LogowanieZarejestruj się
News

Daphile + Roon = pełen sukces!

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-09-29 o 09.25.50

Integracja tych dwóch rzeczy okazuje się banalnie prosta, przy czym przebiega inaczej niż początkowo zakładałem. Daphile (o którym wspominaliśmy na łamach, a niebawem opublikujemy osobny artykuł poświęcony temu rozwiązaniu) to jeden z najciekawszych z wyspecjalizowanych systemów operacyjnych audio opartych na Linuksie. Dla przypomnienia, jego bazą jest serwerowy software LMS (SlimDevices/Logitech/Squeezebox) w popularnej kompilacji Squeezelite. Ogromną zaletą Daphile są potężne możliwości konfiguracyjne (bardzo zaawansowane – w oprogramowaniu odtwarzającym na komputerach takiej mnogości, możliwości ingerencji w pracę sprzętu, samego software, nie znajdziecie), bardzo niskie wymagania sprzętowe oraz kompatybilność z praktycznie każdym, podpinanym pod terminal z Daphile urządzeniem audio (dakiem). To lekka, zajmująca poniżej jednego GB (pamięć wew), wersja systemu operacyjnego stworzonego w oparciu o Pingwina, którą można zainstalować na starym rupieciu ;-) , ale też specjalnie przygotowanym (i tak to u nas wygląda) pececie. Pasywnym, małym, energooszczędnym, pracującym 24/7 terminalu (są dwa: jeden 32 bitowy, na Atomie, drugi na AMD64), który tworzy end-point (Roon), albo samodzielną strefę w ramach LMS-a (pełna integracja z naszym kontem mysqueezebox.com), co pozwala korzystać z alternatywy (Squeezeboksy, komputery z LMS oraz handheldy np. z iPengiem).

Daphile PC jako end-point Roon-a

Daphile PC, a konkretnie? Terminal HP @ AMD64 z dedykowanym pod audio kontrolerem USB Matrix X-Hi 

Z zainstalowanymi wtyczkami DLNA/uPnP/Chromecast/AirPlay Bridge

…co daje multum opcji (gdy korzystamy z samego Daphile, wbudowanego serwera LMS), jak widać doskonale na obrazku.
Uniwersalny mostek dla streamu wszelakiego (platforma LMS) na efektory nie obsługujące squeezeboksowego ekosystemu

Niestety w takim scenariuszu, mimo prawidłowej identyfikacji pod Roon-em, brak odtwarzania dźwięku :(

Wspomniałem, że inaczej skojarzyłem Daphile z Roonem… ano inaczej, niż planowałem. Chciałem uzyskać end-point zgłaszający się w Roonie jako kolejny player Squeezelite (integracja jak handheld), bez utraty zdolności do działania w natywnym środowisku. Innymi słowy, chciałem dokładnie tego samego, co przećwiczyłem w przypadku Auralic-a… mamy ichni Lightning OS z integracją strumieni niewystępujących pod Roonem plus działanie jako end-pont Roon Ready. Wszystko w jednym. Tutaj, mimo zgłoszenia się Daphile (po wcześniejszej instalacji kompletu wtyczek klient/serwer DLNA/uPNP/AirPlay/Chromecast… wchodzimy w zaawansowane/pluginy i działamy), jako odtwarzacz Squeezelite pod Roonem, niestety nie udało się uruchomić odtwarzania. Komputer z Daphile zgłasza się ładnie, ląduje w grupie Squeezeboksów w panelu konfiguracyjnym Roona, możemy ustawić parametry pracy (tylko 96KHz, co wynika z ograniczeń Squeezelite, stworzonego na potrzeby iPada z jego obsługą 24/96 na jacku), możemy niby dać play… i niby gra, ale nie gra. Próbowałem coś z tym zrobić, konfigurując pracę oprogramowania na wszelkie możliwe sposoby… bez sukcesu. W taki sposób, jak handhelda (patrz nasz opis pracy iPada jako końcówki, jeszcze przed oficjalnym wsparciem dla iOS pod Roonem, w ramach mobilnej aplikacji iPeng) nie da się tego pożenić. Innymi słowy analogiczna konfiguracja do działającego pod MacOS/Win/Linuksem Roon Bridge (zachowana pełna multifunkcjonalność takiego PC, także z innym audio softwarem… mostek czyli osobny proces w tle, pozwalający widzieć taki komputer jako w pełni identyfikowalną końcówkę we front-endzie, z dowolnym daczkiem) nie jest niestety możliwa, ale…

Zmieniamy ustawienia serwera na zewnętrzny z wyborem iP komputera z Roon Core (względnie serwera z rdzeniem front-endu)

Yes! Pełen sukces. Nie tylko zainicjowało, ale co najważniejsze… gra!

Na szczęście da się, da się te dwie rzeczy pożenić i to świetna wiadomość, przy czym, aby móc wykorzystać Daphile w roli end-pointa Roon-a, trzeba w panelu konfiguracyjnym (zaawansowane), w pierwszej zakładce, zmienić lokalizację serwera LMS z daphilowego (wewnętrznego), na zewnętrzny (IP serwera/komputera z Roon Core/Server). Oczywiście po stronie Roona trzeba uruchomić LMS (o ile tego wcześniej nie zrobiliśmy), wszystko musi działać w ramach jednej lokalizacji, w tej samej sieci. W takiej sytuacji, Daphile przechodzi w tryb renderera, łączy się z Roonem, który przejmuje pełną kontrolę nad odtwarzaniem. Plusem jest po pierwsze obsługa maksymalnych parametrów dla sygnału (PCM 24/192), po drugie integracja wszystkich usprawnień i dodatkowych możliwości w zakresie obsługi dźwięku jakie oferuje Daphile (m.in. pełne wsparcie dla DSD, w tym native, konwersja w locie PCM@DSD, zaawansowane tryby pracy podpiętego pod Daphile przetwornika)! Innymi słowy, mamy lepsze możliwości obsługi sygnału niż to, na co pozwala dowolny streamer Logitecha działający w ramach zapewnionej przez Roon Labs kompatybilności z ich front-endem. Co więcej, tylko nieliczne urządzenia (streamery), które pojawiły się po oficjalnym zaprzestaniu wsparcia platformy (Squeezebox-y), oparte na jednej z wielu wariacji LMS-a, zdolne są do bezproblemowej identyfikacji pod Roonem. Taka integracja jest niepełna, albo w ogóle niemożliwa (nie zapominajmy, że program Roon Ready bardzo szybko się rozwija, coraz więcej sprzętu uzyskuje wsparcie, certyfikację – nie tylko najnowsze urządzenia otrzymują wsparcie).

Rzecz jasna z możliwości wbudowanego LMS-a, dostępu do mysqueezebox, musimy w takim scenariuszu jw. zrezygnować.
Aby wrócić do poprzedniej funkcjonalności trzeba na powrót włączyć wewnętrzny serwer LMS na Daphile.

W samym Roonie podstawowe rzeczy sobie skonfigurujemy

Maksymalne parametry na jakie pozwala taki mariaż, ale też…

…jest coś więcej:
tu jest DoP, w opcjach DSP jest np. konwersja PCM do DSD256, bo akurat mDSD podpięty, można również wymusić tryb native
- taka możliwość zarówno w Roonie (DSP), jak i Daphile

obsługa MQA

…wszelkie hi-resy, gładko odtwarzane

Całość działa znakomicie, bezproblemowo, zgłasza się pod Roonem, pozwala cieszyć się bardzo rozbudowanymi możliwościami linuksowego OS-a wyspecjalizowanego pod kątem audio w ekosystemie Roona, w najlepszym front-endzie z wszystkimi zaletami takiego, zintegrowanego rozwiązania. Obsługa DSD? Bardzo proszę. Potężne możliwości roonowego DSP? Nie ma sprawy. Dużo głębsza, niespotykana nigdzie indziej, możliwość ustawienia parametrów pracy DACa (Daphile)? Jak najbardziej. Mój setup, złożony z Daphile PC tj. pasywnego terminala HP z rozszerzeniem (PCI-e riser) pod postacią osobnego, dedykowanego kontrolera USB @ PCI-e (przetestowanej niedawno na łamach HDO karty) Matrix X-Hi oraz jednego z podpiętych pod to USB daków: M2Tech HiFace DAC lub mDSD Encore, czytaj terminala PC w roli roonowej końcówki sprawdza się bez zastrzeżeń. Płynne odtwarzanie dowolnego materiału (można przerzucić w 100% konwersję sygnału na szybki Core w ustawieniach silnika DSP), przebogate możliwości modyfikowania sygnału, obsługa gapless oraz bitperfect, wreszcie wbudowany w oprogramowanie dekoder MQA (było, nie było Tidal mocno te Masters promuje i rozbudowuje bibliotekę) to w takim połączeniu jak wyżej, rzecz – nie ma co ukrywać – unikalna. Daphile pożenione z Roonem to wg. mnie nie tylko alternatywa dla PC z klasycznym systemem operacyjnym pracującym w podobnej roli w ramach Roon Bridge, to coś lepszego, pozwalającego wycisnąć z naszego setupu maksimum możliwości. Roon identyfikuje, pozwala ustawić kluczowe parametry, a Daphile jeszcze to rozszerza w zakresie dokładnej konfiguracji komputerowej końcówki, czegoś czego w sieciowych audio klamotach, wszelkiej maści streamerach zazwyczaj nie uświadczymy. Nawet te zaawansowane systemy operacyjne w skrzynkach (wspomniany Lightning OS, software KEFa dla bezdrutowych LSów, nadowski BluOS etc.) mają oczywiste ograniczenia i to takie wynikające z założeń projektowych jakie przyjęto: mają być proste, łatwe w obsłudze, nieskomplikowane, bez całej złożoności typowo geekowego środowiska z kompilacjami, tekstowymi komendami, terminalami tj. wprowadzaniem z palucha określonych wartości, zagęszczonymi w panelach opcjami. I takie są. Tutaj mamy oryginalne połączenie obu podejść do tematu.

