Nasz nowy felieton jest swoistym wprowadzeniem do tematyki muzyki z pliku, cyfrowych źródeł audio wysokiej jakości. Rozpoczynamy w ten sposób cykl artykułów poświęcony rewolucji (to chyba adekwatne określenie tego, co się dzieje obecnie w branży) związanej ze zmianami na polu dystrybucji oraz sposobu wydawania muzyki. Opublikowany poniżej tekst pojawił się pierwotnie na stronie ratuj muzykę! (patrz baner obok, z prawej) Muzyka z pliku to – niestety – nie tylko plusy, wiele pisze się o kiepskich nagraniach, o szkodliwych działaniach podejmowanych przez niektórych, ważnych ludzi z branży, o stratnej kompresji, o nadmiernym zwiększaniu głośności etc. Uważamy, że warto uświadomić ludziom, że odarcie muzyki z jakości, wykastrowanie jej z detali, z bogactwa jakie zawiera dobrze zarejestrowany materiał to poważny problem, to zwykłe oszustwo, pozbawianie nas tego, co często decyduje o pięknie, o emocjach, o tym wszystkim co istotne. Oczywiście, we wszystkim należy znać umiar – także w krytykowaniu. Jest miejsce na mp3, nie potępiamy (a wręcz jesteśmy zwolennikami) strumieniowych serwisów muzycznych (jeden z felietonów poświęcimy sieciowym serwisom audio), ale należy mieć świadomość, że to nie powinien być erzac, coś co zastąpi dobre realizacje, nagrania, dźwięk zarejestrowany oraz zapisany w taki sposób, w jaki chciałby go usłyszeć twórca, artysta. Nie odbierajmy sobie przyjemności z muzycznej uczty, nie rezygnujmy ze słuchania gęstych formatów na dobrych słuchawkach, na domowym zestawie stereo, w wygodnym fotelu, przy lampce wina. Serdecznie zapraszam do lektury oraz (przy okazji), do odwiedzin wspomnianej powyżej witryny ratuj muzykę…

