LogowanieZarejestruj się
News

Matrix HPA-3B przetestowany… symetrycznie, niebanalnie, oryginalnie, tak

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
20181019_111707921_iOS

Tak, czyli jak? Ano z dwoma przetwornikami, które pod balans były projektowane (no jeden w 100% był), do tego wykorzystujących oryginalne patenty technologiczne. Pierwsze źródło to DSD player, konwerter sygnału PCM do DSD w locie, nasz ulubiony KORG DS-DAC-100. Będzie grane via AudioGate i pod Roonem będzie (end-point z nanoPC w strefie), oczywiście native, oczywiście wspomniany 1 bit. Drugie źródło – Zoom TAC-2 – czytaj pro źródło, pro interfejs (thunderbolt) i pro łączenie (tylko balans, tylko). Tu PCM do 192, jednobitowego nie umie (choć niby przyjmuje, ale gra cicho i oficjalnie jednak nie), ale to nieistotne. Szybkość, dynamika i fenomenalna rozdzielczość. Korg odmiennie – ciepło, analogowość, muzykalnie i bardzo przestrzennie (to ZOOM też robi fenomenalnie). Japończyki, dwa, pożenione z czymś, co już miałem okazje, ale stanowczo za krótko, stanowczo!

HPA-3B. M-Stage. Najlepszy z dostępnych (?), najbardziej zaawansowana konstrukcja tego typu (to na pewno), specjalnie przygotowana pod symetryczne tory. Bo z tyłu mamy XLRy (choć dzięki przejściówkom można SE i z przodu poza 4 pinowym XLR jest też duży jacek), gain regulowany szeroko (10-5-20db) i …ciężkie, z jednego kawałka metalu wykonane, chodzące z wyraźnym oporem pokrętło, potencjometr (mmm, pyszne). Wzmacniacz, któremu podobno niestraszne żadne słuchawki, żadne… zdolny do wysterowania każdych, dysponujący wyczynowymi parametrami.

Klamot waży swoje, obudowa bogato wentylowana i ożebrowana (radiator jeden wielki), bardzo grube ścianki – no wygląda to rasowo. Najistotniejsze jednak jest to, co słyszymy. Po pierwszym zaznajomieniu nie miałem cienia wątpliwości – to jeden z najmocniejszych, grających na bardzo wysokim, high-endowym poziomie, słuchawkowych ampów jakie w życiu słyszałem. Wiedziałem, że muszę rzecz dokładniej obadać i właśnie nadarzyła się okazja, trafił do nas na testy i zweryfikuję te moje pierwsze zachwyty, sprawdzę, czy faktycznie, czy się nie zagalopowałem.

Sprawdzę zarówno z planarnymi LCD-3, jak i dynamicznymi HD650 (symetrycznie podpięte). Poza tym trafią do mnie jeszcze jedne, możliwe do podpięcia w balansie, słuchawki. Takie z wysokiej, ale jeszcze nie najwyższej półki. I tak sobie tego klamota przetestujemy. Dopasowane źródła, materiał najlepszy możliwy, trzy różne konstrukcje nauszników i tytułowa, mała (fizycznie), wielka (potencjałem) skrzynka, minimalistyczny (żadne zintegrowane daki, strumienie, czy pre i out-y) projekt. Spróbujemy przy okazji odpowiedzieć na odwieczne pytanie co daje nam ten balans, czy jakieś wymierne korzyści wobec SE przynosi taki, symetryczny tor, czy nie przynosi. Tak przy okazji.

No to jestem po testach, czas uaktualnić wpis, opisując wrażenia. Zapraszam.

 

Spróbujcie takiego połączenia, jeszcze Was stare słuchawki zaskoczą. I to jak!

» Czytaj dalej

Zamiast soundbara, zamiast Sonosa, HomePoda… zamiast! KEF LSX

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-11-2 o 22.27.30

Nie były to najlepsze dwa tygodnie w życiorysie. Eufemizm. Czasami, cóż, czasami tak bywa, że prawie wszystko co może pójść źle… idzie źle. Świat staje na głowie, a bezsilność, poczucie beznadziei dopada, cedzimy przez zęby swojskie „ja pier….” i mamy ochotę wywiesić białe płótno. Z góry przepraszam za te osobiste reminiscencje, ale to tak słowem wyjaśnienia dlaczego zapadła u nas grobowa cisza oraz – niejako usprawiedliwiając się – wpis niniejszy ląduje dzisiaj trochę jakby w zawieszeniu. Tematów ciekawych trochę się uzbierało, bo pomijając to, na co wszyscy czekamy (AVS), pomijając „kilka” zaległości (NAD, Woo Audio, Matrix, FiiO i tak jeszcze ze dwa, trzy artykuły wcześniej zapowiadane), świat nie stoi w miejscu, nie stoi, oj nie, on za…iwania, aż trudno wybrać nawet z naszej niby wąskiej działki rzeczy, które w zalewie codziennych informacji warte byłyby wzmianki. No nic, stwierdziłem, że najlepiej będzie skupić się na czymś, co łączy dwa światy: hajfajowo-audiofilski z jednej strony z tym masowo-konsumenckim z drugiej.

Pojawiły się nowe, bezdrutowe KEFy. Także w nawiązaniu do naszej opinii o pierwszym, na serio, kompletnym systemie zamkniętym w głośnikach stereo (patrz artykuł o KEFach LS50Wireless), ale jednak trochę inaczej, bo tam słuchałem tego z dużymi oczekiwaniami, bez taryfy ulgowej – miało być ekhmm lepiej niż z klasycznymi LS-ami, miało być kompletnie, a jednocześnie z widokami na integrację wszystkiego, czego tam dusza zapragnie i oczywiście dźwiękowo na poziomie hajfajowo-hajendowym. Z takim nowatorskim systemem audio wiąże się nierozerwalnie kwestia naturalnego (w przypadku sieci, komputerów, software – a tu to wszystko jest „pod jednym dachem”) progresu, rosnących możliwości, lepszego efektu jaki wraz z rozwojem kodu udoskonala nam to, co może na wstępie było jeszcze nie do końca, jeszcze trochę kojarzyło się z beta wersją (piję do oprogramowania firmowego, późniejszej integracji z Roonem, braku zaawansowanej korekcji, która pojawiła się po pewnym czasie i jeszcze kilkudziesięciu innych rzeczy, jak choćby z zachowaniem modułu ADC na czele). Ten duży, zastępujący duży, system zaklęty w głośnikach, o ogromnym potencjale wywarł na mnie spore wrażenie i nie miałem wątpliwości, że to nowe otwarcie w domowym audio, że to jedna z dróg, którą będzie podążać branża, że to… produkt po prostu przełomowy. Fakt. Produkt przełomowy, ale produkt celujący może w nieortodoksyjnego, ale jednak audiofila, a przynajmniej kogoś, kto ma spore wymagania co do jakości dźwięku, miał doświadczenia z klasycznym sprzętem HiFi (czy nawet high-endowymi klamotami), kto postanowił zaryzykować, zmienić podejście, zdecydować się na rewolucję w salonie (miejscu odsłuchowym). Dla kogoś takiego był / jest LS50 Wireless.