Brzmienie na poziomie streamerów za naście tysięcy? Mhm! Dźwięk się klei, to jest najlepsze granie z pieca według mnie

Dzięki bogatym możliwościom zaawansowanej konfiguracji (Daphile) można wycisnąć ze sprzętu oraz sygnału wszystko… dzięki synergii Daphile z Roonem

Na przykładzie rozbudowanych opcji przy ustawianiu pracy konwertera cyfra-cyfra X-SPDIF 2
(tekst o tym klamocie czeka na publikację :-) )

…z X-Sabre Pro 2 via IIS (HDMI), konwersją PCM-DSD, w wyczynowych okolicznościach, jak na załączonym obrazku widać

System Daphile to żaden prom kosmiczny, jego podstawowa obsługa jest bardzo prosta (jak ktoś zna LMS/Squeezeboksy to w ogóle jest w domu), ale daje możliwości i zgłębiając temat można naprawdę więcej niż… wszędzie indziej. O tym jeszcze przeczytacie, a na razie cieszmy się z takiego połączenia, bo to wg. mnie jeden z najlepszych pomysłów na komputerowe z plików granie. Software pozwalający z jednej strony na wykorzystanie dowolnego hardware o typowo pecetowym rodowodzie (karty rozszerzeń!), ubranie tego w dowolną, kompaktową formę, pasywną, jak kto chce bateryjną, z zawiadywaniem w strefach, na dowolnych ekranach, z zaawansowanymi trybami DSP, z zaawansowaną korekcją akustyczną, z doskonałym UI… czyli tym wszystkim, co daje nam w standardzie Roon. Jak ktoś nie chce się bawić, pozostaje Malinka (tutaj trudniej będzie rzecz rozbudować, choć nie jest to niemożliwe) albo w 100% gotowiec, taki jak microRendu (niebawem do nas ponownie trafi, tym razem dokładnie go przeegzaminujemy). Ważne, to jest darmowe, a nie jak np. HQPlayer (pozwalający podobnie, na dodatkową ingerencję, kompatybilny z Roonem), wymagające dodatkowych nakładów finansowych, rozwiązanie. Daphile sam w sobie jest bardzo mocnym zawodnikiem, świetną opcją dla kogoś, kto chce agregować sobie wszystkie źródła muzyczne w bardzo rozwiniętym, od dawna wspieranym, środowisku. Zintegrowane dodatkowo z Roonem tworzy coś, jw. unikalnego.

Gra wszystko jak leci? Ano gra i to jak (!) vide:

24/192

DSD
(też natywnie, jak choćby przy wykorzystaniu konwertera X-SPDIF 2)

MQA

…a nawet takie dzikie harce z modyfikacją sygnału w DSP Roon-a, jak na załączonym powyżej obrazku

PS. Daphile to serwer, to – dzięki wtyczkom – front-end dla głośników bezprzewodowych, streamerów, to także element strefowego rozwiązania opartego na klasycznych Squeezeboksach. Ten OS może tworzyć osobną, niezależną podsieć, wyłącznie na potrzeby audio streamingu. A to dopiero początek możliwości tego audio systemu. Jak wspomniałem, w osobnym wpisie jeszcze o nim wspomnimy. BTW o starych, jarych Squeezboksach pisaliśmy dawno, dawno temu ;-)  tutaj oraz tutaj, a i jeszcze tu.

Roon 1.5 na dużym ekranie, na przeglądarce…

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
IMG_9855

Najnowsza aktualizacja Roona wprowadza dwa, bardzo użyteczne, udogodnienia. Od teraz możemy cieszyć się interfejsem (utwór/linia czasu/okładka/tekst) na dowolnym urządzeniu z działającą przeglądarką (Safari, Chrome, Firefox), nie ma konieczności instalacji oprogramowania, wystarczy skopiować link (w ustawieniach Roon Core) i już. To świetna wiadomość dla tych, którzy chcą wyświetlać interfejs Roon-a na TV via SmartTV (o ile działa tam jako przeglądarka, wymieniony powyżej Chrome), czy za pośrednictwem wielu oferowanych na rynku set-top-boksów, odtwarzaczy AV, całej wideodomowej elektroniki. Można też skorzystać ze starego, nie wspieranego już, handhelda w roli ekranu pokazującego odtwarzany materiał. Działa to szybko, sprawnie się łączy, wyświetlane są także teksty utworów (ogromna baza, świetna sprawa!). Oczywiście możemy wyświetlać w oknie przeglądarki zarówno na komputerach jak i na androidowych oraz iosowych smartfonach/tabletach.

Na komputerowej przeglądarce

Nowa funkcjonalność to także wsparcie (obraz) dla Chromecasta Video. W przypadku projektorów, telewizorów starszej daty, takich, których wbudowana przeglądarka „nie da rady”, mamy alternatywę pod postacią wspomnianego wynalazku Google. Chromecast otrzymał wsparcie już w poprzedniej aktualizacji, jest w pełni funkcjonalnym end-pointem (zarówno wersja Video jak i Audio), teraz wariant z obrazem pozwala na wyświetlanie interfejsu obrazującego odtwarzany materiał na dużym ekranie. Zawiadujemy kolejnymi strefami z wyświetlanym UI za pośrednictwem nowej zakładki (dostępnej zarówno w ustawieniach, jak i szybkim dostępie do funkcji z ekranu odtwarzania) „Display”… pokazują się kolejne urządzenia z włączonym, aktywnym wyświetlaniem podglądu odtwarzanej muzyki. Dźwięk z głośników TV jest mocno skompresowany, jakościowo fatalny – trudno, żeby było inaczej, choć niektórzy producenci telewizorów ostatnio przykładają sporo uwagi, żeby po wyjęciu z pudełka ich wyrób wyróżniał się na plus w tym względzie (nasza relacja z IFA). Siak, czy tak, warto zadbać o wyprowadzenie dźwięku na amplituner lub @ wzmacniacz stereo. U mnie taką funkcję pełni krosownica HDMI z wyjściami coax/TOSLINK. Sygnał trafia do DACa, dalej do integry i głośników. Uzupełnieniem dla tego wszystkiego, co wymienione powyżej, będzie zazwyczaj dostępny pod ręką telefon z odpaloną aplikacją (sterowanie). Można też wykorzystać Chromecasta Video wyłącznie w roli nośnika informacji o odtwarzanym materiale na dużym wyświetlaczu, korzystając z zupełnie innego urządzenia odtwarzającego. To w pełni skalowalne rozwiązanie, działa bez ograniczeń, wielostrefowo.

Gra KORG? Gra. A co gra? Ano to, co właśnie na projektorze się wyświetla. Tak to właśnie wygląda.

   

Jest to domknięcie wg. mnie najlepszego obecnie na rynku rozwiązania wielostrefowego, z pełną możliwością aranżacji poszczególnych stref, z odtwarzaniem wielu strumieni dźwięku w dowolnej liczbie lokalizacji, z obsługą setek urządzeń audio (natywną) oraz kompatybilnością ze wszystkim, co dzisiaj w kieszeni, na biurku, czy w salonie. Dzięki zobrazowaniu odtwarzanych treści na dowolnym ekranie możemy sobie to wszystko bardzo wygodnie, bezproblemowo zaprojektować, budując rozwiązanie nie mające na razie odpowiednika na rynku (uniwersalność). Fajnie, że Roon labs idzie w tym kierunku, bo to właściwy kierunek – w chałupach wypełnionych współpracującą ze sobą elektroniką, gdzie wspólnym mianownikiem jest sieć, to wpisanie się w obowiązujące trendy. Czekamy na zapowiadane „on the go”, rozwiązanie pozwalające na korzystanie z Roona mobilnie, w dowolnym miejscu, z dostępem do wszystkiego, co oferuje nam dzisiaj ten front-end.

Wprowadzono także poprawki (usunięto m.in. problemy z działaniem w najnowszych systemach Apple), głównie jednak skupiono się w tej wersji oprogramowania na tym, co opisano powyżej.

Na HDTV via Chromecast

Na tablecie

Gramy na innym urządzeniu (niż Chromecast)

Wyświetlając UI z tekstem utworu na TV

Dobrze zadbać o jakość tego, co zgra via Chromecast – unikamy głośników wbudowanych w telewizor jak na obrazku

Wyciągając strumień audio (HDMI-SPDIF), przesyłając go na DACa i dalej do reszty toru

Wszystko spina nam pilot wyjęty, jak wyżej, z kieszeni

Warto zmienić ikonkę urządzenia, szczególnie gdy mamy jeszcze Chromecasty Audio… dla szybkiej identyfikacji. 

