LogowanieZarejestruj się
News

Najnowsze skrzyneczki M2Techa w redakcji: EVO DAC 2+ & EVO Clock 2. Test!

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Blip
tyt_iOS

Mam słabość do produktów tej firmy. Włosi nie ulegli pokusie dopisania co najmniej jednego zera do rachunku (wiecie, Europa, mamy wysokie koszta pracy, to nie Azja), ich produkty są wycenione niezwykle rozsądnie. Przy czym mamy do czynienia z czymś, co powstało od A do Z w słonecznej Italii. Jest pomysł, wróć… jest wiedza, gruntowna wiedza inżynierska oraz informatyczna jaka cechuje wyroby M2Techa, jest i wykonanie. Przystępne cenowo, a przy tym bardzo dobre jakościowo, nie tylko w swej klasie (określony pułap cenowy) klamoty, zazwyczaj mocno kompaktowe, wręcz miniaturowe to specjalność tego producenta. Korzystam na co dzień z ich rozwiązań, tych najprzystępniejszych (co w tym wypadku wcale nie oznacza – z ograniczeniami, a jeżeli już to tylko funkcjonalnymi, nie jakościowymi) kosztowo… linia hiFace, a konkretnie hiFace Two oraz DAC i oba naprawdę dają radę! DAC jest wręcz nieprzyzwoicie dobry jak za te niecałe 1k złotych, wygląda jak osiem nieszczęść (no tutaj jest prawdziwy plastik fantastik), ale jak to bombowo gra! Fantastyczny interfejs dla komputera i właśnie w takiej roli najlepiej (stacjonarnej) wykorzystać go w systemie. Dlaczego tak? Przypominam (patrz nasza recenzja hiFace DAC), tam nie ma żadnego wzmacniacza słuchawkowego, tam jest wyście idealnie nadające się do podpięcia pod stacjonarny tor, pod pre/integrę właśnie. Nietypowo, ale też (świetna kość, znakomita realizacja współpracy z komputerem, obsługa plików PCM nawet do poziomu 384MHz tj. DXD) właśnie dokładnie pod taki system. Słuchawki niekoniecznie, a jak już to takie stacjonarne też, a i tak warto budując taki tor wpiąć jakiś wzmacniaczyk słuchawkowy. Drugi grzdyl to świetny konwerter cyfrowy, niedołączony element salonowego systemu ze zmodyfikowanym Squeezeboksem Touch (EDOmod. – pełna gwarancja sukcesu, konwertujemy sygnał USB wychodzący z SBT do SPDIF i dalej do DACa… w tym wypadku rDACa, który po koaksialu gra wg. mnie wybitnie dobrze). I to wszystko za pieniądze, które często nie starczą na zakup audiofilskiej łączówki. To – mimo, że mam w kolekcji także dużo droższe klamoty – nadal żelazny element wyposażenia i nie wydaje mi się żebym się z tymi maluchami kiedykolwiek chciał rozstać. Takie to dobre jest, właśnie takie :)

Małe, alu boksy. Dzisiaj kilku producentów oferuje takie rozwiązania z możliwością rozbudowy, rozszerzania systemu opartego o takie malutkie klamoty