Zupełnie inaczej sprawa się ma z najnowszymi KEF LSX. To małe monitorki bliskiego pola, dużo, znacznie mniejsze od wzmiankowanych 50-ek bezdrutowych, zupełnie inny produkt, produkt który ma łączyć właśnie. Ma być i jest pomostem między highfidelity a potrzebami masowego konsumenta, który – co tu ukrywać – ma w głębokim poważaniu wiele rzeczy, za które audiofil/meloman da się pokroić…. chce prosto, funkcjonalnie, kompaktowo i jednak z inną metką na opakowaniu. Chce czegoś innego, a jednocześnie „przy okazji” może z zaciekawieniem, a być może nawet z pewnym zdziwieniem i późniejszą ekscytacją (w wyniku zapoznania się) przyjąć do wiadomości, że można słuchać lepiej, że można czerpać więcej, że można cieszyć się ze słuchania czegokolwiek bardziej intensywnie, na dużo lepszym poziomie niż to, co do tej pory doświadczył. TO WŁAŚNIE OFERUJĄ MU TE NOWE KEF-Y LSX. Mniejsze, ale nadal z UniQ, konstrukcyjnie nawiązujące do tych dużych, z nieporównywalnie lepszą separacja kanałów, bazą stereo, efektami przestrzennymi, oderwaniem dźwięku od głośników, wypełnieniem dźwiękami pomieszczenia niż ma to miejsce z najlepszego nawet soundbara (no dobra, pomijam te magiczne sztuczki Sennheisera z ich konstrukcją vide pokazy na IFA 2018 ;-) ), z jakością miażdżącą każdy inteligentny głośnik, każde bezprzewodowe, pseudostereofoniczne źródło wieloprzetwornikowe zamknięte w jednej obudowie itd. itp.

To jest właśnie TO! Nie, że klamoty, które trzeba skompletować, dobrać, wiecie połączyć drucikami, nie że spec szafka czy stolik, żeby to wszystko pomieścić, nie że trzeba się trochę znać, a jak nie znać, to zdać się na fachowca itd. NIC Z TYCH RZECZY. Mamy powtórkę w sensie idei – system zaklęty w głośnikach, ale tutaj to wszystko jest mniejsze, bardziej „udomowione”, zamiast tych wszystkich „gotowców”, a jednocześnie implementujące w cenie akceptowalnej technologie rodem z hajfajowego światka i to w pełni. ANO! Wszystko gotowe do grania zaraz po wyjęciu z pudełka. Dwie kolumienki, opcjonalny kabel ethernetowy (do podłączenia „master-slave”, podobnie jak było w dużych bezprzewodowych zestawach) i dwa kable do podpięcia do gniazdka (obie kolumny aktywne, z wbudowanymi wzmacniaczami, znowu, dokładnie jak w większych). I już. Stawiamy (ale możemy też standy sobie sprawić, bo gniazda w podstawach są) gdzie-bądź (właśnie!) i gra muzyka. No jasne że gra, bo szybko apka, szybko parowanie (trzy maźnięcia paluchem) i wszystko. A jak jeszcze wejdziemy sobie w smartfonie w ustawienia związane z korektą pod kątem pomieszczenia, ustawienia, parametrów (pełnymi garściami czerpiemy z tego, co doprowadzono do niemalże perfekcji w LS50W… zaawansowane DSP w służbie ludzkości ;-) ), wszystko w kilku prostych krokach to już odczujemy, a jak jeszcze w zaawansowane wdepniemy to parę minut i mamy dźwięk, którego nie będziemy się wstydzić, zapraszając audiofreaków, którzy pewnie z lekkim niedowierzaniem będą słuchać „lifestyleowego” zestawu stereo KEF-a. Takiego dla każdego, myślę że spokojnie oferowanego nie tylko w specjalistycznym sklepie, ale jakimś elektromarkecie, czy u resellera wiadomo kogo. Spokojnie i swobodnie, właśnie tak.

KEF upichcił coś zrozumiałego dla zwykłego konsumenta. Zrozumiałego, bo konfigurowalnego jak AirPodsy, czy bezprzewodowy zestaw Bose czy kina domowego, nie wymagającego żadnego przygotowania, no gotowca, kompletnego gotowca, który – a niech mnie – zabrzmi pewnie lepiej niż niejeden tradycyjny w formie system HiFi. Lepiej. Oczywiście od razy wszystkie streamy co popadnie, oczywiście udogodnienia takie jak (na szybko) BT z aptX, jakieś integracje z TV/projektorem (SPDIF), sub (jak ktoś chce te 2.1, bo czemu by nie i zamyka temat kina), analog (bo taki trend, moda, że jak się ta czarna płyta kręci to jakoś tak nadążamy ;-) ). Łączność pomiędzy (kolumnami), jak i Internetem bez druta i za pośrednictwem druta. Jak komu wygodnie i zgodnie z oczekiwaniami. Jak drut to lepiej (bo hires 24/96), a jak nie to jakość i tak > RedBooka (24/48… bo MQA?). I już. DLNA, NASy, komputery… (śpieszę donieść, że nawet z Roonem nie będzie problemu, wystarczy Chromecast Audio via optyk i już :) ) proszę bardzo, a jak tylko zdalnie to tylko te dwie paczki z dwoma kablami do ściany i sobie, wcześniej konfigurując pod pomieszczenie, słuchamy, zawiadując wszystkim z telefonu. Dzięki obsłudze odpowiednich protokołów z każdej dostępnej apki. To zrozumie, to chce i to akceptuje każdy konsument i to tutaj po prostu ma.

Także – mówiąc wprost – po pojawieniu się KEFów LS50W pomyślałem sobie… świetnie, a teraz coś przeskalowanego do potrzeb zwykłego Kowalskiego. Coś przystępniejszego cenowo, zawierającego tożsame technologie, równie prostego, kompaktowego i wprowadzającego jakościowo poziom HiFi pod strzechy w ramach sensownej alternatywy dla soundbarów, Sonosów, HomePodów, miniwież i tym podobnych. Wyciągam, podpinam i uśmiecham się, mając coś, co gra na poziomie nieosiągalnym dla wszystkiego co elektromarket oferował do tej pory. Coś lepszego od nawet drogiego, ekskluzywnego, markowego pseudoprzestrzennego samograjka. Cena? Jakieś 5000 złotych u nas (1100 USD). Czytaj tyle, co za budżetowe, kompletne, klasyczne HiFi. Mhm, ale to tutaj, moi drodzy, to jest coś co zrozumie masowy konsument, bo to coś, co mu w prosty sposób dostarczy wrażeń na poziomie do tej pory w takiej formie (samograja, a nawet – śmiem twierdzić – niemal każda „gotowa” mini/mikro wieży z kolumienkami) nieosiągalnej. Wyjmie telefon i się uśmiechnie i będzie się uśmiechał za każdym razem jak sobie coś puści. Bardzo szeroko uśmiechał.

KEF to właśnie zrobił! 

PS. Gabinet. Widzę te dwie paczki jako najlepsze, co może stanąć obok desktopa. Z możliwym (choć nieobowiązkowym) subem. Muzyka, kino, elektroniczna rozrywka, a jeszcze (na poziomie max SQ) z takim mDSD w roli konwertera USB-SPDIF…. Roon / Vox, Blu… wszystko, wszystko w kompaktowej, osobistej, przystępnej (cenowo) formie. Bezapelacyjnie jestem na TAK. I jeszcze drugie takie do salonu, zintegrowane z dużym ekranem & projektorem. AirPlay 2 / Chromecast i gotowe! A jak będzie się chciało więcej to konwerter/DAC cyfra-cyfra i czy taki Squeezebox Touch, czy inny streamer… ale to już dla audiofreaków opcja. Też można i z tymi paczkami, czuję, będzie bosko.