Amazon połączy nasze HiFi ze swoim ekosystemem via Echo Link lub AMP

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-09-24 o 12.55.08

Ostatnia konferencja Amazona z nowymi produktami miała, co zaskakujące, także bardzo hajfajowy charakter. Ktoś, kto pierwszy na taką skalę wprowadził tzw. inteligentne głośniki, kto specjalnie nie zawracał sobie głowy SQ w tych swoich samograjach, teraz chce nam skojarzyć HiFi-owe/High-endowe audio tory ze swoim AI, z Alex-ą chce. W sumie, naśladuje tutaj mocno Sonosa, który streamer i streamer z wbudowanym wzmacniaczem od dawna ma, pozwalając na integrację swojego patentu w realiach domowego HiFi.

W przypadku Amazona mamy w sumie coś bardzo zbliżonego, do tego stopnia zbliżonego, że uzupełnieniem streamera (i prostego przedwzmacniacza) oraz strumieniującej integry jest zaprezentowany równolegle subwoofer (Echo Sub), a całość ma pozwalać dodatkowo na budowę systemów wielogłośnikowych (mówimy tu raczej o 2+1). Echo Link z baterią wejść i wyjść (analogowych oraz cyfrowych… mhm, pod dobrego DACa podpinamy), portem LAN kosztować ma 199$, a integra o stówę więcej (299$).

Zapytacie – po co? Czy będą to produkty, które mogą w jakikolwiek sposób konkurować z nawet budżetowym HiFi. Patrząc na to w jaki sposób Amazon podszedł do sprawy, projekt całkiem zgrabnie wpisuje się w niskobudżetowe rozwiązania, nie powinno być powodów do narzekań. Sonosowe ZonePlayery prezentują się w sumie mniej ciekawie, nawiązują swoją formą do osprzętu sieciowego raczej, niż typowych audio klamotów. Tu jest inaczej. To dobrze. Dalej, trzeba to potraktować jako swoisty łącznik naszego systemu z możliwościami jakie daje sterowanie głosowe. To jest kluczowa kwestia. Dlatego z tyłu widzimy wejścia i wyjścia w każdym z zastosowanych interfejsów, bo ma to być właśnie taki łącznik z AI, dodatkowo będący uzupełnieniem dla sprzętu nie wyposażonego do tej pory w dostęp do Internetu.

W sumie całkiem nieźle to wygląda

No całkiem nieźle. 60W na kanał. Oczywiście końcówki w klasie D oraz we/wy cyfra, analog, sub i clou: net

Wzmacniacz wskazuje na ambicje zaistnienia na szafkach, stolikach AV, zaistnienia na serio. Choć mówimy tutaj „tylko” o stereo, trzeba na to popatrzeć szerzej – strumienie muzyczne, ale i wideo, które odtwarzamy w salonie, oferowane w serwisach, wymagają właśnie integracji innego, lepszego UI. Ma to być coś, co zastępuje pilota, który w przypadku tylu treści, specyficznej nawigacji, niewykluczone, że w końcu ustąpi pola głosowym komendom. Streamer to właściwie taka przeplotka z jednej strony (co podłączone to sterowane za pomocą Alex-y), z drugiej zaś to brama do treści w sieci.

Link – streamer…

…i przedwzmacniacz jednocześnie, integrujący cały nasz sprzęt audio z amazonowym AI

Korzystam z tego rozwiązania (AI) na głośnikach Sonosa. Tak, to robi różnicę, oferuje bardziej naturalny, szybszy oraz dopasowany do okoliczności (przepastna oferta sieci) sposób interakcji tego, co gra z nami samymi. Mamy usunięcie konkretnej bariery w sytuacji, gdy ktoś ma/miał problem z obsługą sprzętu. Krótko mówiąc, w sposób najbardziej naturalny komunikujemy się z tym, co ma nam na co dzień służyć. Do tego dochodzi integrowanie wszystkiego co współdziała, współpracuje, w ramach takich pomysłów jak IFTTT można uruchomić dowolną sekwencję działań dopasowanych do naszych potrzeb w zakresie: siadam wygodnie na fotelu, wszystko się wyłącza co zbędne i odwracające uwagę, skupiam się na tym co najważniejsze, a to co najważniejsze leci z autozsynchronizowanej listy, albo dokładnie to, czego sobie zażyczę (z doborem treści w wielu, podpiętych serwisach, usługach). To wszystko może być jeszcze dodatkowo skojarzone z milionem różnych innych okoliczności przyrody – de facto nie ma tu żadnych ograniczeń. W momencie, gdy chałupy i tak nam „inteligentnieją” to oczywisty i wręcz konieczny element, który wcześniej czy później będzie po prostu standardem.

Oczywiście są też pewne ograniczenia, czy wręcz minusy opisywanego rozwiązania. Tylko podstawowa obsługa (głośność, wyciszanie), kolejny czy dodatkowy stopień ingerencji w sygnał (zmiana poziomu), aktywny, zasilany klamot wpięty między, komplikujący tor, wprowadzający dodatkowo coś, co (najlepiej) powinno być integrowane na poziomie danego audio urządzenia (wiele wskazuje na to, że właśnie tak będzie – kolejnym elementem mającym przykuć uwagę konsumentów będą niekoniecznie wyczynowe parametry z obsługą wyczynowych formatów, a nowy sposób interakcji. Głos przejmie kontrolę i pewnie długo, długo nic nowatorskiego w aspekcie obsługi sprzętu się nie pojawi. Tak jak pojawiała się cyfra w ampach czy aktywnych głośnikach, zintegrowano nam globalną sieć oraz lokalną (też BT) właściwie już w standardzie, teraz przyjdzie czas na dodanie gadania, jako podstawowej formy komunikacji sprzęt-właściciel.

Integra ma napędzać, napędzać np. takie Klipsch-e podstawkowe

Oraz połączyć nowoczesne z tym, co klasyczne

Ktoś powie, że przecież naprawdę wystarczy „play”, w tył, do przodu oraz w dół oraz górę. Na pewno wystarczało w czasach fizycznego nośnika, wraz z plikami sytuacja mocno się skomplikowała, nie mówiąc już o obecnych strumieniach. Zamiast znajomości obsługi komputera, zamiast machania paluchem po ekranie handhelda, zamiast wybierania kolejnych menu, zakładek… zamiast tego wszystkiego – prosta komenda. Tylko żeby jeszcze to AI było w tej materii lotniejsze, potrafiło lepiej i nie wywoływało (czasami) frustracji. Pewnie to tylko kwestia czasu, niezbyt odległego – dodajmy.

Podobnie jak streamer & pre „wpiąć” Alex-ę w nasze domowe HiFi

Pozwalając wydawać proste komendy wszystkiemu, co podpięte

Nowy KORG! Nu 1! Nutube!

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-09-17 o 15.31.56

Mówiło się nieoficjalnie o tym projekcie, ale czas płynął i nic. Pisał o tym głównodowodzący 6moons, można było od paru miesięcy zapoznać się z dokumentacją patentową (patrz - Nutube) nawiązującą bezpośrednio do nowego projektu. Wreszcie jest. To, co było pomysłem przerodziło się w gotowy produkt. Taki, który scala lata doświadczeń Japończyków z rynku pro, to co (z)robili dla konsumentów (seria DS, z ostatnim 10R, którego możemy potraktować jako zapowiedź nowej, rozbudowanej konstrukcji – test 100 macie tutaj, test 10 pod tym adresem), wreszcie zupełnie nowych, nowatorskich (patent) pomysłów na uzyskanie brzmienia „live like”, czytaj połączenia brzmienia lampowego z precyzją, dynamiką tranzystora, cyfrowej kości (zniekształcenia? Jakie zniekształcenia… diagramy prezentujące spec. wyglądają wręcz nierealnie) dodatkowo jeszcze z żywotnością oraz energooszczędnością niespotykaną w bańkach. Cyfrowa bańka.

Co powiecie na lampowy wsad z obliczeniową długotrwałością do spożycia na poziomie 30 000 godzin (tak, nie pomyliłem się 30 tysięcy h), niewielkim wydzielaniem ciepła, niskimi stratami energii (przepraszam, o lampach jest mowa?!), który jest dokładnym odpowiednikiem klasycznej, podwójnej triody? Za pracami nad tym wynalazkiem stoi Noritake Itron Corp., które wespół z KORGiem uzyskało wspomniany patent i dzięki partnerowi było w stanie wdrożyć rozwiązanie do produktu przeznaczonego na rynek masowy. To połączenie najnowszej technologii cyfrowej z czarem lampiszona, skojarzona ze specjalnymi filtrami oraz nowym upsamplingiem DSD ( aka S.O.N.I.C).

1 BIT USB DAC

Tak, mowa o tytułowym Nu 1. Wraz z oryginalnym pomysłem na rejestrację oraz odtwarzanie strumienia 1 bitowego w oprogramowaniu firmowym (AudioGate), korekcją EQ (RIAA) dokonywaną w software, z enkodowaniem sygnału z analogowego wejścia phono (MM) do postaci bitowej. Do postaci bitowej PCM albo we wspomnianym wcześniej DSD, w locie, z wplecionym w proces, zaawansowanym DSP, pozwalającym na daleko idącą modyfikację sygnału, poprawę SQ, zmianę w założonym przez użytkownika zakresie (możliwość wyczyszczenia ścieżki zgranej z gramofonu, de facto przekształcenia pierwotnego materiału w nową, cyfrową kopię, z usuniętymi, typowymi dla czarnego krążka, cechami nośnika).

