LogowanieZarejestruj się
News

Divine Acoustics Electra Generation 3: nowe, polskie kolumny właśnie debiutują na rynku

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
_DSC0834-L

Po 4 latach od powstania Electry 2 (o kolumnach tego producenta pisaliśmy wcześniej, patrz link, link) nadszedł czas na prezentację nowego modelu. Electra Generation3 została zaprojektowana od podstaw, począwszy od zastosowanych w niej głośników, poprzez zwrotnicę, aż po nowe elementy obudowy oraz detale. Nową konstrukcję z jej poprzedniczką łączy jedynie nazwa oraz kształt płaskiej obudowy z półokrągłymi bokami wykończonymi skórą. Electra Generation 3 to głośnik, który wpasuje się w wiele wnętrz. Służy temu możliwość personalizacji wyglądu: dostępnych jest aż 7 kolorów wykończenia, 2 różne kształty przedniego panelu – Avantgarde oraz Elegance – oraz 3 wersje kolorystyczne wykończenia głośnika wysokotonowego. Electra Generation 3 przystosowana jest do polskich realiów – zajmuje mało miejsca i najlepiej zabrzmi w pomieszczeniach o powierzchni 12-20m2, czyli w wielu pokojach naszych polskich bloków. Obudowa Electry Generation 3 to bass-reflex wentylowany w dół. Do jej budowy wykorzystano połączenie wielu typów materiałów. Boczne ścianki tworzy kilkuwarstwowa rama z MDF i płyty stolarskiej wzmocniona stalową kratownicą, która łączy ze sobą także przednią i tylną ściankę. Dodatkowo, aby wzmocnić obudowę, na wysokości głośnika basowego znajduje się wypalony laserowo stalowy wieniec. Stabilności dodaje także dolna ścianka, która również wykonana jest z metalu. Obudowa stoi na stalowym cokole wyposażonym w 4 chromowane grafitowe kolce.

Głośnik wysokotonowy to przygotowana specjalnie dla Electry jedwabna kopułka o średnicy 25mm, która pracuje w układzie magnetycznym z 2 komorami.  Służą one do tłumienia rezonansów oraz dopasowania  efektywności kopułki do współpracującego z nią głośnika basowego. Układ magnetyczny został uziemiony i wykorzystuje system BAD (Bascet Accurate Dampenieng) optymalizujący brzmienie głośnika. Kopułka zabezpieczona jest przed uszkodzeniami stalowym łukiem. Głośnik wysokotonowy montowany jest w obudowie za pomocą systemu TMI (Tweeter Multilayer Isolation) – za pomocą kilku odpowiednio dobranych podkładek z materiałów o różnych właściwościach tłumiących. Tony niskie i średnie przetwarza głośnik o średnicy 13cm.  Jego membrana to połączenie nasączanej celulozy, która dobrze tłumi rezonanse, z bardzo lekkim i sztywnym jednowarstwowym włóknem węglowym, które wspomaga odpowiedź impulsową. Głośnik posiada wentylowany układ magnetyczny chroniony miedzianym pierścieniem, dodatkowo stabilizującym pole magnetyczne. Kosz głośnika został uziemiony, zastosowany system BAD optymalizuje brzmienie głośnika.

Sercem nowej Electry Generation3 jest zaprojektowana całkowicie na nowo zwrotnica z filtrami drugiego rzędu i korekcjami impedancji. Zwrotnica korzysta z opracowanych przez Divine Acoustics systemów SGP (Single Ground Point) oraz RFpath (Resistors Free path). Pierwszy z nich skupia masę całego układu w jednym punkcie, skraca drogę sygnału i umożliwia właściwe rozładowywanie kondensatorów. System RFpath umożliwił całkowitą rezygnację z rezystora szeregowego i równoległego w torze głośnika wysokotonowego. Do budowy zwrotnicy zostały użyte kondensatory Jantzen Audio z serii Z-Superior, Z-Standard oraz Cross-Cap, precyzyjne rezystory metalizowane oraz cewki powietrzne i rdzeniowa.