No dobrze, było o mikrusach, warto napisać coś o tytułowych pudełkach. Małe to, a tworzy cały, przemyślany zestaw/system wzajemnie uzupełniających się, wspierających skrzynek, których jedynym celem jest jak najlepsze obsłużenie cyfrowego sygnału, z jego konwersją (zarówno cyfra/cyfra, jak i – w przypadku testowanego zestawu – cyfra/analog). Tu nie ma drogi na skróty, bo (i to było swego czasu nowatorskie podejście, bo mówimy właśnie o 2 generacji EVO) każdy ze składników „dania” ma określoną funkcję, ma całościowo wynieść granie z pliku (bo taki sygnał zazwyczaj będzie dostarczany) na wyżyny. I to wyżyny absolutne – za wszystkie składniki, gdybyśmy zdecydowali się na całościowe podejście do tematu, przyjdzie zapłacić ok. 6 tysięcy. Czyli tyle ile kosztuje dobrej klasy DAC. Tu jednak mówimy o czymś innym, bo mówimy o całościowym systemie z zewnętrznym generatorem zegara (częstotliwość wzorcowa 22MHz i 24MHz dla obu częstotliwości taktowania tj. 44,1 oraz 48 MHz oraz ich wielokrotności 88.2/96/176.4/192), z konwerterem, z dedykowanym zasilaniem. Wszystko to w miniaturowej odsłonie, co nie oznacza miniaturowych ambicji. Te są duże. Z recenzji EVO pierwszej generacji wyłaniał się obraz niezwykle zachęcający – było to granie zupełnie niecyfrowe w charakterze, niebywale plastyczne, analogowe w formie. Recenzenci rozpływali się w zachwytach, zgodnie uznając, że jest to jedna z najciekawszych, tak kompleksowych, propozycji na rynku (przygotowana na obsługę sygnału także z innych cyfrowych źródeł, w tym profesjonalnych interfejsów wyposażonych z złącze I2S). Mnie osobiście trochę żal, że producent podążający wyraźnie swoją drogą, stosujący nietypowe rozwiązania (właściwe wszystkie produkty M2Techa są inne, właśnie takie trochę pod prąd) nie zdecydował się na implementację innych rozwiązań z rynku pro, mam tu na myśli FireWire oraz Thunderbolta. Ten ostatni, o czym wspominałem w teście TAC-2, potrafi zdefiniować parę rzeczy na nowo w PC Audio i wg. mnie pod pewnymi względami jest dużo lepszym rozwiązaniem od magistrali USB. Magistrali, która nigdy nie była i nie będzie „pod audio”, bo jej charakter jest na wskroś uniwersalny, wielozadaniowy i wieloobsługowy… a to generuje problemy, z którymi walczymy, walczymy, choć są rozwiązania całkowicie pozbawione dobrze znanych wad i ograniczeń tj. opóźnienia czasowe/jitter, interferencje/przenoszenie zakłóceń z magistrali/innego sprzętu pracującego (współdzielenie), przenoszenia zakłóceń z zasilania sprzętu komputerowego, portów,  etc.

I tu warto pochylić się nad propozycjami M2Techa. Oni doskonale wiedzą o wadach USB. I starają się im zaradzić. Tu wiele rzeczy zrobiono jak należy by wyrugować wspomniane ograniczenia. Nowa wersja EVO, jaka do mnie trafiła, ma być jeszcze lepsza, ma być (i jest) przygotowana do obsługi plików DXD i DSD (128). Zegar może działać w trybie automatycznego dopasowywania (w pierwszej generacji trzeba było ręcznie przestawiać) częstotliwości próbkowania. Wystarczy w tym celu podpiąć obie skrzynki dodatkowo kablem optycznym (poza BNC). Jak ktoś chce wyspecjalizowane zdać się na wyspecjalizowane zasilanie, to można jeszcze do kompletu dokupić EVO Supply, a dla tych, którzy chcą czegoś naprawdę bezkompromisowego jest jeszcze EVO Two, czytaj, konwerter cyfra/cyfra z dodatkowym interfejsem AES/EBU oraz we/wy SPDIF do domowego nagrywania (homerecordingu, w którym pomocne będzie precyzyjne dopasowanie zegara vide EVO Clock 2 oraz wspomniane złącza pro AES/EBU & I2S (tu w wariancie ze złączem HDMI)). Także można zbudować sobie system, a to jeszcze nie wszystko, bo firma postanowiła tym razem uzupełnić swoją propozycję o… wzmacniacz słuchawkowy. Cóż, trudno się dziwić, w dzisiejszych czasach, bez słuchawek ani rusz (na rynku ani rusz). Dodatkowo, najnowszym elementem linii EVO, jest DAC ze zintegrowanym gramofonowym pre. Testy przeprowadziłem na dwóch odmiennych konfiguracjach komputerowo/systemowych: iMac z najnowszym macOSem/Roonem to raz oraz MiniX nanoPC z Win10 to dwa (Win z foobarem oraz z Tidalam). Sprawdziłem jak sprawują się sterowniki (stery to mocna strona tego producenta, jw. bezproblemowa współpraca z SBT, bezproblemowa z PC/Mac… to autorskie rozwiązania, świetny team programistów za tym stoi), a całość zagrała zarówno @ słuchawkach, jak i z systemem stereo. 