Główne cechy (w języku Szekspira):

• Acoustic design with 4″ Uni-Q driver; FEA designed cabinet with hidden heatsink
• KEF’s dedicated time correcting Music Integrity Engine
• 2 x 30W + 2 x 70W Class D amplifiers
• Adjustable EQ settings via KEF Control app
• Dedicated apps for iOS and Android
• Proprietary wireless connections supports 48kHz/24bit; optional wired connection supports 96kHz/24bit transmission
• Supports source file up to 192kHz/24bit
• 2.4GHz/5GHz Dual-band Wi-Fi connectivity (DLNA/uPNP compliant)
• Apple Airplay 2 (available in early 2019 via firmware update)
• Tidal Music (via KEF Stream app)
• Bluetooth 4.2 with Qualcomm aptX codec
• Optical input (TOSLINK)
• AUX input
• Subwoofer output
• Mounting inserts for supporting wall mount
• Supports 3rd party remote programme
• Supports IP Control

Pełna specyfikacja (w języku Szekspira):

 

Kompletny preamp cyfrowy? NAD C658 …ze wszystkim, serio!

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-10-21 o 14.07.17

Ostatnio informowałem Was* o nowej integrze w kompaktowym opakowaniu (D3045), która jest niemalże kompletnym rozwiązaniem (nawet HDMI dali).. nie ma co prawda interfejsu sieciowego, ale jest USB (PC) i to jeszcze takie z obsługą DSD. NAD przygotował coś jeszcze. Na stronie firmowej jeszcze nic nie ma, ale sporo rzeczy na temat nowego przedwzmacniacza cyfrowego (wg. mnie to adekwatna nazwa dla tego klamota, dużo trafniejsza od „sieciowego DACa” a dokładnie BluOS DACa – w ten sposób nowa skrzynka jest identyfikowana przez producenta). To w 100% kompletne rozwiązanie, w spodziewanym budżecie, zdaje się że najlepiej wyposażony komponent HiFi jaki znajdziecie na sklepowych półkach.

Co my tu mamy? Ano mamy: wyjścia zbalansowane, mamy LAN z BluOS oraz opcją na inne rozwiązania softwareowe (Roon etc.), mamy WiFi (AirPlay w oraz Chromecast) & Bluetooh z aptX HD (nadajnik / odbiornik), pre gramofonowy (MM), pełne dekodowanie MQA oraz obsługa DSD. Sprzęt wyposażono w nową kość ESS, która nam zdekoduje 1 bitowy sygnał podawany z komputera bez najmniejszego problemu, z przodu znajdziemy 6.3mm jacka dla słuchawek przewodowych z dedykowanym, osobnym wzmacniaczem. Z przodu zamontowano także duży, kolorowy, alfanumeryczny display (taki, jak w serii Classic), prezentujący wszystkie informacje o pracy pre oraz wielką gałkę potencjometru.

Mało?

To co powiecie na dwie rzeczy, których nie znajdziemy u konkurencji, na pewno nie w tym budżecie (1500 USD): wbudowany, zaawansowany system korekcji pomieszczenia Dirac (wersja Lite, po 99$ upgrade pełna) oraz dwa sloty MDC dla wymiennych kart rozszerzeń (patrz rozbudowana zapowiedź systemowego rozwiązania C368 z modułami HDMI & BluOS). Co to oznacza, nie trzeba tłumaczyć. Powiem tylko tyle, że na dzień dobry możemy sobie integrować z tym przedwzmacniaczem kino domowe (fronty, względnie może być sub, bo wyjście z możliwością ustawienia pracy niskotonowca też tu znajdziemy), stosując moduł HDM-2 (HDMI 2.0, 4k, ARC), dodatkowo mamy otwartą opcję na udoskonalenia na przyszłość. Nawet tą, bardzo jeszcze odległą, przyszłość… rewelacyjny miks, przyznacie?

Wspomniałem o zbalansowanym wyjściu? Wspomniałem… możemy zatem integrować sobie tego pre z dwoma osobnymi torami, nic nie stoi na przeszkodzie, by tak właśnie uczynić, przy czym można końcówki także symetrycznie podpiąć, także dual mono, nic nas tutaj nie ogranicza. Ba, NAD parę miesięcy temu wprowadził do oferty idealnego partnera (-ów) dla tego ampa …końcówkę C268, pracującą samodzielnie, albo w parze, wyposażoną w wejścia zbalansowane. Podsumowując, decydując się na omawianego klamota dostajemy coś, co pozwala zbudować dzielony system z obsługą 20+ usług streamingowych (BluOS dysponuje obecnie najlepszym wsparciem w zakresie aktualizacji streamu, widać, że ktoś tu całą sprawę gruntowanie przemyślał – bez częstych upgrade’ów ten element bardzo traci), z integracją kina, wszystkimi liczącymi się protokołami (Apple, Google), z możliwą integracją AI (Alexa, niewykluczone także zintegrowanie asystenta Googla), z kompletem wejść cyfrowych (USB, LAN, SPDIF) oraz możliwością podpięcia źródła analogowego (gramofon), z najlepszym modułem BT dostępnym na rynku pozwalającym na uzyskanie najlepszego SQ ze źródła oraz na słuchawkach (względnie jakimś głośniku BT w strefie) oraz – i to jest wg. mnie prawdziwy game changer – kompletnym (po upgrade) rozwiązaniem pozwalającym na kalibrację systemu w lokalizacji, na zaawansowaną korekcję akustyczną. Do tego obsługa wszystkich formatów hires (DXD/DSD/MQA). Wreszcie wszystko to, co powyżej, dostępne w JEDNEJ skrzynce i to nie takiej z high-endowej półki za kilkanaście, kilkadziesiąt tyś (tam zresztą często, gęsto sporo rzeczy nie jest dostępnych, albo owszem są, ale kosztuje to krocie).

Ostatnio pokazane, zapowiedziane przez NADa (na imprezach) nowości:
D3040, gramofon C588 oraz omówiona w niniejszym wpisie cyfrowa centralka C658

Kiedy się pojawi? C658 powinien trafić do sklepów na początku grudnia 2018 roku. Wcześniej NAD oferował takie pre (także w erze cyfrowej), ale zawsze tam czegoś brakowało. Tutaj niczego nie brakuje. Jak jeszcze skojarzymy tę cyfrową centralkę z Roonem (pełne wsparcie, RoonReady, obsługa protokołu RAAT) to… klękajcie narody. Super!

PS. Ciekawą, niespotykaną nigdzie indziej opcją, jest możliwość podpięcia przetestowanej u nas integry C368 w trybie końcówki mocy z C658, także w scenariuszu dual mono z wymienionym powyżej wzmacniaczem C268. Wskazuje to jednoznacznie na identyczne moduły (Hypex) zastosowane w obu ampach – integrze oraz końcówce. Podsumowując, możliwości komponowania różnych systemów w oparciu o najnowsze NADy prezentuje się imponująco.

* …o D3040:

» Czytaj dalej

Zapowiadane RHA MA390 Wireless w redakcji – mała sensacja?

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
20181019_102926551_iOS

Pierwsze bezprzewodowe IEMy już się testują. Produkt RHA to kolejna, testowana u nas konstrukcja szkockiego producenta, konstrukcja dokanałówek z modułem bezprzewodowym zamontowanym na przewodzie spoczywającym na karku. Tym razem mamy do czynienia z produktem budżetowym, kosztującym ok. 400 złotych. W tym budżecie, dostajecie świetnie wykonane IEMy, małe, metalowe obudowy z magnesem, mały metalowy pilot, wszystko ergonomicznie dopasowane, bardzo wygodne w użytkowaniu. Pełne wyposażenie (jest nosidełko, 6 kompletów tipsów oraz kabel USB-C @ USB-A) z nienaganną jakością (materiały, spasowanie) w takiej cenie? Nieźle! RHA zastosowało swoje przetworniki 130.8, które w tej aplikacji są bardzo ciekawie strojone – mamy bardzo obfity bas, bardzo dużo się na dole dzieje, dźwięk jest dociążony, wymiarowy, całkiem przestrzenny. Bardzo ładnie wypadają wokale, także średnica brzmi tu naprawdę przyjemnie i całość oceniłbym jako atrakcyjną dla ucha, muzykalną, satysfakcjonującą w odbiorze, szczególnie w kontekście bardzo uczciwej ceny. Szczerze? Serio, nie znajdziemy w takich pieniądzach porównywalnych jakościowo (całość) bezdrutowych IEMów.

