LogowanieZarejestruj się
News

Znowu im się udało… recenzja Pylon Pearl 20

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
Pylon Pearl 20 HG_tyt

Znowu? Znowu. Już samo ustawienie (obowiązkowo na kolcach, obowiązkowo!) kolumn w kolorze HG biały wywołuje silne emocje. Wywołuje, bo te kolumny w tej właśnie wersji kolorystycznej, postawione na wspomnianych kolcach w ogóle nie wyglądają na te niecałe 1200 złotych. One wyglądają na wielokrotność tej sumy, błyszczący biały kolor okleiny, wraz z czarnymi oraz czarno-białymi (większy głośnik) przetwornikami oraz nowym logo powoduje, że te kolumny wyglądają bosko. WAF przebija sufit. Gwarantuję, że płeć piękna uzna je za niezbędny element wystroju salonu… to dodatkowy argument dla tych wszystkich, którzy obawiają się, że im kolumny głośnikowe zaburzą ich „feng-shui” – 20ki HG to ozdoba pomieszczenia, a nie ciało obce (na marginesie – audio uważam za ważny element wyposażenia domu, tak samo ważny jak pralka czy lodówka ;-) ale przecież nie każdy musi się z takim podejściem utożsamiać). Generalnie uważam, że sprzęt audio powinien dobrze komponować się z miejscem w którym jest ustawiony, bo (i tutaj wcale, a wcale nie żartuje i nie przesadzam) to także ma wpływ na nasz całościowy odbiór. Każdy element jest ważny, także takie, które zahaczają głównie o estetykę, o zachowanie odpowiednich proporcji, o dopasowanie wizualne do danego pomieszczenia, do jego stylu. Zaburzenie porządku, coś „jak pięść do nosa”, jest po prostu nie na miejscu, na dłuższą metę nieakceptowalne. W przypadku Pylon Pearl 20 HG mamy do czynienia z produktem, który śmiało można pokazywać w katalogach firm meblarskich – nie ma potrzeby (co jest zresztą nagminne) retuszowania wnętrz, przez usunięcie, albo przynajmniej zamaskowanie wszystkiego, co z audio związane (a w szczególności kolumn głośnikowych). Zresztą, patrząc na to, jak obecnie rynek nam się rozwinął, widzimy wyraźnie, że design, kwestie estetyczne, forma są często w centrum uwagi producentów. I chwała im za to. Devialet tego przykładem, Bowers & Wilkins tego przykładem, Devinitive Technology i wielu, wielu innych także tego przykładem. Tu chodzi o (właśnie) właściwe proporcje, o harmonię, a ta możliwa jest tylko wtedy, gdy czujemy się w danej sytuacji, w danym miejscu komfortowo, dobrze, w sam raz.

No ładnie. Pojechałem z tą architekturą wnętrz, z wystrojem, projektowaniem, a my tu przecież na graniu powinniśmy się skupić. Rzecz jasna o brzmieniu będzie głównie i przede wszystkim, ale jak wyżej, kwestie poruszone w poprzednim akapicie są wg. mnie istotne, warto o nich pamiętać, staram się na HDO o nich pisać, przy okazji omawiania recenzowanych produktów. Powinniśmy domagać się dobrego designu. To nasze dobre prawo i kogoś, kto oferuje nam wysokiej próby dźwięk, to przedstawione powyżej wymaganie, obliguje do właściwego podejścia do tej kwestii, a nie zaprezentowania światu może i „Złotego Graala”, ale w byle jakim opakowaniu. Ok, dość o tym, przejdźmy zatem do meritum. W tytule jest „znowu się udało” (im, tzn. Pylon Audio). Znowu, w sensie, te 20-ki są typowo, tradycyjnie dla tego producenta, jak na cenę jaką przyjdzie nam za nie zapłacić, nieprzyzwoicie dobre. Potrafią zagrać w sposób nie licujący z tym co w cenniku siedzi. Nie wiem jak oni to robią, bo każdy produkt tej firmy, który do nas trafił zasługiwał na uwagę, był bardzo dobry, albo wybitnie dobry. Tutaj, w przypadku dwudziestek jest podobnie, punktem odniesienia są dużo droższe produkty (patrząc na HG w tym budżecie, zwyczajnie nie widzę dla nich konkurencji). No dobrze, ale mimo wszystko byłoby fair jakoś to wszystko uzasadnić. To, że mamy powtórkę z historii, że Pylon po raz kolejny będzie na HDO chwalony (ile razy można?! ;-) ) to jedno. Drugie to, to że warto opisać czym te 20 są, a czym… nie są, gdzie sprawdzą się najlepiej, w jakich okolicznościach przyrody (wielkość pomieszczenia) będą dobrym wyborem, gdzie jest ich granica, granica która powinna skłonić zainteresowanego do wyboru czegoś innego.

