LogowanieZarejestruj się
News

Pamiętacie Burson Conductor v2? Za moment zadebiutuje v3, także @ HDO :-)

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Conductor3_S5

Przetestowany u nas V2 był, czy nadal jest jednym z najlepszych klamotów łączących DACa, wzmaka słuchawkowego oraz preamp pod jednym dachem. Australijczyk perfekcyjnie łączy te elementy w coś, co może swobodnie być docelowym fundamentem systemu zarówno pod słuchawki, jak i kolumny (szczególnie aktywne vide świetne pre). Jako źródło cyfrowe nie znajdzie żadnego poważnego konkurenta do kwoty 8-9 tysięcy za wyspecjalizowany przetwornik C/A imo (tak, mam tu na myśli najlepsze co możecie wg. mnie kupić, też docelowe, tj. Matrix Audio X-Sabre Pro). No dobrze, to jak było tak dobrze, to co można tu jeszcze zmienić, aby było jeszcze lepiej? Powiem szczerze – nie wiem. Burson też zdaje się początkowo za bardzo nie wiedział cyt:

W rozmowie z inżynierami Bursona sami przyznają, że doszli do ściany i granic rozwoju tej technologii. Duże transformatory miały też swoje ograniczenia – wysoką impedancję. Co powodowało ograniczenia w szybkości przepływu prądu, co znów obchodzono stosowaniem poteżnych kondensatorów.

Postanowiono rozpocząć nowy projekt od ZERA. Poza nową obudową, która ma gwarantować doskonałą sztywność, separację (poszczególnych elementów – osobno sekcja analogowa, osobno cyfrowa), brak przenoszenia jakichkolwiek zewnętrznych wibracji, zmieniono dokumentnie wszystko, co w środku:

Dwa ekranowane trafa zasilające, osobne dla części cyfrowej i analogowej, stabilizacja na tranzystorach, stopień analogowy na tranzystorach. Żadnych gotowców. Tylko co raz to lepsze dedykowane rozwiązania. Do tego najwyższej klasy rezystory i kondensatory do audio.

Konkrety? Ano są konkrety i wygląda to turbo smakowicie, przyznacie:

Układ zasilania Conductor 3 ma niemal zerową impedację i piekielną szybkość. Jest 5x wydajniejszy i szybszy niż poprzednia wersja. Osiągnięto to projektując wszystko od nowa i łącząc to co najlepsze z liniowego i impulsowego zasilania, jednocześnie eliminując i wady obu technologii. Nowa wersja generuje 3 krotnie więcej ciepła, co bezpośrednio wymusiło przeprojektowanie również obudowy.Burson Conductor V3 Reference to DAC, preamp, wzmacniacz słuchawkowy w klasie A o ogromnej mocy 7500mW na kanał*. Regulacja sekcji PRE na drabince rezystorowej sterowanej cyfrowo o 100 krokach regulacji. Zdalny sterownik w zestawie.

Nowy Burson ma na pokładzie najnowocześniejszy DAC Sabre 9038Q2M w trybie mono. Po jednym na kanał z 7 osobnymi stopniami stabilizacji napięcia dla poszczególnych sekcji. Ponadto zastosowano 6-rdzeniowy układ USB XMOS z obsługą DSD 512. Tor analogowy na autorskich wzmacniaczach operacyjncych Burson v6 SS zbudowanych na tranzystorach FET w klasie A. Zastosowanie wymiennych op-ampów daje pełną dowolność w dostosowaniu brzmienia do własnych preferencji.

Komunikacja bezprzewodowa przez najnowszy Bluetooth 5.0 aptX HD daje możliwość połączenia mobilnych źródeł jak telefon czy tablet z jakością HD.

Wejście mikrofonowe jest ukłonem zarównowno w stronę muzyków jak i wymagających graczy.

Innymi słowy, nowy Conductor jest faktycznie nowy, kompletnie przeprojektowany, a moc wbudowanej amplifikacji pod słuchawki robi ogromne wrażenie. Czujecie? Ten wzmak będzie mógł zaoferować potężny zapas mocy, pozwolić na napędzenie najbardziej egzotycznych, najbardziej wybrednych, najbardziej łasych nauszników teraz i w przyszłości. Bez żadnych „ale”. Co prawda nie podano (* bez wyszczególnionej impedancji) warunków, w jakich osiągana jest ta wyczynowa moc, ale opis jednoznacznie sugeruje, że będzie to naprawdę potężny piec pod słuchawki. Sekcja cyfrowa oparta na 2 kanałowych kościach 9038, po jednej na kanał, pozwoli zapewne osiągnąć wyżyny w zakresie rozdzielczości. Taki układ wydaje się – w przypadku słuchawek – optymalny, widać to na przykładzie oferty rynkowej, gdzie 8 kanałowy PRO jest stosowany w źródłach dedykowanych systemom głośnikowym, samodzielnych przetwornikach, albo strumieniowcach najwyższej klasy. Nawet w tańszych modelach, chińskiej prominencji, układ PRO zazwyczaj implementowany jest do klamotów pod tor z kolumnami. Najnowsza wersja sinozębnego z kodekiem aptX HD ucieszy tych, którzy widzą w nowym Conductorze coś, co stanowi podstawę dla całego systemu – i tego pod słuchawki i tego pod kolumny. Także w tym wypadku już nie tylko biurko, ale także salon.

Patrząc przez pryzmat testowanego „koktajla” (HA-500H) w ogóle się nie dziwię – testujemy w salonie, świetnie się to sprawdza jako pre (analogowe źródła, doskonale wysterowuje aktywne kolumny), BT czasami się przydaje, mamy szerokie opcje podpinania źródeł cyfrowych… także tak, widzę nowe V3 jako potencjalny fundament głównego systemu, z hipotetycznie (w teście wyjdzie ;-) ) fantastycznymi warunkami do wysterowania dowolnych nauszników. Cena? 8,5k pln. To co mnie szokuje to forma – ten klamot jest mały, kompaktowy, niewielki taki… a parametry… no właśnie. Jestem szalenie ciekawy jak oni to zrobili…

…cóż, nie mogę się doczekać, jak tylko przypłynie, przeegzaminuję.

Amazon odpala hi-resowy stream audio, niestety jeszcze nie w Polsce

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
AmazonMusic_HD_TwoStack_Black

