pokaz kolumn Diamond 25 odbędzie się w dniu 19 września b.r. Jak wspomniałem, jest to mniejsza konstrukcja zestawu Diamond 28 opartego podobnie jak większe kolumny na głośnikach norweskiego Seasa oraz duńskiego Scan-Speaka. W trakcie pokazu, będzie można porozmawiać z twórcami zestawu, przedstawicielami producenta, a dodatkowo będzie szansa na wylosowania prezentowanych kolumn Diamond 25 o numerach seryjnych 001 i 002Pokaz będzie miał miejsce w salonie Audiostrefa, inicjatorze oraz współorganizatorze tego wydarzenia, w Poznaniu przy ul. Głogowskiej 122, w godz. 10.00-14.00. Na pewno tego dnia, będzie można posłuchać dobrej muzyki, sprawdzić jak tytułowy zestaw się prezentuje, a jeżeli przy okazji uśmiechnie się do nas szczęście i uda się wylosować jeden z kompletów to ten dzień, zapewne zapisze się nad wyraz pozytywnie w naszej pamięci. Myślę, że nie będzie problemu z odtworzeniem nagrań przyniesionych przez gości – jak ktoś chce wypróbować nowy zestaw w swoim ulubionym repertuarze, będzie miał okazję to zrobić podczas premiery zestawu.

Niestety moje obowiązki uniemożliwią mi pojawienie się na imprezie, tak czy inaczej zaktualizuję niniejszy wpis o informacje zaraz po imprezie – zobaczymy kto będzie tym szczęściarzem, poza tym poznamy bliższe szczegóły dotyczące dostępności, ceny oraz niektórych parametrów nowych głośników (wymiary skrzynek). Na liście do przetestowania mamy w sumie trzy konstrukcje, dwa topowe zestawy Diamond oraz 31 Sapphire. Trzeba będzie wykroić czas na dokładne przyjrzenie się tym konstrukcjom, bo też nie mówimy tutaj o tanich, budżetowych kolumnach, a takich wysokiej klasy, droższych, sporo droższych w porównaniu z dotychczas przetestowanymi na łamach HDO. Dobrym punktem odniesienia będą w tym wypadku fantastyczne 40-ki ATC (SCM 40), topowy model Brytyjczyków do którego mamy dostęp. Bardzo jestem ciekaw tego porównania…

Jak jesteście z okolic Poznania, czy z samego Poznania, względnie macie możliwość dotrzeć do wspomnianej lokalizacji 19 września… warto, nie przegapcie okazji na muzyczną ucztę, a może przy okazji powiedzie się w losowaniu – kto wie? Trzymam kciuki za Czytelników :)

» Czytaj dalej