Aha, bym zapomniał i żeby za słodko nie było ;-) …na zakończenie wstępniaka, uwaga natury ogólnej: kiedy Panie, Panowie wprowadzicie (wreszcie) maskownice w swoich produktach (jako standard)? Każdy mający do czynienia z dwu-trzylatkami (ostatnie kinderparty) wie, jak traumatycznym przeżyciem dla użytkownika sprzętu audio może być taka niezabezpieczona przed małymi paluszkami kolumna. Przecież te dyfuzory kuszą takiego brzdąca niepomiernie. Mając w tym względzie konkretne doświadczenie, zabezpieczam sprzęt chałupniczo, skutecznie, ale… no właśnie, mało estetycznie. Maskownice muszą wg. mnie stanowić element wyposażenia, bo ich rola w takich, jak wyżej, sytuacjach jest absolutnie newralgiczna i dla wielu może być wręcz krytyczna co do wyboru kolumn, jakie zagoszczą w danym salonie, gabinecie etc. W przypadku recenzowanych, niestety maskownic (jak wcześniej) nie uświadczymy. W tym budżecie, co zrozumiałe, mogłyby to być opcja wyposażeniowa (i jest), ale taka która jest niejako sugerowana, czy po prostu zawsze dostępna (idę do sklepu i mogę takie coś dokupić, a nie czekać na ten „dodatek”, względnie być zmuszonym zamówić takie maskownice u producenta, czy wręcz kupić odpowiednio dostosowany do nich zestaw – no to już w ogóle bezsens). Inaczej – dwie wersje, jedna z i druga bez. Także warto to przemyśleć i wyjść naprzeciw oczekiwaniom sporej grupy (przeważającej?) potencjalnych klientów.

Ok, pomarudziłem dla równowagi trochę, czas przejść do konkretów, do tego jak te kolumny grają…

 

Kolumny w wersji, jaka do nas dotarła, mogą (byle od raz wyposażyć je w kolce, naprawdę wart to zrobić) stanowić ozdobę dowolnego pomieszczenia, także takiego, w które zainwestowano sporo pieniędzy. Te kolumny zwyczajnie nie wyglądają jak produkt za niecałe 1200 złotych. Nie wiem, jak to sobie producent skalkulował, ale podobnie jak w przypadku testowanych wcześniej u nas zestawów, także ten wypada znakomicie w relacji koszt – efekt. Trudno kupić coś, co będzie prezentowało się tak dobrze w takim budżecie. A to przecież dopiero początek, bo to co najważniejsze tzn. dźwięk nie rozczarowuje, a wręcz może okazać się dokładnie tym, czego szukamy. No właśnie, może stanowić lepszy wybór od świetnych 25-ek, a to ze względu na lepsze dopasowanie do niewielkiego pomieszczenia. Wspomniane, większe podłogówki, grają dość ofensywnie, mocno, w przypadku pokoju kilkunastometrowego wykorzystamy niewielki zakres ich potencjału, zwyczajnie przestrzelimy, co będzie miało jeszcze jeden, negatywny, skutek – jak każde głośniki, duże głośniki, dwudziestkipiątki są stworzone do grania głośniejszego, pokazują swoje zalety wtedy, gdy damy im zagrać. W przypadku przetestowanych dwudziestek jest inaczej. To podłogówki o charakterze zbliżonym do monitorowego grania, takie które mogą swobodnie posłużyć nam do cichego słuchania muzyki (gdy akurat zajdzie taka potrzeba), a przy tym zaoferują wystarczającą dawkę mocy w pokojach do 20 metrów kwadratowych.