Obrazu całości dopełnia obsługa zarówno aptX, jak i AAC. To robi zasadniczą różnicę w przypadku iPhone / iPada. Dzięki obsłudze kodeka Apple, możemy korzystać z porównywalnego jakościowo strumienia do aptX (nie jest to niestety wersja Low Latency czy HD, ale dobrze, że coś gwarantującego lepsze parametry od podstawowego SBC jest i to jeszcze w takim budżecie jest). Sprawdziłem na szybko na makówie, łączy się bezproblemowo i gra via aptX… przy czym muszę nadmienić, że bardziej podoba mi się stream AAC (zarówno komputer, a nawet jeszcze bardziej to co słyszę przez telefon / tablet). Postaram się wyjaśnić w tekście właściwej recenzji te zagadkę: dlaczego tak? W poprzednim wpisie była mowa o niewielkich, wręcz niezauważalnych  różnicach w porównaniu różnych protokołów transmisji, kodeków w ramach sinozębnego interfejsu. W pomiarach różnice były niewielkie, poza opóźnieniami – tutaj zasadnicze – tak czy siak, autorzy stwierdzili, że SQ jest porównywalne. Mam nieco inne doświadczenia, choć nie są one jednoznaczne. Generalnie transmisja (typ), transmisją, a i tak o jakości decyduje pierwszoplanowo przetwornik i cała konstrukcja odpowiedzialna za przetwarzanie (analogowe), mieszcząca się w obudowie dokanałowego monitor. Duże różnice wychodzą dopiero z najnowszymi rozwiązaniami …bardzo niskie opóźnienia oraz dużo większy bitrate transmisji (nawet blisko 1440kbps tj. transmisji z krążka CDA) od tego, co oferowało BT (do 320kbps) mogą pomóc w uzyskaniu lepszych rezultatów w zakresie SQ.

 

Powracając do RHA, mamy damski głos informujący nas o stopniu naładowania baterii, podobno działają 8h na naładowaniu. Czas działania obadam dokładnie, w przeprowadzonych tu i ówdzie testach ten model akurat nie wypadał w tym aspekcie rewelacyjnie. Zobaczymy. Słuchawki są zabezpieczone przed zachlapaniem, potem, ale raczej nie bardzo nadają się na salę gimnastyczną. Natomiast bardzo dobrze sprawdzają się w typowym użytkowaniu. Jak wspominałem, ergonomicznie bez zarzutu, a super lekkie, bardzo małe, bardzo dobrze trzymające się uszu, metalowe obudowy to rzecz w segmencie najtańszych bezprzewodówek praktycznie niespotykana. Brawa za to. Słuchawki czekają na przyszłotygodniowego rywala, opisane wczoraj Acoustic Research AR-100E. Będzie pojedynek i już wstępnie mogę napisać, że RHA na pewno nie będą bez szans w tym starciu. Szkoci oferują dużo więcej niż standard na tym pułapie i myślę, że 390-ki będą mogły walczyć jak równy, z równym. Mimo dysproporcji cenowej, mimo że AeRy mają w zanadrzu tajną broń pod postacią berylowych przetworników. Ciekawe co z tego porównania wyniknie?

W tej chwili słucham na tytułowych elektroniki (Asura) i powiem krótko: te brzmienie na pewno się spodoba, jest bardzo atrakcyjne w odbiorze. Proszę, proszę, a to przecież wstęp do ich oferty.

 

FOTOGALERIA (poniżej)

» Czytaj dalej

Acoustic Research AR-E100? Nowe IEMy z berylowym przetwornikiem

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
galeria.php-2

Poza wzmiankowanymi AR-E100, które niebawem będziemy testować w redakcji, na rynek trafi także bardziej zaawansowany model AR-E10. Co ma przyciągnąć naszą uwagę? Ano przede wszystkim naszą uwagę ma przyciągnąć berylowy przetwornik dynamiczny. W modelu E10 mamy go pożenionego dodatkowo z armaturowym, co tworzy dwudrożną kombinację. Model E100 to jednodrożna konstrukcja, z „berylem”, pozwalającym cyt.: „ podnieść granicę częstotliwości, przy której membrana wpada w niepożądany rezonans, który przekłada się na zniekształcenia przenoszonego dźwięku w słyszalnej dla ludzkiego ucha części pasma”. Dziesięciomilimetrowy przetwornik jest tutaj daniem głównym, ale nie jedynym. Słuchawki mogą być opcjonalnie (moduł w komplecie) wyposażone w moduł transmisji bezprzewodowej z kodekiem aptX. Nie ma informacji o obsłudze AAC, co może oznaczać, że jabłkoluby będą musiały zadowolić się strumieniem SBC. Co to oznacza, można sprawdzić na bardzo fajnie przygotowanym (łącznie dźwiękowymi z symulacją użycia różnych protokołów na bezprzewodówkach Sony) porównaniem kodeków o tutaj. Ciekawe spostrzeżenia, prawda? Jak nasz telefon jest zdolny obsłużyć aptX to pewnie i tak skorzystamy z takiej opcji. Podczas stacjonarnego odsłuchu podłączymy je za pomocą dołączonego przewodu ze wzmacniaczem/ przetwornikiem DAC z wyjściem słuchawkowym z 2-pinowym wtykiem 3,5mm. Długość kabelka to 1.2 metra, także raczej opcja biurkowa wchodzi tutaj w grę, zważywszy na krótki przewód dołączony do zestawu, jaki otrzymuje nabywca. Właśnie, w pudełku na bogato: adapter BT z pilotem i mikrofonem, bumki oraz pianki dokanałowe w różnych rozmiarach, wspomniany przed chwilą kabelek ze złączem 3.5mm oraz sztywne etui zamykane na zamek, sporo rzeczy tak znajdziemy jak widać. Kable są wzmocnione włóknami aramidowymi, co pozwala znacznie zwiększyć wytrzymałość przewodów, pozwalając na dłuższe ich użytkowanie. Producent zastosował ponadto wygodne pałąki, które mają umożliwić wygodną, pewną aplikację IEMów w małżowinie.

Podsumowując, nowe AR-E100 to:

  • 10mm przetwornik dynamiczny z membraną berylową (jednodrożna konstrukcja)
  • wymienne kable (manewr z innymi modułem, innym, dłuższym przewodem jak najbardziej możliwy zatem)
  • dołączony 1,2m kabel z trójpolowym wtykiem jack 3,5mm
  • dołączony moduł Bluetooth z obsługą kodeka aptX
  • kable wzmocnione włóknami para-aramidowymi wzmacniającymi wytrzymałość przewodu
  • silikonowe gumki oraz pianki dokanałowe w zestawie pozwalają dopasować słuchawki do anatomii ucha i preferencji brzmieniowych
  • pasmo przenoszenia od 20Hz do 40.000Hz
Uwagę przykuwa jw szerokie pasmo, jakie obsługuje wzmiankowany przetwornik berylowy. Jestem ciekaw, czy zastosowanie takiego elementu wpłynie znacząco na to, co usłyszymy? A będzie można to skonfrontować z tradycyjnym przetwornikiem zamontowanym w testowanych u nas za moment RHA MA390. Oczywiście wezmę poprawkę na różnicę cenową jaka dzieli te bezprzewodowe IEMy, tak czy inaczej będzie można sprawdzić ile wnosi to rozwiązanie, zachwalane przez Acoustic Research (…mówiłem, że wszyscy będą niebawem produkować słuchawki? Mówiłem…). W obu produktach mamy możliwość transmitowania dźwięku via aptX i tak też będziemy te monitory testować. Z komputerem (makówą) z wymuszoną transmisją za pośrednictwem protokołu aptX (patrz wpis o Bluetooth Explorer na łamach), natomiast mobilnie trzeba będzie posiłkować się pożyczonym, androidowym fonem, który pozwala na sprawdzenie wszystkich nowych, najnowszych sposobów transmitowania dźwięku via BT. Na marginesie, straszny chaos panuje w przypadku sinozębnego i audio. Mamy kilka różnych wariantów aptX, zasadniczo różniących się od siebie. Jest podstawowy, jest tzw. aptX HD (24 bity), jest LL (Low Latency). To właśnie wysokie opóźnienia transmisji są największym problemem w przypadku transmisji via BT. Tu różnice są zasadnicze, wręcz kolosalne, w porównaniu podstawowego SBC z aptX LL. To robi różnicę! Tyle, że musimy mieć źródło, które nam te nowe możliwości pozwoli wykorzystać, no i rzecz jasna słuchawki z odpowiednim modułem. Z tym zaś jest dzisiaj bardzo kiepsko, szczególnie w przypadku źródła… bardzo rzadko można trafić na urządzenie zdolne do wysyłania strumieni we wszystkich najnowszych, najlepszych odsłonach protokołów zapewniających progres jakościowy. Nie zapominajmy, że swoje rozwiązanie promuje także Sony (LDAC). Prawdziwy galimatias!
Opisane powyżej słuchawki są już dostępne w Polsce. W przypadku modelu E10 płacimy 1099 złotych (w komplecie dostaniecie, poza tym co wymieniono przy okazji E100, także kabel zbalansowany z wtykiem 4,4mm), zaś E100 wyceniono na 799 złotych.

HiFiMAN Ananda z Sundara w tle… lepiej niż bardzo dobrze?

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
20180726_073044064_iOS

Głośno zastanawiałem się, czy te tytułowe słuchawki warte są wydania dwukrotności ceny znakomitych nauszników Sundara, wg. mnie najlepszej w relacji koszt-efekt konstrukcji jaką zaprojektowała do tej pory firma HiFiMAN. To, co było na poziomie dwóch tysięcy złotych objawieniem, czymś czego w tym budżecie do tej pory trudno było szukać, tutaj już niekoniecznie byłoby taką sensacją. W końcu płacimy znacznie więcej, oczekując… no właśnie, patrząc przez pryzmat słuchawek na S, oczekując czegoś wyraźnie, dużo i znacznie lepszego. Wysoko postawiona poprzeczka i trudna dla Ananda sytuacja, gdy musi rywalizować ze świetnie odebranym modelem „entry” w ofercie. Jako, że można było bez ograniczeń porównywać Sundara z Ananda, do tego skonfrontować nowość ze starymi HE-400 oraz dużo droższymi LCD-3 (włączając do porównania klasykę dynamiczną tj. HD-650 oraz K701) mogłem zdobyć się na dość precyzyjną odpowiedź: czy warto, czy te droższe są warte wydatkowania większych pieniędzy i właściwie w jakim miejscu umiejscowić je, patrząc także przez pryzmat słuchawek niedawno flagowych kosztujących bliżej 10 tysięcy złotych. Ciągle tylko o tych pieniądzach we wstępniaku piszę, fakt, ale też o pieniądze się tu rozchodzi. Dzisiaj modeli drogich, czy bardzo drogich jest x razy więcej niż parę lat temu, właściwie można powiedzieć, że mamy ciągły rozrost oferty na poziomie 1000 i więcej dolarów. A przecież poniżej jest jeszcze większy tłok (myślę o słuchawkach za ponad 500$). I jak tu się w tym wszystkim połapać, rozeznać, jak właściwie ocenić, czy płacimy za realny progres, czy może tylko ceny nam puchną, a może właśnie teraz, nawet za 1000 dolarów można kupić coś, co wcześniej wymagało wysupłania dużo wyższej kwoty? Trudna sprawa, przyznacie, nie łatwo się w tym wszystkim pogubić.

Warto przeczytać przed lekturą testu nasze pierwsze wrażenia. Słuchawki wyraźnie nawiązują konstrukcyjnie do niedawnych flagowców (HE-1k) oraz modeli z wyższej półki cenowej (HE-5xx oraz Edycji X). To w zamierzeniach nie miała być, nie jest budżetówka, to wysokiej klasy ortodynamiki, z lepszym wyposażeniem, z lepszymi materiałami, z bardziej zaawansowanymi przetwornikami niż wspomniane Sundary. Właściwie tylko pałąk (konstrukcyjnie) jest tutaj zbliżony, cała reszta jest zasadniczo inna. Tu możemy wymagać połączenia symetrycznego w standardzie (nie ma, choć – o czym wypada wspomnieć – dwa kable w komplecie dostaniemy tj. z 3.5 i 6.3mm wtykami), tutaj chcemy słuchawek z ambicjami powalczenia z niedawnymi – właśnie – flagowcami. Wszystko to w budżecie …niższym, od tego, co wołano za słuchawki będące jeszcze niedawno na szczycie oferty. HiFiMAN zresztą wyraźnie pozycjonuje Ananda jako następcę HE-5xx. Przy czym zaraz po tym ulokowaniu nowości dodaje, że możliwości nowych słuchawek są dużo większe, że to ambitne podejście do tematu: ma być proges nie tylko w stosunku do poprzedników, ale – właśnie – ma być to poziom wcześniej rezerwowany dla słuchawkowej arystokracji.

Rzecz jasna nic tutaj nie stoi w miejscu, nowe modele ze szczytu też przechodzą ewolucję, stając się (nie jest to reguła, pamiętajmy) wyznacznikiem nowego poziomu SQ, wcześniej z trudem, albo w ogóle nie osiągalnego. I można by tak pewnie bezpieczenie pisać o każdej nowości, ale jako że wrodzony sceptycyzm i chęć zweryfikowania każe poddać w wątpliwość te proste oceny, łatwe wnioski (w końcu nowość musi być w czymś lepsza, musi wprowadzać jakiś progres w stosunku do tego, co schodzi z oferty) to przemaglowałem te tytułowe słuchawki, bardzo wiele czasu poświęcając na porównania z tym, co powyżej. Zazwyczaj porównanie różnych produktów jest tylko dodatkiem, tutaj jednak było daniem głównym, próbą odpowiedzi na w sumie proste pytanie: czy warto tyle zapłacić za takie słuchawki, także w kontekście tego, co oferuje obecnie HiFiMAN, co oferują inni. Zastanawiałem się, jaką skalę odniesienia tu przyjąć, jaki punkt miał wyznaczać osiągnięcie satysfakcjonującego progresu w stosunku do tańszych modeli oraz tych do niedawna ze szczytów oferty danego producenta? Uznałem, że słuchawki muszą udowodnić swoją wartość, będąc wyraźnie lepsze od dużo tańszych dynamików oraz budżetowych planarów, jednocześnie nawiązać jak równy, z równym rywalizację z dużo droższymi „starymi” flagowcami.

Czy Ananda udowodniły swoją wartość, czy to słuchawki, które warto rozważać jako coś dużo, no coś konkretnie lepszego od będących niemałą sensacją Sundara? Czy faktycznie lepszych? Ano popatrzmy…
» Czytaj dalej

Dalej nie szukam? Wyczynowy zestaw X-SPDIF 2 & X-Sabre PRO. Wow!

