LogowanieZarejestruj się
News

Nowe Ethery! Mr Speakers i flagowe planary: Ether 2

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
MrSpeakers_ETHER2_08

Pamiętacie nasz mega test z Etherami Flow (w wersji otwartej oraz zamkniętej), LCD-3 oraz HE-1000? Co to była za uczta, a jednocześnie niemałe wyzwanie, bo jak tu mieć parę par słuchawek jednocześnie na uszach ;-) Minął rok i mamy zupełnie nową, całkowicie przeprojektowaną wersję flagowych planarów Mr. Speakers. Panie, Panowie już za moment na sklepowe półki trafią najnowsze Ether 2. Tak, tak, jest i Flow, choć nie w nazwie, ale w konstrukcji ten element występuje także… spokojnie. Aż zacytuje, by nie było wątpliwości:

„W przeszłości, nasza technologia TrueFlow była wbudowana w istniejącą strukturę układu napędowego. W przypadku ETHER 2, skonstruowaliśmy ten układ na bazie technologii TrueFlow, znacznie poprawiając przepływ powietrza wewnątrz układumagnetycznego. Jako rezultat, uzyskaliśmy znaczną poprawę wszystkich aspektów dźwiękowej reprodukcji, od basu, który pewnie osiąga częstotliwości subsoniczne, przez płynną średnicę aż do gładkich jednocześnie niezwykle detalicznych wysokich tonów. To wszystko jest opakowane w znacznie powiększoną scenę, która dostarcza nam uczucie niezwykle naturalnych przeżyć.”

 

Słuchawki bardzo różnią się od poprzedników, wyglądem nawiązując do elektrostatów (VOCE), które Mr Speakers nie tak dawno temu popełnił. Mamy niezwykle lekką konstrukcję, te słuchawki są spore, typowo stacjonarne w oglądzie, ale waga… jak mobile. Słuchawki ważą 290 g! W porównaniu do redakcyjnych LCD-ków to piórko jest, na pewno przełoży się to pozytywnie na komfort użytkowania. W odróżnieniu od konkurencji nie ma tu stratosferycznego poziomu za jaki wołają – nie, jest właśnie zupełnie na odwrót. Na cenniku widnieć będzie cena poniżej 10 000 złotych, a dokładnie 9699 pln, co należy jednoznacznie pochwalić, bo tendencja jest zgoła odmienna u konkurencji. Tam, każda nowość (flagowiec) to znacznie wyższe koszty nabycia w porównaniu z poprzednimi generacjami. Popieramy!

Kluczowe cechy słuchawek MrSpeakers ETHER 2:

  • Całkowicie nowy przetwornik powiadający mniejszą o 70% masę oraz opatentowane przetwarzanie V-PlanarTM (lekkie słuchawki poprzedniej generacji były jednymi z najbardziej kompaktowych otrodynamików, te są jeszcze lżejsze)
  • Całkowicie nowy, aerodynamiczny układ magnetyczny TrueflowTM
  • Kabel VIVO umożliwiający podłączenie za pomocą wtyków 2.5mm, 3.5mm,1⁄4” oraz za pomocą 4-ro pinowego gniazda XLR. UNIWERSALNY w sensie różnych kombinacji, no proszę… da się
  • Wysokiej jakości, skórzany pasek pałąka (ręczna robota, lokalnie w Stanach robiony)
  • Wygodny pojemnik na słuchawki z dodatkowym przedziałem na odtwarzacz przenośny (bardzo mocno akcentują to mobile w przypadku najnowszych Etherów, bardzo)

Istotne zmiany zaszły w konstrukcji pałąka i montażu muszli. Oczywiście, podobnie jak w poprzedniej generacji, Mr. Speakers to metal i włókno węglowe. Dzięki temu konstrukcja ma bezkompromisową wytrzymałość, a przy tym oferuje najwyższy poziom komfortu, przy jednoczesnym zminimalizowaniu wagi. Sztywna, metalowa i karbonowa konstrukcja odgrody poprawia osiągi brzmieniowe. Sam pałąk pozbawiony zawiasów został wykonany z innowacyjnego metalu o nazwie Nitinol, który posiada efekt pamięciowy. Zapewnia to komfortowe dopasowanie do głowy i odpowiednią wytrzymałość, co przełoży się na bezproblemowe lata użytkowania.

Oto, co mówi twórca tych nauszników, Dan Clark, założyciel i dyrektor firmy MrSpeakers: „Rozpoczęliśmy pracę nad ETHER 2 w celu stworzenia nowej konstrukcji, która skorzysta z zalet tego, czego nauczyliśmy się o przetwornikach, komforcie, oraz konstrukcji mechanicznej na przestrzeni ostatnich sześciu lat. Jak zawsze, naszym najważniejszym priorytetem było wprowadzenie poważnych ulepszeń brzmienia. Po drugie, chcieliśmy uzyskać wagę poniżej 300 gramów bez kompromisów w zakresie jakości budowy, jakości dźwięku czy komfortu. Myślę, że ETHER 2 spełnia nasze założenia w każdym zakresie; to fantastycznie brzmiące słuchawki z niesamowicie ciepłą i naturalną barwą, niesamowitą rozdzielczością, ogromną sceną i kiedy założycie je na głowę, to ledwo poczujecie, że na niej są.”

 

 

Mhm, dla mnie mamy tutaj trzy rzeczy, które potencjalnie „robią”:

- nowy wariant układu magnetycznego Flow: TrueFlow, który wraz z nowym przetwornikiem V-PlanarTM stanowi tutaj niewątpliwie danie główne, to zupełnie nowy projekt, ciekawe jak to się przełoży na SQ w porównaniu do poprzedników, w którą stronę to pójdzie…
- fenomenalnie niską wagę, co powinno przełożyć się na wysoki komfort podczas długich sesji oraz możliwość użytkowania przenośnego, do zweryfikowania z mobilnymi źródłami
- nowy, uniwersalny kabel VIVO (pierwsza taka konstrukcja dołączana do słuchawek, o ile się nie mylę)

Na pewno zweryfikujemy, przetestujemy te słuchawki u nas, porównując do wrażeń z recenzji poprzedników oraz naszych redakcyjnych planarów Audeze oraz HiFiMANa. Wspólnie będzie można przekonać się o zaletach tej nowej konstrukcji już na najbliższym Audio Video Show 2018 w Warszawie w dniach 16-18 listopada, gdzie słuchawki będą udostępnione zwiedzającym wystawę. Warto. Przyjdźcie, posłuchajcie, porównajcie…

PS. Jak będą dostępne do testów to na 100% wypożyczę testowanego HPA-3B. Kapitalny wzmacniacz!

  

Zapowiadane RHA MA390 Wireless w redakcji – mała sensacja?

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
20181019_102926551_iOS

Pierwsze bezprzewodowe IEMy już się testują. Produkt RHA to kolejna, testowana u nas konstrukcja szkockiego producenta, konstrukcja dokanałówek z modułem bezprzewodowym zamontowanym na przewodzie spoczywającym na karku. Tym razem mamy do czynienia z produktem budżetowym, kosztującym ok. 400 złotych. W tym budżecie, dostajecie świetnie wykonane IEMy, małe, metalowe obudowy z magnesem, mały metalowy pilot, wszystko ergonomicznie dopasowane, bardzo wygodne w użytkowaniu. Pełne wyposażenie (jest nosidełko, 6 kompletów tipsów oraz kabel USB-C @ USB-A) z nienaganną jakością (materiały, spasowanie) w takiej cenie? Nieźle! RHA zastosowało swoje przetworniki 130.8, które w tej aplikacji są bardzo ciekawie strojone – mamy bardzo obfity bas, bardzo dużo się na dole dzieje, dźwięk jest dociążony, wymiarowy, całkiem przestrzenny. Bardzo ładnie wypadają wokale, także średnica brzmi tu naprawdę przyjemnie i całość oceniłbym jako atrakcyjną dla ucha, muzykalną, satysfakcjonującą w odbiorze, szczególnie w kontekście bardzo uczciwej ceny. Szczerze? Serio, nie znajdziemy w takich pieniądzach porównywalnych jakościowo (całość) bezdrutowych IEMów.