Kolejną nowością w Electrze Generation 3 jest okablowanie. Wszystkie wewnętrzne połączenia wykonano za pomocą taśmy miedzianej OFC o ściśle określonych długościach oraz określonej kierunkowości. Electra Generation 3 budowana jest całkowicie ręcznie. Jej ceny uzależnione są od typu wykończenia. Najtańsze z wykończeń: „Dzikie Zebrano” oraz „Afrykański Heban” w Polsce zostały wycenione na 4990zł. Pozostałe wykończenia dostępne są za dopłatą. Poniżej specyfikacja zestawu oraz zdjęcia prezentujące produkt…

» Czytaj dalej

Matrix mini-i PRO+: DAC oraz wzmacniacz słuchawkowy w nowej odsłonie (model 2015)

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Matrix_Mini_i_Pro_plus_front

Nowa, odświeżona wersja bardzo dobrego DAC/AMPa właśnie debiutuje na rynku. Testowaliśmy oba modele AD 2014 i byliśmy pod wrażeniem ich możliwości brzmieniowych oraz rozbudowanej funkcjonalności. Nowa odsłona to pełne wsparcie dla plików DSD oraz parę dodatkowych, znaczących zmian, które wprowadził przy okazji tuningu producent. Postaramy się rzecz przetestować na naszym portalu, bo to w sumie zupełnie nowy przetwornik, tylko w formie nawiązujący do poprzedników. Poniżej informacja prasowa na temat nowości Matriksa…

Informacja prasowa

Matrix, producent sprzętu audio dla melomanów, wprowadził na rynek zmodernizowaną wersję urządzenia Mini i PRO, łączącego funkcje przetwornika i wzmacniacza słuchawkowego. Poprzedni model z 2014 roku zyskał uznanie klientów m.in. za przystępną cenę oraz zastosowany chip DA ESS Sabre, oferujący głębię i wierne odwzorowanie dźwięku, a przede wszystkim zgodność ze standardem DSD.
DSD (Direct Steram Digital) to system używany na płytach Super Audio CD, charakteryzujący się dźwiękiem o znacznie lepszych parametrach w porównaniu z klasyczną płytą CD-Audio. Natomiast DXD (Digital eXtreme Definition) to profesjonalny format audio, zachowujący najwyższą jakość dźwięku, używany w m.in. studiach nagraniowych. DXD jest 24- lub 32-bitowym sygnałem PCM, próbkowanym z częstotliwością 352,8 kHz. W tegorocznej, najnowszej wersji Mini-i PRO+ usprawniono szereg istotnych parametrów urządzenia: dodano zgodność ze standardem PCM w wyższej rozdzielczości 32 bity/384kHz oraz wprowadzono standard DoP, uzupełniający wcześniej obsługiwany ASIO przy odtwarzaniu DSD 64/128/256. Zaimplementowano bardziej stabilną wersję asynchronicznego interfejsu serii XMOS U z ulepszonym sterownikiem DoP, odtwarzającym 1-bitowy sygnał cyfrowy DSD256.

Sercem przetwornika Mini-i PRO+ jest 8-kanałowy, 32-bitowy konwerter cyfrowo-analogowy ESS Sabre Ultra ES9016, zapewniający symetryczne wyjścia na każdym kanale, oraz programowalny układ CPLD, współpracujący z podwójnym oscylatorem i efektywnie redukujący zakłócenia jitter, a także gwarantujący cyfrową integralność sygnału. Przetwornik posiada filtr zakłóceń emitowanych przez sieć zasilającą oraz poprawiony, wysokiej jakości ekranowany transformator toroidalny, jaki i wielostopniowy filtr z regulowanym torem zasilania, skonstruowany przy użyciu rezystorów z niskim dryftem temperaturowym i pojemnością audio, co poprawia szczegóły dźwięku.