Co by nie było potrzeby przełączania ręcznego, trzeba zdecydować się na dwa kable. Z prawej niezbędny do podpięcia przetwornika lub konwertera z zew. zegarem (BNC) oraz z prawej SPDIF (optyk), co pozwoli na automatyczne dopasowanie częstotliwości 

 

Zapraszam!

 

Zegar


DAC 

…razem, a to (dla niektórych) początek, zaczyn budowy systemu opartego na EVO

Gęsto, bo małe to. Gęsto bo oryginalne to. W takim, niezbyt drogim przetworniku możliwość współpracy z zew. zegarem i jeszcze I2S na dokładkę (to ten +)

Nie zapomnieli o prostym pilocie. I dobrze, bo choć biurkową wybitnie ma formę, to kto zabroni ustawić w salonie? No właśnie, pilot przyda się

Zegar „od zaplecza” ;-)

Komplet przetwornikowy C/A. A może być jeszcze konwerter, zasilanie, można nawet uzupełnić zestaw o słuchawkowego ampa. 

Z takich pudełek wypadło to, co powyżej

Sprzęt

Te małe skrzynki tworzą klasyczną wieżyczkę. Może być niska (DAC+zegar), może być bardziej rozbudowana (np. o zasilacz). Jest jeszcze konwerter cyfrowy (USB-SPDIF), który raczej nie będzie konieczny, szczególnie w przypadku zestawu z droższym przetwornikiem (2+). Możliwa jest obsługa za pomocą małego pilocika, co może być przydatne, bo choć miniaturowa forma, choć rozmiary wskazują na typowo desktopowe zastosowanie, to pozory mylą. Ten zestaw jest uniwersalny i moim zdaniem, jak desktop to np. słuchawki, ale też jak najbardziej fundament toru stacjonarnego z podpięciem pod salonowe stereo. Możliwość rozbudowy, modyfikacji stanowi dodatkową zaletę, przy czym wszystko zależy od warunków „na wejściu”, czy mamy dobry prąd, czy nasz system gra z kondycjonera, czy nasza instalacja elektryczna nie stanowi jakiegoś ograniczenia. A może. Zewnętrzny zegar to precyzja, to podniesienie możliwości podłączonego doń DACa, ale też określone wymagania w zakresie dostarczania do komponentów energii. Tu musi być bez „ale”, bo to „ale” szybko wyjdzie nam bokiem (brak synchronizacji to najbardziej dotkliwy, a możliwy objaw niestabilności w tym względzie). Także nie ma jednej, jedynie słusznej drogi dojścia do optymalnych warunków dla opisywanej elektroniki, ale cel jest jasno określony – tu musi być dobre, stabilne, odizolowane od jakiś interferencji (vide domowe AGD) zasilanie. U mnie jest osobna linia 20A, jest Tomankowa listwa z blokerami, jest wreszcie testowany zasilacz iFI. To wszystko wykorzystałem w teście.