Obrazu całości dopełnia obsługa zarówno aptX, jak i AAC. To robi zasadniczą różnicę w przypadku iPhone / iPada. Dzięki obsłudze kodeka Apple, możemy korzystać z porównywalnego jakościowo strumienia do aptX (nie jest to niestety wersja Low Latency czy HD, ale dobrze, że coś gwarantującego lepsze parametry od podstawowego SBC jest i to jeszcze w takim budżecie jest). Sprawdziłem na szybko na makówie, łączy się bezproblemowo i gra via aptX… przy czym muszę nadmienić, że bardziej podoba mi się stream AAC (zarówno komputer, a nawet jeszcze bardziej to co słyszę przez telefon / tablet). Postaram się wyjaśnić w tekście właściwej recenzji te zagadkę: dlaczego tak? W poprzednim wpisie była mowa o niewielkich, wręcz niezauważalnych  różnicach w porównaniu różnych protokołów transmisji, kodeków w ramach sinozębnego interfejsu. W pomiarach różnice były niewielkie, poza opóźnieniami – tutaj zasadnicze – tak czy siak, autorzy stwierdzili, że SQ jest porównywalne. Mam nieco inne doświadczenia, choć nie są one jednoznaczne. Generalnie transmisja (typ), transmisją, a i tak o jakości decyduje pierwszoplanowo przetwornik i cała konstrukcja odpowiedzialna za przetwarzanie (analogowe), mieszcząca się w obudowie dokanałowego monitor. Duże różnice wychodzą dopiero z najnowszymi rozwiązaniami …bardzo niskie opóźnienia oraz dużo większy bitrate transmisji (nawet blisko 1440kbps tj. transmisji z krążka CDA) od tego, co oferowało BT (do 320kbps) mogą pomóc w uzyskaniu lepszych rezultatów w zakresie SQ.

 

Powracając do RHA, mamy damski głos informujący nas o stopniu naładowania baterii, podobno działają 8h na naładowaniu. Czas działania obadam dokładnie, w przeprowadzonych tu i ówdzie testach ten model akurat nie wypadał w tym aspekcie rewelacyjnie. Zobaczymy. Słuchawki są zabezpieczone przed zachlapaniem, potem, ale raczej nie bardzo nadają się na salę gimnastyczną. Natomiast bardzo dobrze sprawdzają się w typowym użytkowaniu. Jak wspominałem, ergonomicznie bez zarzutu, a super lekkie, bardzo małe, bardzo dobrze trzymające się uszu, metalowe obudowy to rzecz w segmencie najtańszych bezprzewodówek praktycznie niespotykana. Brawa za to. Słuchawki czekają na przyszłotygodniowego rywala, opisane wczoraj Acoustic Research AR-100E. Będzie pojedynek i już wstępnie mogę napisać, że RHA na pewno nie będą bez szans w tym starciu. Szkoci oferują dużo więcej niż standard na tym pułapie i myślę, że 390-ki będą mogły walczyć jak równy, z równym. Mimo dysproporcji cenowej, mimo że AeRy mają w zanadrzu tajną broń pod postacią berylowych przetworników. Ciekawe co z tego porównania wyniknie?

W tej chwili słucham na tytułowych elektroniki (Asura) i powiem krótko: te brzmienie na pewno się spodoba, jest bardzo atrakcyjne w odbiorze. Proszę, proszę, a to przecież wstęp do ich oferty.

 

FOTOGALERIA (poniżej)

» Czytaj dalej

Acoustic Research AR-E100? Nowe IEMy z berylowym przetwornikiem

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
galeria.php-2

Poza wzmiankowanymi AR-E100, które niebawem będziemy testować w redakcji, na rynek trafi także bardziej zaawansowany model AR-E10. Co ma przyciągnąć naszą uwagę? Ano przede wszystkim naszą uwagę ma przyciągnąć berylowy przetwornik dynamiczny. W modelu E10 mamy go pożenionego dodatkowo z armaturowym, co tworzy dwudrożną kombinację. Model E100 to jednodrożna konstrukcja, z „berylem”, pozwalającym cyt.: „ podnieść granicę częstotliwości, przy której membrana wpada w niepożądany rezonans, który przekłada się na zniekształcenia przenoszonego dźwięku w słyszalnej dla ludzkiego ucha części pasma”. Dziesięciomilimetrowy przetwornik jest tutaj daniem głównym, ale nie jedynym. Słuchawki mogą być opcjonalnie (moduł w komplecie) wyposażone w moduł transmisji bezprzewodowej z kodekiem aptX. Nie ma informacji o obsłudze AAC, co może oznaczać, że jabłkoluby będą musiały zadowolić się strumieniem SBC. Co to oznacza, można sprawdzić na bardzo fajnie przygotowanym (łącznie dźwiękowymi z symulacją użycia różnych protokołów na bezprzewodówkach Sony) porównaniem kodeków o tutaj. Ciekawe spostrzeżenia, prawda? Jak nasz telefon jest zdolny obsłużyć aptX to pewnie i tak skorzystamy z takiej opcji. Podczas stacjonarnego odsłuchu podłączymy je za pomocą dołączonego przewodu ze wzmacniaczem/ przetwornikiem DAC z wyjściem słuchawkowym z 2-pinowym wtykiem 3,5mm. Długość kabelka to 1.2 metra, także raczej opcja biurkowa wchodzi tutaj w grę, zważywszy na krótki przewód dołączony do zestawu, jaki otrzymuje nabywca. Właśnie, w pudełku na bogato: adapter BT z pilotem i mikrofonem, bumki oraz pianki dokanałowe w różnych rozmiarach, wspomniany przed chwilą kabelek ze złączem 3.5mm oraz sztywne etui zamykane na zamek, sporo rzeczy tak znajdziemy jak widać. Kable są wzmocnione włóknami aramidowymi, co pozwala znacznie zwiększyć wytrzymałość przewodów, pozwalając na dłuższe ich użytkowanie. Producent zastosował ponadto wygodne pałąki, które mają umożliwić wygodną, pewną aplikację IEMów w małżowinie.

Podsumowując, nowe AR-E100 to:

  • 10mm przetwornik dynamiczny z membraną berylową (jednodrożna konstrukcja)
  • wymienne kable (manewr z innymi modułem, innym, dłuższym przewodem jak najbardziej możliwy zatem)
  • dołączony 1,2m kabel z trójpolowym wtykiem jack 3,5mm
  • dołączony moduł Bluetooth z obsługą kodeka aptX
  • kable wzmocnione włóknami para-aramidowymi wzmacniającymi wytrzymałość przewodu
  • silikonowe gumki oraz pianki dokanałowe w zestawie pozwalają dopasować słuchawki do anatomii ucha i preferencji brzmieniowych
  • pasmo przenoszenia od 20Hz do 40.000Hz
Uwagę przykuwa jw szerokie pasmo, jakie obsługuje wzmiankowany przetwornik berylowy. Jestem ciekaw, czy zastosowanie takiego elementu wpłynie znacząco na to, co usłyszymy? A będzie można to skonfrontować z tradycyjnym przetwornikiem zamontowanym w testowanych u nas za moment RHA MA390. Oczywiście wezmę poprawkę na różnicę cenową jaka dzieli te bezprzewodowe IEMy, tak czy inaczej będzie można sprawdzić ile wnosi to rozwiązanie, zachwalane przez Acoustic Research (…mówiłem, że wszyscy będą niebawem produkować słuchawki? Mówiłem…). W obu produktach mamy możliwość transmitowania dźwięku via aptX i tak też będziemy te monitory testować. Z komputerem (makówą) z wymuszoną transmisją za pośrednictwem protokołu aptX (patrz wpis o Bluetooth Explorer na łamach), natomiast mobilnie trzeba będzie posiłkować się pożyczonym, androidowym fonem, który pozwala na sprawdzenie wszystkich nowych, najnowszych sposobów transmitowania dźwięku via BT. Na marginesie, straszny chaos panuje w przypadku sinozębnego i audio. Mamy kilka różnych wariantów aptX, zasadniczo różniących się od siebie. Jest podstawowy, jest tzw. aptX HD (24 bity), jest LL (Low Latency). To właśnie wysokie opóźnienia transmisji są największym problemem w przypadku transmisji via BT. Tu różnice są zasadnicze, wręcz kolosalne, w porównaniu podstawowego SBC z aptX LL. To robi różnicę! Tyle, że musimy mieć źródło, które nam te nowe możliwości pozwoli wykorzystać, no i rzecz jasna słuchawki z odpowiednim modułem. Z tym zaś jest dzisiaj bardzo kiepsko, szczególnie w przypadku źródła… bardzo rzadko można trafić na urządzenie zdolne do wysyłania strumieni we wszystkich najnowszych, najlepszych odsłonach protokołów zapewniających progres jakościowy. Nie zapominajmy, że swoje rozwiązanie promuje także Sony (LDAC). Prawdziwy galimatias!
Opisane powyżej słuchawki są już dostępne w Polsce. W przypadku modelu E10 płacimy 1099 złotych (w komplecie dostaniecie, poza tym co wymieniono przy okazji E100, także kabel zbalansowany z wtykiem 4,4mm), zaś E100 wyceniono na 799 złotych.

Surface Headphones. Słuchawki jako nowy interfejs, interfejs jutra

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Screenshot-2018-10-02-at-23.23.32

Zaczęło się. Już jakiś czas temu się zaczęło, ale to co w tytule jest tego najdobitniejszym potwierdzeniem. Spoiwem łączącym najnowszą elektronikę użytkową, sprzęt informatyczny wykorzystywany przez konsumentów z CAŁYM otoczeniem stają się słuchawki. Bezprzewodowe słuchawki, pozwalające na uruchamianie głosowe w ramach AI tego, co wcześniej było dostępne (od dawna) za pośrednictwem myszki, klawiatury lub (od dekady) dotykowego ekranu. To – wg. mnie – sedno, coś co buduje nam kompletne rozwiązanie i dlatego nie dziwi fakt, że gigant MS uzupełnił swoje najnowsze portfolio o własne, bezdrutowe nauszniki. Oczywista sprawa, konieczność, powiedziałbym że niezbędna sprawa dla kogoś, kto buduje własny ekosystem (tu Microsoftowi może być trudno przebić się ze swoją Cortaną… wyprzedza go wyraźnie Google oraz (w mniejszym stopniu) Apple), chce mieć kompletne rozwiązanie „jutra”, a właściwie dzisiaj w swoim portfolio. To tak samo istotny element nowego, jak kolejny handheld (gdzie coraz trudniej o innowacje btw), komputer, czy rozwiązanie pośrednie, hybrydowe (w to celuje konsekwentnie firma z Redmond i muszę przyznać, że z coraz lepszym skutkiem) lądujące obecnie na sklepowych półkach. Cóż, słuchawki będą teraz tym bardziej w centrum uwagi.

Nafaszerował MS tytułowe Surface Headphones technologią, oj nafaszerował. To zaawansowana technologia, można powiedzieć, że dojrzała, dojrzała na tyle, by realizować bardzo ważną, można powiedzieć fundamentalną funkcję. O co chodzi? Ano, o komunikację chodzi, o nowy sposób interakcji z technologią, najbardziej naturalny i szybki (choć nadal niedoskonały od strony dzisiejszych możliwości technologicznych) …o mowę, zastępującą wcześniejsze interfejsy człowiek-maszyna. Zastępującą póki co nie w pełni, ale coraz częściej i bardziej zastępującą stare metody porozumiewania się ze elektroniką użytkową. Słuchawki zintegrowane z AI, działające samodzielnie (trwają prace nad takimi produktami), pozwalające na wykonywanie całego multum zadań, które były zarezerowane dla klasycznych sposobów komunikacji ze sprzętem, albo w ogóle nie występowały (bo nie było takich możliwości technicznych) w przyrodzie. Widzimy podobne manewry w stacjonarnym audio (o mobilnym nie ma co mówić, bo to właśnie tam bezprzewodowość zawitała na wstępie, tam korzystało się z zawsze w sieci, tam też AI pojawiła się w pierwszej kolejności), gdzie nowe generacje wielofunkcyjnych urządzeń wyposażane są w możliwość integracji cyfrowych asystentów (czy to pośrednio przez sieć/interfejs handheldowy, czy bez pośredników, za pośrednictwem własnych, wbudowanych mikrofonów). Chodzi o to, by finalnie móc wykonać dowolne polecenie, uruchomić dowolną aktywność, zgłosić dowolne żądanie / pytanie za pośrednictwem naszego głosu.

Od strony technicznej nauszniki Surface nie wyróżniają się jakoś szczególnie, ale też niczego im specjalnie nie brakuje. Mamy tutaj bezpieczną, podobną w zaprezentowanej formie do B&O, Bose i paru innych wytwórców, konstrukcję z aktywnym systemem redukcji hałasu z zewnętrz (innowacyjne jest 15 różnych, wybieralnych za pomocą dotykowej powierzchni na jednej z muszli, opcji działania), mamy komunikację w ramach standardu BT 4.2 (multiparowanie), ładowanie za pomocą kabla USB-C (czego w nowych hybrydach Surface nie uświadczymy) i do 15 godzin działania w trybie bez druta. To wszystko już gdzieś było / jest. Podobnie jak auto pauza po ściągnięciu z łba, podobnie jak duże kółko zmieniające głośność (super sprawa, na 100% będzie to lepsze od dotykowych płytek), podobnie jak bateria w sumie 8 mikrofonów. Także sama integracja z AI – choć to nowość w przypadku słuchawek – nie stanowi oryginalnego novum… dzisiaj na wyścigi producenci słuchawek integrują asystentów, w czym wydatnie pomagają nowe generacje słuchawkowych procesorów implementowanych do obudów/muszli z fabryk Qualcomm-a czy Cypress-a. Tym, co stanowi tutaj nową jakość (choć powiela w dużej mierze to, co zrobiło wcześniej Google oraz Apple u siebie) jest rozszerzenie, uzupełnienie, a w niedalekiej przyszłości (tak uważam) wręcz zmiana interfejsu użytkownika w całym środowisku Windows (ekosystemie). To wspomniana Cortana, ale także Skype (co nie jest bez znaczenia, choć wymieniane bez refleksji przez opisujących ten element dziennikarzy, buduje cały arsenał możliwości dla użytkownika), które pozwalają korzystającym z propozycji MS na wszechstronną komunikację, wymianę danych, wieloosobowe, skalowane środowisko coraz mocniej integrowane z możliwościami jakie daje przetwarzanie ogromnych ilości danych w czasie rzeczywistym.