Samo dobro widzę

Unikalna rzecz, po raz pierwszy na rynku: Nutube HDFC (hi-tech lampiszon + oryg. filtr, głównie pod kątem DSD)

Nu 1 jest unikalnym rozwiązaniem. To audio omnibus, w pełni symetryczna konstrukcja: DAC, wzmacniacz słuchawkowy (też balans), rekorder (kość ADC pożeniona z AudioGate) oraz rozbudowany pre-amp (też gramofonowy) zakończony wyjściami SE oraz XLR. Mhm, a do tego Nu 1 jako pierwszy klamot na rynku z opatentowanym Nutube 6P1 aka „cyfrowa, podwójna trioda”). Tym razem nie musimy w tor z gramofonem wpinać komputera, bo można skorzystać z w pełni analogowego toru ze wspomnianymi Nutube, można także – podobnie jak to miało miejsce w przypadku 10R – podpiąć igłę pod kompa… to bardzo, bardzo ważne, bo jak wspomniałem w recenzji 10R, brzmienie czarnego krążka za pośrednictwem KORGa, jego analogowo-cyfrowego, sprzętowo-softwareowego pomysłu potrafiło wprowadzić w osłupienie (wspomniany, potężny silnik DSP w AudioGate, modyfikacje sygnału w locie, z uzyskaniem finalnie strumienia DSD 5,6MHz / DSD128). Teraz będzie można podwyższyć parametry strumienia 1 bitowego – nowość obsługuje Quad DSD czyli razy dwa DSD 11,2MHz / DSD256 i to moi drodzy, szczególnie po testach mocarnego zestawu Matriksa (X-Sabre Pro 2 & X-SPDIF 2 @ IIS/I2S), gdzie grało non stop PCM@DSD256 (pod Win nawet 512) robi różnicę. Słuchało się tego z rozdziawioną buzią. Tu, dzięki nowym możliwościom, potędze AudioGate, efekt może być – cóż – podobnie, mocno spektakularny. Samodzielne ustawianie  dla zew. zegara (jest opcja), samodzielne wybieranie czy ma grać czysto po analogu, czy ze wsparciem cyfrowych patentów, samodzielna decyzja w jaki sposób załączamy hi-tech „triody” (& filtr), czy ma być z dodatkową domieszką ciepełka (on) czy szkiełko i oko (off), jak ma pracować to unikalne rozwiązanie (filtr). W środku siedzi duet AK5574 (ADC) oraz AK4490 (DAC) aka VelvetSound. ;-)

Czuję, że będzie to coś wyjątkowego!

Nowy gramofonowy pre poradzi sobie zarówno z wkładkami MM jak i MC. Nu 1 to bardzo duża konstrukcja, zupełnie odmienna od kompaktowych DSów (pełnowymiarowe, własne zasilanie). Powiedziałbym, że to nowe otwarcie na rynek konsumencki, ale też – nie ma co do tego wątpliwości – coś z zupełnie innej półki cenowej (DS-y wg. mnie były wycenione bardzo uczciwie). Ceny jeszcze nie podali, na razie wiadomo tyle, że pojawi się na rynku w październiku. To wiemy. Szykuje się high-endowa maszynka, nawiązująca do idei poprzedników, z dużo potężniejszymi możliwościami, jednocześnie pierwsza taka z high-tech lampą na pokładzie. Mam tylko nadzieję, że firma dołoży starań, by w nowych systemach Apple (i nowym sprzęcie komputerowym Apple) wszystko chodziło jak należy. Ostatnio są problemy z kompatybilnością w tym środowisku. Jak tylko polski dystrybutor będzie miał dostęp to musowo bierzemy na warsztat.

Piękna sprawa

PS. Uzupełniając, w specyfikacji podają dla sygnału DSD:2.8224MHz / 5.6448MHz / 11.2896MHz、1bit oraz… DSD:3.072MHz / 6.144MHz / 12.288 MHz, 1bit(wartości dla własnego upsamplingu 1 bit aka S.O.N.I.C. – o tym jeszcze wspomnę, mam nadzieję że jw. mając już skrzynkę w testach – to element wspomnianego jw. rozwiązania sprzętowego Nutube) oraz abo dla streamu PrimeSeat (dostęp do materiałów DSD 11.2MHz w strumieniu!), o którym to wspominaliśmy nie tak dawno temu.

 

Mhm, nie ma że to, tamto: info po japońsku, klip promocyjny po japońsku. Japończycy. Szanuję.
Jak mówią po angielsku, to wychodzi np. PrayStation. To już lepiej tak ;-)

W taki sposób (łącząc dwa światy) z gramofonu zagracie tylko na KORGu, tak z gramofonu zgracie do postaci cyfrowej tylko za pośrednictwem KORGa… dla kogoś, kto chce pożenić to co analogowe z zerami & jedynkami

Różnice: PCM, PCM (kompresja bezstratna) oraz 1 bit DSD

Działanie nowego patentu KORGa na sygnale (Nutube HDFC)

Schemat tego bardzo oryginalnego, unikalnego klamota w obu trybach działania: analog oraz cyfra

Zapraszają na stream DSD256

„Dzieje się”… sonosowe aplety @ IFTTT. Automatyzacji ciąg dalszy

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-09-11 o 15.37.40

Wreszcie. Wcześniej trzeba było korzystać z rozwiązań wymagających zaangażowania innych usług, często niedziałających w naszym kraju. Teraz można zautomatyzować sobie działanie sonosowego samograja za pomocą oficjalnych, firmowych apletów. Działa to znakomicie, daje – cóż – daje spore korzyści, szczególnie tym, którzy są a) leniwi b) roztargnieni c) wygodniccy d) wszystkie wcześniejsze pasują. Można powiązać działanie głośnika z inteligentną chałupą (IFTTT oferuje naprawdę spore możliwości w tym zakresie), jest tego trochę i co ważne, w odróżnieniu od wcześniejszych apletów (często pisanych przez amatorów – entuzjastów) to co mamy w zakładce Sonos po prostu działa. Także nie ma problemu z, przykładowo, włączaniem i wyłączeniem muzyki zautomatyzowanym za pomocą odczytu naszej lokalizacji (z możliwością ustawienia mniej więcej w jakiej odległości nam się to aktywuje), pauzowaniem głośników, gdy odbieramy połączenia itd. itp. Działanie poszczególnych apletów łączy nam usługi, agreguje treści na zupełnie nowym poziomie. Możemy w zależności od nastroju, pory, sytuacji zautomatyzować działanie Sonograjów dokładnie tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, względnie ustawić je w jakiś bardzo oryginalny sposób, zaskakujący taki (np. tryby współpracy z żarówkami Hue, czujnikami kompatybilnymi z IFTTT). To, co wprowadza Sonos, plus to, co wymyślili entuzjaści, pozwala wraz z asystentami głosowymi (konieczne Sonosy wyposażone w mikrofony) przekształcić głośniki w mocno unikalne rozwiązanie na rynku (bo kompatybilne nie z wybraną, a wieloma technologiami, współegzystującymi w jednym produkcie). Polecam automatyzujące widgety (wykonujących cały ciąg instrukcji, poleceń), działa to bardzo sprawnie i pozwala na rozszerzenie podstawowych funkcji, sterowania za pośrednictwem opisanego na naszych łamach Sonosquencera.

No w końcu

Teraz pozostaje czekać na integrację (faktyczną) Alexy oraz zapowiadane wprowadzenie alternatywy tj. Google Assistant w .pl. Alexa na razie na Sonosach jest mocno ułomna, tak jak ułomna jest w .pl, pewne rzeczy nie działają i nie będą działać do chwili, gdy Amazon odpali swoje AI nie na pół gwizdka w naszym kraju. O Apple nie ma sensu pisać. Po pierwsze jest mało prawdopodobne, że się to Siri zlokalizowane pojawi. Po drugie i tak będzie tylko na urządzeniach Apple dostępne. Po trzecie zadziwia mnie głupota jabłkowatej „AI”… działa to najmniej przewidywalnie, potrafi najbardziej irytować. Ciekawe jak Sonos podejdzie do kwestii uruchomienia dwóch konkurencyjnych technologii „pod jednym dachem”, jakie korzyści przyniesie użytkownikowi taka integracja (oczywiście można z miejsca założyć, że będzie to obok, a nie na zasadzie kooperacji, współdziałania funkcjonowało). Trzeba uzbroić się w cierpliwość i poczekać do końca roku (Google twardo obstaje, że w 2018 roku uruchomi jako pierwszy AI w Kraju nad Wisłą).

Wszystkie, obecnie dostępne, aplety na jednym obrazku. Ma tego szybko przybywać, takie są zapowiedzi ze strony Sonosa. Trzymamy za słowo!