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
20180824_095837063_iOS

Do redakcji trafił topowy zestaw Matriksa, składający się z konwertera cyfrowego X-SPDIF 2 (patrz test poprzednika) oraz przetestowanego u nas wcześniej, znakomitego, X-Sabre Pro. Oba urządzenia doskonale się uzupełniają, tworząc coś, co po kilkudziesięciu godzinach maglowania, mogę określić jako najlepszy system PC Audio wyciągający dźwięk z komputerowej magistrali USB. Najlepszy jaki dane mi było podpinać do redakcyjnego sprzętu. Słowo klucz: IIS. HDMI. Native pod macOSem (tego nie oferuje Wam Jabłko, tutaj jest to możliwe!). Konwersja w locie PCM do DSD256/512. Możliwość konfiguracji IIS w konwerterze, konfiguracji pozwalającej na zoptymalizowanie pracy tego mocno egzotycznego (i nie standaryzowanego!) sposobu transmisji sygnału. Tak. Konwerter X-SPDIF 2 jest (obok opisanej karty X-Hi) kolejnym, niezwykle wartościowym elementem toru, wyczynowego toru opartego na komputerze/streamerze. Te „akcesoria” świetnie ze sobą współgrają, oferując jakość jakiej nie doświadczyłem, grając via USB z komputera. Głównie słuchałem na makówce, zachwycając się dźwiękiem odtwarzanym via ROON na takim secie:

  • konwerter cyfra-cyfra Matrix X-SPDIF 2 (tryb: native, tryb niskie opóźnienia… opis poniżej) konwertujący sygnał USB na IIS
  • przetwornik C/A X-Sabre Pro @ IIS, natywnie konwersja PCM do 11.2MHz (DSD256), w przypadku alt. zestawu z PC i X-Hi nawet DSD512 (natywnie, bez omijania ograniczeń OS, jak w przypadku macOSa, na co pozwala konwerter)
  • wzmacniacz dzielony, słuchawkowy na bańkach Woo Audio WA7 fireflies (w roli wzmacniacza, analogowo spięty z X-Sabre)
  • słuchawy HiFiMAN Ananda & Audeze LCD-3
Taki obrazek pod macOSem.
Da się takie coś uzyskać, ale tylko ze specjalnym sterownikiem (Korg* takie coś oferuje i chyba tylko on), jabłkowy system umożliwia tylko i wyłącznie tryb DoP (konwersja z PCM i maks. DSD256, zazwyczaj tylko DSD128)
 

* nasz redakcyjny, opisany na łamach, end-point pecetowy Fooko PC (MINIX Z64) gra sobie na co dzień via KORG (Roon/Bridge), konwertując w locie @ DSD128 (więcej DS-DAC-100 nie oferuje). Znakomicie się to sprawdza, ale jw. to wstęp do tego, co można uzyskać „grając po bicie”, przy czym nie zapominajmy, że podstawą takiego systemu MUSI być bardzo wydajny rdzeń tj. szybki komputer, oparty na wielordzeniowych, układach Core lub np. Ryzen, z dużą ilością pamięci operacyjnej.

Całość podpięta pod tomankową listwę z blokerem (TAP-8), spięta okablowaniem Supry, ponadto wykorzystałem najkrótszy przewód HDMI jaki udało mi zdobyć. I co? I nie mogę ruszyć się z fotela. A to jeszcze nie wszystko, bo jw. czeka mnie dłuższy odsłuch na PC z zamontowaną kartą X-Hi. Czytaj kompletne rozwiązanie, złożone z uzupełniających się, jak wspomniałem, elementów, tworzących wyczynowy tor z PC …poniżej 10 tysięcy złotych (oczywiście mam tu na myśli wyłącznie to, co nam te zera i jedynki przekształca na postać analogową z komputera). To – biorąc pod uwagę pierwsze odsłuchy – bardzo niewiele, w kontekście dużo droższych streamerów, DACów, wręcz okazyjnie mało. Mówimy tu, raz jeszcze podkreślam, o unikalnym, nie mającym specjalnie odpowiednika (na rynku trudno znaleźć takie urządzenia, jest ich mało i są dużo, znacznie droższe) systemie, który w zakresie SQ przewyższa wszystko, co do tej pory stało w redakcji. Więcej, nie przypominam sobie, by cokolwiek grającego via USB, kiedykolwiek, zrobiło na mnie TAKIE wrażenie. Rzecz jasna można zamiast wspomnianego WA7 podpiąć coś umownie lepszego, dokonać jakiś zmian w okablowaniu, ale to co usłyszycie za pośrednictwem tych dwóch skrzynek (plus, opcjonalnie, karty) będzie niebywale mocnym przeżyciem, czymś co wzruszy dotychczasową wiedzę na temat tego, co można z komputera, z pliku, a czego (zdawało się) nie można. Może dlatego tak, najlepiej, najdoskonalej, bo właśnie te nasze granie z magistrali komputerowej w takim setupie, w praktyce omija najpoważniejsze wady takiego rozwiązania (powszechnie znane niedoskonałości interfejsu USB w aplikacji audio) i w praktyce korzystamy z wielopasmowej autostrady (IIS), nasz DAC działa w innej domenie, konwersja sygnału wprowadza zatem nowe okoliczności. Zupełnie inne. Pokrywa się to z wcześniejszymi doświadczeniami (USB @ …, albo alternatywa tj. piorun).

No dobrze, to popatrzmy co tu się zadziało:

» Czytaj dalej

Surface Headphones. Słuchawki jako nowy interfejs, interfejs jutra

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Screenshot-2018-10-02-at-23.23.32

Zaczęło się. Już jakiś czas temu się zaczęło, ale to co w tytule jest tego najdobitniejszym potwierdzeniem. Spoiwem łączącym najnowszą elektronikę użytkową, sprzęt informatyczny wykorzystywany przez konsumentów z CAŁYM otoczeniem stają się słuchawki. Bezprzewodowe słuchawki, pozwalające na uruchamianie głosowe w ramach AI tego, co wcześniej było dostępne (od dawna) za pośrednictwem myszki, klawiatury lub (od dekady) dotykowego ekranu. To – wg. mnie – sedno, coś co buduje nam kompletne rozwiązanie i dlatego nie dziwi fakt, że gigant MS uzupełnił swoje najnowsze portfolio o własne, bezdrutowe nauszniki. Oczywista sprawa, konieczność, powiedziałbym że niezbędna sprawa dla kogoś, kto buduje własny ekosystem (tu Microsoftowi może być trudno przebić się ze swoją Cortaną… wyprzedza go wyraźnie Google oraz (w mniejszym stopniu) Apple), chce mieć kompletne rozwiązanie „jutra”, a właściwie dzisiaj w swoim portfolio. To tak samo istotny element nowego, jak kolejny handheld (gdzie coraz trudniej o innowacje btw), komputer, czy rozwiązanie pośrednie, hybrydowe (w to celuje konsekwentnie firma z Redmond i muszę przyznać, że z coraz lepszym skutkiem) lądujące obecnie na sklepowych półkach. Cóż, słuchawki będą teraz tym bardziej w centrum uwagi.