Trzeba popatrzeć na to szerzej. I dotyczy to właściwie każdego, nowego produktu, w którym przewidziano implementację którejś z AI. Cały sposób interakcji z technologią idzie w kierunku wykorzystania najbardziej naturalnego sposobu komunikacji, a firmy z branży IT pracują nad algorytmami, które umożliwią kontakt ze sztucznym bytem jak z człowiekiem z krwi i kości. Nauczanie maszynowe, procesy samoouczenia, działania na podstawie złożonych zmiennych środowiskowych – to wszystko dziś i jutro będzie w centrum uwagi i będzie wyznaczać kierunek. Słuchawki są nieodzownym, nawet więcej –  koniecznym elementem, bo do momentu kiedy ktoś nam czegoś nie wszczepi, będziemy z nich właśnie korzystać, komunikując się ze wszystkim, co podłączone. Głośnika raczej nie weźmiemy ze sobą, nawet jeżeli jest zasilany z baterii, a słuchawki owszem – będą, podobnie jak smartfon, towarzyszyć nam wszędzie. Coś czuję, że szykuje się prawdziwy boom na takie rozwiązania, że słuchawki dziś szalenie popularne, staną się nieodzownym elementem pejzażu, ich użytkowanie będzie wręcz wymuszone powyższymi okolicznościami.

Czy te Surface zdobędą popularność, będą rywalizować jak równy z równym z najmocniejszymi obecnie zawodnikami w tym segmencie (Apple AirPods/Beats… zapowiadają nowy, wysokiej klasy, model; Bose z najlepszym ANC, Sony z świetnymi 1000X M3, Sennheisery, Beyery…)? Trudno wyrokować, firma nie ma doświadczenia na tym rynku (choć nie można jej odmówić ogromnego w dziedzinie peryferiów komputerowych, a to niby właśnie to, choć jw. wg. mnie coś dużo większego, ważniejszego niż „tylko” słuchawki „pod kompa”). Konsumenci mogą być zainteresowaniu naturalnym (dosłownie i w przenośni) uzupełnieniem kupowanych hybryd Surface, niebawem ma się pojawić kieszonkowy model, coś będące wypadkową dawnego PDA z (także mającym już parę lat) innowacyjnym projektem Courier, który nie miał szczęścia wypłynąć na rynek. Wraz z prawdziwie bezprzewodowymi dokami (kupują na potęgę), podobnie wyposażonymi w najnowsze technologie, w AI, mamy nowe otwarcie i to takie naprawdę szerokie, bo słuchawki przestają być tylko do słuchania muzyki. Stają się interfejsem. Jutra. Nadchodzi czas żniw, ale też bardzo ostrej rywalizacji – która AI będzie na topie, która wygra rywalizację o prymat.

 

PS. MS będzie wołał 350$ za te słuchawki btw.

PPS. Jako, że Apple nie ma nic do zaproponowania w dziedzinie komputerów (od 2016 roku, a w przypadku całego line-up’u nawet od 2013/4) te Surface prezentują się wielce zachęcająco. Całościowe, kompletne (jak jeszcze się ten „PDA” pojawi) i innowacyjne, pod wieloma względami, rozwiązanie. Czy ktoś się tam w tym Cupertino obudzi i wreszcie coś się ruszy? Jakoś coraz mniej wierzę, że czymś nas pozytywnie zaskoczą…

TrueConnect czyli w pełni bezprzewodowe IEMy od RHA

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-10-4 o 08.36.06

Kolejna propozycja z gatunku całkowicie bez druta i do uszu… – tym razem Szkoci z RHA. Na IFA pokazali (patrz relacja) przewodowo/bezprzewodowe planary CL2 (ale nie w pełni bezprzewodowe), teraz startują ze swoimi prawdziwie bezprzewodowymi dokami. Imponujący line-up. Nowe dokanałówki mają przede wszystkim dostarczyć bardzo dobrej jakości dźwięk oraz zapewnić doskonałą jakość rozmów. Producent obiecuje aż 25 (opisali to jako 20+5) godzin odtwarzania muzyki. Oczywiście chodzi tu o całkowity czas z naładowanymi słuchawkami (4-5h odtwarzania) plus zapas w etui – ładowarce (20h). To bardzo dobry wynik (chwalą się, że najlepszy). W jego osiągnięciu może pomóc najnowszy protokół Bluetooth 5.0, który zastosowano w tej konstrukcji. To właśnie kwestia bardzo niskiego użycia energii oraz zwiększenia niezawodności transferu oraz zasięgu stanowią kluczowe nowości w nowym wariancie sinozębnego.

Firma dość ogólnie informuje także o integracji z cyfrowymi asystentami. Nie podano dokładnie na czym ta integracja miałaby polegać, czy jest to rozwiązanie nawiązujące do tego, co zrobiło ze swoimi bezdrutowymi dokami Google oraz Apple, czy po prostu odpalamy asystenta w telefonie i korzystamy ze słuchawek z aktywną funkcjonalnością na smartfonie. Słuchawki wyposażono ponadto w szczelną obudowę (norma IPX5, odporność na zachlapania), producent daje 3 letnią gwarancję na produkt (na AirPodsy macie tylko rok plus rękojmia). Trzy lata to całkiem sporo, ciekawe na ile żywotna okaże się wbudowana w doki bateria? Czas ładowania to 4 godziny 40 minut (długo), ale też do 50% naładujemy je w zaledwie 15 minut, dzięki funkcji szybkiego ładowania jaką tutaj zastosowano. Etui / power bank podpinany jest do ładowarki za pomocą kabla USB-C.

RHA stosuje w niektórych obudowach swoich słuchawek metal. Tutaj mamy lekką konstrukcję (18g), mimo to wykończenie obudów jest metalowe. Zastosowano mikrofony wbudowane w niewielkie wypustki (nie, nie jest to dziwactwo znane z AirPodsów, są dużo dyskretniejsze, mniejsze), co zagwarantuje nam znacznie lepszą, zdaniem RHA, jakość prowadzenia rozmów. Dzięki niskiemu profilowi obudów mamy mieć zapewnioną z jednej strony dyskrecję, z drugiej odpowiednio wysoką ergonomię w codziennym użytkowaniu. W słuchawkach znajdziemy ponadto jeden uniwersalny przycisk (powierzchnia dotykowa) do sterowania, przy czym firma zakłada, że użytkownik będzie często korzystał ze wspomnianej integracji z asystentami. W komplecie znajdziemy, poza słuchawkami, etui/powerbankiem oraz kablem, typowy dla tego producenta zestaw sylikonów oraz pianek (Comply).

Cena? Tytułowe doki będą kosztować 169,95€. Dostępność? Od 18 października w regularnej sprzedaży.

 

Bluesound z nową serią „i”, bo AirPlay2, a to tylko wstęp…

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
NODE-2i-WHT-Front-Above-Straightened

Wstęp do nowości jakie ta submarka NADa wprowadziła do swoich najnowszych produktów. Według mnie najistotniejszym elementem, poza AirPlay 2 (pełna identyfikacja, Siri, multistrefy, przekazywanie dźwięku do urządzeń poprzedniej generacji w ramach BluOS) jest nowy, zaawansowany moduł Bluetooth. Dlaczego? Ano dlatego, że poza wprowadzeniem aptX HD (24 bity, z bardzo niskim poziomem opóźnień, bitrate zbliżonym do bezstratnej kompresji… choć to nadal stratna, nadal) nowy moduł BT pracuje nie tylko jako odbiornik, ale także jako nadajnik. Wreszcie to zaimplementowali, do tej pory właściwie jedynymi produktami na rynku z takim rozwiązaniem była/jest nowa seria „klasyków” NADa (integry, jak testowany u nas model C368 oraz najnowsze warianty amplitunerów tego producenta). Rzecz absolutnie niezbędna w sytuacji, gdy chcemy skorzystać z naszych słuchawek bezprzewodowych, a tych, jak wiadomo obecnie klęska urodzaju i aż trudno nadążyć za wszystkimi nowościami w tym segmencie.