Urządzenie posiada elegancką, aluminiową obudowę i waży ok. 1,3 kg. Głośnością lub wyborem źródła, z którego korzysta Mini-i PRO+, steruje się niewielkich rozmiarów, metalowym pilotem zdalnego sterowania, działającym na podczerwień. Na frontowej ściance umieszczono wyświetlacze OLED, ułatwiające poruszanie się po menu konfiguracyjnym i odczyt parametrów odtwarzanego sygnału. Z tyłu urządzenia znajdziemy wejścia cyfrowe:
- USB w rozdzielczości 16-32Bit /44.1kHz, 48kHz, 88.2kHz, 96kHz, 176.4kHz, 192kHz, 352.8kHz, 384kHz , w trybie DoP: DSD 64/DSD256 w trybie ASIO.
- koaksjalne i optyczne Toslink 16-24-bitowe o częstotliwościach próbkowania: 44.1kHz, 48kHz, 88.2kHz, 96kHz, 176.4kHz oraz 192kHz.
- AES/EBU, obsługujące sygnały o szerokości próbki danych: 16-24 Bit i częstotliwościach próbkowania: 44.1kHz, 48kHz, 88.2kHz, 96kHz, 176.4kHz, 192kHz

Podczas pracy w trybie USB urządzenie obsługuje zarówno systemy Mac OS w wersji x10.6.4 i wyższych, jak i Windows XP/Vista/7/8/8.1 – w tym wypadku zachodzi konieczność instalacji odpowiednich sterowników. Wyjścia liniowe analogowe obejmują: niesymetryczne RCA (L/R) o poziomie wyjścia 2V RMS przy 0dBFS, symetryczne XLR (R/L) o poziomie wyjścia 4V RMS przy 0dBFS, oraz wyjście słuchawkowe stereo jack 6,35 mm o impedancji wyjściowej 12 Ohm, umieszczone na przednim panelu urządzenia. Pasmo przenoszenia wynosi od 20Hz (+0.01dB) do 20000Hz (-0.03dB), stosunek sygnał/ szum osiąga wartość 115dB 0dBFS (nieważony) oraz 117dB 0dBFS (ważony). Zawartość zniekształceń THD+N nie przekracza 0.0006 proc. przy 1kHz0dBFS, przesłuch 125dB przy 1kHz.

W ofercie C4i cena detaliczna Matrix Mini-i PRO+ wynosi 2199 zł.

 

» Czytaj dalej

Projektory InFocus – nowe otwarcie na polskim rynku

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
DLP infocus

Infocus to pionier w dziedzinie projektorów multimedialnych, cieszący się dużą popularnością na rynkach zachodnich i wschodnich. W Polsce Infocus pozostawał do tej pory z dość niewielkim udziałem w rynku. Wynik ten jest zaskakujący, biorąc pod uwagę szeroką gamę projektorów w ofercie Infocus, która obejmuje niemal wszystkie pozycje – od prostych modeli SVGA, XGA, WXGA ,ultra mobilnych , ST, LED i UST (ultra short throw – do zastosowań edukacyjnych) po specjalistyczne projektory instalacyjne – w technologii zarówno DLP jak i LCD w rozdzielczości 1080p. Są to projektory oferowane w bardzo konkurencyjnej cenie.

- Planujemy szybki wzrost udziału marki Infocus na polskim rynku. W innych krajach Europy udział InFocusa jest prawie trzy razy wyższy niż u nas – komentuje Adam Albiński, właściciel firmy InterAlnet, będącej dystrybutorem projektorów multimedialnych InFocus w Polsce.

