LogowanieZarejestruj się
News

Sonore microRendu z PSU CIAUDIO w testach HDO

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
20181127_190606973_iOS

(AKTUALIZACJA) Tym razem będziemy długo testować tego grzdyla, oj długo i nie tylko pod Roonem (choć głównie, ale nie tylko). Będzie HQPlayer, będzie JRiver, będzie też o najnowszym wypuście oprogramowania smallgreencomputer (wersja 2.7 czytaj integracja streamu Spotify, sporo poprawek dotyczących obsługi dźwięku 1 bitowego itd/itp). Także kompleksowo sobie potestujemy, myślę, że recenzja będzie składała się z paru rozdziałów… bo to nie jedyny end-point jaki planujemy skonfrontować z naszymi bezkompromisowymi wymaganiami. Ma być bezobsługowo, ma być bez ograniczeń jakościowych, to znaczy, że musi radzić sobie z sygnałem DSD512 w konwersji PCM@DSD, musi wpasować się w multistrefowe granie, musi działać bezproblemowo z naszymi silnikami DSP (kilka różnych plus wtyczki), ma być oczywiście pasywnie, ma oferować wiele możliwości w zakresie sterowania (pełna elastyczność w tym zakresie).

Zgrzytem był płatny (20$) upgrade OS do wersji 2.5, obecnie najnowszy wariant to 2.7 

Poza microRendu obecnie w ofercie Sonore jest parę innych, znacznie droższych, transportów PC audio oraz serwerów

Platforma systemowa (OS) Sonicorbiter daje nam takie, jak wyżej, możliwości. Jest elastyczna, oparta na upichconym pod kątem audio kernelu / jądrze, gdzie całość przyporządkowano jednemu: muzyce. A konkretnie pobraniu streamu z sieci, integracji w jednej z dostępnych w oprogramowaniu opcji softwareowych, to znaczy wybrowi odtwarzacza / front-endu, czy sposobu transferu muzyki w ramach któregoś z dostępnych protokołów i przesłaniu tego via USB do DACa. Domena cyfrowa. Transport komputerowy. Mhm, tylko że w założeniach tego komputera „ma nie być”, ma być dla nas (i dla sygnału) TRANSPARENTNY. To kwestia psychologii i technologii… już tłumaczę, co mam na myśli. Otóż dla kogoś, kto nie ma ochoty widzieć PC jako źródła dźwięku, stawiać standardowy komputer osobisty, wszystko jedno w jakiej formie by on nie był, jako obowiązkowy element toru gdzie grają pliki, chce za wszelką cenę uniknąć sytuacji, w której ten komputer JEST WIDOCZNY, czy JEST OBECNY (nawet jeżeli sprytnie gdzieś zakamuflowany, ukryty) i wymaga typowej dla PC obsługi. Nie chce tego, kłóci mu się takie rozwiązanie z wizją systemu, gdzie WSZYSTKO przyporządkowane jest WYŁĄCZNIE muzyce. W takiej sytuacji albo kupuje sobie streamer, co od razu oznacza ograniczenia funkcjonalne (do niedawna obsługa DSD tylko do poziomu DSD64, brak integracji z wieloma programami, front-endami audio, brak elastyczności w zakresie obsługi silników DSP, tylko czasowe, zazwyczaj krótkie wsparcie i do tego niezbyt obfite w usprawnienia, nowości…), oznacza że dokonujemy pewnego, mocno ograniczonego funkcjonalnie, wyboru.

Minimalizm formy, maksymalizm możliwości

Oczywiście można mieć to w odwłoku i kompletnie się tym nie przejmować, zakładając (szanuję i często ma to racjonalne uzasadnienie, ma głęboki sens), że najważniejsze jest jak to po wyjęciu z pudła gra i obsługa tego, czy tamtego, nie jest aż tak istotna (w końcu, popatrzmy procentowo jak to wygląda odnośnie dostępności materiałów hi-res, źródeł „wyczynowych”) i koniec tematu. Mhm, można tak, jak najbardziej można. Dla mnie taka droga oznacza jednak (technika), że niektóre rzeczy pozostają poza naszym zasięgiem i w paru aspektach może to być (świadomość) bolesne. Nowe pomysły na korekcję (pod pomieszczenie, pod efektory, z uwzględnieniem wielu czynników – to przyszłość!), nowe pomysły na transfer (lepszy jakościwo) cyfrowy (thunderbolt, I2S z konwersją sygnału do bardzo wysokich wartości), potężne silniki DSP, nowy software oraz nowy hardware, który może wymagać gruntownego upgrade tego, co stoi na stoliku… nie zapominajmy o następcy UAC 2.0, nowym UAC 3.0. Postęp. Komputerowe audio podlega ciągłej ewolucji i tylko platforma oparta na rozwijanym OS może sobie z tym wszystkim jw poradzić.