Amazon jest pierwszy. Tak, pierwszy z wielkich dostarczycieli treści, bo ani Tidal (3 mln subskrybcji), ani Deezer (7 mln), nie mówiąc już o Qobuz-ie (0,2 mln) nie są, zwyczajnie, nie są w tej samej lidze co Spotify, Apple, Google i – właśnie – Amazon. Giganci internetowi i technologiczni mają dziesiątki milionów subskrybentów, mają globalne zasięgi (swoich usług), to zupełnie inna bajka. Także Amazon jako pierwszy z wielkich decyduje się (wreszcie!) na zaoferowanie czegoś więcej niż stratnej kompresji, wychodzi poza to, co przez półtorej dekady było głównym nurtem odnośnie słuchania muzyki z plików. To cholernie ważna, przełomowa rzecz. Na wstępie, zła informacja – jeszcze nie u nas. Obecnie usługa dostępna jest m.in. w Niemczech i Wielkiej Brytanii (oraz Stanach i paru innych lokalizacjach). Także musimy poczekać, a jest na co. Amazon chcąc zachęcić nie tylko swoich obecnych klientów (Prime), ale także tych, którzy korzystają z oferty konkurencji, postanowił powalczyć ceną. Jest taniej. Za strumień bezstratny płacimy 14.99$ (Tidal 19,99), a jak jesteśmy już zapisani do amazonowego konta, to pobierają tylko 12,99$. To sporo mniej, Tidal będzie miał problem. Ba, będzie miał jeszcze większy problem, gdy porównamy za co płacimy – Amazon to strumień bezstratny o jakości CDA (c.a 50 mln utworów) oraz „miliony” (ktoś to mniej więcej oszacował na 3-4 milionów kawałków) hi-resów (24 bit 44-192KHz), bez bezsensownych sztuczek (tidalowe MQA tj. stratne), pełnowartościowych, najprawdziwszych hi-resowych plików. Bezstratnie, w maksymalnej dostępnej jakości. Co prawda wkracza tutaj marketing, w nazewnictwo, wkracza – Amazon nazywa swój stream HD, a hi-resy to już Ultra HD, ale mniejsza, nie ma to żadnego znaczenia, poza podkręceniem przekazu. Najważniejsze – dla nas – jest to, że teraz już nic i nikt nie powstrzyma tego, na co tak długo czekaliśmy… bezstratna jakość zagości na dobre, pozostali nie będą mieli wyjścia i dołączą, oferując podobne usługi u siebie. I bardzo dobrze, bo dziś i jutro przesył bezstratnie skompresowanego strumienia audio nie jest i nie będzie żadnym wyzwaniem (za rogiem 5G) i mówiać wprost: nam się należy.

Przy okazji warto zwrócić uwagę na to, co się dzieje w temacie internetowych rozgłośni. Wielokrotnie na łamach wspominałem o tym – słuchajcie radia, internetowego radia, dynamicznie rozwija się oferta znakomitej jakości strumieni, z muzyką którą często, gęsto nie znajdziecie w ofercie serwisu streamingowego. Muzyka niszowa, muzyka dawna, muzyka lokalna, muzyka w każdym możliwym i niemożliwym gatunku ;-) …do tego ciekawe audycje, podcasty, całe multum fascynujących rzeczy. Naprawdę warto się zainteresować, bo to rozwijające, horyzonty poszerzające, a obecnie – także – to źródło znakomitego jakościowo materiału. Niektóre rozgłośnie biją na głowę (SQ) to co dostępne w Tidal-u/Deezerze. Także warto rozejrzeć się za dobrym klientem radia, sprawdzić, czy producent naszego nowoczesnego wzmacniacza z netem/ strumieniowca/ głośnikowego all-in-one’a zadbał o dobry moduł obsługi internetowych rozgłośni. Tu – wg. mnie – nadal niedościgłym wzorem jest stary jary LMS / Squeezebox / SlimDevices, gdzie agregacja tego typu treści została zaprojektowana najlepiej. Liczę na to, że Roon Labs, które w pocie czoła pracuje nad zupełnie nową odsłoną obsługi internetowych rozgłośni wbije nas w ziemię. Społeczność mocno wspomaga, dodawane są najlepsze radia, programiści opracowują integrację tego typu strumieni z oprogramowaniem. Mam nadzieję, że będzie to coś wyjątkowego.

Powracając jeszcze na chwilę do Amazona. Oczywiście słuchanie bezstratnego streamu na takim Echo mija się z celem (małym głośniczku AI), stąd w ofercie (od paru miesięcy) opisane u nas wzmacniacz sieciowy i strumieniowiec. Urządzenia budżetowej klasy, ale produkty jak najbardziej z pogranicza HiFi, takie, które pozwalają „wejść” w temat, zakupić dobre paczki i cieszyć się solidnym stereo. To też bardzo ważne, bo zwiastuje większe zainteresowanie ze strony masowego odbiorcy, większe zainteresowanie dwukanałowym audio, HiFI. Rzecz jasna wielu nadal będzie słuchać za pośrednictwem mono wszystkograjów, małych kolumienek nie mających za wiele wspólnego z high-fidelity, ale – no właśnie – strumienie bezstratnej jakości jako standard, marketing, pompowanie tematu – to wszystko może zmienić rynek, mocno namieszać. Pozostaje się cieszyć i czekać na Amazona w Polsce, w cenie – strzelam 24,99 – za te dobro opisane powyżej (dla klientów usług). Taniej, lepiej… czego chcieć więcej?

Ano wiadomo – odpalenia bezstratnej usługi przez Spotify’a oraz Apple (które zaprzepaściło według mnie szansę na odpalenie tego typu usługi wraz ze swoim VOD oraz grami na żądanie, które właśnie debiutują na rynku). Aha, nie zapominajmy o Google – kto wie, może coś ciekawego odpalą znienacka w najbliższym czasie…

BTW Amazon oferuje aż 3 miesiące na bezpłatne testowanie.

Burson z nowymi klamotami: jest ESS9038 i multum opcji op-ampowych

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
V6-S31

Te multum nie dziwi, w końcu to Burson, ale jednak pojechali po bandzie tym razem, bo naliczyłem 6-7 różnych modyfikacji, które z ceny 399 USD robią nawet 1250 USD. Takie buty. Same klamoty prezentują się bardzo interesującą. Tym razem mamy mniejsze obudowy (z opcją montażu do standardowej zatoki 5.25″ w desktopach… jest wyprowadzenie dla zasilania z PC), a więc znaaaaacznie tańsze to, to i można nabyć takiego, nowego Playmate (aha) albo Swing’a w bardzo budżetowej cenie i to z takim, jak w tytule stoi, topowym krzemem do robienia analoga z zer i jedynek. Oczywiście sama kość o niczym nie przesądza, ale jak wspominałem w paru testach klamotów wyposażonych w nowe ESS Sabre, te przetworniki to krok we właściwą stronę i dobra implementacja gwarantuje wysokiej klasy SQ. Rzecz jasna opowieści z krainy mchu i paproci, że jest dźwięk typowo „sabre’owy” można sobie spokojnie puścić mimo uszu, ale niezaprzeczalnie wielkie możliwości nowych DACów opartych na najnowszym typoszeregu ESS to rzecz warta uwzględnienia.

Swing. Pre&DAC

Dobra, to co my tu mamy? Ano mamy DAC-o/pre-ampa (Swing) oraz DAC-o/ampa słuchawkowego (Playmate). Wspólnym mianownikiem jest płytka C/A oraz wejścia cyfrowe: mamy standarowe USB, TOSLINK & coaxial, ESS 9038 pozwalający na konwersję sygnału PCM 32bit/768kHz PCM oraz DSD512 (wreszcie będzie można sobie w locie PCMa do takiej właśnie, wyczynowej 1 bitowej postaci zaaplikować). Mamy firmowe zasilanie dla poszczególnych stopni przetwornika, czytaj mamy bursonowe ‘Maximum Current Power Supplies’ (MCPS), przy czym obie skrzynki różnią się liczbą MCPS (więcej w DAC-o/preampie Swing), no i rzecz jasna pre ma we/wy analogowe, czego słuchawkowiec nie ma. Oczywiście za odbiornik (dla komputerowego sygnału z USB) robi świetny XMOS. Ciekawostką i novum oraz ukłonem w stronę użytkowników najnowszej elektroniki jest port USB-C na froncie do podpięcia nowych telefonów, tabletów oraz komputerów.