DAC to najbardziej zaawansowany model z serii EVO jaki się do tej pojawił w katalogu M2Techa. Jego możliwości są tożsame z dużo droższymi urządzeniami tego producenta, jedynie forma – superkompaktowa właśnie – jest inna i to formie przede wszystkim (mhm, sekcja zasilania lepszej jakości, jw. jako upgrade) zawdzięczamy sporo niższą cenę. Mamy tutaj konwersję sygnału DXD oraz DSD via USB, mamy kość ESS Sabre ES9018K2M (wariant mobilny, w wersji tańszej znajdziemy kość 9010), mamy obsługę dźwięku nawet 32 bitowego, jest wreszcie pro interfejs tj. I2S. Producent wspomina, że ten element da się wykorzystać w high-endowych torach, np. z elektroniką PS Audio (kompatybilność, tam I2S jest właśnie w standardzie wyposażeniowym). Wysokiej jakości polyperynowe kondki mają zagwarantować niewielki poziom szumów, a selekcjonowane opampy (tu znajdziemy lepsze OPA2209 z konwerterem napięcia, w wersji bez plusa są NE4432) jak najlepsze rezultaty na wyjściach analogowych DACa. Oczywiście wspomina się o zasilaniu opcjonalnym, jak wspomniałem powyżej – wszystko zależy od okoliczności przyrody. Zasilacz ścianowy w jaki standardowo wyposażony jest przetwornik to impulsówka „w budżecie”, to rozwiązanie podstawowe i można je, właśnie, firmowo zmodyfikować. EVO DAC2+ może też być zasilany bezpośrednio z komputera. To też jakaś opcja, wszystko zależy od źródła (microRendu np. będzie fajnym transportem dla takiego malucha i osobny zasilacz może okazać się zwyczajnie zbędny). Dodajmy do tego BNC dla zew. zegara i mamy tytułowego „plusa”. Pilot daje możliwość nie tylko kontroli, ale także konfiguracji pracy przetwornika. Można ustawić filtry, można ustawić pracę z sygnałem DSD etc. Podstawowa kontrola: zmiana wejść, wyciszenie to rzeczy, które docenią osoby umieszczające tą niewielką skrzynkę na jakimś stoliku audio, gdy przyjdzie obsługiwać DACa zdalnie. Z tyłu znajdziemy ponadto złącza SPDIF, które obsługują dźwięk 24/192 i idealnie nadają się do integracji pozostałych komponentów AV w salonie, co sugeruje zresztą sam producent:

 

W skrócie, specyfikacja EVO DAC2+ prezentuje się następująco…

Sygnał / złącza / analogowe wyjście (param.)/ pomiary / gabaryty:

Nowy zegar (2 generacja) to precyzyjny WorldClock i MasterClock z wprowadzoną w tym modelu automatyczną możliwością wyboru właściwej częstotliwości pracy. DAC HiFace Evo Two + wysyła informację o częstotliwości próbkowania do Evo Clock Two przez osobny przewód optyczny i w ten sposób nie musimy bawić się w ręczne przełączanie (nie działa to zawsze, czasami taka ręczna ingerencja jest wymagana, pozostawiono na froncie przyciski zmiany taktowania).  Jak wspomina producent, użyto najlepszych rezonatorów wzorcowych stabilizowanych temperaturowo TCXO. Oczywiście są osobne zegary dla podstawowych częstotliwości 44.1KHz oraz 48KHz. Nadal mamy w roli sterownika kość DSP Xilinx-a, nowością jest tutaj wspomniana możliwość pracy w trybie auto, dzięki wymianie danych światłowodem między dakiem a zegarem. Z tyłu urządzenia mamy dwa gniazda BNC. Jeden port dla wyjścia MCLCK (EVO), a drugi WCLCK (inne konwertery, a nawet odtwarzacze o ile wyposażono w przetworniki z możliwością podpięcia pod zew. zegary). Takie combo wydaje mi się optymalnym wyborem (z ewentualnym dodatkiem zasilacza), sam konwerter (zdaje się, że już nie rozwijany, nie ma jego nowszego wariantu) może ustąpić pola bardziej uniwersalnemu rozwiązaniu jakim jest bez wątpienia DAC (EVO 2). Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by ten zegar podłączyć do innej elektroniki. Daje to ciekawe opcje modyfikacji, czy rozbudowy torów z innymi konwerterami C/C, C/A – to dodatkowa zaleta wynikająca z posiadania takiego dodatku we własnym systemie.

Całość, stylistycznie dopasowana, jak to miało miejsce także w pierwszej generacji, to intencjonalny minimalizm formy, minimalizm który ma nam dać maksimum w zakresie SQ bez podnoszenia kosztu całości. Tym właśnie jest EVO – ma być jakościowy odlot odnośnie dźwięku, na poziomie nieadekwatnym do ceny, a dodatkowo jeszcze możliwości modyfikacji (segmentowość systemu opartego o opisywane rozwiązanie) daje korzyść wynikającą z opcji budowania systemu na raty. Paru producentów podąża podobną drogą i to fajna alternatywa dla kosztującego kilkanaście tysięcy, wszystkomającego klamota. Tu inaczej dochodzimy do rezultatów, które… no właśnie, które co? O tym będzie poniżej…