Na marginesie, jutro (obowiązuje mnie NDA) z rana będzie zapowiedź kolejnych, prawdziwie bezprzewodowych IEMów od RHA…  w tym wypadku to jakość dźwięku będzie No.1, poza tym wreszcie pojawiły się w szerokiej dystrybucji bezdrutowe HP70 i nie omieszkam sprawdzić, jak te słuchawki sobie radzą, mając w pamięci znakomite, przewodowe HP50.

Powracając do nowych streamerów z dodatkami od Bluesound, firma postanowiła wymienić cały katalog swoich produktów: w ofercie pojawiły się nowe wersje strumieniowca (Node 2i), powerstrumieniowca (z amplifikacją – Powernode 2i) oraz serwera/rippera Vault 2i, jak również samograjów tj. bezprzewodowych głośników Pulse (w kilku wariantach), także tych pod kino (belka i sub). To ostatnie rozwiązanie otrzymało jeszcze coś ekstra – port HDMI 2.0 z ARC & CEC. Patrząc na to wszystko widzę, że ktoś tu ma ambicję wygryzienia Sonosa. Rośnie im konkurencja. W przypadku Bluesound mówimy o specjaliście z branży (NAD), parę dni wcześniej na konferencji Amazona pokazano urządzenia wprost konkurujące z produktami Sonosa (patrz nasz wpis).

Generacja 2i pozwala zatem na uruchamianie dowolnego streamu (w ramach jabłkowego protokołu AirPlay 2) via WiFi, pozwala zintegrować słuchawki bezdrutowe z urządzeniami 2 generacji z „i”, realizując w praktyce ideę świata bez kabli, wspiera kodek aptX HD (najnowszy układ Qualcomm CSR8675), obsługuje MQA, jest Roon Ready, pozwala cieszyć się szybkim połączeniem sieciowym w ramach standardu ac (5GHz, bezprzewodowo 1Gbit/s), moduł działa tutaj dwuzakresowo w ramach sieci 5GHz, co powinno przełożyć się na jakość transmisji oraz jej zasięg. Oczywiście nadal mamy agregację treści w ramach firmowego oprogramowania BluOS 3.0, które jest jednym z najbardziej dopracowanych, najlepszych (autorskich) rozwiązań w branży.

Z tym ostatnim elementem (Blu w wersji 3.0) wiąże się kolejna z nowości. Integracja asystentów głosowych, AI. Na początek rusza Alex-a, choć producent obiecuje szybkie (jak tylko będzie Google gotowe) wprowadzenie alternatywnego Google Assistant. O Siri już wspomniałem. Widać z powyższego, że – jak wcześniej gardłowałem o tym – głosowe sterowanie, integrowanie AI będą wyznaczały kierunek ewolucji audio produktów w bieżącym i przyszłym roku. To będzie w centrum. Tak jest w przypadku tytułowych, cenionych streamingowych klamotów. Bluesound zapowiada, że wraz z wprowadzeniem AI od Amazona, pojawią się także przygotowane przez producenta sceny (skills – coś, co w przypadku Amazona bardzo sprawnie działa, sprawnie, bezproblemowo, automatyzując nam wiele rzeczy).

Ceny?  NODE 2i (US$499 / £499 MSRP), POWERNODE 2i (US$799 / £799), VAULT 2i (US$1199 / £1099), PULSE 2i (US$799 / £749), PULSE MINI 2i (US$499 / £499), PULSE FLEX 2i (US$299 / £299), & PULSE SOUNDBAR 2i (US$799 / £799 czerń, US$899 / £899 biel). Jest drożej od wcześniejszej generacji, która btw właśnie została mocno przeceniona.

PS. Na BluOS 3.0 pojawił się nowy serwis (co oznacza, że do ponad 20 wzrośnie liczba obsługiwanych usług streamingowych) SOUNDMACHINE. Same klamoty przeszły niewielki, ale korzystny wg. mnie lifting: podcięli je od dołu, wygląda to bardzo fajnie. Aha, Node 2 ma teraz nie jedno, a dwa złącza TOSLINK, żeby łatwiej integrować AV co stoi obok ;-) , jedno z nich jest dual mode (też analog). Zachowali (i dobrze!) słuchawkowego jacka na froncie (a ze smartfonów masowo usuwają ;-) )

Roon 1.5 na dużym ekranie, na przeglądarce…

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
IMG_9855

Najnowsza aktualizacja Roona wprowadza dwa, bardzo użyteczne, udogodnienia. Od teraz możemy cieszyć się interfejsem (utwór/linia czasu/okładka/tekst) na dowolnym urządzeniu z działającą przeglądarką (Safari, Chrome, Firefox), nie ma konieczności instalacji oprogramowania, wystarczy skopiować link (w ustawieniach Roon Core) i już. To świetna wiadomość dla tych, którzy chcą wyświetlać interfejs Roon-a na TV via SmartTV (o ile działa tam jako przeglądarka, wymieniony powyżej Chrome), czy za pośrednictwem wielu oferowanych na rynku set-top-boksów, odtwarzaczy AV, całej wideodomowej elektroniki. Można też skorzystać ze starego, nie wspieranego już, handhelda w roli ekranu pokazującego odtwarzany materiał. Działa to szybko, sprawnie się łączy, wyświetlane są także teksty utworów (ogromna baza, świetna sprawa!). Oczywiście możemy wyświetlać w oknie przeglądarki zarówno na komputerach jak i na androidowych oraz iosowych smartfonach/tabletach.

Na komputerowej przeglądarce

Nowa funkcjonalność to także wsparcie (obraz) dla Chromecasta Video. W przypadku projektorów, telewizorów starszej daty, takich, których wbudowana przeglądarka „nie da rady”, mamy alternatywę pod postacią wspomnianego wynalazku Google. Chromecast otrzymał wsparcie już w poprzedniej aktualizacji, jest w pełni funkcjonalnym end-pointem (zarówno wersja Video jak i Audio), teraz wariant z obrazem pozwala na wyświetlanie interfejsu obrazującego odtwarzany materiał na dużym ekranie. Zawiadujemy kolejnymi strefami z wyświetlanym UI za pośrednictwem nowej zakładki (dostępnej zarówno w ustawieniach, jak i szybkim dostępie do funkcji z ekranu odtwarzania) „Display”… pokazują się kolejne urządzenia z włączonym, aktywnym wyświetlaniem podglądu odtwarzanej muzyki. Dźwięk z głośników TV jest mocno skompresowany, jakościowo fatalny – trudno, żeby było inaczej, choć niektórzy producenci telewizorów ostatnio przykładają sporo uwagi, żeby po wyjęciu z pudełka ich wyrób wyróżniał się na plus w tym względzie (nasza relacja z IFA). Siak, czy tak, warto zadbać o wyprowadzenie dźwięku na amplituner lub @ wzmacniacz stereo. U mnie taką funkcję pełni krosownica HDMI z wyjściami coax/TOSLINK. Sygnał trafia do DACa, dalej do integry i głośników. Uzupełnieniem dla tego wszystkiego, co wymienione powyżej, będzie zazwyczaj dostępny pod ręką telefon z odpaloną aplikacją (sterowanie). Można też wykorzystać Chromecasta Video wyłącznie w roli nośnika informacji o odtwarzanym materiale na dużym wyświetlaczu, korzystając z zupełnie innego urządzenia odtwarzającego. To w pełni skalowalne rozwiązanie, działa bez ograniczeń, wielostrefowo.

Gra KORG? Gra. A co gra? Ano to, co właśnie na projektorze się wyświetla. Tak to właśnie wygląda.