V6 …mmm

Bardzo ładny, alu pilot stanowi dopełnienie całości. Aha, pilot jest od zmiany poziomu i tyle. Tak to sobie wykombinowali. Biorąc pod uwagę modding (wyraźnie celują w dłubaczy), specyfikę, mówimy o czymś dla typowego geeka. No takiego z domieszką audio. W standardzie są opampy NE5532 X 4 (Playmate), NE5532 X 2 + NE5534 x 2 (Swing), ale jw. hulaj dusza, piekła nie ma… można wymieniać do woli. W ten sposób kształtujemy brzmienie i to kształtujemy znacznie dosadniej niż w przypadku samych kości C/A, odbiorników USB i tym podobnych elementów. Także, można przyjąć, że dostajemy gotową opcję pod manewry, takie jak w świecie lampiszonów, tylko tu zamiast baniek macie tranzystory. Sprzedaż wystartuje z dniem 1 stycznia 2019 roku. Jak się pojawi w .pl to bierzemy na warsztat. Nawet da się sprawdzić w zatoce, bo jakieś pozostałości po jednym barebone walają się w piwnicy. Także „pomodujemy” sobie, powymieniamy, pieca pod audio stuningujemy (mam pomysł na minimalistyczną konstrukcję, przy czym będzie to x86, nie ARM). Wzmak dostarczy słuchawkom 2W maksymalnie (znaczy się konkret jest i testowane HE6SE by się prawdopodobnie odnalazły w takich okolicznościach), kompaktowe obudowy – bez obaw – będą prezentowały się bardzo dobrze poza obudową komputera… surowy nieco styl, ale ładne to, to, także estetycznie na plus.

Swing AMP&DAC

Nowe Ethery! Mr Speakers i flagowe planary: Ether 2

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
MrSpeakers_ETHER2_08

Pamiętacie nasz mega test z Etherami Flow (w wersji otwartej oraz zamkniętej), LCD-3 oraz HE-1000? Co to była za uczta, a jednocześnie niemałe wyzwanie, bo jak tu mieć parę par słuchawek jednocześnie na uszach ;-) Minął rok i mamy zupełnie nową, całkowicie przeprojektowaną wersję flagowych planarów Mr. Speakers. Panie, Panowie już za moment na sklepowe półki trafią najnowsze Ether 2. Tak, tak, jest i Flow, choć nie w nazwie, ale w konstrukcji ten element występuje także… spokojnie. Aż zacytuje, by nie było wątpliwości:

„W przeszłości, nasza technologia TrueFlow była wbudowana w istniejącą strukturę układu napędowego. W przypadku ETHER 2, skonstruowaliśmy ten układ na bazie technologii TrueFlow, znacznie poprawiając przepływ powietrza wewnątrz układumagnetycznego. Jako rezultat, uzyskaliśmy znaczną poprawę wszystkich aspektów dźwiękowej reprodukcji, od basu, który pewnie osiąga częstotliwości subsoniczne, przez płynną średnicę aż do gładkich jednocześnie niezwykle detalicznych wysokich tonów. To wszystko jest opakowane w znacznie powiększoną scenę, która dostarcza nam uczucie niezwykle naturalnych przeżyć.”

 

Słuchawki bardzo różnią się od poprzedników, wyglądem nawiązując do elektrostatów (VOCE), które Mr Speakers nie tak dawno temu popełnił. Mamy niezwykle lekką konstrukcję, te słuchawki są spore, typowo stacjonarne w oglądzie, ale waga… jak mobile. Słuchawki ważą 290 g! W porównaniu do redakcyjnych LCD-ków to piórko jest, na pewno przełoży się to pozytywnie na komfort użytkowania. W odróżnieniu od konkurencji nie ma tu stratosferycznego poziomu za jaki wołają – nie, jest właśnie zupełnie na odwrót. Na cenniku widnieć będzie cena poniżej 10 000 złotych, a dokładnie 9699 pln, co należy jednoznacznie pochwalić, bo tendencja jest zgoła odmienna u konkurencji. Tam, każda nowość (flagowiec) to znacznie wyższe koszty nabycia w porównaniu z poprzednimi generacjami. Popieramy!

Kluczowe cechy słuchawek MrSpeakers ETHER 2:

  • Całkowicie nowy przetwornik powiadający mniejszą o 70% masę oraz opatentowane przetwarzanie V-PlanarTM (lekkie słuchawki poprzedniej generacji były jednymi z najbardziej kompaktowych otrodynamików, te są jeszcze lżejsze)
  • Całkowicie nowy, aerodynamiczny układ magnetyczny TrueflowTM
  • Kabel VIVO umożliwiający podłączenie za pomocą wtyków 2.5mm, 3.5mm,1⁄4” oraz za pomocą 4-ro pinowego gniazda XLR. UNIWERSALNY w sensie różnych kombinacji, no proszę… da się
  • Wysokiej jakości, skórzany pasek pałąka (ręczna robota, lokalnie w Stanach robiony)
  • Wygodny pojemnik na słuchawki z dodatkowym przedziałem na odtwarzacz przenośny (bardzo mocno akcentują to mobile w przypadku najnowszych Etherów, bardzo)

Istotne zmiany zaszły w konstrukcji pałąka i montażu muszli. Oczywiście, podobnie jak w poprzedniej generacji, Mr. Speakers to metal i włókno węglowe. Dzięki temu konstrukcja ma bezkompromisową wytrzymałość, a przy tym oferuje najwyższy poziom komfortu, przy jednoczesnym zminimalizowaniu wagi. Sztywna, metalowa i karbonowa konstrukcja odgrody poprawia osiągi brzmieniowe. Sam pałąk pozbawiony zawiasów został wykonany z innowacyjnego metalu o nazwie Nitinol, który posiada efekt pamięciowy. Zapewnia to komfortowe dopasowanie do głowy i odpowiednią wytrzymałość, co przełoży się na bezproblemowe lata użytkowania.

Oto, co mówi twórca tych nauszników, Dan Clark, założyciel i dyrektor firmy MrSpeakers: „Rozpoczęliśmy pracę nad ETHER 2 w celu stworzenia nowej konstrukcji, która skorzysta z zalet tego, czego nauczyliśmy się o przetwornikach, komforcie, oraz konstrukcji mechanicznej na przestrzeni ostatnich sześciu lat. Jak zawsze, naszym najważniejszym priorytetem było wprowadzenie poważnych ulepszeń brzmienia. Po drugie, chcieliśmy uzyskać wagę poniżej 300 gramów bez kompromisów w zakresie jakości budowy, jakości dźwięku czy komfortu. Myślę, że ETHER 2 spełnia nasze założenia w każdym zakresie; to fantastycznie brzmiące słuchawki z niesamowicie ciepłą i naturalną barwą, niesamowitą rozdzielczością, ogromną sceną i kiedy założycie je na głowę, to ledwo poczujecie, że na niej są.”