Czekam na aplet(y) pod Roon-a. Twórcy front-endu zapowiadają wejście w mobile oraz …właśnie, automatyzację. I nie chodzi tylko o systemy automatyki domowej, co w sumie oczywiste, gdy popatrzymy jakie możliwości oferuje to oprogramowanie (strefy) – chodzi o znacznie więcej, o wyjście na przeciw dzisiejszym pomysłom na inteligenty dom. Innymi słowy, chodzi o takie rzeczy jak IFTTT, jak wspomniane powyżej AI, współpracę z inteligentnymi urządzeniami (szeroko, a nie tylko jakiś specjalistyczny system pod audio/wideo, albo zamknięty, tylko uniwersalny, zawiadujący całym domem). Dopiero połączenie tych wszystkich możliwości, o których dzisiaj głośno (patrz nasza relacja z IFA 2018), synergia, pozwala na osiągnięcie odpowiedniego poziomu integracji „wszystkiego ze wszystkim” i maksymalizację możliwości (nie ma ograniczeń w tworzeniu scenariuszy, scen, poleceń…). Oczywiście u niektórych od razu zapala się czerwone światełko (bezpieczeństwo). Nie dziwię się. U mnie też się zapala i czuję, że jesteśmy blisko sytuacji, gdy ta kwestia stanie się jedną z najistotniejszych i najpilniejszych, jednocześnie generując gigantyczne zyski tych, którzy „nas zabezpieczą”, „ochronią” . Z rozrzewnieniem będziemy wspominać czasy pakietu antywirusowego zainstalowanego na blaszaku.

Te najbardziej oczywiste, już aktywne

PS. Poprawiono działanie AirPlay 2 (patrz nasz test opisujący działanie AP2 na Sonosach). Jabłkowy protokół w najnowszym wydaniu działa na Sonosach bardzo dobrze, pozwalając m.in. na integrację z AppleTV (ustawienia/głośniki), także w trybie stereopary. W cenie jednego HomePoda macie stereo na Sonosach, albo dużo lepiej integrującego się z kinem domowym Beam-a. Wszystko to kompatybilne z całym jabłczanym ekosystemem, a jednocześnie nieograniczone do „jedynie słusznej” usługi/technologii spod znaku Jabłka.

 

Wszędzie te notyfikacje, natywnie włączone, oczywiście wyłączamy ;-)
Można uszczegółowić działanie apletów, sposób interakcji, dodać dodatkowe parametry aktywizacji etc. Na razie pauzowanie (dzwonią) tylko na Andku (działa), czekamy na iOS

Te dwa zestawy widgetów robią różnicę. Mimo, że oficjalnego (Sonos) brak, to właściwie mamy wszystko co trzeba

Agregacja treści, ważna rzecz, szczególnie gdy chcemy połączyć to, z czego korzystamy, bez konieczności odpalania pierdyliarda apek.
Automatyzacja pozwoli na uruchamianie dowolnego streamu, na szczęście Google oraz Amazon dają możliwość integracji nie tylko swoich, ale także innych, popularnych serwisów strumieniowych… mamy wybór, u innych tego wyboru nam nie dają.

Więcej takich! LG G7 One @ IFA to R.i.P dla wszelkich DAPów

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
G7 QuadDAC

To naturalne. Po co mieć w kieszeni coś, co nie daje możliwości streamowania (raz), komunikacji (dwa), jest wąsko-wyspecjalizowane (to trzy)? DAPy miały swoje pięć minut, ale wg. mnie te pięć minut już było i ta nisza przestanie istnieć. Przestanie z dwóch powodów. Pierwszy, najważniejszy, to bezprzewodowość. Tak, chodzi o rynek masowy, ale nie tylko. Patrząc na słuchawki jakie promowano na IFA, na to jaki kierunek obierają producenci audio, także Ci głównie od słuchawek, także wysokiejj klasy słuchawek nie mam wątpliwości, że drogi, przewodowy (jak gra via BT to jest to ułomny transport, zdolny do grania wyłącznie lokalnego, z karty, kompletnie zbędna rzecz) DAP to przeżytek. No dobrze, ale ktoś może jednak mieć wyższe aspiracje, dążyć do jakiegoś absolutu (w mobilnym audio), do poziomu wyczynowego. Ok. Niech będzie. LG już wcześniej udowodnił (seria V), Samsung także udowodnił i paru innych Chińczyków udowodniło, że mariaż nowoczesnego smartfona, takiego powyżej średniej (specyfikacja) z bardzo wysokiej próby modułem audio (najlepsze, mobilne kości przetworników C/A od specjalistów: Wolfsona, ESS, TI czy CMedii) to coś w pełni osiągalnego i niespecjalnie trudnego do wdrożenia. W końcu, telefony są coraz większe, coraz większe są ich baterie, a dodatkowo możliwości obliczeniowe są już na tak wyśrubowanym poziomie, że… taki kieszonkowy komputer może z powodzeniem realizować obliczenia konwersji PCM do DSD, konwersje w ramach zaawansowanych trybów DSP (np. binaualizacja) i t p bez najmniejszych problemów. Wystarczy jakiś rozbudowany soft-player (czekam na mobilną odsłonę Roona, pracują nad tym :) ) i już.

Integracja tego co, w każdej kieszeni, z najlepszą możliwą SQ w jednym produkcie okazała się być w pełni wykonalna i w 100% udana. Miałem przez krótki czas możliwość zapoznania się z V30 zaprojektowanego przez LG wesół ze specami od B&O i… I nie wydaje mi się, żebym cokolwiek tracił jakościowo w porównaniu z Kałachami z serii 100, płacąc 2-3 razy mniej za więcej (funkcjonalności & użyteczności). Także, nie ma o czym mówić. DAPy to przeszłość. Może i jest miejsce dla jakiś absolutnie endowych uberkałachów (240/380), tudzież podobnych wynalazków, dla tych, którzy chcą takie coś wykorzystać u siebie jako element domowego systemu z wysokiej półki. No może. Mniej więcej chodzi mi tu o to, co pokazało Sony w Berlinie, czytaj koszmarnie drogi, bateryjny, ciężki pół-stacjonarny DAC/AMP… czytaj opcja przenośna dla nawiedzonych audiofilów ;-) …przenośna, nie mobilna, bo mówimy o czymś do ustawienia na hotelowym np. stoliczku. Ok, kto co tam lubi, ale DAPy jako mobilne źródła dźwięku to już przeszłość. 

Na IFA koreański gigant pokazał tańsze, ale pod kątem audio w niczym niezubożone, wersje swojego flagowca G7 (topowiec to ThinQ). Tańsze One (czysty Android – tylko takie coś ma sens, subiektywnie) oraz Fit (inna spec i system z nakładką firmową) otrzymały tzw. Quad DAC, czytaj ESS Sabre ES9218. To najnowsza seria poczwórnych (to ten quad), ultrakompaktowych, energooszczędnych kości, tożsama z najnowszymi gen. flagowymi układami 9038. Przy czym tutaj macie także zintegrowany wzmacniacz (analogowa kontrola poziomu z 130dB SNR!), dekoder (pełne origami) MQA oraz obsługę strumienia 1 bitowego. Natywnie. 32 bitowy przetwornik, zdolny do obsługi materiału PCM do 384 oraz DSD do 512 (!). Mało? Na jacku „stacjonarne” 2vrms pozwalające pożenić high-endowe, duże słuchawy lub podpiąć telefon pod konkretny tor audio, w roli pełnoprawnego źródła dźwięku. Jeszcze mało? Poczwórny układ C/A to wyczynowe parametry tj. 124dB DNR & -112dB THD+N. Zapowiedziane pod koniec 2016, wdrożone w 2017, trafiły do opisywanych topowców LG także w 2018. I trudno się dziwić. To najpotężniejszy tego typu układ… jakoś niespecjalnie stosowany w DAPach btw.

I to wszystko macie, „przy okazji”, bo przecież to jest smartfon, do tego – jak go LG promował (o audio raczej za wiele nie mówili) – bardzo zaawansowany aparat / kamera. Z rzeczy dla nas może mniej istotnych, ale w sumie jednak istotnych, bo wszystko to przecież w jednym (DAP i fon) – w One dali Snapdragona 835 z ekranem o przekątnej 6.1 (za duże dla mnie, stanowczo za duże to), z wąsem (obrzydliwy notch), z rozdz. 1440 px. Oczywiście jest tam aptX, jest LDAC (bo Oreo czyli Andek 8.1, czysty, jak wspominałem, na tym). Zatem komplet. Wystarczy nabyć, na kartę wgrać te nieliczne DSD-eki wyczynowe, co to kilka gigabajtów jeden utwór (materiały DSD256 – takie są gdzieniegdzie dostępne), strumieniem z Tidala oraz Qobuza (dalej w .pl niedostępnym) nakarmić, może jakieś hi-resowe radio sobie uskutecznić (sporo tego, jak grzyby po deszczu wyrastają takie sieciorozgłośnie). Jak kto wierzy w MQA to proszę bardzo, bez najmniejszego problemu. Mobilnie, na wysokim SQ poziomie.