U mnie, mimo aneksu, radzą sobie bardzo dobrze, mam nawet wrażenie, że pod pewnymi względami to lepsza opcja, właśnie wtedy, gdy chcę sobie posłuchać muzyki bardzo kameralnie, cichutko, jednocześnie nie mając najmniejszej ochoty zakładać czegoś na głowę (słuchawki). Nowy zestaw oferuje zatem brzmienie zbliżone do podstawkowych Pereł, które były naszym wyborem w zeszłym roku, to dokładnie te same cechy, które mnie uwiodły w podstawkowym modelu, tutaj (dzięki większej kubaturze obudowy) pozwalają na  nieco więcej w zakresie basu (nie zgadzam się z opiniami, że trzeba do tych kolumn suba – wg. mnie w ogóle tego nie potrzebują, taki subwoofer może być rozważany w kategoriach dodatku do zestawu kinowego, gdzie 20-ki będą pełniły funkcję frontów), czerpiąc jednocześnie pełnymi garściami z zalet opisanych tutaj wcześniej monitorów. Te kolumny potrafią zagrać bardzo dojrzale, precyzyjniej niż stare Perły (mieliśmy długi czas na stanie pierwszy model podstawowych Pereł). Dźwięk otwiera się na szczegóły, detale, których w pierwszej generacji (jednak) nie było, gdzie pewne niuanse nam umykały. Lepsza rozdzielczość, lepsze, precyzyjniejsze właśnie reprodukowanie szczególnie wysokich tonów, połączone z – będącym firmową, ze tak powiem, cechą – lekkim ociepleniem,  dają w efekcie dźwięk łatwo przyswajalny, uniwersalne brzmienie, które będzie łatwo zintegrować z niemalże dowolną elektroniką. Zaletą Pylonów jest to, że bez względu na sprzęt grający, czy to zestaw dzielony, czy niewielka lampa, czy typowa, budżetowa integra, zawsze zachowują te swoje uniwersalne, dobre cechy, łatwo się adaptują, nie wymagają żadnych, specjalnych poszukiwań w zakresie sprzętu towarzyszącego. Moim zdaniem, mogą grać w dowolnej konfiguracji, co dobrze świadczy o ich zestrojeniu, o tym jak sporo pracy poświęcono na dopasowaniu zastosowanych przetworników, do odpowiedniego ustawienia zwrotnicy.

Specyfikacja Pylon Pearl 20

Impedancja 8 Ohm
Pasmo przenoszenia 38Hz- 20 000 Hz
Moc nominalna 50 W
Moc maksymalna 80 W
Efektywność 86dB
Wymiary [W x H x D] 200 x 900 x 250 mm
Waga 12 kg / sztuka
Głośnik niskotonowy Pylon Audio PSW 18-80/S
Głośnik wysokotonowy Pylon Audio PST T-80/8
Mufy pod kolce Tak
Maskownica Tak/opcja
Gwarancja 3 lata + 1 rok (rejestracja produktu)
Dostępne kolory: Czarny, orzech, wenge, dąb mleczny, biały HG.
Okleina naturalna: wenge, czarny, orzech, czereśnia.

Tu nie ma przypadkowości, a praktyka, dużo słuchania, szukania tego właściwego, uniwersalnego „złotego środka”. Moim zdaniem takie podejście od sprawy jest właśnie tym właściwym, bo w tym przedziale cenowym, w przypadku takiego produktu, kolumny nie powinny zaskakiwać (być wymagające, co zawsze prowadzi do konieczności wydania większej sumy na odpowiednie towarzystwo: od wzmacniacza począwszy, na drogich kablach oraz różnego rodzaju akcesoriach skończywszy. Dźwięk otwiera się tutaj na mikrodetale, jak wspomniałem w poprzedniej recenzji podstawowego modelu, mamy tutaj lepszy wgląd w nagranie, przy czym nie jest to wiwisekcja, to jeszcze nie jest poziom oferowany na innym, dużo wyższym poziomie ceny, ale właśnie mamy idealne dopasowanie do możliwości dobrego HiFi w cenie do 3-4 tysięcy, gdzie taki poziom, jaki prezentują tytułowe kolumny to te właściwe, akuratne dopasowanie. I nie chodzi nawet o to, że z czymś dużo droższym będzie mezalians, bo jak wspomniałem, te kolumny w wariancie HG biały mogą stanowić partnera dla sprzętu za kilkanaście tysięcy bez żadnego dysonansu estetycznego, jak również (no właśnie) brzmieniowego. To będzie dobre granie, choć w takim już high-ednowym budżecie, będzie można znaleźć, także w ofercie Pylona, lepsze opcje. Po prostu lepsze. Aha i tutaj też bas sprężysty, podobnie jak w 25-kach organiczny, ale nie dominuje tak jak w przypadku większej konstrukcji, jest go zdecydowanie mniej. Daje to tę korzyść, że jak napisałem wcześniej, mamy połączenie zalet grania monitorowego, możliwości jakie oferują nam mniejsze zestawy z tym, co przynależne konstrukcjom wolnostojącym, podłogowym.