 

 

Mhm, dla mnie mamy tutaj trzy rzeczy, które potencjalnie „robią”:

- nowy wariant układu magnetycznego Flow: TrueFlow, który wraz z nowym przetwornikiem V-PlanarTM stanowi tutaj niewątpliwie danie główne, to zupełnie nowy projekt, ciekawe jak to się przełoży na SQ w porównaniu do poprzedników, w którą stronę to pójdzie…
- fenomenalnie niską wagę, co powinno przełożyć się na wysoki komfort podczas długich sesji oraz możliwość użytkowania przenośnego, do zweryfikowania z mobilnymi źródłami
- nowy, uniwersalny kabel VIVO (pierwsza taka konstrukcja dołączana do słuchawek, o ile się nie mylę)

Na pewno zweryfikujemy, przetestujemy te słuchawki u nas, porównując do wrażeń z recenzji poprzedników oraz naszych redakcyjnych planarów Audeze oraz HiFiMANa. Wspólnie będzie można przekonać się o zaletach tej nowej konstrukcji już na najbliższym Audio Video Show 2018 w Warszawie w dniach 16-18 listopada, gdzie słuchawki będą udostępnione zwiedzającym wystawę. Warto. Przyjdźcie, posłuchajcie, porównajcie…

PS. Jak będą dostępne do testów to na 100% wypożyczę testowanego HPA-3B. Kapitalny wzmacniacz!

  

Zamknięte LCD-2. Po prostu. Nowe planary na horyzoncie²

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
LCD-2C-ClosedBack_Banner_0

Lecimy dalej z nowościami. To na 100 nałożymy na łeb i zdamy relację co i jak. Nie może być inaczej. Audeze w końcu wypuścił zamknięte ortodynamiki i – prawidłowo – wybór padł na popularny, przystępny cenowo, model LCD-2. Od teraz także w wersji closed. Powiem tak… po zeszłorocznym megateście (przypomnijmy, w szranki stanęły: HE-1000, MrSpeakers Ether Flow, Ether Flow C… właśnie, jak closed, dodatkowo jako pkt odniesienia LCD-3) mam jeszcze nie ugruntowaną (bo za mała próba badawcza, mało tych zamkniętych po prostu, to jednak rzadkość w planarach) opinię nt. co to daje. W przypadku wspomnianych MrSpeakers w wersji zamkniętej, było… nie bójmy się tego stwierdzenia, było LEPIEJ. Mimo, że coś tam nam uciekało (w kontekście przestrzenności, napowietrzenia) to lepszy fokus, bardziej intensywne, mocniej poruszające granie było w wersji C. Tak to mieliśmy właśnie w przypadku tych zamkniętych, a jeszcze dodajmy do tego ergonomiczno-użytkowe zalety pod postacią nie narzucania wszystkim obecnym wokół naszych upodobań do umcyumcy ;-) czytaj, cisza na zewnątrz, komfort dla postronnych, wreszcie… co też jest cholernie ważne, znacznie bardziej sensowna opcja na wynos. A, że, na wynos to dzisiaj mus, coraz częściej producenci słuchawek nam to tutaj, że tak powiem, narzucają, dostosowując – czasami na siłę – to co w katalogu siedzi do mobile to te zamknięcie konstrukcji jest tym bardziej ważne.

Jakie te nowe LCD-2 będą? Czy zmieni się mocno charakterystyka? Czy dźwięk przejdzie znaczącą metamorfozę. Testowaliśmy LCD-2, świetne słuchawki, które niejako były zaczynem dla ostatecznej decyzji, finału poszukiwań jakiegoś topowego modelu do redakcji. Nie było by trójek, gdyby nie dwójki. Tak powiem. Zamknięcie w muszli może całkowicie zmienić sygnaturę i wszystko jedno czy chodzi o planary, czy o dynamiczne słuchawki. Przykładem takiej zmiany niech będą dynamiczne 800-ki Sennheisera, które w wersji niedawno wprowadzonej, zamkniętej, są moim skromnym zdaniem zupełnie innymi nausznikami od dobrze rozpoznanego modelu otwartego. Także, ciekawe co też tutaj wyjdzie, czy będzie mocno inaczej, czy słuchawki będą podobnie jak MrSpeakers C odznaczały się LEPSZYMI od otwartych walorami brzmieniowymi? Cholernie ciekawe i już nie mogę się doczekać.

Konstrukcyjnie nawiązują do najnowszego modelu dwójek, są wygodniejsze, są bardziej kompaktowe. Tak być musi, bo Audeze widzi w nich coś nie tylko do chałupy, ale także (?) na świeże powietrze, na wynos. Ergonomia musi być tu zatem ściśle dopasowana do nowych okoliczności. Kto będzie z klasycznymi LCD-2 czy 3, gdzieś się szwendał, no kto? Chyba tylko jakiś waryjat. Nowość ma się tu sprawdzić nie tyle lepiej, co w ogóle ma się sprawdzić, bo poprzednie generacje LCDków były do słuchania wyłącznie pod dachem. Słuchawki zmieniły stylistykę na taką, że nie tylko w domowym zaciszu. To ważne w kontekście tego na zewnątrz, bo „trochę” głupio paradować z czymś, co przypomina legendarne tysięczniki AKG ;-) W przypadku zamkniętych LCD-2 raczej (?) nie będzie dysonansu. Z jednym ale, poważnym ALE… te słuchawki, z tego co widać po pierwszych impresjach testujących tu i ówdzie, są DUŻE. Mamy na głowie wielkie, naprawdę wielkie muszle. Dla niektórych może to być rzecz nie do przeskoczenia (w kontekście użytkowania mobilnego). Cóż, idąc dalej, ergonomicznie na plus te dopasowane anatomicznie pady, sam pałąk też nie powinien sprawiać problemów, jak już się nałoży i dopasuje, choć system mocowania oraz regulacji… tak, to klasyka Audeze, a ta klasyka od biedy sprawdza się w zaciszu domowym, a na zewnątrz… na zewnątrz może być różnie.

Intrygujące, że producent ani się nie zająknął na temat wagi, nie ma info na temat ciężaru tytułowych słuchawek na stronie. Także pierwsi opisujący nie pisnęli ani słowa ile to waży. Jest jednak pewien trop. Ktoś już zrobił porównanie (otwartych z zamkniętymi) i wyszło mu że specyfikacja jest niemal identyczna, to może ciężar też jest zbliżony? To akurat byłoby nie najlepiej, bo LCD-eki to waga ciężka od zawsze i choć wyważenie, ergonomiczne pady i zamkniętość będą ładnie współgrały ze słuchaniem na zewnątrz, to wielkość i ewentualnie ciężar już nie-bardzo. Poszperam jeszcze i jak znajdę jakieś miarodajne źródło podające dokładnie ten parametr nie omieszkam. Patrząc na zdjęcia z linku, widzę, że pady są mniejsze (w sensie średnicy), są wykonane z tworzywa sztucznego (a nie drewienko, tu różnica powinna być naprawdę spora na korzyść modelu zamkniętego odnośnie wagi), także porty wejściowe dla okablowania są znacznie bardziej kompaktowe, choć nadal duże, XLR-owe. Wyposażenie jakie otrzymujemy niestety jest uboższe w stosunku do wersji otwartej. A przynajmniej w stosunku do wcześniejszych generacji. Nie ma przykładowo żadnego nosidła, kabel wygląda dość konkretnie, choć można mieć wątpliwości co do jego użyteczności w mobile. A może – właśnie – to mobilnie to jednak nie, te zamknięcie to głównie po to, by dać nam wybór innej charakterystyki brzmieniowej, odseparować nas od otoczenia? Cóż, to trzeba będzie samodzielnie zbadać. Firma promuje przy okazji swoją wtyczkę REVEAL, o której pisaliśmy na HDO, pozwalającą na dopasowanie brzmienia, bedącą silnikiem DSP, który z powodziem można zastosować także w innych, niekoniecznie audezeowych słuchawkach. Ciekawe, że reklamują to w kontekście pro-toolsowym tylko, a jak pisałem, da się to swobodnie pożenić z oprogramowaniem do odtwarzania muzyki, ten plug-in zintegrował m.in. Roon, w swoim software.