Czekamy na więcej, a najlepiej, żeby to co jeszcze z jackiem się uchowa, miało takie przetworniki jw. w standardzie. Dla producentów to ani technologiczne wyzwanie, ani jakiś tam wielki koszt, a dla nas same zalety. ESS (albo topowy Wolf, albo TI…) w każdym smartfonie! ;-) A ten G7 One kusi, szczególnie z jakimiś zamkniętymi planarami (Mr Speakers), nowymi CL-kami 2 szkockiego RHA, czy prawdziwie bezdrutowymi dokami Momentum Senka. To by było bardziej, mocniej, więcej od każdego, nawet za piętnaście tysięcy, DAPa. I lepiej.

HDO na IFA. Jedna salka audio, ale audio jest wszędzie…

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
FullSizeRender

Kiedyś było inaczej, kiedyś HiFi było obecne. Kiedyś. Teraz jest inaczej i bardzo dobrze, że jest, bo to impreza zupełnie inna od specjalistycznych, monachijskich high-endów, czy jeszcze odmiennego (jednak wyraźnie zmienia się profil rodzimej imprezy na coś IFApodobnego vide smart home / automatyka & potężna dawka wideo) Audio Video Show. Audio @ IFA od dawna było nieco na marginesie, choć kiedyś było tego (w dedykowanych salkach) jednak zdecydowanie więcej (poprzednie relacje HDO z dużo większą liczbą wystawców audio, szczególnie słuchawkowych, ale nie tylko… gramofony, elektronika, czołowi producenci z branży). Słuchawki są oczywiście wszechobecne (bo popularne, bo mobile), widać jednak zdecydowany trend „wtopienia” dźwięków w chałupę, oczywiście taką inteligentną, gdzie audio staje się jednym z elementów całego ekosystemu. W sumie, nie oszukujmy się, do tego właśnie dążymy, to taki come back pustych przestrzeni nowoczesnych wnętrz (z wygumkowanymi wcześniej kolumnami), tyle że teraz ta przestrzeń będzie pełna dźwięków, oj będzie!

Bardzo ważną rolę odgrywa integracja, wszędzie widać AI, na każdym kroku. Asystenci są czymś, co ma całkowicie zmienić sposób interakcji z domową elektroniką, co już teraz zmienia każde pomieszczenie (zaawansowane systemy DSP, korekcja… tak, to też tu jest, zresztą nie tylko na IFA, na High-Endzie też było o tym głośno) w miejsce z muzyką, z dźwiękiem (zasada: mówisz – masz). Rzecz jasna często jest to kompromis w zakresie SQ, ale… właśnie, branża zwraca coraz baczniejszą uwagę na ten aspekt, nie jest to rzecz pomijana, bo jakość to też jedna z trampolin marketingowych. Jakość już nie na marginesie. Bo się sprzedaje (przy czym jakoś cicho o MQA, wcześniej bardzo obecnym, ale może gdzieś natrafię… nie natrafiłem, serio).

Audio jest zatem wszędzie, każdy z dużych wystawców prezentuje swoje rozwiązania, ale właśnie jako coś, co coraz częściej ma współgrać ze wszystkim, nie tylko z telewizorem (który nie wygląda jak telewizor i bardzo dobrze, że nie wygląda), nie tylko z domowym systemem AV… oj nie, znacznie szerzej, ma to być element całego jw. ekosystemu, dogadujący się, przejmujący funkcje, uzupełniający możliwości (wiadomo… mikrofony, głośniki) sprzętu AGD, domowej in(fo)frastruktury (internet rzeczy to najbardziej oblegana przez specjalistów działka na tegorocznej IFA btw). Dlatego przybiera często, gęsto formę zupełnie nie kojarzącą się, właśnie wtapia się w otoczenie, ale JEST i GRA.

Zaraz ruszymy cztery litery i sprawdzimy co ciekawego ma do zaprezentowania branża, czym chce nas w najbliższym czasie zaskoczyć. Uzupełnię wpis o fotorelację (taką formę, podobnie jak to miało miejsce w naszych wcześniejszych „HDO na IFA”, uskuteczniamy), spodziewajcie się aktualizacji…

» Czytaj dalej

PowerDAC NuPrimie IDA-8… mały, melodyjny mocarz

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
20180629_164810637_iOS

Jeszcze parę lat temu nikt takich konstrukcji nie poważał. Amplifikacja musiała być wielka jak stodoła, musiała mieć za nic zużycie, musiała się konkretnie grzać, powodować czasowy spadek napięcia w sieci energetycznej itd itp. Mamy 2018 i często, gęsto zamiast wielgachnej skrzyni, wzmaczniaczyska, stoi sobie na półeczce małe coś, co gra – zdawałoby się – bez żadnych ograniczeń, wypompowując waty mocy w efektory bez najmniejszego wysiłku. Pamiętacie jedną z pierwszych, masowych konstrukcji D klasowej, jaka nam się parę lat temu trafiła i została na dłużej w redakcji? Ano, tak, tak chodzi o D3020 od NADa. Mały wzmacniaczyk pokazywał kierunek, mniej więcej w tym czasie pojawiały się pierwsze, coraz ambitniejsze konstrukcje innych czołowych producentów. Wcześniej paru specjalistów z branży starało się zainteresować nas swoimi konstrukcjami przełamującymi schematy (w głowie), głównie były to jednak drogie urządzenia (wspomniany NAD miał serię Masters, od której zaczął się flirt z wysoce efektywnymi, wysokomocnymi amplifikacjami). D3020 nie był jakimś objawieniem, ale jako jeden z pierwszych łączył świat cyfry (w tym komputerem, uzupełnionym łączem sinozębnym, a droższy D7050 także bezpośrednio Internety) z drutem ze wzmocnieniem w klasie D i zrobił to na tyle przekonywująco, że dzisiaj w ofercie Kanadyjczyków znajdziecie JEDEN tylko, klasyczny wzmacniacz tranzystorowy AB (C316 v2).

Bardzo się to wszystko zmieniło, a dzisiejsza integra to właśnie tytułowy PowerDAC: przede wszystkim cyfrowe wejścia, czasami bezpośredni link (prawie zawsze BT), ze szczątkową obecnością analogowych złącz przygotowanych na okoliczność podpinania analogowych źródeł. Bywa, coraz cześciej, zorganizowane w ten sposób, że ten analog to naprawdę coś bardzo „przy okazji”, zdarza się, że sygnał zostaje przekonwertowany na postać cyfrową (układ ADC) i następnie ponownie przekształcony na sygnał zrozumiały dla efektorów. Obecnie pojawiają się na rynku setki takich produktów, zaprojektowanych zgodnie z ostrymi normami redukcji zużycia energii, dodatkowo korzystające z wysokiej efektywności i minimalizacji wpływu czynnika termicznego na formę urządzenia. Mamy więc małe, malutkie amplifikacje, lekkie, leciutkie, dla starego audiofila grzyba, wydmuszki takie i … tu audiofil grzyb będzie często, gęsto w ciężkim szoku, grające z taką swobodą, z taką manierą jak te stare, wielkie piece, co to wymagały wyłączenia zbędnych odbiorników prądu, bo mogło wywalić ;-)

Ten tutaj jegomość to klasa D, tak, ale z magicznym A (na wstępie). Patent NuPrime na połączenie zalet. Obadamy :)
BTW. Opis na pudle to takie „wszystko w temacie”, wiemy od razu „kto zacz”

NuPrimie IDA-8 to taka na wskroś nowoczesna konstrukcja. Na wskroś. Bardzo, bardzo tu i ówdzie chwalona, na granicy czołobitności i uwielbienia wręcz. Jako, że mam duży sentyment do produktów NuForce (NuPrime to reinkarnacja, przez krótki czas marka NuForce egzystowała pod skrzydłami specjalisty od projekcji, firmy Optoma), a tu mamy kontynuację, bardzo przemyślane portfolio produktów, które znakomicie wpisują się w „idzie nowe” (w audio) to długo się nie namyślając zapytałem dystrybutora marki w .pl, czy można na tapetę i to najlepiej właśnie tego małego, jak w tytule stoi, mocarza. Sprzęt budzi spore zainteresowanie, krąży po redakcjach w ostrym (krótkim) reżimie czasowym, ale że akurat trafiło się trochę wolnego czasu na obadanie, poprosiliśmy o egzemplarz i od nastu dni gra to nam jako alternatywa dla bardzo klasycznych konstrukcji w salonie: integry NADa i dzielonego systemu NADa, ze starej daty pre i podobnie starej daty końcówką …a wszystko to w klasie AB, z dużym zapotrzebowaniem na prąd, opakowane w skrzynki zajmujące cały segment regału RTV, po paru minutach powodujące zauważalny wzrost temperatury w pomieszczeniu. IDA-8 jest absolutnym przeciwieństwem powyższego. Tak jak NAD D3020 to takie „biurkowe”, bardzo kompaktowe maleństwo, zintegrowany wzmacniacz na miarę XXI wieku. Power+DAC, z USB przede wszystkim, ale dla mnie rzeczą bardzo istotną i niepomijalną są także pozostałe cyfrowe interfejsy… nierzadko to właśnie SPDIF jest LEPSZYM od komputerowego sposobem na integrację źródła z nowoczesnym wzmacniaczem. To wcale nierzadka sytuacja, dlatego jak już nie raz mogliście się na łamach HDO przekonać, zawsze kompleksowo podchodzimy do testów, nie robimy tego by „zaliczyć” – nie – chcemy poznać możliwości brzmieniowe testowanego sprzętu. Wcale często to właśnie koaksialne, albo TOSLINK wypada ciekawiej w kwestii SQ od  uniwersalnej magistrali komputerowej. Także, to uwaga natury ogólnej, dajcie szansę innym interfejsom w swoich nowoczesnych, cyfrowych wzmacniaczach, bo warto (inaczej, można sporo z potencjału stracić, pozostawiając te wejścia nieobsadzonymi).