Tu set EVO2 z konwersją w locie do DSD & binauralizacją, na pracującym w trybie ampa…

CMA600i

…z podpiętymmi Etherami Flow C na głowie :-)

Brzmienie

Jak wspomniałem we wstępniaku, lubię tę elektronikę, uważam, że Włosi dobrze wywiązują się z głównego zadania jakim jest jak najlepsze przekształcenie wychodzących z komputera zer i jedynek na postać strawną dla naszego toru audio. Granie na zestawie dzielonym NADa oraz integrze (tak, nowej C338) było pouczającym doświadczeniem. Ten dźwięk był niesamowicie detaliczny. Podobny poziom wglądu to albo przetestowany przez nas Matrix X-Sabre Pro 2 generacji, albo… thunderboltowy interfejs ZOOM TAC-2. Tak, właśnie, to jest to, co zrobiło na mnie piorunujące wrażenie, gdy tani pro tool zabrzmiał precyzyjniej od wielu innych znanych mi DACów (dużo droższych DACów). Tu mamy podobny poziom „wejścia” w strukturę nagrania, detale są ukazywane z niebywałą wręcz skrupulatnością. To szkiełko powiększające, na szczęście (a bywa i tak w detalicznym graniu) nie ma tu rozjaśnienia, wyostrzenia, nie jest to przekaz może wyczynowy, ale pozbawiony życia. Nie. Plus z zegarem to wulkan energii, gdzie dynamika, szybkość reakcji potrafi wprawić w zakłopotanie. Dlaczego? Ano dlatego, że ten element wyraźnie wskazuje, że osobny zegar robi różnicę. Bez zegara brzmienie jest uładzone, uspokojone i nie jest to tylko subtelna, a wyraźnie zauważalna różnica. Także szybkość, timing, odpowiedź – tu zyskujemy konkretnie, gdy podepniemy clocka. Bez? Wszystko ląduje za woalką. Sam DAC jest raczej neutralny, taki typowy dla kości ESS Sabre – niczego nie dodaje, nie koloryzuje.

Separacja dźwięków, ich wielowymiarowość plus szeroka, głęboka scena, wybitnie dobra przestrzenność tego combo to kolejny mocny punkt. W przypadku Audio-gd (@ starych, jarych Wolfsonach), dla porównania, wszystko miałem bardziej sfokusowane, pierwszoplanowe, podane bezpośrednio na pierwszym planie (EVO).  Bardzo dało się to co powyżej zauważyć, gdy odsłuch prowadziłem na słuchawkach (CMA600i, oba modele MrSpeakers Ether Flow). Te słuchawki reagują wybornie na zmianę właśnie w zakresie przestrzeni, bo w tym aspekcie potrafią naprawdę wiele, jak na słuchawki to wręcz szokująco wiele. Bez zegara instrumenty nie były tak dobrze zorganizowane w przestrzeni, nie czuć było tak ich bryły, obraz, przestrzeń nie była tak wielowymiarowa. Wystarczyło podpiąć zegar i wszystko stawało się uporządkowane, właśnie w scenie upatrywałbym głównego progresu. Dynamika, która tak mnie zachwyciła na kolumnach, tutaj także była w centrum uwagi. Barwa natomiast, kompetencje w zakresie poszczególnych zakresów nie różniły się jakoś zasadniczo w przypadku samego DACa, jak i DACa z zew. zegarem. Alternatywny zasilacz iPower także nie dawał takiego progresu, jaki wprowadza dodanie EVO Clock 2 do toru z opisywanym dakiem. Także gdybym miał pokusić się o ocenę co bardziej i w co lepiej zainwestować, to wskażę tutaj bez wahania zegar. Być może firmowa elektrownia Supply 2 zmienia tę optykę, według mnie jednak to co ważniejsze (i zauważalne, a nie na granicy percepcji) to nasza instalacja oraz warunki w jakich pracuje to combo (wrażliwy zegar!). Tu trzeba odpowiedniego toru dla energii, stabilnego napięcia, dobrej linii, bo inaczej rezultat może być mocno rozczarowujący. Sam zasilacz, choćby nie wiem jak doskonały i tak na niewiele się tu zda (bez odpowiedniego zadbania o instalację właśnie, dobrą listwę, kondycjoner etc.)