   

Jest to domknięcie wg. mnie najlepszego obecnie na rynku rozwiązania wielostrefowego, z pełną możliwością aranżacji poszczególnych stref, z odtwarzaniem wielu strumieni dźwięku w dowolnej liczbie lokalizacji, z obsługą setek urządzeń audio (natywną) oraz kompatybilnością ze wszystkim, co dzisiaj w kieszeni, na biurku, czy w salonie. Dzięki zobrazowaniu odtwarzanych treści na dowolnym ekranie możemy sobie to wszystko bardzo wygodnie, bezproblemowo zaprojektować, budując rozwiązanie nie mające na razie odpowiednika na rynku (uniwersalność). Fajnie, że Roon labs idzie w tym kierunku, bo to właściwy kierunek – w chałupach wypełnionych współpracującą ze sobą elektroniką, gdzie wspólnym mianownikiem jest sieć, to wpisanie się w obowiązujące trendy. Czekamy na zapowiadane „on the go”, rozwiązanie pozwalające na korzystanie z Roona mobilnie, w dowolnym miejscu, z dostępem do wszystkiego, co oferuje nam dzisiaj ten front-end.

Wprowadzono także poprawki (usunięto m.in. problemy z działaniem w najnowszych systemach Apple), głównie jednak skupiono się w tej wersji oprogramowania na tym, co opisano powyżej.

Na HDTV via Chromecast

Na tablecie

Gramy na innym urządzeniu (niż Chromecast)

Wyświetlając UI z tekstem utworu na TV

Dobrze zadbać o jakość tego, co zgra via Chromecast – unikamy głośników wbudowanych w telewizor jak na obrazku

Wyciągając strumień audio (HDMI-SPDIF), przesyłając go na DACa i dalej do reszty toru

Wszystko spina nam pilot wyjęty, jak wyżej, z kieszeni

Warto zmienić ikonkę urządzenia, szczególnie gdy mamy jeszcze Chromecasty Audio… dla szybkiej identyfikacji. 

Amazon połączy nasze HiFi ze swoim ekosystemem via Echo Link lub AMP

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-09-24 o 12.55.08

Ostatnia konferencja Amazona z nowymi produktami miała, co zaskakujące, także bardzo hajfajowy charakter. Ktoś, kto pierwszy na taką skalę wprowadził tzw. inteligentne głośniki, kto specjalnie nie zawracał sobie głowy SQ w tych swoich samograjach, teraz chce nam skojarzyć HiFi-owe/High-endowe audio tory ze swoim AI, z Alex-ą chce. W sumie, naśladuje tutaj mocno Sonosa, który streamer i streamer z wbudowanym wzmacniaczem od dawna ma, pozwalając na integrację swojego patentu w realiach domowego HiFi.

W przypadku Amazona mamy w sumie coś bardzo zbliżonego, do tego stopnia zbliżonego, że uzupełnieniem streamera (i prostego przedwzmacniacza) oraz strumieniującej integry jest zaprezentowany równolegle subwoofer (Echo Sub), a całość ma pozwalać dodatkowo na budowę systemów wielogłośnikowych (mówimy tu raczej o 2+1). Echo Link z baterią wejść i wyjść (analogowych oraz cyfrowych… mhm, pod dobrego DACa podpinamy), portem LAN kosztować ma 199$, a integra o stówę więcej (299$).

Zapytacie – po co? Czy będą to produkty, które mogą w jakikolwiek sposób konkurować z nawet budżetowym HiFi. Patrząc na to w jaki sposób Amazon podszedł do sprawy, projekt całkiem zgrabnie wpisuje się w niskobudżetowe rozwiązania, nie powinno być powodów do narzekań. Sonosowe ZonePlayery prezentują się w sumie mniej ciekawie, nawiązują swoją formą do osprzętu sieciowego raczej, niż typowych audio klamotów. Tu jest inaczej. To dobrze. Dalej, trzeba to potraktować jako swoisty łącznik naszego systemu z możliwościami jakie daje sterowanie głosowe. To jest kluczowa kwestia. Dlatego z tyłu widzimy wejścia i wyjścia w każdym z zastosowanych interfejsów, bo ma to być właśnie taki łącznik z AI, dodatkowo będący uzupełnieniem dla sprzętu nie wyposażonego do tej pory w dostęp do Internetu.

W sumie całkiem nieźle to wygląda

No całkiem nieźle. 60W na kanał. Oczywiście końcówki w klasie D oraz we/wy cyfra, analog, sub i clou: net

Wzmacniacz wskazuje na ambicje zaistnienia na szafkach, stolikach AV, zaistnienia na serio. Choć mówimy tutaj „tylko” o stereo, trzeba na to popatrzeć szerzej – strumienie muzyczne, ale i wideo, które odtwarzamy w salonie, oferowane w serwisach, wymagają właśnie integracji innego, lepszego UI. Ma to być coś, co zastępuje pilota, który w przypadku tylu treści, specyficznej nawigacji, niewykluczone, że w końcu ustąpi pola głosowym komendom. Streamer to właściwie taka przeplotka z jednej strony (co podłączone to sterowane za pomocą Alex-y), z drugiej zaś to brama do treści w sieci.

Link – streamer…

…i przedwzmacniacz jednocześnie, integrujący cały nasz sprzęt audio z amazonowym AI

Korzystam z tego rozwiązania (AI) na głośnikach Sonosa. Tak, to robi różnicę, oferuje bardziej naturalny, szybszy oraz dopasowany do okoliczności (przepastna oferta sieci) sposób interakcji tego, co gra z nami samymi. Mamy usunięcie konkretnej bariery w sytuacji, gdy ktoś ma/miał problem z obsługą sprzętu. Krótko mówiąc, w sposób najbardziej naturalny komunikujemy się z tym, co ma nam na co dzień służyć. Do tego dochodzi integrowanie wszystkiego co współdziała, współpracuje, w ramach takich pomysłów jak IFTTT można uruchomić dowolną sekwencję działań dopasowanych do naszych potrzeb w zakresie: siadam wygodnie na fotelu, wszystko się wyłącza co zbędne i odwracające uwagę, skupiam się na tym co najważniejsze, a to co najważniejsze leci z autozsynchronizowanej listy, albo dokładnie to, czego sobie zażyczę (z doborem treści w wielu, podpiętych serwisach, usługach). To wszystko może być jeszcze dodatkowo skojarzone z milionem różnych innych okoliczności przyrody – de facto nie ma tu żadnych ograniczeń. W momencie, gdy chałupy i tak nam „inteligentnieją” to oczywisty i wręcz konieczny element, który wcześniej czy później będzie po prostu standardem.

Oczywiście są też pewne ograniczenia, czy wręcz minusy opisywanego rozwiązania. Tylko podstawowa obsługa (głośność, wyciszanie), kolejny czy dodatkowy stopień ingerencji w sygnał (zmiana poziomu), aktywny, zasilany klamot wpięty między, komplikujący tor, wprowadzający dodatkowo coś, co (najlepiej) powinno być integrowane na poziomie danego audio urządzenia (wiele wskazuje na to, że właśnie tak będzie – kolejnym elementem mającym przykuć uwagę konsumentów będą niekoniecznie wyczynowe parametry z obsługą wyczynowych formatów, a nowy sposób interakcji. Głos przejmie kontrolę i pewnie długo, długo nic nowatorskiego w aspekcie obsługi sprzętu się nie pojawi. Tak jak pojawiała się cyfra w ampach czy aktywnych głośnikach, zintegrowano nam globalną sieć oraz lokalną (też BT) właściwie już w standardzie, teraz przyjdzie czas na dodanie gadania, jako podstawowej formy komunikacji sprzęt-właściciel.