Oferta Infocusa jest skierowana do klientów, którzy szukają dobrej jakości obrazu w rozsądnej cenie. W ofercie są modele przeznaczone dla kina domowego Full HD -  IN8606HD oraz 2 inne modele Full HD z mocniejsza lampą do zastosowań komercyjnych.  Model IN8606HD prezentuje się wyjątkowo dobrze na tle bezpośredniej konkurencji. Wyróżniają go przede wszystkim: bardzo dobre odzwierciedlenie barw, na czym szczególnie zależy użytkownikom kin domowych oraz fanom gier, niewielkie gabaryty, nowoczesne wzornictwo, doskonałe właściwości techniczne zarezerwowane dotychczas dla drogich sprzętów multimedialnych oraz przystępna cena (cena rynkowa to ok. 3,300 pln brutto). Modele IN3128 oraz IN3138 nadają się idealnie do zastosowań w pubach , restauracjach czy małych salach konferencyjnych, gdzie istotnym elementem jest wyświetlanie obrazu wysokiej rozdzielczości 1080p (np. mecze piłkarskie).

Postaramy się przetestować jeden z najnowszych modeli z oferty amerykańskiego producenta… » Czytaj dalej

Omnipolarne głośniki z Polski

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
tonysound_omnipolar_m_max

MBL? Nie, to nie jest MBL, zresztą wcale nie wygląda na MBL, choć działa na podobnej zasadzie. Tonysound to jeden z najmłodszych polskich producentów, przy czym jeden z chyba najbardziej ambitnych i odważnych. Do oferowanych wcześniej wzmacniaczy lampowych dołączają pierwsze zespoły głośnikowe. I to nie byle jakie zestawy. Tonysound Omnipolar to z pewnością konstrukcja unikalna nie tylko w skali naszego rynku. W zastosowanym układzie omnipolarnym kluczowym elementem są dwa złączone ze sobą stożki rozpraszające dźwięk z umieszczonych po obu stronach przetwornikach. Mnie to najbardziej kojarzy się z produktami Bang & Olufsen (BeoLab 5). Konstrukcja dwudrożna, na górze mamy 2-calową kopułkę wysokotonową, dolny głośnik nisko-średniotonowy ma średnicę 12 cali. Owalną obudowę wykonano z żywic. Cena kompletu wynosi 66 000 zł. 

Oto, co piszą o nich twórcy:
(Kolumny) emitują dźwięk dookolny nie tylko w płaszczyźnie poziomej ale także pionowej. Kolumny omnipolarne zachowują się jak punktowe źródło dźwięku. Słuchając, ma się wrażenie, że muzyka wypełnia całą salę dając wrażenie uczestniczenia w koncercie na żywo. Kolumny te charakteryzują się przede wszystkim naturalnym brzmieniem, dużą dynamiką oraz dźwiękiem przestrzennym, czego nie doznamy przy innych konstrukcjach. Przez zastosowanie niestandardowych materiałów do ich budowy oraz specjalnych przetworników uzyskaliśmy wyrób o bardzo dobrych parametrach akustycznych i brzmieniowych. Do wykończenia tych kolumn użyto wysokiej klasy lakieru fortepianowego, metalowe elementy pokryto 24 karatowym złotem. Poniżej dane techniczne oraz zdjęcia omawianych kolumn…


» Czytaj dalej

Apple podało wyniki finansowe: głównie spadki, w Polsce sprzedaż rośnie

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
apple logos

Wyniki nie są zadowalające. W każdej oprócz iPhone kategorii sprzętu zanotowano duże spadki sprzedaży oraz zysków w porównaniu z analogicznym okresem 2012 roku. Obecna sytuacja jest odzwierciedleniem dwóch trendów, które obserwujemy na rynku. Po pierwsze gorzej (znacznie) sprzedają się komputery. Apple po raz pierwszy notuje gorsze wyniki  w tej kategorii i to mimo wprowadzenia na rynek bardzo dobrze ocenianego MacBooka Air z najnowszym układem Intela. Niestety nie pomogło to firmie zahamować spadków. Trudno powiedzieć, czy spodziewane na jesieni premiery MacBooka PRO oraz stacji roboczej Mac Pro spowodują zmianę niekorzystnej sytuacji – można w to powątpiewać. Ludzie porzucają komputery na rzecz tabletów. Kolejne generacje dotykowych płytek są na tyle wydajne, dobrze wyposażone, że mogą w wielu dziedzinach zastąpić klasycznego PC.