Audeze wyceniło nowość na 899$. Myślę, że w Polsce możemy spodziewać się ceny z przedziału 4000-5000 złotych. Jak będą na tapecie, poinformujemy i porównamy (siłą rzeczy z trójką, zapewne, ale to w sumie nie szkodzi, będzie można także w takim porównaniu wypunktować różnice między otwarte a zamknięte).

Specyfikacja (tym razem po ang.)
 
Style Over-ear, closed-back
Transducer type Planar magnetic
Magnetic structure Proprietary magnet array
Phase management N/A
Magnet type Neodymium N50
Diaphragm type Ultra-thin
Transducer size 106 mm
Maximum power handling 15W
Maximum SPL >130dB
Frequency response 10Hz – 50kHz
THD <0.1% @ 100dB
Impedance 70 ohms
Sensitivity 97dB/1mw (at Drum Reference Point)
Minimum power requirement >100mW
Recommended power level 1 – 4W

 

Nowe planary na horyzoncie! HiFiMAN Ananda

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
ananda-3

Pierwsza z nowości to przenośny model Ananda, zoptymalizowany pod przenośne granie. Nowe planary HiFiMANa cechować ma wysoka skuteczność na poziomie 103 bela, co oznacza że pożenimy je nie tylko z DAPami (większość radzi sobie dobrze ze stacjonarnymi, trudnymi do napędzenia słuchawkami), nie tylko, ale także z telefonami (V30 od LG jakoś tak mimowolnie przychodzi na myśl ;-) ). Zresztą na rycinach zaprezentowanych przez producenta widać dokładnie, co miał autor na myśli. Warto zwrócić uwagę na wyrób pewnej firmy z logo jabłca, nie pierwszej świeżości wybór, na oko jakiś iPhone 6S… wybór nieprzypadkowy. Nieprzypadkowy? Ano nieprzypadkowy, bo ten to model, ostatni z produkowanych, miał w standardzie złącze jack, a nie liche i gubliwe przejścióweczki. Nie dziwi zatem taki wybór w wizualizacji, bo przecież nowe iPhone są optymalizowane (przepraszam, znowu) pod odsłuch bezprzewodowy, na jakiś sinozębnych nausznikach, albo dokach bezdrutowych. Pożenić to, to z dobrej klasy słuchawkami za pośrednictwem lichej przejściówki z śmiesznym przetworniko-wzmacniaczem za 5 centów ukrytym w obudowie adaptera? No nie godzi się, nie godzi. Zatem te Ananda będą nam grały najlepiej bezpośrednio z dziurki (można oczywiście podpinać zew. amp/DACzki, ale wiadomo, z ergonomicznego punktu widzenia, wygodnickiego punktu widzenia to jednak nie to, no nie to) i patrząc jeszcze raz na tego leciwego już, ale dającego radę, iPhone z jackiem, należy jednoznacznie pochwalić HiFiMANa za tą jednoznaczną wskazówkę z czym lepiej, a z czym jw. gorzej (bezsensu).

Co by tu podpiąć? Ano można DAPa podpiąć, można telefon podpiąć. To ostatnie użytkowo, by nie mnożyć bytów, najlepiej. Przy czym taki z dziurką, co dzisiaj niestety przestaje być oczywistą, oczywistością w wyposażeniu fonów…

Tak też można, owszem, ale do wąsa potrzeba będzie jakiś zewnętrzny DACo/Amp. I to już nam życie, przyznacie, nieco komplikuje…

Ponadto słuchawki mają odznaczać się wyjątkowo niskim poziomem zniekształceń. Najnowsza generacja ultracienkiej membrany zastosowanej w przetwornikach Anandy pozwoli na błyskawiczną odpowiedź impulsową. Będzie czysto, będzie szybko… a jak konkretnie będzie to Wam powiem, jak dostanę na warsztat. A dostanę, jak nic, bo trzeba to, to obadać, przeegzaminować, sprawdzić i Wam tu ładnie wszystko opisać. Firma zastosowała tutaj sprawdzony, bardzo przeze mnie chwalony, hybrydowy pałąk co niewątpliwie wpłynie na dobre samopoczucie użytkownika tych słuchawek, a dodatkowo, warto nadmienić, że same nauszniki ważą przyzwoite (w sensie, przyzwoite w kontekście że na wynos) 399g.  Oczywiście będziemy, poza ergonomicznym pałąkiem, korzystać tutaj także z ergonomicznych padów, dopasowanych do anatomii, asymetrycznych takich, co powinno przełożyć się na jeszcze lepsze samopoczucie użytkownika. Czyli na łąkę, na wywczas w sam raz, byle nie przeszkadzało to za bardzo otoczeniu… tak mamy tutaj konstrukcję wybitnie otwartą. Trzymam kciuki za coś zamkniętego, konkurencja takie rzeczy wprowadza (zaraz o tym wpis będzie), praktycznie każdy liczący się producent ortodynamików taki model w ofercie ma. Niech i ma HiFiMAN (w przypadku słuchawek topowych z katalogu, takiego modelu na razie firma nie oferuje). Także tutaj, podobnie jak w Sundara, producent zdecydował się zastosować 3.5mm porty (okablowanie), co pozwala na szeroko zakrojony manewr wymiany na alternatywne druty… nie będzie najmniejszego problemu, wystarczy nabyć coś z przebogatej oferty rynkowej, podpiąć i się zanurzyć. Ale nie w sensie dosłownym, zanurzyć, bo jeszcze wodoodpornych planarów nikt nie zaoferował. No do czekamy ;-) …i żeby jeszcze były bezdrutowe. A, nie to, może jednak lepiej nie, no chyba że BT 5.0 nas czymś zaskoczy (z promującymi aptX HD w najnowszych odsłonach, obok). Dobra, kończymy z wywodami nie na temat, wracając do Ananda. Krótko o tym, co fabryka tym razem dała:

Parametry

  • Zakres częstotliwości: 8 – 55.000Hz
  • Impedancja: 25 Ohm
  • Skuteczność: 103dB
  • Waga: 399 gram
Kształt padów kojarzy się z flagowcami? No i prawidłowo!
 

No a ile sobie zażyczyli za to cudo – zapytacie. Ano zażyczyli sobie, moi drodzy, konkretne 4295 złotych. Innymi słowy poziom tych droższych, z środkowej półki cenowej, modeli. Jak trafią na warsztat od razu się pochwalimy na łamach. Póki co muszą wystarczyć ryciny nadesłane przez dystrybutora…

NAD C338 wreszcie na polskim rynku. Ile kosztuje sieć?