Integra ma napędzać, napędzać np. takie Klipsch-e podstawkowe

Oraz połączyć nowoczesne z tym, co klasyczne

Ktoś powie, że przecież naprawdę wystarczy „play”, w tył, do przodu oraz w dół oraz górę. Na pewno wystarczało w czasach fizycznego nośnika, wraz z plikami sytuacja mocno się skomplikowała, nie mówiąc już o obecnych strumieniach. Zamiast znajomości obsługi komputera, zamiast machania paluchem po ekranie handhelda, zamiast wybierania kolejnych menu, zakładek… zamiast tego wszystkiego – prosta komenda. Tylko żeby jeszcze to AI było w tej materii lotniejsze, potrafiło lepiej i nie wywoływało (czasami) frustracji. Pewnie to tylko kwestia czasu, niezbyt odległego – dodajmy.

Podobnie jak streamer & pre „wpiąć” Alex-ę w nasze domowe HiFi

Pozwalając wydawać proste komendy wszystkiemu, co podpięte

Nowy KORG! Nu 1! Nutube!

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-09-17 o 15.31.56

Mówiło się nieoficjalnie o tym projekcie, ale czas płynął i nic. Pisał o tym głównodowodzący 6moons, można było od paru miesięcy zapoznać się z dokumentacją patentową (patrz - Nutube) nawiązującą bezpośrednio do nowego projektu. Wreszcie jest. To, co było pomysłem przerodziło się w gotowy produkt. Taki, który scala lata doświadczeń Japończyków z rynku pro, to co (z)robili dla konsumentów (seria DS, z ostatnim 10R, którego możemy potraktować jako zapowiedź nowej, rozbudowanej konstrukcji – test 100 macie tutaj, test 10 pod tym adresem), wreszcie zupełnie nowych, nowatorskich (patent) pomysłów na uzyskanie brzmienia „live like”, czytaj połączenia brzmienia lampowego z precyzją, dynamiką tranzystora, cyfrowej kości (zniekształcenia? Jakie zniekształcenia… diagramy prezentujące spec. wyglądają wręcz nierealnie) dodatkowo jeszcze z żywotnością oraz energooszczędnością niespotykaną w bańkach. Cyfrowa bańka.

Co powiecie na lampowy wsad z obliczeniową długotrwałością do spożycia na poziomie 30 000 godzin (tak, nie pomyliłem się 30 tysięcy h), niewielkim wydzielaniem ciepła, niskimi stratami energii (przepraszam, o lampach jest mowa?!), który jest dokładnym odpowiednikiem klasycznej, podwójnej triody? Za pracami nad tym wynalazkiem stoi Noritake Itron Corp., które wespół z KORGiem uzyskało wspomniany patent i dzięki partnerowi było w stanie wdrożyć rozwiązanie do produktu przeznaczonego na rynek masowy. To połączenie najnowszej technologii cyfrowej z czarem lampiszona, skojarzona ze specjalnymi filtrami oraz nowym upsamplingiem DSD ( aka S.O.N.I.C).

1 BIT USB DAC

Tak, mowa o tytułowym Nu 1. Wraz z oryginalnym pomysłem na rejestrację oraz odtwarzanie strumienia 1 bitowego w oprogramowaniu firmowym (AudioGate), korekcją EQ (RIAA) dokonywaną w software, z enkodowaniem sygnału z analogowego wejścia phono (MM) do postaci bitowej. Do postaci bitowej PCM albo we wspomnianym wcześniej DSD, w locie, z wplecionym w proces, zaawansowanym DSP, pozwalającym na daleko idącą modyfikację sygnału, poprawę SQ, zmianę w założonym przez użytkownika zakresie (możliwość wyczyszczenia ścieżki zgranej z gramofonu, de facto przekształcenia pierwotnego materiału w nową, cyfrową kopię, z usuniętymi, typowymi dla czarnego krążka, cechami nośnika).

Samo dobro widzę

Unikalna rzecz, po raz pierwszy na rynku: Nutube HDFC (hi-tech lampiszon + oryg. filtr, głównie pod kątem DSD)

Nu 1 jest unikalnym rozwiązaniem. To audio omnibus, w pełni symetryczna konstrukcja: DAC, wzmacniacz słuchawkowy (też balans), rekorder (kość ADC pożeniona z AudioGate) oraz rozbudowany pre-amp (też gramofonowy) zakończony wyjściami SE oraz XLR. Mhm, a do tego Nu 1 jako pierwszy klamot na rynku z opatentowanym Nutube 6P1 aka „cyfrowa, podwójna trioda”). Tym razem nie musimy w tor z gramofonem wpinać komputera, bo można skorzystać z w pełni analogowego toru ze wspomnianymi Nutube, można także – podobnie jak to miało miejsce w przypadku 10R – podpiąć igłę pod kompa… to bardzo, bardzo ważne, bo jak wspomniałem w recenzji 10R, brzmienie czarnego krążka za pośrednictwem KORGa, jego analogowo-cyfrowego, sprzętowo-softwareowego pomysłu potrafiło wprowadzić w osłupienie (wspomniany, potężny silnik DSP w AudioGate, modyfikacje sygnału w locie, z uzyskaniem finalnie strumienia DSD 5,6MHz / DSD128). Teraz będzie można podwyższyć parametry strumienia 1 bitowego – nowość obsługuje Quad DSD czyli razy dwa DSD 11,2MHz / DSD256 i to moi drodzy, szczególnie po testach mocarnego zestawu Matriksa (X-Sabre Pro 2 & X-SPDIF 2 @ IIS/I2S), gdzie grało non stop PCM@DSD256 (pod Win nawet 512) robi różnicę. Słuchało się tego z rozdziawioną buzią. Tu, dzięki nowym możliwościom, potędze AudioGate, efekt może być – cóż – podobnie, mocno spektakularny. Samodzielne ustawianie  dla zew. zegara (jest opcja), samodzielne wybieranie czy ma grać czysto po analogu, czy ze wsparciem cyfrowych patentów, samodzielna decyzja w jaki sposób załączamy hi-tech „triody” (& filtr), czy ma być z dodatkową domieszką ciepełka (on) czy szkiełko i oko (off), jak ma pracować to unikalne rozwiązanie (filtr). W środku siedzi duet AK5574 (ADC) oraz AK4490 (DAC) aka VelvetSound. ;-)

Czuję, że będzie to coś wyjątkowego!

Nowy gramofonowy pre poradzi sobie zarówno z wkładkami MM jak i MC. Nu 1 to bardzo duża konstrukcja, zupełnie odmienna od kompaktowych DSów (pełnowymiarowe, własne zasilanie). Powiedziałbym, że to nowe otwarcie na rynek konsumencki, ale też – nie ma co do tego wątpliwości – coś z zupełnie innej półki cenowej (DS-y wg. mnie były wycenione bardzo uczciwie). Ceny jeszcze nie podali, na razie wiadomo tyle, że pojawi się na rynku w październiku. To wiemy. Szykuje się high-endowa maszynka, nawiązująca do idei poprzedników, z dużo potężniejszymi możliwościami, jednocześnie pierwsza taka z high-tech lampą na pokładzie. Mam tylko nadzieję, że firma dołoży starań, by w nowych systemach Apple (i nowym sprzęcie komputerowym Apple) wszystko chodziło jak należy. Ostatnio są problemy z kompatybilnością w tym środowisku. Jak tylko polski dystrybutor będzie miał dostęp to musowo bierzemy na warsztat.

Piękna sprawa

PS. Uzupełniając, w specyfikacji podają dla sygnału DSD:2.8224MHz / 5.6448MHz / 11.2896MHz、1bit oraz… DSD:3.072MHz / 6.144MHz / 12.288 MHz, 1bit(wartości dla własnego upsamplingu 1 bit aka S.O.N.I.C. – o tym jeszcze wspomnę, mam nadzieję że jw. mając już skrzynkę w testach – to element wspomnianego jw. rozwiązania sprzętowego Nutube) oraz abo dla streamu PrimeSeat (dostęp do materiałów DSD 11.2MHz w strumieniu!), o którym to wspominaliśmy nie tak dawno temu.