Do tego dochodzą coraz popularniejsze hybrydy, które od niedawna klasyfikowane są osobno. Czy Apple pójdzie w tym kierunku, to znaczy przyszły MacBook będzie jakimś połączeniem iPada z laptopem? Kto wie… na pewno pewne ruchy wymuszą spadające słupki. Po raz pierwszy gorzej sprzedają się iPady, w tym szlagier rynkowy – iPad Mini. To bardzo zła wiadomość dla Apple, szczególnie że konkurencja demonstruje ogromną determinację by maksymalnie uszczuplić udziały lidera. Nowa wersja sprzętu powinna trafić na rynek jak najszybciej. W przeciwnym wypadku firmę czekają kolejne spadki, bo propozycje Samsunga, Asusa, Google i innych liczących się firm z branży są w niektórych aspektach lepsze, czy nawet dużo lepsze w porównaniu z jabłkowymi handheldami . Firma z Cupertino pilnie potrzebuje jakiegoś nowego, przełomowego urządzenia. CEO niestety ponownie ograniczył się do samych ogólników odnośnie zupełnie nowych kategorii sprzętu. To nienajlepszy sygnał dla akcjonariuszy. Właściwie jedynym jasnym punktem jest dobra sprzedaż iPhone 5 (z tym że trudno liczyć, że następca będzie przyciągał  uwagę równie mocno – w końcu to tylko upgrade  poprzednika). Apple chwali się także świetnymi wynikami swojego wirtualnego kramiku. Patrząc jednak przez pryzmat udziałów w zyskach, iTunes w żaden sposób nie niweluje spadku dochodów z tytułu sprzedaży urządzeń. To jest główne źródło pieniędzy.

Ciekawostką jest informacja o Polsce, jaka przewinęła się podczas konferencji poświęconej wynikom finansowym. Okazuje się, że jesteśmy w grupie paru krajów, gdzie Apple odnotowało wzrosty (ok.60% wzrost). Trudno oprzeć się wrażeniu, że Cook próbował odwrócić uwagę od spadków podając – powiedzmy sobie szczerze – mało istotne informacje (skala nieporównywalna do malejących zysków oraz niższej sprzedaży). Dla nas może to być o tyle ważne, że gigant może ewentualnie zaoferować jakieś dodatkowe usługi na naszym rynku, tudzież wprowadzić urządzenia / nowości szybciej niż dotychczas. Co może wchodzić w grę? Premiery sprzętu najpóźniej „w drugim rzucie”, start iRadio (jakby nie patrzeć rynek streamingowy rozwija się u nas bardzo dynamicznie) oraz… polonizacja Siri. To ostatnie jest mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe. Jeżeli asystent ma w końcu przeobrazić się w to, czym miał być zgodnie z zapowiedziami (bo nadal nie jest tym, czym się Apple chwaliło) to jest o co kruszyć kopie. Tak czy inaczej, ktoś tam w Apple uznał że możemy być interesującym rynkiem zbytu. Oczywiście żadna to łaska i – cóż – Apple musiałoby się nieźle postarać, aby konkurować nie tylko z dominującym u nas Androidem, ale także cieszącym się nadspodziewanie wysoką popularnością Windowsem Phone (Nokia). Otwarcie sklepów w paru miastach, jakaś atrakcyjna oferta dla branży edukacyjnej, odpowiednio nagłośniona mogłoby przynieść pożądany przez szefów Apple skutek. Zobaczymy, czy jesienią podczas najważniejszych konferencji, Polska pojawi się „w pierwszej lidze”. Czas pokaże…