Małe, kompaktowe to. Bardzo. Oznaczenia wejść dziwaczne, ale ma to swój urok.
To takie połączenie diody (displej), oznaczenia alfanumeryczne… labo, przy czym żadne szkiełko i oko, o nie! ;-)

Integra NuPrime ma link bezprzewodowy w formie zewnętrznego modułu łączności, który podpinamy do umiejscowionego z tyłu, dodatkowego (poza drukarkowym złączem, do wpięcia kompa) portu USB. Także jak ktoś akurat wcale niekoniecznie ma ochotę słać strumienie z handheldów do ampa to nie musi tego elementu sobie aplikować, zestaw interfejsów obejmuje „klasycznie” elektryczne & optyczne interfejsy cyfrowe, ponadto jest analogowe wejście, jedno jedyne, na przedwzmacniacz, pozwalające podpiąć coś analogowo właśnie. Oczywistym wyborem będzie tutaj gramofon, te nowe coraz częściej wyposażane są od razu we własne, wbudowane przedwzmacniacze, co pozwala bezpośrednio wpinać. Na froncie diodowy displej (charakterystyczny element wyposażenia w przypadku wcześniej NuForce, obecnie NuPrime), w garści firmowy pilot (oznaczenia cyfrowo-literkowe wcale nie są z czapy, jak pisali inni recenzenci… no ludzie, przecież 1,2,3,4,5 niczego konkretnego nam o wyborze złącza nie mówi, a te literki owszem, mówią… a cyfry są po to, by nam unaocznić kolejność), stalowe pudełko z siłą rzeczy blisko osadzonymi odczepami. Polecam, bardzo, ubrane kable, najlepiej w banany. My tak właśnie podpięliśmy tytułową integrę z naszymi redakcyjnymi kolumnami. Widełki mogą być problematyczne, a gołe kable będą bardzo mocno niewskazane. Także banany wpinać proszę.

…jak widać

Nie ma żadnego jacka, mimo biurkowej formy (ale to w sumie nie jest, o czym za chwilę, żadna wskazówka, jakiś nakaz zastosowania tego klamota właśnie w formie biurkowo-gabinetowej), to amplifikacja pod kolumny, zdalne sterowanie także wskazuje, że ma to być obsługiwane z poziomu fotela, kanapy w dużym pomieszczeniu. Co prawda wielkość i waga wskazywałyby na coś wręcz przeciwnego, ale pozory w tym wypadku bardzo mylą. Tak jak wspomniany na wstępie D3020 faktycznie był takim małym wzmacniaczykiem, który nie bardzo nadawał się do dużego salonu, nie był dobrym wyborem dla dużych podłogówek, ba… sam producent zakładał, że jakby co przyda się wsparcie niskotonowca (aktywnego – zresztą w IDA-8 też możemy sobie suba integrować), do wpiętych w odczepy raczej kompaktowych monitorów, to tutaj mamy do czynienia z małym w formie, wielkim w treści, wulkanem energii. Ten wzmacniacz może bezproblemowo zastąpić w moim systemie dzielony tor pre + końcówka i będzie zwinniejszy, bardziej dynamiczny, de facto mocarniejszy od wielkiej skrzyni ze znamionowymi 200W. Przy okazji oczywiście mamy coś znacznie efektywniejszego, no ale to jakby z założenia… w końcu te nowe ampy oparte na power modułach, wzmacniacze w klasie D, potrafią dać dużo energii, zabierając z sieci umiarkowane ilości prądu, dodatkowo zachowując wysoką kulturę pracy (termika). Tak, to wiemy w teorii, ale praktyka potrafi mimo wszystko zaskoczyć, zadziwić. Musiałem uważać z operowaniem gałką enkodera (leciutki, wyczuwalny skok, szkoda że nie chodzi to nieco precyzyjniej, bardziej gładko), przyciskami na pilocie, bo można było szybko przedobrzyć. Gram bezpośrednio z Core @ Roonie (iMac), ale też jw. podpiąłem inne interfejsy i to bardzo na bogato, bo… po optyku jest Chromecast Audio tylko, ale po koaksialu udało się zintegrować cały system AV w salonie (dzięki matrycy HDMI wyposażonej w konwerter cyfra-cyfra z HDMI na TOSLINK/coax). Fajno. Można sprawdzić wiele źródeł, także takich, które rzadko były podpinane do DACów/PowerDACów. Oczywiście, tradycyjnie, podpinam także naszego dyżurnego CDeka (tutaj zarówno po analogu i rozłączając to co powyżej, po koaksailu). Link sinozębny sprawuje się bez zarzutu, można strumienie słać, ale to co robi na wstępie testów największe wrażenie to wspomniana moc, którą mamy tutaj do dyspozycji. Przy ustawieniach w zakresie 30-40 jest optymalnie, głośno, a dalej… no właśnie. Warto przy tym nadmienić, że amp gra niezwykle czysto, mamy całkowicie czarne tło i to w całym zakresie, także przy końcu skali. Nie to co przy moich NADach, gdzie jak wychylimy to słychać. Tu jest głucha cisza.

„Wzmacniaczyk” wcale niemało potrafi w dziedzinie SQ. Powiem więcej, sceptycy, niepoważający „tych nowych, cyfrowych, wynalazków” powinni koniecznie sobie to, to potestować. Najlepiej w zaciszu domowym, mając do porównania dotychczasowy tor. I niech to będą te wszystkie pyszne „czysta klasa A”, jakieś lampiszony niech będą, niech to będzie prawdziwe, po bandzie wyzwanie. U nas tak to się właśnie konfrontuje i doświadczyłem niczego, do czego mógłbym się doczepić. To nie jest żadne „no ale”, „nalocik cyfrowy czuć”, czy może mocne ale bez powietrza, bez życia granie. NO NIC Z TYCH RZECZY. Ta cała IDA-8 zasłużyła sobie na b.dobre opinie, tu nie ma przypadku. Dokładnie obadałem kwestie linku komputerowego, sprawdziłem jak dobra jest implementacja USB w tym przetworniku z prądem, znakomicie wypadło SPDIF – gra tutaj świetnie – analog traktowałem początkowo pomocniczo, ale summa summarum się wybroniło. Mogę zatem napisać głośno i wyraźnie: jak sobie słucham na lampiszonowym ampie czegoś, a potem przeskakuje na IDA to nie mam wrażenia, że ktoś mi coś tam amputował. W ogóle nie mam. Przechodzę, że tak powiem, gładko i bez najmniejszego zgrzytu. Innymi słowy, mały mocarz, radzi sobie, radzi sobie z podłogówkami w dużym pomieszczeniu z takim zapasem sobie radzi, że nawet dużo potężniejsze paczki nie stanowiły, jak się okazało, jakiegoś wielkiego wyzwania. Na Topazach 20 grało, dużo większych od kompaktowych Szafirów (23) i „nawet się nie spocił”. No ciepły, a nwet więcej niż ciepły był, ale wysterował te kolumny koncertowo.

Nie byłbym sobą, gdybym nie sprawdził tego ampa w sposób, który raczej nikomu (z testujących) nie przyszedł do głowy. Kropką nad i był odsłuch na routerze audio (z wejściem dla ampa i audio jackiem, do którego to nauszniki podpiąłem). Fabryka integracji ze słuchawkami nie przewidziała? No trudno, trzeba było zaradzić i zaradziłem jak wyżej. I wiecie co? To dopiero była sensacja, jak ten mały grzmot zagrał na planarach. Zresztą nie tylko, ale przede wszystkim.

  

Cyfra, no w PowerDACu to jakby naturalne, że cyfra wszędzie, nie?