Nafaszerował MS tytułowe Surface Headphones technologią, oj nafaszerował. To zaawansowana technologia, można powiedzieć, że dojrzała, dojrzała na tyle, by realizować bardzo ważną, można powiedzieć fundamentalną funkcję. O co chodzi? Ano, o komunikację chodzi, o nowy sposób interakcji z technologią, najbardziej naturalny i szybki (choć nadal niedoskonały od strony dzisiejszych możliwości technologicznych) …o mowę, zastępującą wcześniejsze interfejsy człowiek-maszyna. Zastępującą póki co nie w pełni, ale coraz częściej i bardziej zastępującą stare metody porozumiewania się ze elektroniką użytkową. Słuchawki zintegrowane z AI, działające samodzielnie (trwają prace nad takimi produktami), pozwalające na wykonywanie całego multum zadań, które były zarezerowane dla klasycznych sposobów komunikacji ze sprzętem, albo w ogóle nie występowały (bo nie było takich możliwości technicznych) w przyrodzie. Widzimy podobne manewry w stacjonarnym audio (o mobilnym nie ma co mówić, bo to właśnie tam bezprzewodowość zawitała na wstępie, tam korzystało się z zawsze w sieci, tam też AI pojawiła się w pierwszej kolejności), gdzie nowe generacje wielofunkcyjnych urządzeń wyposażane są w możliwość integracji cyfrowych asystentów (czy to pośrednio przez sieć/interfejs handheldowy, czy bez pośredników, za pośrednictwem własnych, wbudowanych mikrofonów). Chodzi o to, by finalnie móc wykonać dowolne polecenie, uruchomić dowolną aktywność, zgłosić dowolne żądanie / pytanie za pośrednictwem naszego głosu.

Od strony technicznej nauszniki Surface nie wyróżniają się jakoś szczególnie, ale też niczego im specjalnie nie brakuje. Mamy tutaj bezpieczną, podobną w zaprezentowanej formie do B&O, Bose i paru innych wytwórców, konstrukcję z aktywnym systemem redukcji hałasu z zewnętrz (innowacyjne jest 15 różnych, wybieralnych za pomocą dotykowej powierzchni na jednej z muszli, opcji działania), mamy komunikację w ramach standardu BT 4.2 (multiparowanie), ładowanie za pomocą kabla USB-C (czego w nowych hybrydach Surface nie uświadczymy) i do 15 godzin działania w trybie bez druta. To wszystko już gdzieś było / jest. Podobnie jak auto pauza po ściągnięciu z łba, podobnie jak duże kółko zmieniające głośność (super sprawa, na 100% będzie to lepsze od dotykowych płytek), podobnie jak bateria w sumie 8 mikrofonów. Także sama integracja z AI – choć to nowość w przypadku słuchawek – nie stanowi oryginalnego novum… dzisiaj na wyścigi producenci słuchawek integrują asystentów, w czym wydatnie pomagają nowe generacje słuchawkowych procesorów implementowanych do obudów/muszli z fabryk Qualcomm-a czy Cypress-a. Tym, co stanowi tutaj nową jakość (choć powiela w dużej mierze to, co zrobiło wcześniej Google oraz Apple u siebie) jest rozszerzenie, uzupełnienie, a w niedalekiej przyszłości (tak uważam) wręcz zmiana interfejsu użytkownika w całym środowisku Windows (ekosystemie). To wspomniana Cortana, ale także Skype (co nie jest bez znaczenia, choć wymieniane bez refleksji przez opisujących ten element dziennikarzy, buduje cały arsenał możliwości dla użytkownika), które pozwalają korzystającym z propozycji MS na wszechstronną komunikację, wymianę danych, wieloosobowe, skalowane środowisko coraz mocniej integrowane z możliwościami jakie daje przetwarzanie ogromnych ilości danych w czasie rzeczywistym.

Trzeba popatrzeć na to szerzej. I dotyczy to właściwie każdego, nowego produktu, w którym przewidziano implementację którejś z AI. Cały sposób interakcji z technologią idzie w kierunku wykorzystania najbardziej naturalnego sposobu komunikacji, a firmy z branży IT pracują nad algorytmami, które umożliwią kontakt ze sztucznym bytem jak z człowiekiem z krwi i kości. Nauczanie maszynowe, procesy samoouczenia, działania na podstawie złożonych zmiennych środowiskowych – to wszystko dziś i jutro będzie w centrum uwagi i będzie wyznaczać kierunek. Słuchawki są nieodzownym, nawet więcej –  koniecznym elementem, bo do momentu kiedy ktoś nam czegoś nie wszczepi, będziemy z nich właśnie korzystać, komunikując się ze wszystkim, co podłączone. Głośnika raczej nie weźmiemy ze sobą, nawet jeżeli jest zasilany z baterii, a słuchawki owszem – będą, podobnie jak smartfon, towarzyszyć nam wszędzie. Coś czuję, że szykuje się prawdziwy boom na takie rozwiązania, że słuchawki dziś szalenie popularne, staną się nieodzownym elementem pejzażu, ich użytkowanie będzie wręcz wymuszone powyższymi okolicznościami.

Czy te Surface zdobędą popularność, będą rywalizować jak równy z równym z najmocniejszymi obecnie zawodnikami w tym segmencie (Apple AirPods/Beats… zapowiadają nowy, wysokiej klasy, model; Bose z najlepszym ANC, Sony z świetnymi 1000X M3, Sennheisery, Beyery…)? Trudno wyrokować, firma nie ma doświadczenia na tym rynku (choć nie można jej odmówić ogromnego w dziedzinie peryferiów komputerowych, a to niby właśnie to, choć jw. wg. mnie coś dużo większego, ważniejszego niż „tylko” słuchawki „pod kompa”). Konsumenci mogą być zainteresowaniu naturalnym (dosłownie i w przenośni) uzupełnieniem kupowanych hybryd Surface, niebawem ma się pojawić kieszonkowy model, coś będące wypadkową dawnego PDA z (także mającym już parę lat) innowacyjnym projektem Courier, który nie miał szczęścia wypłynąć na rynek. Wraz z prawdziwie bezprzewodowymi dokami (kupują na potęgę), podobnie wyposażonymi w najnowsze technologie, w AI, mamy nowe otwarcie i to takie naprawdę szerokie, bo słuchawki przestają być tylko do słuchania muzyki. Stają się interfejsem. Jutra. Nadchodzi czas żniw, ale też bardzo ostrej rywalizacji – która AI będzie na topie, która wygra rywalizację o prymat.

 

PS. MS będzie wołał 350$ za te słuchawki btw.

PPS. Jako, że Apple nie ma nic do zaproponowania w dziedzinie komputerów (od 2016 roku, a w przypadku całego line-up’u nawet od 2013/4) te Surface prezentują się wielce zachęcająco. Całościowe, kompletne (jak jeszcze się ten „PDA” pojawi) i innowacyjne, pod wieloma względami, rozwiązanie. Czy ktoś się tam w tym Cupertino obudzi i wreszcie coś się ruszy? Jakoś coraz mniej wierzę, że czymś nas pozytywnie zaskoczą…

TrueConnect czyli w pełni bezprzewodowe IEMy od RHA

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-10-4 o 08.36.06

Kolejna propozycja z gatunku całkowicie bez druta i do uszu… – tym razem Szkoci z RHA. Na IFA pokazali (patrz relacja) przewodowo/bezprzewodowe planary CL2 (ale nie w pełni bezprzewodowe), teraz startują ze swoimi prawdziwie bezprzewodowymi dokami. Imponujący line-up. Nowe dokanałówki mają przede wszystkim dostarczyć bardzo dobrej jakości dźwięk oraz zapewnić doskonałą jakość rozmów. Producent obiecuje aż 25 (opisali to jako 20+5) godzin odtwarzania muzyki. Oczywiście chodzi tu o całkowity czas z naładowanymi słuchawkami (4-5h odtwarzania) plus zapas w etui – ładowarce (20h). To bardzo dobry wynik (chwalą się, że najlepszy). W jego osiągnięciu może pomóc najnowszy protokół Bluetooth 5.0, który zastosowano w tej konstrukcji. To właśnie kwestia bardzo niskiego użycia energii oraz zwiększenia niezawodności transferu oraz zasięgu stanowią kluczowe nowości w nowym wariancie sinozębnego.