Mam natomiast parę uwag dotyczących współpracy zegara z DACzkiem. Ta, nie jest idealna i bezproblemowa. Pomijam pewną wadę, jaką ma testowany sprzęt, bo to kwestia konkretnego egz. Chodzi o działanie w trybie auto (nie zawsze dobrze dobierany jest zegar, zdarza się niestabilna praca) oraz sporadyczny brak synchronizacji (wtedy DAC nam wariuje, przeskakują wartości). To może nieco uprzykrzyć życie. Panaceum jest (ale to mniej wygodna opcja) ręczna zmiana częstotliwości. Jesteśmy w stanie zrobić to za pomocą przycisków na froncie, wybierając odpowiednią wartość. Natomiast nie mam zastrzeżeń do patentu umożliwiającego identyfikację sygnału 1 bitowego i działanie całości z dźwiękiem DSD – funkcjonuje to bezproblemowo. Nie było także (co potwierdza dobrą opinię o wsparciu programistycznym M2Techa) żadnych „ale” w przypadku współpracy z PC. Sterownik działa stabilnie, pewnie, nie ma różnicy czy gramy z Makówy (gdzie niczego oczywiście instalować nie trzeba), czy z peceta.

Czysta magia

Sumując

No proszę, proszę, można dojść do dźwięku porównywalnego do najlepszych konstrukcji na rynku, prawdziwie wyczynowego dźwięku także w ten sposób. To nie jest zestaw dla każdego (choćby przez wzgląd na formę, która niekoniecznie każdemu będzie odpowiadać), wymaga pewnej atencji i wiedzy oraz uwagi w zakresie zapewnienia odpowiedniego zaplecza (clock/energia). Nagrodą będzie brzmienie, które deklasuje większość tego, co możecie dostać do 5 tysięcy złotych. Z zegarem. Bez zegara to dobry, ale nie wybitnie dobry przetwornik, z ciekawym patentem na dochodzenie etapami do – właśnie – doskonałości. Doskonałości w szybkości, w dynamice oraz przestrzeni. To tutaj robi największe wrażenie. A jak ktoś weźmie całość (zasilacz) to pewnie i tak zaoszczędzi, biorąc pod uwagę efekt. Bo tutaj nie płaci się za wielkie, grubo ciosane, drogie obudowy, trafa, platyny, złotka, dziesiątki drogich układów. Bo kompaktowo jest, minimalistycznie jest. A przy tym (nieprzyzwoicie) dobrze.

Przy czym łącznie, dla combo ta rekomendacja

Przetwornik C/A z zew. zegarem M2Tech EVO DAC2+ & EVO Clock2 (2900zł+2200zł = 5100zł)

Plusy:
- może na raty, może nie od razu, ale efekt spektakularny
- dźwięk z zegarem na poziomie DACów za dychę
- dwie popisowe rzeczy: precyzja/szczegółowość oraz dynamika/szybkość reakcji
- płaci się za dźwięk, ale też całość przemyślana od strony funkcjonalnej
- dodatkowe możliwości „+” tj. I2S, wspominany zew. zegar…
- jest pilot, a to się może przydać
- można grać z zasilacza, bezpośrednio z USB (mobile, laptop), no uniwersalnie jest (mobilnie, desktopowo, salonowo)
- cena zestawu
- stabilne stery pod Win

Minusy
- czasami problematyczna współpraca clock & DAC (patrz tekst)
- ergonomia cierpi (jak się podepnie wszystko ze sobą), bo te wszystkie kable będą nieobojętne dla małych skrzyneczek. Całość przesuwa się, robi się gęsto… cóż, taka forma, tego się nie przeskoczy, trzeba zaakceptować

Podziękowania dla dystrybutora 

za wypożyczenie sprzętu

Autor: Antoni Woźniak

Z C338 zagrało to bardzo dobrze, zarówno na głośnikach (Opale oraz Szafiry) jak i via jacek @ słuchawkach (Senki HD650, HiFiMANy HE400)

Dodaj komentarz