Ta kolumna, wyposażona w kolce, na drewnianej podłodze, w pomieszczeniu lekko zaadaptowanym akustycznie, pokazuje na co ją stać i robi to od razu, dając większą swobodę odpowiedniego ustawienia względem ściany oraz względem towarzyszki niż konstrukcja monitorowa, zazwyczaj „skazana” na jakąś półkę, komodę, szafkę RTV. Można lepiej ustawić, a więc i lepiej zagrać w dużej przestrzeni, z typowej parometrowej odległości głowy od przetworników. Bliskie pole (mam tu ma myśli np. Topazy Monitor) to mocno inne granie, inne już przez sam fakt naszego względem kolumn położenia, inaczej wyrażanej mocy, dynamiki, przestrzeni. W odpowiednio dużym pomieszczeniu, to właśnie takie 20-ki (a w jeszcze większym 25-ki) pokazują na czym polega granie z zestawu HiFi, gdzie brzmienie swobodnie, w pełni wypełnia przestrzeń salonu, gdzie możemy słuchać zarówno siedząc w miejscu opisywanym jako „sweet spot”, jak i leżąc na kanapie, siedząc przy stole, czy stojąc przy oknie, kontemplując piękny widok przyrody, soczystą zieleń lasu. To robi różnicę, bo też takie atrakcje zarezerwowane są dla większych podstawek, ale przede wszystkim dla zestawów podłogowych właśnie. Dwudziestki łączą przy tym bardzo udanie oba te światy i w większym (w sensie nie lilipucim) gabinecie, mogą swobodnie stanąć i zagrać i być na miejscu, dokładnie tam gdzie trzeba.

To co najważniejsze, integralność, spójność brzmienia, jego właściwe proporcje mamy tutaj w standardzie, to coś, co jest nam dane, a nie tylko obiecane. To dźwięk, któremu w zestawieniu z ceną, zwyczajnie nic nie brakuje, nic nie można zarzucić. Jak wspomniałem w tytule: znowu im się udało, znowu udało się zrobić bardzo atrakcyjnie wyceniony zestaw, oferujący dużo więcej niż moglibyśmy się spodziewać, szczególnie w tej cenie. Tak dobrze wyglądających, tak dobrze grających kolumn zwyczajnie nie ma w takim budżecie. Może takie Scansoniki zrobiły na mnie podobne wrażenie, to znaczy bardzo wysoka jakość w bardzo umiarkowanej cenie. Zazwyczaj jednak za takie rzeczy płaci się dużo więcej. I tak to właśnie wygląda. Co więcej, ten zestaw potrafił pięknie grać z sześciowatową lampą, dzięki „firmowej” średnicy, lekkiemu ociepleniu, analogowemu charakterowi brzmienia świetnie się sprawdził w roli partnera dla naszego redakcyjnego gramofonu. Umiejętność zaoferowania wciągającego, przyjemnego w odbiorze dźwięku z dowolnego źródła (wspomniany gramofon, źródła plikowe oraz kompakt), także z tych gorszych jakościowo materiałów, to właśnie ta, wspomniana wcześniej, uniwersalność, to dopasowanie. Nie jest wg. mnie wielką sztuką stworzenie wyczynowego, oferującego unikalne cechy zestawu głośnikowego w nieograniczonym budżecie., prawdziwym wyzwaniem jest stworzenie czegoś, co zagra bardzo dobrze, a przy tym zachowującego te umiejętności, bez względu (oczywiście są granice) na okoliczności, za ułamek sumy, jaką trzeba wydatkować na „najlepsze na świecie” kolumny, gdzie twórcy mogą wszystko, bo nic ich nie ogranicza.