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
big_Zrzut-ekranu-2016-09-27-o-07-10-51

Ano niemało, choć patrząc na cenę, to polskiej dystrybucji udało się (rozmawiałem na ten temat podczas AVS 2016) utrzymać koszt nabycia C338 na poziomie 3000 złotych. Patrząc przez pryzmat ceny naszego redakcyjnego D3020 (2199 w chwili premiery, patrz nasza recenzja) to jakieś 800 złotych za – właśnie – LAN. Oczywiście to nie wszystko, bo obudowa wymiarowana standardowo (40cm) pod inne audio klocki, bo nowocześniejszy moduł BT (sporo tych antenek z tyłu, jest szansa na dobry, bardzo dobry zasięg transmisji), znamionowo nieco wyższa moc uzyskiwana w klasie D z „końcówek” Hypex-a, możemy też podpiąć gramofon. Przy czym, czego pominąć nie można, producent nie zintegrował tutaj USB DACa (który w D3020 występuje). Zdecydowano się na LAN co ma swoje niewątpliwe zalety, ale też jest coś zamiast, a nie obok. W przypadku droższych integr z serii C (patrz nasz wpis o całej, nowej linii C338/C368/C388) mamy moduły, mamy własny system BluOS… tego w najtańszym urządzeniu nie znajdziemy, ale pełna integracja sieci niweluje (vide nasz wpis o aktualizacji D7050 – pokazuje to jak kluczową sprawą jest integracja Internetu w nowoczesnym klamocie) do pewnego stopnia te braki w stosunku do droższych urządzeń (gdzie LAN występuje w opcji, jako moduł właśnie). Tu jest jeszcze lepiej, bo macie ZINTEGROWANEGO CHROMECASTA. Wiadomo co to oznacza w praktyce (patrz wpis).

Integra C338 NADa to kwintesencja zmian jakie zachodzą obecnie w audio. Tu, jak w soczewce, obserwujemy dzisiejszą ewolucję branży, stopniowe odejście od tego co fizyczne (na rzecz sieci: BT, LAN – streaming), odejście od końcówek w klasie A, AB na rzecz ekologicznych rozwiązań, wysoce efektywnych jakie (co warte podkreślenia) są przez NADa bardzo dobrze rozpoznane (bo i od lat oferuje takie produkty, ma na tym polu niemałe doświadczenia). Innymi słowy klasa D (a także inne rozwiązania odległe od tradycyjnych, klasycznych form wzmocnienia sygnału), projekty hybrydowe… co nowy produkt to właśnie takie, inne od dotychczasowych, pomysłów na wzmacniacz, który nie zużywa bezproduktywnie energii jak to robią klasyczne klocki. Jak już coś podpiąć to cyfrowo (porty SPDIF), a jak jednak analogowo to – cóż trend jest wyraźny, choć to niszowa moda – gramofon. 

Firma od zawsze miała słabość do winyla, zawsze jakiś gramofon w ofercie był, specjalizowała się (od początku swojej działalności) w przedwzmacniaczach gramofonowych, stąd takie coś na pokładzie C338 znajdziemy i fajno, bo można grać z czarnego krążka bez konieczności wydatkowania kolejnych kwot na jakieś pre. Oczywiście w komplecie niewielki pilot, choć zapewne i tak będziemy sterować z jakiegoś komputera, handhelda, wybierając jako źródło we wzmacniaczu BT/LAN. Sprzęt powinien być już dostępny w sklepach. Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć egzemplarz do testów – porównamy tę propozycję z redakcyjnymi NADami: D3020 oraz… klasycznym C315. Tak, nowoczesność konkretnie kosztuje, widać to doskonale na przykładzie tego ostatniego. Kiedyś najprzystępniejsza cenowo integra NADa to był wydatek rzędu 1500 złotych. Maksymalnie. Teraz czasy inne, de facto integra to też już źródło, taka autonomiczna skrzynka, ma to jednak swoje przełożenie w cenie urządzenia. Pytanie jak to nowe wypada brzmieniowo, porównując do znakomitego klasyka tj. 315-ki? No właśnie, ciekawe… Dodatkowo odpowiedzielibyśmy sobie na pytanie, czy taki C338 może wygumkować dwa systemy w salonie, oparte na klasycznych klamotach (wspomniany C315 z podpiętym Chromecastem oraz C1020 z gramofonem 5120 i końcówką – wszystko od NADa)… może?

AKTUALIZACJA 1: Dzięki uprzejmości salonu Q21 uda się przetestować C338. Klamot powinien być u nas niebawem

AKTUALIZACJA 2: Już jest, zapraszam do naszej fotogalerii z rozbudowanym opisem. Powiem krótko: to zmiana reguł gry, tak będą wyglądały już niebawem wszystkie nowe wzmacniacze. Tak, bo CAST!

Qobuz w Polsce już w wakacje! Alternatywa dla Tidala z dużymi ambicjami

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
t2YTP6hV0Q0Khpptk18U7Mro8OSJNAcLBvOlTeGKxr04m2QKSTlIHE8KxUVv2iQVZKAWqji4E7qBQdkw1370-h907-copie-810x367

No, wreszcie! To jedyna (może poza Pandorą, bo fajne to, można via Puffin/iOS korzystać z tego w .pl btw) usługa streamingowa (oraz sklep z plikami), której brak jest w Polsce mocno odczuwalny. Dlaczego mocno odczuwalny? Bo Francuzi postawili sobie bardzo ambitne zadanie – zbudować coś, co powalczy nie na ilość, a na jakość z dostępnymi na rynku strumieniami. Nawet Tidal, dla którego będzie to w pewnym sensie naturalny konkurent, nawet Tidal nie oferuje takiej jakości jak Qobuz. Tytułowy serwis to strumienie hi-res audio bez sztuczek (vide MQA) z materiałem najlepszej jakości tj. 24/192 oraz – także dostępne w serwisie – pliki DSD. Także tu nie ma miejsca na kompromis, tu jest najlepsza jakość. Co więcej, to właśnie Qobuz bardzo promuje rozwiązania bezkompromisowe odnośnie jakości muzyki granej z pliku. To tam pojawiają się (na ichniej stronie) recenzje co smakowitszych klamotów (jedna z najlepszych recenzji Korga DS-DAC-100… to właśnie ten adres), generalnie bylejakości mówią głośne NIE. To – bez żadnych niedomówień – najlepsze co możecie znaleźć w sieci w zakresie materiału audio zapisanego w plikach, mają podpisane porozumienia z wszystkimi wydawcami, którzy specjalizują się w hi-resach, są na bieżąco (co nie oznacza, że wchodzą w każdy temat vide dalekie od finału rozmowy z Roon Labs, czy wspomniane MQA…). Tak to wszystko prawda, choć jest i druga strona medalu. Ceny. Te są wysokie, bo jak chcecie sobie strumieniować hi-resy (a nie – oferowane w przystępnej cenie – FLACzki 16/44) to przyjdzie za to zapłacić (uwaga, trzymajcie się czegoś mocno, najlepiej jakiejś framugi, solidnego oparcia) ni mniej ni więcej tylko 350 Euro. Rocznie. Tyle wynosi subskrypcja na bogato. Bardzo jestem ciekaw polskiej ceny, czy będzie to proste przeliczenie tej kwoty (co to oznacza, nie muszę chyba mówić), czy też Francuzi czymś nas tutaj (pozytywnie) zaskoczą. Teoretycznie (patrz niżej) trzydzieści euro za miesiąc to jednak raczej zaporowa cena, przyznacie, choć nieograniczony dostęp do wspaniałości jakie oferuje Qobuz (np. albumów w formacie DSD) jest …cóż, jest kuszący. Szczególnie, gdy skonfrontujemy ten koszt z zakupem płyt czy plików (dwa, maksymalnie trzy albumy) dla niektórych może być całkiem dobrym argumentem na TAK. Poniżej szczegóły co, jak i za ile, oczywiście jeszcze bez przełożenia na polskie realia (jak dostanę jakieś potwierdzone info, zrobię aktualizację).