Polska prawdziwym koncertowym eldorado

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
koncerty

Ostatnio tknęło mnie, aby sprawdzić jak wielu artystów (tak, takich których lubię, cenię, słucham) odwiedza w tym roku kraj nad Wisłą. I co się okazało? Ano okazało się, że nie mam czasu udać się na jakieś 75% z nich, a to wcale nie oznacza, że na koncerty nie chodzę. Wręcz przeciwnie! No proszę, klasyczna klęska urodzaju. Nie wiem jak, Wy, drodzy czytelnicy sobie radzicie z tym problemem, ale mnie dopadła lekka depresja. I nie chodzi tutaj o to, że po prostu czegoś nie zobaczę, nie posłucham. Uświadomiłem sobie, że mamy tak mało czasu, tak bardzo ograniczone są nasze możliwości, że trzeba by całkowicie zmienić styl życia, aby czuć „dosyt”, a nie typowy „niedostyt”. Brutalna prawda. Tak czy inaczej, zamiast marudzić, warto docenić że obecnie artyści walą do Polski drzwiami i oknami, że nie ma momentu na oddech – każdego tygodnia gra ktoś, kogo chciałoby się posłuchać na żywo. Fajnie i niefajnie zarazem ;-)

Rdio w Polsce

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
rdio-interfejs

Kolejny serwis streamingowy zadebiutował właśnie w Polsce. Chodzi o Rdio, popularne w Stanach, za którego opracowaniem stoją ludzie związani z komunikatorem Skype oraz… serwisem pozwalającym na współdzielenie plików Kazaa. Jak widać, w bieżącym roku wyraźnie nam się w Polsce rynek streamingowy rozrósł. Obecnie mamy dostęp do Spotify, Deezera współpracującego z Orange, WiMP-a, który działa w porozumieniu z operatorem Play oraz  krajowymi serwisami, takimi jak Muzo od Solorza-Żaka i paru mniejszymi graczami. W przypadku Rdio ceny wyglądają standardowo, tak jak u konkurencji. Za 9,99 posłuchamy sobie muzyki na komputerze, za 19,99 także na urządzeniach mobilnych oraz odtwarzaczach strumienujących dźwięk Roku (to praktycznie bez znaczenia w Polsce, bo marka u nas zupełnie nie znana) oraz Sonos – tutaj już lepiej, zapewne użytkownicy tego systemu bezprzewodowej dystrybucji audio się ucieszą. Niestety niewiele wiadomo o jakości dźwięku. Prawdopodobnie jest to VBR 192kbps (MP3? AAC?) – mało, patrząc przez pryzmat tego co oferuje konkurencja (maks. 320kbps w MP3 lub 256kbps w AAC). Poza wymienionymi powyżej serwisami, mamy w Polsce także dostęp do iTunes Match (streaming własnej kolekcji – z tym że strumieniujemy na Apple TV np. a w przypadku handheldów muzyka pobierana jest, aby dało się ją słuchać w trybie offline). Także Rdio daje możliwość słuchania bez dostępu do Internetu, po wcześniejszym ściągnięciu wybranych pozycji do pamięci urządzenia. Jest klient dla iOS oraz Androida, na komputerze słuchamy za pośrednictwem przeglądarki (wg. mnie lepsze rozwiązanie od dedykowanej aplikacji). Na razie Rdio niczym się specjalnie nie wyróżnia. Jest 20 mln utworów w bazie – standard, baza mniej więcej odpowiada tej z Deezera oraz Spotify (oczywiście są różnice – przykładowo w Rdio jest cały Pink Floyd).  Czym będzie chciało nas Rdio przekonać do swojej oferty? Nie wiem, na razie premiera w żaden sposób nie została nagłośniona, co w sumie nie najlepiej wróży…

» Czytaj dalej

Mapy Google z nawigacją/informacjami dla rowerzystów. Jest Polska…

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
googlemapscyclinggermany

Dobra wiadomość dla wszystkich miłośników rowerów… Google właśnie udostępniło aktualizację swoich map z informacjami dla cyklistów. A konkretnie z trasami rowerowymi, danymi przydatnymi rowerzystom oraz nawigowaniem turn-by-turn. Ważnie – dane obejmują Polskę. Co ciekawe, tym razem „wsad” to nie tylko to, co udało się zgromadzić samemu Google odnośnie danych sprofilowanych pod poruszających się na dwóch kółkach… tym razem wykorzystuje się także wiedzę organizacji rowerowych funkcjonujących w danym kraju. Świetny pomysł! Dzięki Google Map Maker możliwe jest umieszczanie informacji i bieżące aktualizowanie rowerowych map. Duży plus dla Google za to. Mam nadzieję, że u nas rowerzyści będą aktywnie wspierać rozwój nawigacji.