Perły 20 to produkt, który – piszę to zupełnie serio – mogą być docelowymi głośnikami dla wielu osób, które mają wysokie wymagania co do brzmienia, którym zależy na odpowiedniej jakości reprodukcji dźwięku. Do tego, dzięki atrakcyjnej formie (testowany model) mogą stanowić dekorację wnętrza, przy pełnej aprobacie domowników. Powoli dociera do nas, że to ważny element wyposażenia domu, tak samo ważny jak półki na książki, jak stół, szafka pod telewizor – nie fanaberia, nie coś „obok”, a właśnie ważna część wystroju wnętrza. Oczywiście konsekwencją takie postawienia sprawy jest to, że zestaw audio musi, czy generalnie powinien stanowić spójną całość, że nie ma tutaj miejsca na „nieważne jak wygląda, ważne jak gra”.  Estetyka miejsca, które służy nam do obcowania z tym co kochamy, jest równie ważna, absolutnie nie pomijalna. Patrząc na dzisiejszą branżę, na szczęście widać że wielu producentów przyswoiło sobie jak istotny jest wygląd, design, jak ważne jest, by ich sprzęt pasował, tworzył harmonijną całość w danej przestrzeni, nie będąc „ciałem obcym”, a czymś co pasuje jak ulał, jest na swoim miejscu właśnie.

Podsumowując, to chyba jedyna taka konstrukcja, prezentująca się jak dużo droższe, luksusowe kolumny, wyposażona w tak dobrze dobrane i zestrojone przetworniki w cenie poniżej 1200 złotych. Tak jak zachwycałem się w zeszłym roku podstawkową Perłą, tak zachwycam się ponownie podłogowym modelem, podstawowego w ofercie zestawu głośnikowego Pylon Audio jakim jest Pearl właśnie. Pozostaje pogratulować twórcom, konstruktorom i życzyć, by trzymali poziom, by nie dali się zwieść pokusie „wskoczenia w high-edny”, przy jednoczesnym zapomnieniu o korzeniach, o fundamentach oferty. Perły to właśnie ten fundament, to linia najlepiej, bo też i najpełniej, pokazująca o co w tym wszystkim chodzi, prezentująca możliwości producenta, jego DNA. Reszta oferty, rozrastającej się oferty daje nam obecnie wybór (a ten generalnie z zasady jest czymś pozytywnym, dobrym), szeroki wybór różnych opcji, w tym także odpowiednio dopasowanych opcji do przestrzeni, miejsca w jakim przyjdzie nam muzyki słuchać. Duże powierzchnie, wielkie domy, jak i niewielkie salony, małe gabinety – każdy znajdzie w ich katalogu coś, co dokładnie wpisze się w nasze miejsce na dźwięk, na muzykę, na to co najistotniejsze, najważniejsze. Rekomendacja i jednoczesne domknięcie cyklu recenzji produktów Pylon Audio na HDO.

Są w ofercie dwa produkty, których jeszcze nie testowaliśmy, te z najwyższej, pylonowej półki. Jeden z nich wpisuje się w to, o czym wspominałem powyżej, drugi jest nowym otwarciem, próbą wejścia na rynek konstrukcji topowych, wyczynowych, naj. Dobrze, że producent się rozwija, chce ze swoją ofertą dotrzeć do maksymalnie szerokiego grona potencjalnych klientów, dobrze żeby jednocześnie pamiętał o tym, co udało mu się do tej pory osiągnąć, co jest wg. mnie kluczowe, co wyróżnia te produkty na rynku.

 

 

Kolumny podłogowe Pylon Pearl 20 (1149zł)

Nietypowo, zacznę od minusów…
- brak maskownicy (aczkolwiek, jest już dostępna za dopłatą – 80 zł za komplet). I niech będą droższe o te kilkadziesiąt złotych nawet, to w ogóle nie robi różnicy wg. mnie, albo niech będzie taka wersja „z” dostępna w katalogu (to w sumie przecież żaden problem, prawda?)
…i szybko skończę jak widać

Plusy:
- cała reszta…

 

Wcześniejsze testy kolumn Pylon Audio na HD-Opinie.pl:

Pylon Pearl Monitor (pierwsza wersja) http://hd-opinie.pl/6863,audio,perla-glosniki-pylon-audio-pearl-monitor.html

Pylon Pearl Monitor (druga wersja) http://hd-opinie.pl/24091,audio,pylon-pearl-monitor-nasza-recenzja-nasz-wybor.html

Pylon Pearl 25 http://hd-opinie.pl/23109,audio,recenzja-kolumn-glosnikowych-pylon-pearl-25.html