 

Mhm, nie ma że to, tamto: info po japońsku, klip promocyjny po japońsku. Japończycy. Szanuję.
Jak mówią po angielsku, to wychodzi np. PrayStation. To już lepiej tak ;-)

W taki sposób (łącząc dwa światy) z gramofonu zagracie tylko na KORGu, tak z gramofonu zgracie do postaci cyfrowej tylko za pośrednictwem KORGa… dla kogoś, kto chce pożenić to co analogowe z zerami & jedynkami

Różnice: PCM, PCM (kompresja bezstratna) oraz 1 bit DSD

Działanie nowego patentu KORGa na sygnale (Nutube HDFC)

Schemat tego bardzo oryginalnego, unikalnego klamota w obu trybach działania: analog oraz cyfra

Zapraszają na stream DSD256

„Dzieje się”… sonosowe aplety @ IFTTT. Automatyzacji ciąg dalszy

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Zrzut ekranu 2018-09-11 o 15.37.40

Wreszcie. Wcześniej trzeba było korzystać z rozwiązań wymagających zaangażowania innych usług, często niedziałających w naszym kraju. Teraz można zautomatyzować sobie działanie sonosowego samograja za pomocą oficjalnych, firmowych apletów. Działa to znakomicie, daje – cóż – daje spore korzyści, szczególnie tym, którzy są a) leniwi b) roztargnieni c) wygodniccy d) wszystkie wcześniejsze pasują. Można powiązać działanie głośnika z inteligentną chałupą (IFTTT oferuje naprawdę spore możliwości w tym zakresie), jest tego trochę i co ważne, w odróżnieniu od wcześniejszych apletów (często pisanych przez amatorów – entuzjastów) to co mamy w zakładce Sonos po prostu działa. Także nie ma problemu z, przykładowo, włączaniem i wyłączeniem muzyki zautomatyzowanym za pomocą odczytu naszej lokalizacji (z możliwością ustawienia mniej więcej w jakiej odległości nam się to aktywuje), pauzowaniem głośników, gdy odbieramy połączenia itd. itp. Działanie poszczególnych apletów łączy nam usługi, agreguje treści na zupełnie nowym poziomie. Możemy w zależności od nastroju, pory, sytuacji zautomatyzować działanie Sonograjów dokładnie tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, względnie ustawić je w jakiś bardzo oryginalny sposób, zaskakujący taki (np. tryby współpracy z żarówkami Hue, czujnikami kompatybilnymi z IFTTT). To, co wprowadza Sonos, plus to, co wymyślili entuzjaści, pozwala wraz z asystentami głosowymi (konieczne Sonosy wyposażone w mikrofony) przekształcić głośniki w mocno unikalne rozwiązanie na rynku (bo kompatybilne nie z wybraną, a wieloma technologiami, współegzystującymi w jednym produkcie). Polecam automatyzujące widgety (wykonujących cały ciąg instrukcji, poleceń), działa to bardzo sprawnie i pozwala na rozszerzenie podstawowych funkcji, sterowania za pośrednictwem opisanego na naszych łamach Sonosquencera.

No w końcu

Teraz pozostaje czekać na integrację (faktyczną) Alexy oraz zapowiadane wprowadzenie alternatywy tj. Google Assistant w .pl. Alexa na razie na Sonosach jest mocno ułomna, tak jak ułomna jest w .pl, pewne rzeczy nie działają i nie będą działać do chwili, gdy Amazon odpali swoje AI nie na pół gwizdka w naszym kraju. O Apple nie ma sensu pisać. Po pierwsze jest mało prawdopodobne, że się to Siri zlokalizowane pojawi. Po drugie i tak będzie tylko na urządzeniach Apple dostępne. Po trzecie zadziwia mnie głupota jabłkowatej „AI”… działa to najmniej przewidywalnie, potrafi najbardziej irytować. Ciekawe jak Sonos podejdzie do kwestii uruchomienia dwóch konkurencyjnych technologii „pod jednym dachem”, jakie korzyści przyniesie użytkownikowi taka integracja (oczywiście można z miejsca założyć, że będzie to obok, a nie na zasadzie kooperacji, współdziałania funkcjonowało). Trzeba uzbroić się w cierpliwość i poczekać do końca roku (Google twardo obstaje, że w 2018 roku uruchomi jako pierwszy AI w Kraju nad Wisłą).

Wszystkie, obecnie dostępne, aplety na jednym obrazku. Ma tego szybko przybywać, takie są zapowiedzi ze strony Sonosa. Trzymamy za słowo!

Czekam na aplet(y) pod Roon-a. Twórcy front-endu zapowiadają wejście w mobile oraz …właśnie, automatyzację. I nie chodzi tylko o systemy automatyki domowej, co w sumie oczywiste, gdy popatrzymy jakie możliwości oferuje to oprogramowanie (strefy) – chodzi o znacznie więcej, o wyjście na przeciw dzisiejszym pomysłom na inteligenty dom. Innymi słowy, chodzi o takie rzeczy jak IFTTT, jak wspomniane powyżej AI, współpracę z inteligentnymi urządzeniami (szeroko, a nie tylko jakiś specjalistyczny system pod audio/wideo, albo zamknięty, tylko uniwersalny, zawiadujący całym domem). Dopiero połączenie tych wszystkich możliwości, o których dzisiaj głośno (patrz nasza relacja z IFA 2018), synergia, pozwala na osiągnięcie odpowiedniego poziomu integracji „wszystkiego ze wszystkim” i maksymalizację możliwości (nie ma ograniczeń w tworzeniu scenariuszy, scen, poleceń…). Oczywiście u niektórych od razu zapala się czerwone światełko (bezpieczeństwo). Nie dziwię się. U mnie też się zapala i czuję, że jesteśmy blisko sytuacji, gdy ta kwestia stanie się jedną z najistotniejszych i najpilniejszych, jednocześnie generując gigantyczne zyski tych, którzy „nas zabezpieczą”, „ochronią” . Z rozrzewnieniem będziemy wspominać czasy pakietu antywirusowego zainstalowanego na blaszaku.

Te najbardziej oczywiste, już aktywne

PS. Poprawiono działanie AirPlay 2 (patrz nasz test opisujący działanie AP2 na Sonosach). Jabłkowy protokół w najnowszym wydaniu działa na Sonosach bardzo dobrze, pozwalając m.in. na integrację z AppleTV (ustawienia/głośniki), także w trybie stereopary. W cenie jednego HomePoda macie stereo na Sonosach, albo dużo lepiej integrującego się z kinem domowym Beam-a. Wszystko to kompatybilne z całym jabłczanym ekosystemem, a jednocześnie nieograniczone do „jedynie słusznej” usługi/technologii spod znaku Jabłka.

 

Wszędzie te notyfikacje, natywnie włączone, oczywiście wyłączamy ;-)
Można uszczegółowić działanie apletów, sposób interakcji, dodać dodatkowe parametry aktywizacji etc. Na razie pauzowanie (dzwonią) tylko na Andku (działa), czekamy na iOS

Te dwa zestawy widgetów robią różnicę. Mimo, że oficjalnego (Sonos) brak, to właściwie mamy wszystko co trzeba

Agregacja treści, ważna rzecz, szczególnie gdy chcemy połączyć to, z czego korzystamy, bez konieczności odpalania pierdyliarda apek.
Automatyzacja pozwoli na uruchamianie dowolnego streamu, na szczęście Google oraz Amazon dają możliwość integracji nie tylko swoich, ale także innych, popularnych serwisów strumieniowych… mamy wybór, u innych tego wyboru nam nie dają.