Parę dni temu, a dokładnie 29 marca, w Paryżu miała miejsce konferencja na której zaprezentowano najnowsze plany dotyczące rozwoju serwisu. Całość poświęcona była rozwijanej, unikalnej póki co, subskrybcji QOBUZ SUBLIME+. To właśnie w ramach tego abo macie 60 000 albumów hi-res audio, do pobrania albo do strumieniowania, reszta katalogu w 16/44 oraz… od 2017 wiele albumów do zassania w DSD (wspomniałem naszego redakcyjnego Korga nie przez przypadek, Qobuz to jeden z głównych entuzjastów tego formatu). Nikt inny takiego czegoś zwyczajnie nie oferuje, bo kramiki (takie jak choćby HD-Tracks) to wysokie ceny, to brak streamingu, to brak abonamentu. Trochę ostatnio korzystam z pomysłu Bowersa & Wilkinsa (w ramach subskrybcji można pobierać albumy w doskonałej jakości), miałem styczność z katalogiem Linna (tu też można było liczyć na promocje) – tak – ale to wszystko jest baaaardzo ograniczone, nie ma tego wymiaru co serwisy z przepastnymi bibliotekami. Jakościowo – super, jednak z bardzo ograniczonym repertuarem (co nie dziwi o tyle, że promuje się swoje, to wytwórnie, to własne podwórko). Tak czy inaczej, Qobuz dostępny obecnie w 8 lokalizacjach w Europie chce się rozwijać, chce ekspansji na nowe terytoria i jednym z takich, nowych terytoriów, będzie już niebawem Polska. A dokładnie w wakacje, nie podano czy bardziej w lipcu, czy może jednak w sierpniu, rzecz wystartuje u nas. Szkoda, że wspomniany abo na bogato będzie od maja tylko i wyłącznie w formule „z góry za rok”. To jednak ograniczy wg. mnie zainteresowanie, bo łatwiej byłoby opłacić miesięcznie, nawet sto parę złotych, niż od razu wyskoczyć z ponad tysiąca (?). Dlatego, mimo że to nadal atrakcyjna forma przy zsumowaniu kosztów zakupu albumów na fizycznych nośnikach (tak, nie zapominam o różnicach, dlatego dalej kupuję płyty :-) ) lub/i downloadów to jednak, szczególnie u nas, nie wróżę temu przedsięwzięciu zbyt dużej popularności (delikatnie rzecz ujmując). Poza naszym krajem serwis wystartuje także w Hiszpanii oraz we Włoszech. Będziemy pierwszym krajem z Europy Środkowo-Wschodniej, w którym zostanie uruchomiona usługa.


Na zielono nowi z dostępem do Qobuza, w tym Polska…

No, tanio to, to nie jest. Elitarnie(j) czytaj znacznie drożej (?)

Wokół tego co powyżej, tzn. subskrybcji na bogato, serwis buduje całe zaplecze w postaci zupełnie nowych aplikacji dostępowych na wszystkie najpopularniejsze platformy. Jest zatem nowa apka dla komputerów (PC/Mac), dla Andka oraz iOSa, wreszcie – co ważne – także w pełni funkcjonalny web-player. Co więcej, jak już zdecydujemy się na opłacenie tego Sublime+ to dostaniemy także pełen dostęp do stale powiększanej biblioteki albumów DSD, przy czym to jeszcze nie wszystkie wspaniałości, bo od września 2017 roku będą to także albumy wielokanałowe. Po raz pierwszy będzie można zapoznać się z dostępnymi na rynku zbiorami materiałów multichannel. Wszystko w ramach abonamentu. Qobuz zdaje sobie sprawę z rosnącego stale segmentu strefowych audio klamotów, nie dziwi zatem decyzja o szerokim udostępnieniu serwisu w ramach oferowanych przez branżę produktów. Wsparcie dla Sonosa (tak, można już dodać, wsparcie jest, przy czym tutaj na razie nie można liczyć na nic więcej niż strumienie 16/44) to dopiero wierzchołek góry, bo dzięki DTS Play-Fi już teraz serwis dostępny jest w ponad 30 różnych głośnikach bezprzewodowych, streamerach itp urządzeniach. Do grona wspierających zaliczają się m.in.: Aerix, Anthem, Arcam, Autonomic, Definitive Technology, Fusion Research, Integra, Klipsch, MartinLogan, McIntosh, Onkyo, Paradigm, Phorus, Pioneer, Polk Audio, Rotel, Sonus faber, Wren Sound Systems oraz Yamaha, Mark Levinson, Advance Acoustics, DJ software Djuced (Guillemot Corporation), Musaic, T+A, AVM, Aurender, Moon, Esoteric.

Tak strumienie w strefach, także hi-resowe strumienie, a dla ekstremistów DSD, niebawem także multichannel

Ambicją Qobuza jest nie tylko oferowanie, ale także uświadamianie konsumentów o zaletach muzyki hi-res, najlepszych jakościowo materiałów. Stąd współpraca w ramach TQS. To pomysł na budowę społeczności wokół serwisu, obejmującą partnerów handlowych, sprzedawców w Europie. Odczyty, pokazy… pewnie będzie w tym sporo marketingu, ale sama idea wyjścia do ludzi jest jak najbardziej cenna, sensowna, bo jak tu ktoś ma uwierzyć, że jednak nie samą mp3-ką można, jak mu się tego nie pokaże. Rzecz jasna kluczową sprawą będzie rzetelność oraz w ogóle sposób w jaki będą organizowane spotkania, co ludzie z tego wyniosą. Samo zwrócenie zainteresowania w stronę jakości, tego czego słuchamy, że nie liczy się tylko kilkadziesiąt milionów kawałków, że jednak melomanowi powinno zależeć na dobrej realizacji… tak, pod tym można się bez „ale” podpisać. Tylko czy sprawy merkantylne nie przekreślą tego szczytnego w zamierzeniach (krzewienia wiedzy, poznania) pomysłu? Cóż, zobaczymy, niewykluczone że już niebawem, bo choć na razie na mapce są sklepy wyłącznie w zachodniej części Europy, to wraz z wprowadzeniem serwisu do .pl zapewne TQS pojawi się u nas. I będzie można sprawdzić ocb.

Ciekawe zestawienie: co ludzie u nas (Qobuz) słuchają. Jak widać, mimo pewnej elitarności i tak strumienie popowo/rockowe górą

Także, dzieje się…

PS. Podam niebawem dane na temat lawinowego wzrostu zainteresowania usługami streamingowymi z jednoczesną erozją segmentu CDA/downloadów.

PPS. Dziękuję naszemu stałemu Czytelnikowi za cynk :-)


No to hi-res do siorbania bez ograniczeń ;-)

Alternatywa? Nie, raczej bezpośredni dostęp do katalogów wytwórni. To też jest jakiś pomysł i niewykluczone że Majorsi będą chcieli także w ten sposób dystrybuować muzykę

HiFiMAN HE-1000 i Edition X w wersji V2. Tysięczniki niebawem na HDO!