In

Dlatego też, można właśnie inaczej. Serwer, szybki komputer z jądrem czy głównym oprogramowaniem zawiadującym (w przypadku Roona mówimy o komputerowym systemie audio, w przypadku microRendu mówimy dokładnie o tym samym, przy czym jest to system skrojony na miarę „końcówki”, sprzętu „pomiędzy”, który jest zarządzany przez coś „większego”, szybszego, wydajniejszego, przez nasz serwer właśnie, szybki komputer) to rdzeń i ten rdzeń może w najbardziej optymalnej, najbardziej eleganckiej formule mieścić się w szafce z wymiennymi modułami (racki), ale zazwyczaj (koszty) to po prostu jakiś droższy model NASa albo wydajnego PC. Istotną kwestią jest rozdzielenie tego co gra od tego co zawiaduje, co stanowi rdzeń, czytaj idealnie gdy to co stanowi rdzeń znajduje się w innym, osobnym pomieszczeniu. Skrętka (odpuszczamy sobie WiFi, nawet to gigabitowe ac, może nowy standard który wchodzi, bardzo, podobno, uodporniony na interferencje, o dużo lepszych parametrach niezawodności, dłuższym zasięgu, coś tu zmieni), gigabitowa sieć kablowa i mamy dokładnie to, czego nam potrzeba.

microRendu będzie musiał dowieść swojej wartości w setupie obejmującym wymagających przeciwników. Jako rywalizujące end-pointy, na ringu, wystąpią dwa terminale HP, jeden oparty na krzemie Intela (Daphile, ROCK), drugi oparty na krzemie AMD (Linux z Roon Bridge), oba pasywne, oba wyposażone w pamięci półprzewodnikowe, oba z dobrymi, zewnętrznymi PSU oraz kartami z dedykowanymi kontrolerami USB (karty pci-e, Matrix X-Hi). Jakby tego było mało, w starciu weźmie udział HiFiBerry z najlepszym, leciutkim klientem Roon Bridge: RoPieee. To świetny patent pod Malinkę, bo jest to dokładnie to, czego potrzebuje wzorcowy end-point: ma być stabilny jak skała, widziany zawsze przez oprogramowanie nadrzędne i obsługiwać (dzięki oferowanemu przez developera wsparciu) wszystkie przetworniki C/A jakie tylko nam się nawiną… wszystkie, bez wyjątku. Roon daje de facto gwarancję, że każdy DAC zostanie poprawnie zidentyfikowany i zagra na miarę swoich możliwości. 

Out

Bardzo jestem ciekaw tej konfrontacji. Pamiętajmy o kosztach. Rzecz jasna microRendu jest tu bezsprzecznie najdroższą opcją, kosztuje najwięcej, ze znakomitym PSU CIAUDIO to już okolice solidnego streamera, a przecież mowa jest o „tylko” komputerowej końcówce. Tak, jednak dla mnie liczyć się będzie to, co mogę i jak szeroko mogę zintegrować powyższe urządzenia w torze, jakie możliwości (wspomniałem coś o bezkompromisowym podejściu do sprawy? Mhm, wspomniałem) oferują przedstawione powyżej, wyspecjalizowane PCty. Jakby nie patrzeć terminale to dostosowane do wymogów, biurowe PeCety. Nie są to żadną miarą wyspecjalizowane urządzenia, mają wiele rzeczy zbędnych …z naszego punktu widzenia. Co innego Malinka, a tym bardziej tytułowe ustrojstwo. Tu mamy coś wybitnie tylko pod granie muzyki z pliku. W przypadku Maliny cena będzie musiała uwzględnić alternatywne dla ścianowego, badziewnego zasilacza, PSU. Prawdopodobnie będzie to tomankowy produkt, bo ma być rozsądnie w kosztach i dobrze, solidnie, a do tego zauważalny upgrade w stosunku do tego, co fabryka daje.

 

Bardzo rozbudowana fotogaleria, takie fotostory na naszym profilu, z opisem, wskazówkami praktycznymi, odniesieniem do alternatywnych rozwiązań.
Jak optymalnie, z czym to się je, dlaczego tak. Daję znać co wg. mnie jest kluczowe, na co należy zwrócić uwagę, gdy chcemy z komputera grać NAJLEPIEJ.
Często lepiej niż z najlepszego streamera (tu zawsze ograniczeniem będzie wsparcie, brak implementacji nowości, niedostatki w zakresie kompatybilności z software firm trzecich)
Link bezpośredni do fotogalerii tutaj

Tak się szczęśliwie złożyło, że pojawi się sporo nowych efektorów (głównie słuchawki, a nawet jakieś kolumny od Pylona lecą) oraz referencyjny przetwornik. Jednak nie będzie tak, że jakaś stratosfera będzie tu jedynym punktem odniesienia. Nie. Co więcej, uważam, że test takich wyspecjalizowanych end-pointów PC najlepiej przeprowadzić z USB DACzkami, z czymś co będzie w pełni integrowało się (albo i nie ;-) ) z takim komputerkiem. Dlatego, na potrzeby testu, zgromadziłem zacną kolekcję grających pendrajwów, zagramy @: hiFace DAC (M2tech), mDSD (Encore), Dragonfly (Audioquest), DS-DAC-100 (KORG), IFi xDSD  wreszcie przekonwertujemy na SPDIF via M2Tech hiface 2 (w torze z rDACzkiem). Będzie to test kompatybilności (czuję, że z KORGiem większość końcówek PC się wyłoży ;-) ), będzie to test poprawnej obsługi, wreszcie będzie to ofc test SQ. Szeroko! Ta referencja ma być od Auralika, mam nadzieję, że już niebawem się pojawi, a jak nie to za pomost do analogu posłuży najnowszy DACoAMP Questyle Audio.

PSU

Kontynuujemy cykl granie z PC, z wąsko wyspecjalizowanego PC. Niewykluczone, że dojdzie jeszcze parę ciekawych rzeczy odnośnie oprogramowania oraz wyspecjalizowany kontroler audio USB od PPA Studio (to się niestety spóźni), alternatywa dla X-Hi…

Dodaj komentarz