Więcej, bardziej i mocniej poniżej:

» Czytaj dalej

Źródło na czasie od Bel Canto: e.One Stream

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-08-28 o 20.50.50

Nazwa adekwatna dla zawartości. In to USB (w sensie tylko dysk, pamięć podpięta pod klamota lokalnie) oraz ETHERNET (czytaj medium, którym muzyczne zera & jedynki wędrują z jakiegoś odległego big data center ;-) ). Out to – zależnie od naszych wymagań, naszego toru – RCA (robi się wszystko w klamocie w sensie konwersji), albo bateria złącz cyfrowych: AES/EBU, TOSLINK oraz COAX. Problemy z klasyfikacją? Ano nic dziwnego, ale widzę w tym produkcie idealne odzwierciedlenie sytuacji w której żeśmy się znaleźli. Teraz strumień jest skądś tam, z nieokreślonego jw. big data center, muzyka definitywnie zrywa z fizycznością, lokalizacją (znaną), staje się czymś efemerycznym, to już nie jest (nawet) plik na dysku, naszym dysku. LAN to brama, to nie (tylko) interfejs, ale właśnie brama dla sygnału. Zatem czy tego klamota nazwiemy network streamer czy streaming bridge, względnie po prostu ethernet-to-digital konwerter to całościowo opiszemy sobie, czym ten e.One w istocie jest. LAN i analog lub cyfra. Oczywiście, można też tego malucha (małe to) wykorzystać w roli tradycyjnego odtwarzacza plikowego (plikograja)… ale, moim skromnym zdaniem, to co robi tutaj różnicę i stanowi kluczową sprawę to właśnie LAN i reszta. Popatrzmy na to, co się wyrabia dzisiaj w dystrybucji muzyki w sieci, na to jak wygląda odpływ od kupowanej „tradycyjnie” muzyki w cyfrowych kramikach, na odwrót od słuchania z własnych plików zgromadzonych na komputerze, własnym serwerze… coraz częściej łapię się na tym, że większa część kolekcji to stream właśnie, że coraz mniejszą część biblioteki stanowią downloady. Też tak macie?

e.One Stream odzwierciedla cały sobą ten trend. Tak, daje możliwość „tradycyjnego” korzystania ze zbiorów, zbiorów zgromadzonych na własnych nośnikach. Tyle, że jak wspomniałem trend jest jednoznaczny i oczywisty. Muzyka staje się czymś używanym, a nie czymś… co mamy na własność. W końcu to, co oferują serwisy, nie należy do nas. My płacimy tylko za korzystanie, za dostęp. Ten streamer & konwerter sieciowo-cyfrowy w jednym (tak wiem, to może niezbyt szczęśliwe sformułowanie, tu cyfra i tam cyfra, tyle że medium wejściowe to świat IT, nie audio, a dalej już mamy znajome interfejsy… analogicznie jak z konwerterami USB) i wraz z jakimś sterownikiem (póki co dają tylko apkę dla iOSa… słabe to btw), czytaj tabletem, smartfonem, a zaraz zapewnie jakimś zegarkiem, panelem naściennym a może nawet którymś AI, tworzą ukoronowanie rewolucji jaką zapoczątkował iPod, Napster, mp3. Muzyka po prostu jest. Muzyka jest wszędzie, może być w każdej chwili, w każdym miejscu (no prawie) dostępna, popłynąć z głośników, bo gdzieś tam, w którymś tam streamie sobie egzystuje. Właśnie w którymś streamie. DAC to wszelkie źródła materiału, internetowa brama zaś to wybór ograniczony obecnie do tego, co Bel Canto uznał za wartościowe (w streamie). Mamy dostęp za pośrednictwem apki Seek do bibliotek Tidala (oczywista, oczywistość), mamy Qobuza, mamy wreszcie agregujący rozgłośnie internetowe vTuner. I to tyle. Nie ma Spotify, nie ma Deezera (też HiFi tj. loseless, jak pamiętamy), nie ma SoundClouda i paru innych rzeczy. Na szczęście producent zdecydował się nie tylko na sprawiający problemy protokół UPnP, ale także na DLNA, co daje możliwość strumieniowania klasycznie z NASa, albo jeszcze klasyczniej, pobierania sygnału audio bez LAN, z USB-A, do którego podepniemy jakiś nośnik. I też, da się, choć – i tu pewnie nie pomylę się – mało kto podepnie ten nośnik, prędzej jeszcze coś sobie postrumieniuje z plików zapisanych na NASie, ale to też jak wyżej w odwrocie. Sam DAC może 24/192 i jest MQA lubny. Także można w ramach skrzynki, ale można też wyjść i ja (powiem wprost) wyszedłbym, nie zastanawiając się zbytnio i to wyszedł najchętniej …ale tutaj to nie przejdzie (USB jest do lokalnego pobierania z podpiętej pamięci tylko, nie da się tak podpiąć komputera, tj. via USB).

Zresztą, można pogodzić jedno z drugim (lokalne i zdalne) w elegancki sposób, decydując się na front-end Roon, bo ten e.One Stream jest Roon Ready. Innymi słowy, w pełni identyfikowany przez software, z wszystkimi możliwościami do wykorzystania, możliwościami oferowanymi przez Roon Labs. Podsumowując, mamy tutaj internetową bramę do muzyki, jak to określił producent – High performance Asynchronous Network Renderer – czytaj: transparentną bramę dla muzyki z sieci.  Tym właśnie jest e.One Stream. Tworzy, wraz z innymi klamotami z linii e.One system, przy czym tutaj albo wpinamy DACa (i dalej), albo wpinamy pre (bo trzeba jakoś wysterować poziom, to jest bramka „tylko” i „aż”). Sieć jest tu w centrum, fajny zielony, diodowy display  na froncie tytułowej skrzyneczki powie nam wszystko o sygnale (jego parametrach), a całość zapewni ultra niski poziom jittera (ważne) oraz, aż zacytuję: izolacje od sieci zarówno tej zdalnej, jak i tej lokalnej (środowisko sieciowe: NAS, infrastruktura). Wiecie, ja tam w audiofilskie kable i audiofilskie routery nie wierzę, bo trzeba by (aby w takie coś uwierzyć) zakwestionować zasadę działania sieci LAN, generalnie do kibla wrzucić to, co definiuje sposób funkcjonowania, ale co ja tam wiem. Siak, czy tak, brzmi to pochylone intrygująco i tak sobie myślę, że pewnie chodzi o jakieś trudne do zdefiniowania”magic”.

Zwięźle, to znaczy w punktach, wygląda to tak:

  • UPnP & DLNA kontroler firmowy aka SEEK (nur fur iOS)
  • jest to Roon end-point, certyfikat Roon Ready ma
  • Rozdzielczość bitowa 24, częstotliwość do 192kHz
  • Bit-perfect
  • wbudowane zegary o ultra niskim poziomie zniekształceń
  • Gapless
  • Aktualizacje online
  • USB-A port dla pamięci masowych, niestety formatowanych wyłącznie w FAT32 (słabe to)
  • Zoptymalizowane dla: FLAC, WAV, ALAC, AAC, MP3, AIFF, DSD, MQA
  • Wyjścia: analogowe RCA, cyfrowe up to 192 PCM (a DSD to gips?)

Cena? 1599 USD 

Pierwsze takie: bezprzewodowe planary od RHA. Model CL2

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-08-23 o 12.19.16

Pierwszym producentem, który zminiaturyzował układ ortodynamiczny, było Audeze. Tyle, że ich IEMowe planary są 1) przewodowe 2) nietypowe (duże, z obudową znacznie wystającą poza obręb małżowiny… właściwie to takie zminiaturyzowane nausznice, bez pałąka ofc). RHA zrobiło to inaczej. Nie dość, że wycięli z równania kabel (no, nie do końca, tu rewolucji nie ma, nie są to prawdziwie bezprzewodowe IEMy, a klasyczny model „w opcji bezdrutowej” z przewodem między dokami, spoczywającym na karku użytkownika) to jeszcze zamknęli całość w zgrabnych obudowach, takich mniej więcej, jak stosowane w modelach serii Txx (kształt, materiał inny, poniżej szczegóły). Dzięki standardowym złączkom MMCX można będzie używać ich w obu scenariuszach: bezprzewodowym, jak i przewodowym. To – w sumie – korzystne rozwiązanie, dające użytkownikowi elastyczność wyboru (mobilnie, bardziej stacjonarnie, z zaprzęgnięciem wewnętrznej elektroniki i z ominięciem tego, co w dołączonej „smyczy”  przekształca sygnał, wzmacnia go etc.) Czyli takie dwa w jednym.

To, co przykuwa uwagę, to właśnie miniaturyzacja układu. To robi wrażenie! (bezprzewodowość można uznać za chwyt marketingowy – nie krytykuję, to ma sens w obecnych czasach rozbratu z drutem, przy czym każde słuchawki z wymiennym kablem mogą być dzisiaj „bezdrutowe”) Udało się w miniaturowych, dopasowanych do małżowiny obudowach, zmieścić super-cienką membranę (grubości 16um), 10mm przetwornik wraz z centralnie umiejscowionymi magnesami zmieścił się do typowej, wykorzystywanej w modelach dynamicznych”łezce”. Zbalansowana konstrukcja, z dołączonym okablowaniem (mamy wspomnianą „smycz” z modułem aptX i baterią dającą ok. 12h grania oraz 3,5 mm standardowy, miedziany i srebrny 2,5mm zbalansowany, kabelek) daje szerokie pole do eksperymentowania… z pewnością, każdy z tych sposobów podłączenia pod źródło będzie cechował inny sposób kreacji dźwięku, będzie zauważalna różnica w SQ. Tym razem zamiast metalu (seria T) w obudowach wykorzystano ceramikę (podobnie jak w poprzednim, topowym modelu CL1). Na pewno wpłynie to korzystnie na wagę tytułowych monitorów. Start przedsprzedaży dzisiaj, do kupienia we wrześniu (dokładnie od 12 mają być dostępne).

Jak widać, podobnie jak w serii T, mamy w CL2 wkładki (dyfuzory) modyfikujące brzmienie. Więcej na ten temat przeczytacie w recenzji T10 (tutaj)

Cena? Po kursie funta będzie to jakieś pi razy oko 3800 złotych (ale to bez naszego VATu, także obstawiam że w .pl będzie to bardziej >4500). Jak tylko się pojawią, postaramy się włożyć w uszy i zdać relację…