Microsoft, Nokia do Polski?

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
nokia-lumia-620

To oczywiście tylko taka sugestia dziennikarzy. Serwis ZDnet opublikował artykuł dotyczący popularności mobilnych okienek w naszym kraju. Najmocniejszą pozycję Windows Phone ma, o czym już wcześniej informowaliśmy, między innymi w Polsce. Udziały wynoszące ponad 16%  (Windows Phone) to rzecz jasna zasługa głównie Nokii, która zdecydowała się postawić absolutnie wszystko na system mobilny Microsoftu. Polacy co prawda nie kupują tylko Lumii, ale jak widać sprzedaje się ich na naszym rynku stosunkowo dużo (udziały pozostałych producentów telefonów z WP są śladowe, może poza HTC). Podany powyżej wynik jest znacznie lepszy od tego, który osiąga u nas Apple. To nietypowe patrząc globalnie, ale z perspektywy naszego rynku trudno się dziwić. Co prawda także u nas dominuje Android oraz Samsung, ale na drugim miejscu jest właśnie Nokia oraz Microsoft. Podobnie wysokie udziały MS notuje jeszcze w Rosji oraz paru innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Warto podkreślić, że Polska stanowi prawdziwe zagłębie developerskie dla Windowsa Phone… jesteśmy tutaj na trzecim miejscu, po USA oraz Indiach. Stąd zapewne postawione przez ZDnet pytanie – a może by tak Nokia, albo Microsoft przeniosły się do Polski? Pytanie nie jest pozbawione sensu, choć nie chodzi tutaj o fakt względnie wysokiej popularności, co raczej wspomniane zaplecze programistyczne, dobrze rozwinięte szkolnictwo politechniczne, dużą liczbę utalentowanych informatyków no i – co nie jest bez znaczenia w dzisiejszych czasach – niższe koszty funkcjonowania.

e-Booki rosną w siłę. W Stanach rosną.

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
ebooki

W 2012 roku elektroniczne książki przyniosły amerykańskim wydawcom już prawie 23 proc. wszystkich przychodów. Jeszcze rok wcześniej było to niecałe 17 proc. To najnowsze, opublikowane dane na temat rynku elektronicznych wydawnictw, które potwierdzają zmiany dystrybucji książek… systematycznie zwiększa się udział e-Booków na rynku. U nas niestety głównym hamulcowym jest wysoki, 23% VAT, który trzeba płacić od e-wydań. Oznacza to między innymi wysoką, trudną do zaakceptowania cenę. Patrząc na to ile kosztuje e-książka, zazwyczaj zastanawiamy się „ale dlaczego to jest takie drogie?” Między innymi właśnie wysoki VAT ma wpływ na taką sytuację. Tłumaczenie fiskusa są pokrętne, a sprawa jest bardzo prosta – chodzi o ten sam towar, tyle że na innym „nośniku”. Wszelkie tłumaczenia Ministerstwa Finansów (że to usługa, że to niematerialna kopia – czyli coś podobnego do oprogramowania z wyższą stawką itd. itp.) tak naprawdę mają na celu zaspokojenie nienasyconych apetytów MF na nasze pieniądze – nie mają nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Oczywiście koronnym argumentem (błędnym, wystarczy popatrzeć na inne kraje w Europie) jest prawodawstwo unijne, które rzekomo nakłada taki obowiązek na każdy kraj członkowski (podstawowa stawka VAT). e-Booki mogłyby być u nas znacznie popularniejsze. Mogłyby…