Pylon Topaz Monitor http://hd-opinie.pl/21961,audio,recenzja-kolumn-podstawkowych-topaz-monitor-firmy-pylon-audio.html

Pylon Topaz 15: http://hd-opinie.pl/20749,audio,recenzja-kolumn-glosnikowych-pylon-audio-topaz-15.html

Pylon Topaz 20: http://hd-opinie.pl/12858,audio,recenzja-kolumn-pylon-audio-topaz.html

 

Autor: Antoni Woźniak

GALERIA:

 

Sprzęt redakcyjny:

  • Zestaw #1 NAD C315BEE oraz C515BEE (nasz test)
  • Zestaw #2: NAD D3020 (główny sprzęt do testów bezprzewodowego dźwięku via DLNA/AirPlay oraz Bluetooth – nasz test)
  • Zestaw #3, 4, 5: przedwzmacniacz NAD 1020 (gramofonowy pre), NAD T743 (jako końcówka mocy)
  • Kolumny Pylon Pearl (nasz test), kolumny Pylon Topaz 20 (nasz test), kolumny Pylon Topaz Monitor (test), Kolumny Pylon Pearl 25
  • Głośniki bezprzewodowe AirPlay / BT / soundbary: Bowers&Wilkins Zeppelin Air (nasz test) oraz Scansonic S5BT (test)
  • DAC: Arcam rDAC (nasz test), Beresford TC-7520 (nasz test), AudioQuest DragonFly (nasz test), M2Tech hiFace DAC (nasz test) oraz (na gościnnych występach) przetworniki M2Techa (EVO), Oppo HA-2 (nasz test)
  • Główne źródła cyfrowe: Squeezebox Touch (nasz test), (główne źródło @ MacOS 10.9) MacBook Air 2011 (Decibel, wszystko via USB oraz USB-SPDIF), tablet PC (główne źródło @ MS Windows 8.1) Asus Vivo Tab Smart (foobar + ASIO via USB) oraz iMac 2013 (Decibel, wszystko via USB oraz USB-SPDIF, DAC M2Tech-a)
  • Konwerter SPDIF-USB: M2Tech hiFace Two (nasz test)
  • Uzupełniające źródła cyfrowe: PlayStation 3 (dla SACD & BD Audio), handheldy Apple, Toshiba E-1 (HD-DVD koncerty), zestaw bezprzewodowy AirDAC firmy NuForce (test), Apple TV z AirPlay via SPDIF, AirPort Express 2012 z AirPlay via SPDIF, adapter BT z obsługą aptX Saturn
  • Gramofon NAD 5120
  • Bufor lampowy DIY (2 strefa)
  • Wzmacniacze słuchawkowe: Musical Fidelity M1 HPA (nasz test), MiniWatt N3 (z routerem głośnikowym BTech w torze, wyposażonym w wyjście słuchawkowe 6.3)
  • Słuchawki: AKG K701 (nasz test), Sennheiser HD650, HiFiMan HE-400 (nasz test), Sennheiser Momentum (nasz test) oraz Audeze LCD-3 i HiFiMAN HE-6 (nasz test), Sennheiser Momentum Wireless Over-Ear (nasz test), Momentum In-Ear (nasz test)
  • Sterowanie/źródła mobilne: iPod Touch, iPhone & iPad
  • Okablowanie: Supra DAC, Dual, USB oraz Trico (analog, cyfra), Procab (analog – głośnikowe), Prolink (cyfra), Belkin (cyfra -> USB), Audioquest Evergreen (analog), Melodika (cyfra, interkonekt oraz głośnikowe – system), HiFiMAN HE-Adapter (XLR)
  • Routery audio: Beresford TC-7220 (nasz test), przełącznik źródeł ProJect Switch Box (nasz test), przełącznik źródeł BT-31
  • Zasilanie: Tomanek ULPS dla rDAC & SB Touch (nasz test), listwa APC (SA PF-8), listwa Tomanek TAP6 (test), listwa TAP8 z DC blockerem, kable Supra LoRad

Komentarze Czytelników

  1. chix

    Chciałem tylko zauważyć, że Pearl 20 w białym HG nie jest lakierowany… jest to okleina (folia pvc).

  2. Antoni Woźniak

    Dziękuję za zwrócenie uwagi na ten szczegół.

Dodaj komentarz