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
unspecified-10

Niewykluczone, że będziemy mieli unikalną możliwość porównania topowych planarów… w szranki staną redakcyjne LCD-3, testowane MrSpeakers Ether Flow (otwarte jak i zamknięte) oraz HiFiMANy HE-1000. Będzie pojedynek na szczycie, będzie można porównać różne szkoły konstruowania ortodynamicznych nauszników. Mamy potwierdzenie ze strony dystrybutora, musimy chwilkę poczekać, widzę sporą szansę na takie bezpośrednie skonfrontowanie flagowych modeli z katalogu ortodynamicznych specjalistów HiFiMANa, Audeze oraz MrSpeakers. Tytułowe, poprawione słuchawki, zarówno HE-1000, jak i tańszy Edition X to przede wszystkim zmiany w ergonomii. Nie ruszano przetworników, skupiono się na formie, przeprojektowując pałąk, pady dodatkowo nieco odchudzono całość. Poza tymi zmianami, modyfikacje dotknęły także okablowanie. Poniżej, w punktach, zmiany względem vol.1:

HE-1000 V2 – zmiany w stosunku do pierwszej wersji:

  • nowy, wzmocniony pałąk o szerszym zakresie regulacji
  • niższa o 60 gram waga – z 480g do 420g
  • cieńsza o 3 milimetry grubość fornirowanych nausznic
  • przeprojektowane pady (poduszki nauszne) o znacznie wyższym poziomie asymetrii, aby dopasować się do naturalnej krzywizny ucha ludzkiego
  • nowa konstrukcja kabla – przewód wykonany jest z wzbogaconych materiałów, zyskał dodatkową żyłę; przewodniki to miedź oraz srebro ciągnięte z jednego kryształu – w efekcie poszerzono zakres pasma przenoszenia oraz zmniejszono straty sygnałowe
  • materiał poduszek nausznych w miejscu styku z małżowiną uszną wykonano poliestru (poprzednio był to welur) , przez co uzyskano większą transparentność dźwięku (obszycie boków ze skaju pozostało bez zmian)

Edition X V2 – zmiany w stosunku do pierwszej wersji:

  • nowy, wzmocniony pałąk o szerszym zakresie regulacji
  • przeprojektowane pady (poduszki nauszne) o wyższym poziomie asymetrii, aby dopasować się do naturalnej krzywizny ucha ludzkiego
  • nowe, metalowe jarzma mocujące obudowy przetworników do pałąku -  gwarantują znacznie wyższą wytrzymałość i stabilność słuchawek na głowie (w poprzedniej wersji tworzywo sztuczne)
  • materiał poduszek nausznych w miejscu styku z małżowiną uszną wykonano poliestru (poprzednio był to welur) , przez co uzyskano większą transparentność dźwięku (obszycie boków ze skaju pozostało bez zmian)
  • wyższa jakość lakieru położonego na obudowach przetworników, dzięki temu słuchawki są mniej podatne na porysowanie

 

Ceny nowych wariantów:

HE-1000 V2 – 15495 zł

Editino X V2 – 7399 zł

» Czytaj dalej

Apple rzuca do sklepów AirPodsy tuż przed świętami (ograniczona dostępność) & oferuje płatne uzupełnienie

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
AirPods Apple

Nie wiem, a może inaczej wiem… coś się w tej maszynce drukującej dolary zacięło, coś nie działa, wszystko opóźnione. WSJ wspominało o przesunięciu premier tytułowych słuchawek po nowym roku, to samo dotyczy Beats X, które pojawią się nie wcześniej niż w lutym 2017. Apple ma problem z pokazanymi na wrześniowej konferencji słuchawkami. I nie chodzi tutaj o ewentualne wypadanie ;-) :

 gif

…a raczej o problemy z działaniem słuchawek, lub/i z ich masową produkcją. Dlatego ta premiera obarczona jest wymownym ostrzeżeniem o „ograniczonej dostępności” produktu, co de facto oznacza że wielu zainteresowanych odejdzie z kwitkiem, lub będzie musiało (zamówienia w AOS) pogodzić się z długim okresem oczekiwania na dostawę. O słuchawkach możecie dowiedzieć się czegoś więcej z mojego wpisu mieszczącego się pod tym adresem. Przypomnę tylko, że forma taka jak EarPodsów, dźwięk prawdopodobnie na tym samym poziomie (nie zmieniono nic w zakresie konstrukcji – przetworniki, obudowy – to wszystko jest tożsame ze słuchawkami jakie znajdziemy w komplecie z iPhonem), to co stanowi novum to interfejs bezprzewodowy z całkowitą eliminacją kabelka, autoparowanie z naszymi handheldami, nowy układ W1 pozwalający na sterowanie pracą Podsów. To, mówiąc wprost, przede wszystkim interfejs dla Siri, pomysł na wygodną integrację cyfrowej asystentki/a z takimi właśnie, bezprzewodowymi IEMami. Niewątpliwie swoboda użytkowania będzie magnesem przyciągającym potencjalnych klientów, bezkonfigurowalność ma wyróżniać te słuchawki spośród innych tego typu rozwiązań na rynku (Here, Bragi Dash i wiele innych, które pojawiają się właśnie w sklepach). Wśród osób, które miały styczność z AP, wątpliwości budziła kwestia ewentualnego zagubienia jednej ze słuchawek.

Apple (odpowiadając na to, co powyżej) postanowiło wprowadzić program płatnego uzupełnienia ubytku, za co liczy sobie 69$ (pojedynczy AirPod), tyle samo zapłacimy za futerał z funkcją ładowania (tj. power bank). Ważne – futerał jest elementem, który jak wskazują na to pierwsze recenzje, musimy mieć stale ze sobą (daje do 20h działania, same słuchawki mogą grać przez ok 5 godzin na jednym ładowaniu). Informacje podał dobrze zorientowany w jabłkowym światku portal The Verge (złośliwi: iVerge). Dla osób zainteresowanych tańszym nabyciem AP, to znaczy zgłoszeniem zagubienia dwóch słuchawek (całego kompletu) zła wiadomość: takie uzupełnienie braków to koszt nie 138$ (jak wynikałoby z prostej arytmetyki) tylko aż 208 dolarów (przypominam, za nowe zapłacimy 159$ – w Polsce będzie to 799 złotych). Także nie, tak to nie działa i warto o tym pamiętać. Poza tym Apple podało, że będzie można za 49$ dokonać wymiany baterii. Ciekawe, jak to będzie w praktyce wyglądało – słuchawki wyglądają na takie „nierozbieralne” raczej. Tak czy inaczej wprowadzenie takiego programu jest korzystne dla potencjalnego nabywcy, bo zamiast wymieniać całość, przyjdzie wymienić baterie (gdy te się zużyją, co przy intensywnym korzystaniu może nastąpić (według moich wyliczeń) w drugim, maksymalnie trzecim roku użytkowania).

Postaram się coś więcej na temat tego, wywołującego spore zainteresowanie (i spore kontrowersje) produktu napisać niebawem, tzn. gdy tylko słuchawki będzie można osobiście wypróbować. Innymi słowy, jeszcze te AirPodsy na łamach się pojawią, chcę sprawdzić m.in. na ile wygodne będzie sterowanie odtwarzaniem bez fizycznych przycisków, wyłącznie za pomocą komend głosowych (bo tak to będzie wyglądać).

AKTUALIZACJA: Niestety w Polsce nie będzie możliwości skorzystania z programu uzupełnienia stanu AP (gdy się zapodzieje) oraz wymiany baterii. Takie rzeczy tylko w fizycznych sklepach Apple (a nie w APR-ach). Najbliżej w Berlinie zatem…