Firma dość ogólnie informuje także o integracji z cyfrowymi asystentami. Nie podano dokładnie na czym ta integracja miałaby polegać, czy jest to rozwiązanie nawiązujące do tego, co zrobiło ze swoimi bezdrutowymi dokami Google oraz Apple, czy po prostu odpalamy asystenta w telefonie i korzystamy ze słuchawek z aktywną funkcjonalnością na smartfonie. Słuchawki wyposażono ponadto w szczelną obudowę (norma IPX5, odporność na zachlapania), producent daje 3 letnią gwarancję na produkt (na AirPodsy macie tylko rok plus rękojmia). Trzy lata to całkiem sporo, ciekawe na ile żywotna okaże się wbudowana w doki bateria? Czas ładowania to 4 godziny 40 minut (długo), ale też do 50% naładujemy je w zaledwie 15 minut, dzięki funkcji szybkiego ładowania jaką tutaj zastosowano. Etui / power bank podpinany jest do ładowarki za pomocą kabla USB-C.

RHA stosuje w niektórych obudowach swoich słuchawek metal. Tutaj mamy lekką konstrukcję (18g), mimo to wykończenie obudów jest metalowe. Zastosowano mikrofony wbudowane w niewielkie wypustki (nie, nie jest to dziwactwo znane z AirPodsów, są dużo dyskretniejsze, mniejsze), co zagwarantuje nam znacznie lepszą, zdaniem RHA, jakość prowadzenia rozmów. Dzięki niskiemu profilowi obudów mamy mieć zapewnioną z jednej strony dyskrecję, z drugiej odpowiednio wysoką ergonomię w codziennym użytkowaniu. W słuchawkach znajdziemy ponadto jeden uniwersalny przycisk (powierzchnia dotykowa) do sterowania, przy czym firma zakłada, że użytkownik będzie często korzystał ze wspomnianej integracji z asystentami. W komplecie znajdziemy, poza słuchawkami, etui/powerbankiem oraz kablem, typowy dla tego producenta zestaw sylikonów oraz pianek (Comply).

Cena? Tytułowe doki będą kosztować 169,95€. Dostępność? Od 18 października w regularnej sprzedaży.

 

Bluesound z nową serią „i”, bo AirPlay2, a to tylko wstęp…

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
NODE-2i-WHT-Front-Above-Straightened

Wstęp do nowości jakie ta submarka NADa wprowadziła do swoich najnowszych produktów. Według mnie najistotniejszym elementem, poza AirPlay 2 (pełna identyfikacja, Siri, multistrefy, przekazywanie dźwięku do urządzeń poprzedniej generacji w ramach BluOS) jest nowy, zaawansowany moduł Bluetooth. Dlaczego? Ano dlatego, że poza wprowadzeniem aptX HD (24 bity, z bardzo niskim poziomem opóźnień, bitrate zbliżonym do bezstratnej kompresji… choć to nadal stratna, nadal) nowy moduł BT pracuje nie tylko jako odbiornik, ale także jako nadajnik. Wreszcie to zaimplementowali, do tej pory właściwie jedynymi produktami na rynku z takim rozwiązaniem była/jest nowa seria „klasyków” NADa (integry, jak testowany u nas model C368 oraz najnowsze warianty amplitunerów tego producenta). Rzecz absolutnie niezbędna w sytuacji, gdy chcemy skorzystać z naszych słuchawek bezprzewodowych, a tych, jak wiadomo obecnie klęska urodzaju i aż trudno nadążyć za wszystkimi nowościami w tym segmencie.

Na marginesie, jutro (obowiązuje mnie NDA) z rana będzie zapowiedź kolejnych, prawdziwie bezprzewodowych IEMów od RHA…  w tym wypadku to jakość dźwięku będzie No.1, poza tym wreszcie pojawiły się w szerokiej dystrybucji bezdrutowe HP70 i nie omieszkam sprawdzić, jak te słuchawki sobie radzą, mając w pamięci znakomite, przewodowe HP50.

Powracając do nowych streamerów z dodatkami od Bluesound, firma postanowiła wymienić cały katalog swoich produktów: w ofercie pojawiły się nowe wersje strumieniowca (Node 2i), powerstrumieniowca (z amplifikacją – Powernode 2i) oraz serwera/rippera Vault 2i, jak również samograjów tj. bezprzewodowych głośników Pulse (w kilku wariantach), także tych pod kino (belka i sub). To ostatnie rozwiązanie otrzymało jeszcze coś ekstra – port HDMI 2.0 z ARC & CEC. Patrząc na to wszystko widzę, że ktoś tu ma ambicję wygryzienia Sonosa. Rośnie im konkurencja. W przypadku Bluesound mówimy o specjaliście z branży (NAD), parę dni wcześniej na konferencji Amazona pokazano urządzenia wprost konkurujące z produktami Sonosa (patrz nasz wpis).

Generacja 2i pozwala zatem na uruchamianie dowolnego streamu (w ramach jabłkowego protokołu AirPlay 2) via WiFi, pozwala zintegrować słuchawki bezdrutowe z urządzeniami 2 generacji z „i”, realizując w praktyce ideę świata bez kabli, wspiera kodek aptX HD (najnowszy układ Qualcomm CSR8675), obsługuje MQA, jest Roon Ready, pozwala cieszyć się szybkim połączeniem sieciowym w ramach standardu ac (5GHz, bezprzewodowo 1Gbit/s), moduł działa tutaj dwuzakresowo w ramach sieci 5GHz, co powinno przełożyć się na jakość transmisji oraz jej zasięg. Oczywiście nadal mamy agregację treści w ramach firmowego oprogramowania BluOS 3.0, które jest jednym z najbardziej dopracowanych, najlepszych (autorskich) rozwiązań w branży.

Z tym ostatnim elementem (Blu w wersji 3.0) wiąże się kolejna z nowości. Integracja asystentów głosowych, AI. Na początek rusza Alex-a, choć producent obiecuje szybkie (jak tylko będzie Google gotowe) wprowadzenie alternatywnego Google Assistant. O Siri już wspomniałem. Widać z powyższego, że – jak wcześniej gardłowałem o tym – głosowe sterowanie, integrowanie AI będą wyznaczały kierunek ewolucji audio produktów w bieżącym i przyszłym roku. To będzie w centrum. Tak jest w przypadku tytułowych, cenionych streamingowych klamotów. Bluesound zapowiada, że wraz z wprowadzeniem AI od Amazona, pojawią się także przygotowane przez producenta sceny (skills – coś, co w przypadku Amazona bardzo sprawnie działa, sprawnie, bezproblemowo, automatyzując nam wiele rzeczy).

Ceny?  NODE 2i (US$499 / £499 MSRP), POWERNODE 2i (US$799 / £799), VAULT 2i (US$1199 / £1099), PULSE 2i (US$799 / £749), PULSE MINI 2i (US$499 / £499), PULSE FLEX 2i (US$299 / £299), & PULSE SOUNDBAR 2i (US$799 / £799 czerń, US$899 / £899 biel). Jest drożej od wcześniejszej generacji, która btw właśnie została mocno przeceniona.

PS. Na BluOS 3.0 pojawił się nowy serwis (co oznacza, że do ponad 20 wzrośnie liczba obsługiwanych usług streamingowych) SOUNDMACHINE. Same klamoty przeszły niewielki, ale korzystny wg. mnie lifting: podcięli je od dołu, wygląda to bardzo fajnie. Aha, Node 2 ma teraz nie jedno, a dwa złącza TOSLINK, żeby łatwiej integrować AV co stoi obok ;-) , jedno z nich jest dual mode (też analog). Zachowali (i dobrze!) słuchawkowego jacka na froncie (a ze smartfonów masowo usuwają ;-) )